na_forum_na
05.09.07, 10:59
jak Wy sie zapatrujecie na napiwki u fryzjera np. dla dziewczyny
ktora myje głowe albo dla fryzjerki/fryzjera?
osobiście mam z tym pewien problem i odczuwam za każdym razem
skrępowanie i złość /skąpstwo mnie ogarnia?/:
po pierwsze mam poczucie, ze jak wydaje 100 zł albo i wiecej, to juz
i tak spory wydatek i że nieźle sobie liczą, wiec napiwek bedzie
trwonieniem pieniedzy.
a po drugie... jakoś mi głupio, to jest poważny salon (nie jakiś
osiedlowy) i mam poczucie, ze fryzjer po prostu sie obrazi za takie
10 zł wsadzone do ręki/kieszonki (no własnie gdzie???)
zupełnie tego nie umiem rozwiązać w praktyce. poza tym płacę kartą,
w recepcji - fryzjer gdzieś tam się kreci niedaleko - nie wiem czy
czeka na mój napiwek czy też załatwia jakies swoje sprawy...
głupota ale męczy
dodam, ze np. w taksówce, restauracji nie mam takiego problemu. mam
poczucie, ze tam to jest oczywiste. natomiast napiwki dla fryzjerów
kojarza mi się z dawnymi zakładami fryzjerskimi z paniami w
fartuszkach z kieszonką na drobne
a Wy?