Poród

IP: *.tel161.petrotel.pl 09.07.03, 09:30
Co myślicie na temat wspólnych porodów. Ja rodziłam raz, sama i nie
chciałabym żeby uczestniczył w tym mój mąż.
    • Gość: Anton Re: Poród IP: *.acn.waw.pl 09.07.03, 09:35
      Mnie to się nigdy niespecjalnie nie podobało, zwłaszcza że wspólne porody są
      tak intensywnie promowane przez Gazetę Wyborczą.

      Natomiast ostatnio mój kolega, jak to mówią, rodził. Oboje (wszyscy troje?)
      bardzo z tego zadowoleni. On mówi, że nie mógłby znieść mysli, że jego żona tam
      cierpi otoczona przez obcych ludzi, a on se siedzi na korytarzu i czyta
      gazetkę. Jakoś mnie to przekonuje.
      • remo29 Re: Poród 09.07.03, 10:38
        > Natomiast ostatnio mój kolega, jak to mówią, rodził. Oboje (wszyscy troje?)
        > bardzo z tego zadowoleni. On mówi, że nie mógłby znieść mysli, że jego żona
        tam
        >
        > cierpi otoczona przez obcych ludzi, a on se siedzi na korytarzu i czyta
        > gazetkę. Jakoś mnie to przekonuje.

        Pierwszego syna powitałem w "poczekalni". Porodówka była malutka, intymność w
        normie, uśmiechnięta położna itd.
        Natomiast z tym drugim było inaczej. Nie planowaliśmy wspólnego porodu, ale jak
        zobaczyłem tą wylęgarnię (sic!), te pielęgniary, na widok których nóż się w
        kieszeni otwiera, to "ludzkie" podejście do wystraszonej (jakby nie spojrzeć)
        kobiety, tabuny studentów na praktyce gapiących się między nie swoje nogi to
        wskoczyłem w szałowy ciuch doktora Burskiego i poszedłem trzymać żonę za rękę.
        Ten oddział dostał kiedyś bociana od Gazety. Tego bociana powinni zabrać i
        utopić, bo to co jest w tej chwili to gorsze niż ruski szpital na peryferiach...
        • beemka1 Re: Poród 09.07.03, 16:21
          Gdybys mogl wyslac mi na priv nazwe szpitalu, w ktorym rodzila po raz drugi
          Twoja zona, to bylabym wdzieczna.
          Pozdrawiam
          Beemka.
          • remo29 Re: Poród 10.07.03, 10:16
            beemka1 napisała:

            > Gdybys mogl wyslac mi na priv nazwe szpitalu, w ktorym rodzila po raz drugi

            Po co na priv? To żadna tajemnica. Szpital wojewódzki w Tychach. Kiedyś (chyba
            w roku 95) miał jeden z najlepszych oddziałów położniczych w Polsce. Ale to
            było dawno i już nieprawda. Ciekawe jak długo mają zamiar jechać na dawnej
            opinii...
            • beemka1 Re: Poród 10.07.03, 12:01
              Dzieki!
    • Gość: Kasia Re: Poród IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.03, 10:23
      Już kiedyś był trenowany ten wątek i całe forum było zdecydowanie podzielone na
      pół.
      Ja osobiście rodziłam dwa razy i obydwa w towarzystwie i przy wydatnej pomocy
      męża. Powiem tak: nie wyobrażam sobie żeby mogło być inaczej. Córeczka urodziła
      się w zamartwicy i potem leżała 3 godziny na oddziale noworodkowym pod stałą
      opieką pediatryczną. Najpierw mąż mnie pocieszał i uspokajał, że wszystko
      będzie ok, a potem towarzyszył naszej małej i przywiózł ją do mnie na salę. Za
      drugim razem synek był koszmarnie duży i gdyby nie doping męża i położnej nigdy
      w życiu bym go nie urodziła. Facet ważył 5 kg, ale się udało. Jestem całkowicie
      za takim porodem co nie zmienia faktu, że bez sensu wydaje mi się lansowanie
      mody na taki poród. Jest to indywidualna decyzja każdej z par.
    • Gość: beatach1 Re: Poród IP: *.proxy.aol.com 09.07.03, 10:57
      A ja gdy bede kiedys jeszcze raz rodzila, to bedzie to ponownie "porod
      rodzinny"!!!
      Co prawda nie rodzilam w Polsce. I warunki (nie oszukujmy sie) sa w Polsce
      powiedzmy tragiczne. Nasluchalam sie wrednych poloznych, kosmicznym
      przebieraniu partnera chcacego brac udzial w porodzie, o jedzeniu czesto z
      wiadra, czy wojskowego kotla (bleeeeeee), wrednych pielegniarkach, ktore
      wszystko robia z laski.
      I ciesze sie, ze nie przyszlo mi rodzic w takich waronkach. Zgrozo !!!
      Nie rozumiam dlaczego w POlsce kaza sobie placic za porod rodzinny, dlaczego
      partner musie sie przebierac.
      U nas bylo to tak: Zaczelam rodzic o 6 rano (bylam juz na miejscu w szpitalu,
      poniewaz mialam bole porodowe 32h, wjec wczesniej juz mnie zostawiono).
      Zadzwonili do meza, mnie przewiezli na sale porodowa. Gdzie byla wielka wanna
      do porodow, fotel, grala nastrojowamuzyka (wszystko na moje zyczenie). W
      niebieskim suficie tlily sie malutkie swiatelka niczym gwiazdy na niebie. Sala
      pomalowana w spokojne, pastelowe kolory. Na sali znajdowala sie lazienka z
      wielkim wirpulem, z prasznicem z funkcjami do masarzu. Super.
      Gdy przyjechal maz i zdyszany wpadl na porodowke, odeszly mi wody polodowe i
      wszystko zaczelo sie na dobre.
      Co chwile pytano nas obu czy chcemy cos pic i co sobie zyczymy.
      Maz byl ubrany w te same urbania co przyjechal, nie musial sie specjalnie
      przebierac (obowiazkowe przy CC).
      No i po godzinie urodzilam. Maz przecial pepowine. Potem ja szlam pod prysznic,
      maz z polozna opiekowali sie malenstwem. Robili mu odcisk stopki do albumiku od
      szpitala. Nakladali na sznureczek koraliczki z imieniem (niebieskie dla
      chlopca, rozowe dla dziewczynki).Potem przeszlismy do osobnej sali, gdzie
      podano nam sniadanie. A na nie kanapki z lososiem, kawiorem, roznyi rodzajami
      serka, szyneczka itp.
      Dodam, ze szpital jest normalnym szpitalem panstwowym, za nic nie musielismy
      placic ekstra.
      I powiem, ze w takich warunkach chce sie rodzic. Gdzie wyrunki sa super a
      personel bez przerwy sie usmiecha i pyta czy czegos nie potrzebuje.
      Co do obecnosci meza, to bardzo sie ciesze, ze bylismy w tej chwili razem. Bylo
      bardzo piekinie. To jeszcze bardziej nas zbizylo do siebie.

      Pozdrawiam
      BeataCh1
      • chooligan Re: Poród 10.07.03, 08:06
        Gość portalu: beatach1 napisał(a):
        > powiedzmy tragiczne. Nasluchalam sie wrednych poloznych, kosmicznym
        > przebieraniu partnera chcacego brac udzial w porodzie, o jedzeniu czesto z

        Rodząca ma prawo wyboru miejsca, jak szpital ma złą opinie to idzie gdzie
        indziej. Tatuś też nie musi sie przebierać. Ja wpadłem na porodówkę w cywilu, w
        zabłoconych butach i nawet jarałem ćmiki na korytarzu.
    • ania_m-sz Re: Poród 09.07.03, 14:25
      Dziwię się Twojej opinii, ale ją szanuję. Ja rodziłam przez cesarskie cięcie
      (ze względów medycznych, nie z wygody). W czasie zabiegu byłam świadoma i miło
      było, gdy w najważniejszym momencie wpuszczono na salę operacyjną męża, który
      pocałował mnie i powiedział "Dziękuję"! Gdy jeszcze nie wiedziałam, że będę
      miała cesarkę, planowaliśmy wspólny poród. W końcu to nasza wspólna sprawa,
      nasze dziecko. Pozdrawiam!
    • Gość: mmm Re: Poród IP: 10.1.50.* 09.07.03, 21:50
      nie mam dzieci i za bardzo mi sie nie spieszy wiec z gory przepraszam za
      wtrazalanie sie do tematu ktory slabo znam. tym niemniej mam swoje odczucia na
      ten temat. nie chce rodzic wspolnie. powod: moj facet widzial mnie w wielu
      niekorzystnych sytuacjach i z wielu stron wiec bardzo by sie nie zdziwil,
      jednak mimo wszystko bym sie krepowala. poza tym w stresie i pod wplywem bolu
      robie sie bardzo wredna i choc prawdopodobnie nie wrzeszczalabym idiotyzmow w
      stylu "ty draniu, w co mnie wrobiles!" to bylabym bardzo nieprzyjemna, czego
      chce mu oszczedzic. trzeci powod - kiedy cos mnie boli jestem zla i wole byc
      sama, obecnosc i wspolczucie bliskich bardziej mnie wkurza niz pomaga, mysle ze
      przy porodzie wolalabym obecnosc obojetnych medykow niz bliskiej, spanikowanej
      osoby. czwarty powod - moj facet powiedzial ze niezbyt mu sie widzi "wspolne
      rodzenie" - wiec po co go zmuszac (nie sadze ze mowi to bo jest egoista i mnie
      nie kocha - po prostu nie kazdy widzi w porodzie wylacznie piekno, gdybym ja
      mogla - tez chetnie bym sie wypisala z osobistego udzialu w tej imprezie).
      jedynym co mnie przekonuje do takich porodow jest opinia o polskich szpitalach -
      moze obecnosc bliskiej osoby oszczedzilaby mi opryskliwosci i lekcewazenia ze
      strony personelu, ktore tak czesto sie tu zdarzaja.
      • remo29 Re: Poród 10.07.03, 10:21
        > robie sie bardzo wredna i choc prawdopodobnie nie wrzeszczalabym idiotyzmow w
        > stylu "ty draniu, w co mnie wrobiles!" [...]

        Hehe, to jest nic. W takim momencie nie myślisz o tym co kto mówi.
        BTW: kiedyś kolega mówił mi jak jego matka jego właśnie rodziła, a że był duży
        nie mogła sobie poradzić. W końcu wrzasnęła w nerwach i wysiłku: "Wyłaź
        skurwysynu, kimkolwiek jesteś!!!" :))
        • Gość: toni Re: Poród IP: *.tvgawex.pl 10.07.03, 10:34
          Nasze dzieci przyszly na swiat w latach 80-tych,a wtedy nie bylo
          alternatywy.Tatus pomykal dzielnie po korytarzu . Oboje z zona uznalismy ,ze
          tak jest chyba lepiej,ale to jest tylko nasze zdanie.pozdr :)
        • snow.white Remo!!!! :)) 10.07.03, 10:47
          za wszystkie Twoje wypowiedzi w tym watku-nalezy Ci sie tez tytul mistera!!!!!
          chyba zapomnialysmy wczesniej,ale nadrabiamy!!! :)

          pozdrawiam!!!
          • remo29 Re: Remo!!!! :)) 10.07.03, 11:48
            snow.white napisała:

            > za wszystkie Twoje wypowiedzi w tym watku-nalezy Ci sie tez tytul
            mistera!!!!!
            > chyba zapomnialysmy wczesniej,ale nadrabiamy!!! :)

            A, dziękuję, dziękuję ;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja