kasia25251 Re: Kobiety sukcesu są mało kobiece 15.09.07, 17:36 Coś mi sie wydaje butthead ,że ty prawdziwych kobiet sukcesu nie znasz,bo dlaczego wylewasz tu swoje opinie zamiast podyksutować z nimi,widocznie sie ich boisz.Na forum to każdy jest wygadany.Zresztą co cię obchodzi ,że one nie moga znalezć faceta.Może ty masz po prostu na ktorąś ochotę,tyle,że nie masz szans. Odpowiedz Link Zgłoś
kasia25251 Re: Kobiety sukcesu są mało kobiece 15.09.07, 17:40 Aha,kobieta sukcesu wcale nie musi być wyszczekana i bezwzględna,nie zawsze jest to miarą profesjonalizmu ,a w niektórych zawodach jest wręcz źle postrzegane. Odpowiedz Link Zgłoś
motyl88 Re: Kobiety sukcesu są mało kobiece 16.09.07, 01:06 Jestem kobietą sukcesu - choć to nie ja wymyśliłam tylko społeczeństwo mnie tak postrzega. Nie ukrywam,że jak przeczytałam tu 215 wypowiedzi to utwierdziłam się w przekonaniu, że tak właśnie jest. Jestem z tego dumna bo mimo tego,że wielu mężczyzn na tej stronie gromko protestowało przeciwko genialnym wypowiedziom kobiet broniących swojej niezależności i równouprawnieniu ( a jajaj jak zabrzmiało!!!) to pozostali niestety w powalającej mniejszości. Miałam takiego wszechwiedzącego faceta, który mi każdego dnia udowadniał, że moje miejsce przy garach i koszulach, sam nic nigdy nie osiągnął, pełen frustracji niszczył mnie zamiast wspierać - po kilkunastu latach małżeństwa mogłam zabrać dwie walizki i dwoje dzieci i zacząć wszystko od początku. Nie bałam się, bo nigdy nie poddałam się jego frustracjom i konsekwentnie robiłam swoje- zdobywałam wykształcenie i perfekcyjnie pracowałam- dążyłam DO SUKCESU. To ten znienawidzony przez niektórych mężczyzn SUKCES pozwolił mi mieć go w końcu w d... "Mało kobieca" ? Jakieś bzdury, intelekt jest przeszkodą w miłości i kobiecości? Panowie, macie niewątpliwie problem i to poważny ale niestety nie z nami tylko ze sobą. Są mężczyźni z brakiem kompleksów, którzy postrzegają jako walor posiadanie (be, brzydkie słowo!)partnerki intelektualnej,oddanej przyjaciółki, kochanki w końcu,opoki,choć z SUKCESEM.Wiem coś o tym... Odpowiedz Link Zgłoś
funstein Re: Kobiety sukcesu są mało kobiece 16.09.07, 10:25 w tej dyskusji widac zbiorowa niemoc intelektualna Pan. Dlaeczego tyle Pan halasuje w sprawie kobiecosci. Przeciez co jest kobiece a co nie jest jest definiowane przez mezczyzn a nie kobiety. Kobiecosc z definicji to cos co podoba sie mezczyznom, niezaleznie od tego ile feministek i co na ten temat sadzi i zaraz eksploduje ;) Niech wypowiadaja sie w sprawie kobiecosci Panowie - dlaczego kobiety zadne kariery i pieniedzy nie sa w stanie ukladac sobie zwiazkow partnerskich tylko kompleks nizszosci pedzi je do kariery i rywalizacji? Odpowiedz Link Zgłoś
spragnienie Re: Kobiety sukcesu są mało kobiece 16.09.07, 19:21 Czytajac posty duma napawa mnie fakt, ze tyle pan cechuje polot, wyobraznia oraz madrosc, inteligencja, ktorych nie jestes w stanie dostrzec funstein. Moze powinienes sie zastanowic nad swoimi brakami, niemoc ogarnia moze i Ciebie?????;-) Lubie kobiety, kobiecosc jest cudna, zachwycam sie nia czesto; nie sadzilam nigdy, ze nie mam prawa wypowiadac sie w tej kwestii??? To kolejna "dzialanosc" typowo meska???? Ilez nowych rzeczy moge sie dowiedziec dzieki Tobie!!!!;-) Kwestia ukladania sobie sobie zycia osobistego... Coz, to ciezka praca oraz duza dawka szczescia. Nie wiedzialam, ze kobiety sukcesu sa nieszczeslwe w materii zwiazkow, rodziny. Znam sporo kobiet, ktore sukces osiagnely i jakos nie zauwazylam, by zwiazki parnerskie na tym ucierpoialy.... NAsuwa mi sie kilka pytan. Zostawila Cie kobieta, ktora realizuje sie zawodowo??? Twoje koelzanki w pracy osiagaja wiecej niz TY? Kompleks nizszosci??? (Twoja teoria: kariera, pieniadze = kompleks nizszosci - jest przezabawna; rozumiem, ze mezczyzni odnoszacy sukces owego komplwksu sa pozbawieni????). Odpowiedz Link Zgłoś
spragnienie funstein, prosze;-)... 16.09.07, 19:22 Czytajac posty duma napawa mnie fakt, ze tyle pan cechuje polot, wyobraznia oraz madrosc, inteligencja, ktorych nie jestes w stanie dostrzec funstein. Moze powinienes sie zastanowic nad swoimi brakami, niemoc ogarnia moze i Ciebie?????;-) Lubie kobiety, kobiecosc jest cudna, zachwycam sie nia czesto; nie sadzilam nigdy, ze nie mam prawa wypowiadac sie w tej kwestii??? To kolejna "dzialanosc" typowo meska???? Ilez nowych rzeczy moge sie dowiedziec dzieki Tobie!!!!;-) Kwestia ukladania sobie sobie zycia osobistego... Coz, to ciezka praca oraz duza dawka szczescia. Nie wiedzialam, ze kobiety sukcesu sa nieszczeslwe w materii zwiazkow, rodziny. Znam sporo kobiet, ktore sukces osiagnely i jakos nie zauwazylam, by zwiazki parnerskie na tym ucierpoialy.... NAsuwa mi sie kilka pytan. Zostawila Cie kobieta, ktora realizuje sie zawodowo??? Twoje koelzanki w pracy osiagaja wiecej niz TY? Kompleks nizszosci??? (Twoja teoria: kariera, pieniadze = kompleks nizszosci - jest przezabawna; rozumiem, ze mezczyzni odnoszacy sukces owego komplwksu sa pozbawieni????). Odpowiedz Link Zgłoś
meganka.2 Dzięki za ten post / Sukces albo Rodzina 16.09.07, 17:13 Uff.. naczytałam się Was wszystkich. Z autorem tegoż postu zgadzam się. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że są różni ludzie, w tym też różne są kobiety sukcesu. Sama nie lubię generalizować, ALE.. Przed założeniem Rodziny sama pracowałam na to, by stać się kobietą sukcesu, toteż wiem ile to pochłania czasu i energii. Po jakimś czasie poczułam, że to moje poświęcenie pracy zupełnie nie ma sensu, bo gdzie go szukać skoro życie wygląda tak monotematycznie? Teraz mam Rodzinę :) Męża i prawie 3-letnią córeczkę. Od zajścia w ciążę nie pracuję (ciąża zagrożona). Moim marzeniem było jak najdłużej być z dzidzią, najlepiej do momentu jej pójścia do przedszkola. I tak się stało. I wiecie co? Nawet będąc z córką w domu, czasami mam wyrzuty sumienia, że za mało poświęcam czasu jej i tylko jej. Domowych obowiązków, wbrew pozorom, jest bardzo dużo, o ile chce się prowadzić schludny, pachnący czystością i obiadem dom. Zatem nie mogę pojąć, o czym piszą tutaj zdeklarowane kobiety sukcesu, że na wszystko mają czas, że wszystko da się pogodzić. Nieprawda. To niemozliwe. Chyba, że ten ich sukces jest nieco naciągany albo też żyją w matriksie, który daje im 48-godzinną dobę. Autorowi postu dziękuję za przypomnienie, czego potrzebuje mężczyzna. Serio :) Ja stanowczo i świadomie wybrałam Rodzinę, nie karierę. Pójdę niedługo do pracy, ale do takiej, która nie da mi szansy na wielki sukces bowiem nie mogę sobie na niego pozwolić mając małe dziecko. Staram się też być dobrą żoną, pomagającą także mężowi skoro on jeden nas utrzymuje. To dla mnie takie naturalne. Mam natomiast czasami poczucie, że w społeczeństwie TAKA rola kobiety jest dziś niedoceniana. Kura domowa kontra pani dyrektor/prezes? Jejku, toż to przepaść obyczajowa! Dobra mama jest tylko dobrym tematem niektórych programów poświęconych dzieciom, natomiast w towarzystwie prym wiedzie oczywiście kobieta pracy. Dlatego też dzięki za ten post bo on dodaje mi otuchy, że i takie kobiety jak ja są potrzebne nie tylko dzieciom ale i facetom. Czasami myśle sobie, że i ja dla swojego męża też chciałabym odnosić sukcesy, być przez to na pewno bardziej interesująca i intrygująca, ALE.. obydwoje wiemy, że dokonaliśmy wyboru i wiemy, że jest on właściwy.. ku wielkiemu szczęściu dziecięcia naszego. P.S. Być może piszę trochę chaotycznie, ale się spieszę bo zaraz pewnie obudzi się baby, więc chcę zdążyć. Taka jest także prawda, że odzwyczaiłam się od szykiego pisania postów, ja, niegdyś honorowana przez g.pl za najbardziej interesujące wątki :) Odpowiedz Link Zgłoś
karolana Re: Dzięki za ten post / Sukces albo Rodzina 16.09.07, 17:38 > > Autorowi postu dziękuję za przypomnienie, czego potrzebuje > mężczyzna No więc właśnie. ciągle obracamy się wokół tego - czego potrzebuje MĘŻCZYZNA. A czy panowie zastanawiają sie czego potrzebuje KOBIETA? a po co, skoro same kobiety to nie obchodzi! > i takie > kobiety jak ja są potrzebne nie tylko dzieciom ale i facetom. I znowu to samo. Wisz, trafia mnie. Nie, nie dlatego, ze jak twierdzisz uważam kobiety będące żonami i matkami na pełny etat za głupsze, mniej wartościowe. Nie. A niedocenianie pracy kobiet w domu skąd się wzięło? Przez KOGO te kobiety są najmniej cenione? Przez inne kobiety? Przez feministki jeszcze może? Widzisz, ty nie jarzysz jednej podstawowej rzeczy - nie chodzi o to, ze kobiety "domowe" są be, tylko że kobiety osiągające sukces są NORMALNYMI kobietami. I chodzi tylko o to żeby praca w domu była wynikiem myślenia "JA tego potrzebuję" a nie "ON tego potrzebuje", bo jak się będziesz całe życie poświęcać, czekając na jego wdzięczność, nawet podświadomie, to skończysz jako stara, zgorzkniała i najprawdopodobniej samotna baba. Samotna pomimo obrączki na palcu. Odpowiedz Link Zgłoś
meganka.2 normalna kobieto.. wróżko.. feministko.. 18.09.07, 00:26 Hmm.. Źle mnie zrozumiałaś, skrytykowałaś a to Ty nie "jarzysz" o co mi chodzi (mam nadzieję, że nie jesteś tą wspaniałą kobietą sukcesu, bo taka rola kojarzy mi się z pewną klasą, której moje sensory nie wyczuły czytając Ciebie). Otóż: "czy panowie zastanawiają sie czego potrzebuje KOBIETA? a po co, skoro same kobiety to nie obchodzi!" Co to za tekst? Co ma piernik do wiatraka? Mnie nikt nie przymuszał do pozostania w domu. Złożenie dyplomów w przechowalni nie było POŚWIĘCENIEM się dla Rodziny, bo Miłość nie zna tego pojęcia. I nie zostałam w domu dla mojego męża by miał czyste koszule i dwudaniowy obiad na stole. Zrobiłam to przecież dla dziecka, dla którego pierwsze 3 lata są bardzo istotne w jego rozwoju. I zaznaczam, że decyzja moja nie jest skutkiem czytania i słuchania porad psychologów w tymże temacie, jest to naturalna moja własna potrzeba bycia przy dziecku. "A niedocenianie pracy kobiet w domu skąd się wzięło? Przez KOGO te kobiety są najmniej cenione? Przez inne kobiety? Przez feministki jeszcze może?" Acha, pani feministka :) Droga pani, mnie nie obchodzi skąd wzięło się owo niedocenianie, kto docenia, kto nie. Ja jestem w swoim gniazdku i liczy się dla mnie dobro moje i mojej Rodziny. Robię to, co uważam za słuszne wedle tykania serca mego, nie chłodnych kalkulacji i wymuszonych postaw. "Widzisz,ty nie jarzysz jednej podstawowej rzeczy - nie chodzi o to, ze kobiety "domowe"są be, tylko że kobiety osiągające sukces są NORMALNYMI kobietami." ??? Czy ja coś takiego sugerowałam? Absolutnie nie czuję się "beeee" i nie muszę nikomu udowadniać, że jest inaczej. Chodziło mi raczej o to, że - moim zdaniem - osiąganie sukcesu przez wielkie "S" nie idzie w parze z wychowywaniem dziecka, przynajmniej tak małego jak moje. Byłam już panią dyrektor i nie chciałabym być mamusią od kąpieli i mówienia dziecku bajek na dobranoc. Moim zdaniem praca jest TYLKO pracą, zarobkowaniem pieniędzy na prawdziwe życie jakim jest czas spędzany PO pracy. I nie ujmuję nic ambitnym ludziom, chcącym profesjonalnie realizować się zawodowo. Chodzi mi jedynie o to, że na wszystko powinien być wlaściwy moment, że osiąganie sukcesu i wychowywanie dziecka to dwa wypierające się elementy, bo nie ma rady żeby wtedy czegoś nie poświęcać czemuś. "I chodzi tylko o to żeby praca w domu była wynikiem myślenia "JA tego potrzebuję" a nie "ON tego potrzebuje", bo jak się będziesz całe życie poświęcać, czekając na jego wdzięczność, nawet podświadomie, to skończysz jako stara, zgorzkniała i najprawdopodobniej samotna baba. Samotna pomimo obrączki na palcu." ??? Zrozumiałaś, że ja czekam / będę czekać na jego wdzięczność? Matko, muszę przeczytać się raz jeszcze. Skąd w ogóle wnioskujesz jaki jest wynik mojego myslenia? Czy ja w ogóle mogłabym myśleć czy "on tego potrzebuje" pisząc o urodzeniu dziecka i chęci bycia z nim? To raczej pewne, że ONO tego potrzebuje a ja tego bardzo chcę. (nie za bardzo skrótowo piszę?) Czy myślisz, że każda kobieta, która zostaje w domu POŚWIĘCA się, jest cierpiętnicą patrzącą na męża swego maślanymi, bezmyslnymi oczami szukającymi gdzieś wdzięczności? Proszę Cię. Trochę wyobraźni. Bo pomyślę, że Twe iście feministyczne banalizmy przesłoniły Ci już rzeczywisty, kolorowy, różnorodny ogląd świata. I nie baw się we wróżkę, chyba, że to Twoja profesja prowadząca Cię do osiągnięcia SUKCESU. Odpowiedz Link Zgłoś
karolana Re: normalna kobieto.. wróżko.. feministko.. 18.09.07, 10:37 (mam nadzieję, że nie jesteś tą wspaniałą kobietą sukcesu, > bo taka rola kojarzy mi się z pewną klasą, której moje sensory nie > wyczuły czytając Ciebie) No to masz kiepskie sensory, kochana :) Bawi mnie jak bardzo ludzie sugerują się poszlakami :) Wystarczy użyć wulgaryzmu lub języka potocznego i już tracisz na inteligencji, wykształceniu, sukcesie, klasie i innych takich :) Ale gites (oo znowu ^^) dajmy temu spokój :) Nie chce mi się kleić twojego postu, więc odpowiem ogólnie: niesamowicie wprost cieszę się, że TY SAMA sobie wybrałaś takie życie, uważam, że to fantastyczna sprawa, jeśli człowiek może żyć zgodnie ze swoimi upodobaniami. Ty stwierdziłaś, że autor wątku ma rację, podczas gdy jej NIE MA. Ponieważ wg niego WSZYSTKIE kobiety jak jedna żona powinny zajmować się tym, czym ty. Jeśli pracują zawodowo... no trudno, jednak nie powinno być to przeszkodą w pełnieniu obowiązków domowych (czyli praniu, sprzątaniu, gotowaniu, prasowaniu, itd), ponieważ MĘŻCZYZNA po przyjściu z pracy jest zmęczony i POTRZEBUJE ciszy, spokoju i żeby się nim zająć. Ponadto autor wątku uważa, że kobieta osiągająca sukces zawodowy, zarabiająca spore pieniądze automatem traci ową mityczną "kobiecość", ponieważ wg autora "kobiecość" polega na zaspokajaniu potrzeb mężczyzny, czyli jedyną potrzebą kobiety "kobiecej" powinien być zadowolony chłop w domu, przy czym wg autora w drugą stronę to nie działa. Jeśli się zgadzasz z autorem, to dziwię ci się bardzo. > Zrozumiałaś, że ja czekam / będę czekać na jego wdzięczność? > Matko, muszę przeczytać się raz jeszcze. Skąd w ogóle wnioskujesz > jaki jest wynik mojego myslenia? (bla, bla, bla) o dżizas-krajst-super-star :) przeczytałaś co napisałam? no to riplej: "I chodzi tylko o to żeby praca w domu była wynikiem myślenia "JA tego potrzebuję" a nie "ON tego potrzebuje", bo jak się będziesz całe życie poświęcać, czekając na jego wdzięczność, nawet podświadomie, to skończysz jako stara, zgorzkniała i najprawdopodobniej samotna baba. Samotna pomimo obrączki na palcu." Czyli, przekładając na polski - jeśli SAMA podjęłaś decyzję, to super, bo o to chodzi. Zaś jeśli podjęłaś decyzję aby zrobić to, co sugeruje autor wątku, czyli zrezygnowałaś ze swojego życia aby chłopa "zdobyć" i zatrzymać, aby być w związku, itd. to bardzo źle, bo obróci się to przeciwko tobie. Teraz pokaż mi paluszkiem, gdzie jest napisane, że TY jesteś tym przypadkiem czekającym na wdzięczność, no pokaż :) Tak strasznie chcesz obronić swój styl życia, że nawet nie zauważasz, jak ktoś ci mówi, że cieszy się, ze właśnie tak żyjesz:) Ponadto, nie znam się za bardzo na dzieciach, ale generalnie w czasie spędzanym z ludźmi liczy się jakość tego czasu, nie ilość. Poza tym są zawody, w których kobieta robiąc karierę może spędzać w domu masę czasu. Nie wiem jak ty definiujesz sukces zawodowy, ale dla mnie jest nim niewątpliwie zrobienie doktoratu za granicą (tam nie ma habilitacji, więc doktorat jest to max, co można "napisać"), potem zrobienie habilitacji w Polsce, zostanie jedną z niewielu osób w Europie specjalizującą się w pewnej dziedzinie. Czy to jest dla ciebie sukces przez duże S? Ja zajmując się pracą naukową, gdybym miała dziecko, mogłabym mu poświęcić więcej czasu niż pani fryzjerka czy kosmetyczka nie rezygnując ze swoich ambicji. Nie musiałabym z niczego rezygnować, tak jak całkiem sporo moich koleżanek ze studiów. Całe to gadanie sprowadza sie do tego, ze po pierwsze ja ciebie nie osądzam, po drugie autor wątku NIE MA racji. sija Odpowiedz Link Zgłoś
michal_powolny1 Re: Dzięki za ten post / Sukces albo Rodzina 17.09.07, 01:17 Widzę że uległaś legendzie czego tak naprawdę potrzebuje facet w domu. Naprawdę nie jest tak że marzymy o chacie gdzie mamy pełóen serwis (posiłki, koszule i tym podobne).Nam się śni dom w którym możemy pogadać z partnerką, możemy razem wyjść na miasto. Tak się u nas złożyło że żona robi karierę w jednym z wiekszych banków, mieszkamy w tej chwili w Łodzi choć ona pracuje w W-wie. I wiem że nie zrobi mi obiadu bo wtedy jedzie pociągiem, że koszulę muszę sobie wyprasować sam. Wiem jednak że tematów do rozmowy nam nie zabraknie, wiem że będę pierwszym recenzentem założeń nowej kampanii promocyjnej, wiem że zapyta mnie o ocenę regulaminów. Wiem gzie i jak spędzimy wolny czas. I wiem że nigdy jej nie zamienię na inną. Jest kobietą sukcesu ale i dobrą matką, wspamniałą żoną. Wiem że doprowadzi naszego syna do matury z moją pomocą. Wiem także że dla nas kwestia które z nas zarabia więcej obchodzi zarówno mnie jak i ją tyle co zeszłoroczny śnieg. Wiem że będę mógł ją prosić o pomoc gdy będę przygotowywać tekst o bankach. Wiem że jest ze mnie dumna, mobilizuje mnie do pracy naukowej. Jest cieprpliwa i kochana. I takie właśnie są kobiety sukcesu. Odpowiedz Link Zgłoś
meganka.2 michale powolny... 18.09.07, 00:54 przejmujący post.. szkoda tylko, że i Ty małe masz pojęcie o mnie i uleganiu przeze mnie jakimśtam legendom.. > Widzę że uległaś legendzie czego tak naprawdę potrzebuje facet w > domu. Serio?? Uległam legendzie, idąc tokiem Twego romantycznego myslenia, czego tak naprawdę potrzebuje małe dziecko. Naprawdę nie jest tak że marzymy o chacie gdzie mamy pełóen > serwis (posiłki, koszule i tym podobne). Wow.. Znawca wszyyyyyyyyystkich mężczyzn. Socjolog??? Jakieś dane empiryczne na ten temat??? :) Jeśli już jestem z dzidzią, to i mój mąż ma pełen serwis :) ... i nie narzeka :) Nam się śni dom w którym możemy pogadać z partnerką, możemy razem wyjść na miasto. Haaaaaahahahahahahahahahahha. Rozbawiłeś mnie panie michale, wcale nie powolnie ;))))))))))))) Mój Boże, zaraz obudzę męża mego, któremu na jutro wyprasowałam koszulkę do pracy ;)))))))))))))) i chyba mu Ciebie zacytuję. Pewnie też się uśmieje. Tak się u > nas złożyło że żona robi karierę w jednym z wiekszych banków, gratuluję Wiem że będę mógł ją prosić o pomoc > gdy będę przygotowywać tekst o bankach. Wiem że jest ze mnie dumna, > mobilizuje mnie do pracy naukowej. Jest cieprpliwa i kochana. I > takie właśnie są kobiety sukcesu. A ja wiem, że lubię PRAWDZIWYCH FACETÓW, od których nie trąca ciepłokluchowatością, ciepłymi bamboszkami, nieporadnością (wyjąwszy prasowanie koszul oczywiście). Jestem tradycjonalistką. Lubię jak kobieta jest kobietą a facet facetem. Życzę Wam jak najlepiej i podziwiam Twoją małżonkę, nie tylko z powodu robienia kariery w stolicy... Odpowiedz Link Zgłoś
michal_powolny1 Re: michale powolny... 19.09.07, 00:03 Wyjaśnij mi czym według ciebie różni się prawdziwy facet (którego ty wolisz) od nieprawdziwego (czyli według ciebie tak zwanych ciepłych kluch)? Czy dobrze rozumiem że chodzi o kasę? A może o coś jeszcze innego? Co takiego jest zabawnego w zdaniu że facetom marzy się dom w kórym mogą pogadać z partnerką? To że chcemy z wami gadać? Nie smuci cię że POLSKIE NASTOLATKI nie gadają z rodzicami? Według badań UNESCO Polska pod względem zajmuje przedostatnie miejsce w rankingu OECD. Polskie małolaty mówiły że z ojcami gadają o innych sprawach niż szkoła góra 20 minut miesięcznie. Prawda jaki fajny wynik? Powód? Tata pracuje. A z mamą? Też nie lepiej po tylko 30 minut miesięcznie. Powód? Mama jest zajęta pracą w domu. Pewną ciekawostką jest to że mamy pracująe zawodowo chętniej i dłużej gadają z małolatami. Ot ciekawostka. Wiesz jak ważne jest wsparcie domu w sprawach zawodowych? Nie było by mnie w tym miejscu w którym jestem gdyby nie żona a z drugiej strony jej by nie było gdyby nie ja i nasz syn. Odpowiedz Link Zgłoś
bonnieparker1 Re: Kobiety sukcesu są mało kobiece 16.09.07, 18:24 butthead3 napisał: > Chciałem tutaj napisać tak zwanych silnych kobietach, kobietach > sukcesu, które bardzo często narzekają, że są same... Myślę, że jeszcze musisz sporo poczytać naukowych opracowań, bo te które cytujesz są chyba z tzw. prasy dla gospodyń domowych ( z całym szacunkiem dla pań gospodyń).W ogóle takie poglądy to obciach.. Jedyna rada dla ciebie: czytaj, czytaj i czytaj i przemyśl to ;), bo na nowe ekscytujące, osobiste i intymne doświadczenia z wykształconymi babkami już dla ciebie za późno, gdyż jak piszesz znalazłeś już swoją połówkę:) Odpowiedz Link Zgłoś
spragnienie Re: Kobiety sukcesu są mało kobiece 16.09.07, 18:58 mysle, ze facet, ktory nie ma kompleksow zwiaze sie z kobieta, ktora bije go o glowe w biegu przez zycie. W koncu owa straszna kobieta sukcesu ma tez swoje slabe strony, zatem mozna sie dopelnic wzajemnie. Wielu mezczyzn boi sie samodzielnie myslacaCY, PEWNYCH SIEBIE KOBIET. I wcale im sie nie dziwie. Jak bylam plochym dziewczeciem to tez przerazali mnie madrzy, samodzielni faceci. Wydawalo mi sie wtedy, ze nie mam im nic do zaoferowania. Autorze watku, moze i Ty podrosniesz, dorosniesz????????? Odpowiedz Link Zgłoś
vvoman Re: Kobiety sukcesu są mało kobiece 16.09.07, 23:02 Bardzo smutno mi się zrobiło, butthead3 masz naprawdę sporo racji ale z drugiej strony... Ja chyba tez zaliczam się do kobiet sukcesu - pracuję w zawodzie dość męskim i cenię to sobie - współpraca układa mi się wspaniale. Nie mam w sobie krwiożerczej bestii ale prawda jest taka, że przyciągam samych "nieudaczników". Przepraszam, że tak ostro ale taka jest prawda. Przykład? Ostatni "facet" to były wojskowy (po misji) - myślę sobie, męski (podkreślał to na każdym kroku), odpowiedzialny, uwielbia dzieci - materiał na ojca jak znalazł, wsparcie i opieka gwarantowana. Artystyczna dusza, szerokie zainteresowania. Ciekawa osoba i potrafiąca sobie radzić. Jak tylko zamieszkaliśmy razem okazało się, że nie ma pieniędzy i pracy, czeka na ponowne wcielenie do wojska. Czeka, czeka, czeka, a ja go utrzymywałam. I gdzie ta męskość, odpowiedzialność? Na pytania czy sugestie czy nie powinien iść do pracy wykręcał się, że nie będzie zaczynał bo zaraz go wcielą. Skapitulowałam, ale było mi bardzo ciężko: rachunki, nadgodziny i do tego dom. Kiedy nie wytrzymałam i zaczęłam narzekać, że mi nie pomaga... foch. Kiedy zaczęłam przygotowywać dzienną listę rzeczy do zrobienia (wyrzuć śmieci, pozmywaj, odkurz) obraził się i powiedział, że traktuję go jak dziecko. I przez cały czas ja go utrzymywałam, siebie i mieszkanie, a w weekendy sprzątałam i gotowałam. A on całymi dniami spał, a nocami grał; wieczorami miał pretensje, że nie mam ochoty na seks - jak? Wytrzymałam pół roku znosząc to i słuchając ile mam w sobie ciepła, jaką będę wspaniałą matką, że każdy mężczyzna marzy o takiej kobiecie. Kazałam mu się wyprowadzić. I jak tu nie zwracać uwagi na to jaki mężczyzna jest, jak nie mieć wymagań? Mężczyźni mają, a kobiety nie mogą. Ja bardzo chętnie zostanę matką ale chcę wiedzieć, że mężczyzna podoła roli głowy i żywiciela rodziny. Na razie jestem sama (od czerwca), łapię oddech - nareszcie stać mnie na angielski, siłownię i wyjście do kina ze znajomymi. Nie szukam bo w przyszłym roku w planach wyjazd za granicę. Odpowiedz Link Zgłoś
lokepine Re: Kobiety sukcesu są mało kobiece 16.09.07, 23:53 Oj, biednyś Butthead3, biednyś. Z tego, co piszesz wynika, że szukasz do zwiazku nieudacznicy, żeby się dowartościować :> Odpowiedz Link Zgłoś
justa_79 Re: Kobiety sukcesu są mało kobiece 17.09.07, 11:34 to tylko Twoja opinia i masz do niej prawo. a ja mam prawo się nie zgodzić. jestem kobietą sukcesu i jestem kobieca - w moim rozumieniu kobiecości (wygląd, zachowanie, zainteresowania itp.). natomiast rzeczywiście nie jestem "kobieca" w Twoim rozumieniu "kobiecości" - nie jestem uległa ani usłużna. i muszę Cię rozczarować - mam faceta, który za nic by mnie nie oddał, a inni czekają w kolejce :P jaki z tego wniosek? taki, że faktycznie trudno trafić na godnego partnera - ale nie jest to niemożliwe. istnieją mężczyźni, którzy sami mają silny charakter i potrafią sobie poradzić z silnym charakterem u kobiety, którzy takie kobiety cenią i takich szukają. i są inni, którzy sobie z tym nie radzą... szukają więc innych kobiet i zakładają wątki na forum, aby wylać swoje frustracje... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
angrzel Re: Kobiety sukcesu są mało kobiece 17.09.07, 12:24 Drogi butthead3, właśnie tacy są mężczyźni jak opisaleś kobietę sukcesu - błędny zresztą. Problem wykształconych, niezależnych kobiet nie polega na tym, że nie są kobiece, ale na tym, że nie widzą wokol siebie partnera dla siebie. Bo wlasnie mezczyzni są bezkompromisowi, ciagle maja kaprysy, wymagania, a nie daj Boze nie to jeszcze bedzie jakiś po....rzony katol. Ma taki katol wizje kobiety co to obiadek ugotuje i Panu-Wladcy kapcioszki w zebach przyniesie jak ten raczy przyjsc z pracy. Kobieta wyksztalcona, nie zalezna nie pozwoli sobie na takie ponizanie. Tylko jakas glupia ges zgodzi sie na zwiazek z takim mezczyzną. Powoli rodzi sie w spoleczenstwie polskim swiadomosc, że praca w domu i wychowywanie dzieci jest ciezka praca i albo nalezy sie za to zaplata jak za kazda prace zarobkowa albo wszyscy czlonkowie rodziny w tej pracy uczestnicza. Uwazam, ze jednak kierunek przemian bedzie musial isc w kierunku zmiany postawy mezczyzn. W przeciwnym wypadku bedzie po prostu duzo wiecej samotnych matek z dziecmi i ojcow placacych alimenty. Tak jest na Zachodzie. Np. w Szwecji taka samotna matka ma takie profity od Panstwa, ze moze spokojnie zajac sie wychowywaniem dziecka i utrzymaniem siebie i jego. Jest tez taka tendencja, ze taka samotna kobieta z dzieckiem nie musi rezygnowac z zycia erotycznego - przeciez moze miec wspanialego kochanka. Nie wiedze wiec problemu aby wracac do zacofanych norm spolecznych wciskajacych kobiete w role dla niej upokazajaca. Odpowiedz Link Zgłoś
avital84 Ja tam jestem kobieca.;))) 17.09.07, 15:01 I nie mam potrzeby rywalizowania z nikim. A uważam, że powodzi mi sie nieźle. Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: Ja tam jestem kobieca.;))) 18.09.07, 03:03 Jak takie kobiety karierowiczki wygladaja w sprawach i cechach matczynych? Znacie jakies przyklady? Kariera przeciez dla wielu z nich jest wazniejsza od dziecka. Dziecko moze i pewnie ma stosy zabawek, ale ciepla mu ciagle brakuje, bo kariera matki mu je zabrala. Nie mowie tu o kazdej, bo sa takie ktore potrafia pogodzic kariere z rodzina, ale malo takich jest. Znam np. przypadek gdzie to praca (kariera) zabiera matce duzo czasu. Dzieci wychowuje nianka. Kiedy matka przychodzi do domu (nianka odchodzi) dzieci z placzem mowia do niani -zostan, niech mama idzie stad. Sama kobieta (matka tych dzieci mi o tym mowila. Powiedziala nawet jak strasznie sie czuje wtedy, ale, mowi, co mam zrobic. Przeciez nie jestem w stanie by cos zmienic, zostawic biznes. Ot i taka ona "madra" jest. A zarabia duzo, bardzo duzo nawet, ale czy to jest najwazniejsze? Duzy zarobek przyszedl jej naturalnie ze tak powiem. Nie musiala isc po gruzach. Te ktore po gruzach dochodza do wiekszych pieniedzy zatracaja duzo kobiecosci i matczynnosci taksamo. Moze lepiej by bylo zeby niektore z nich nigdy nie rodzily, bo szkoda dzieci i ich sztucznego dziecinstwa, bez ciepla. Odpowiedz Link Zgłoś
spragnienie Re: Ja tam jestem kobieca.;))) 18.09.07, 09:25 Znam mnostwo rodzin, w ktorych rodzice kariery nie robia, nie znaja tego pojecia a dzieci widza swoja mame i tate raz na jakis czas. Niania to temat przewodni wielu mlodych par, rodzicow malych brzdacow, ktorzy musza utrzymac swoje pociechy i zyc na jakims poziomie. Tak to wyglada. Zle kobiety, ktore kariere jednak robia nie sa odpwiedzialne wielo-kropku za cale zlo tego swiata oraz za zaniedbywanie dzieci;-). Zastanawia mnie kolejna kwestia. Nie rozumiem zaleznosci miedzy cechami charakteru, usposobieniem oraz byciem matka robiaca kariere. Do tej pory sadzilam, ze uczuciowowsc, wrazliwosc, empatia, wyobraznia oraz wielkie poklady milosci to dar, ktory nosimy ze soba cale zycie. Nikt nie schyla sie w przedziale po swoja walizke z dobrymi uczuciami i nie zabiera jej na chwile, by potem ja odlozyc w innym miejscu;-). To, ze kobieta jest dobra w swoim zawodzie nie znaczy, ze nie bedzie umiala podolac tysiacu innych rol; musi sprostac zadaniom matki, kochanki, lyzwiarki w wolnym czasie, poetki czy cudnej kucharki... Zgadzam sie natomiast z tym, by niektorzy ludzie nie rodzili dzieci, bo szkoda mi malenmstw. Tyle wokol pijakow, zboczencow, ludzi zarazajacych wlasna nienawiscia wszystko wokol. Nie wspomne o ojcach, ktorzy zapominaja o roli taty;-). I to nie tylko tych robiacych robiacych kariery nie umie podolac temu zadaniu!!!!!!!!! Jak ktos nie toleruje konkretnej osoby, grupy spolecznej, etc. to znajdzie tysiac powodow, by udowodnic jej slabosc. Mozemy sie rozpisywac w nieskonczonosc o karierowiczkach. Sa dwie strony tego sporu. Ja radzilabym zajac sie wlasnym zyciem, przyznac sie do wlasnej zazdrosci i zaczac leczyc swoje kompleksy. Tobie sie nie udalo, tek, ktoo sukces odniosl wcale nie musi byc zlym czlowiekiem, wpatrzonym jedynie w kase;-), serio! Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: Ja tam jestem kobieca.;))) 19.09.07, 02:14 spragnienie napisała: > Jak ktos nie toleruje konkretnej osoby, grupy spolecznej, etc. to znajdzie > tysiac powodow, by udowodnic jej slabosc. Mozemy sie rozpisywac w nieskonczonos > c > o karierowiczkach. Sa dwie strony tego sporu. Ja radzilabym zajac sie wlasnym > zyciem, przyznac sie do wlasnej zazdrosci i zaczac leczyc swoje kompleksy. Tobi > e > sie nie udalo, tek, ktoo sukces odniosl wcale nie musi byc zlym czlowiekiem, > wpatrzonym jedynie w kase;-), serio! My sie chyba zupelnie nie rozumiemy. Ja nie zazdroszcze wcale kobietom karierowiczkom. Naprawde nie mam czego i tak naprawde to nie jest moja sprawa (ich kariera) tylko ich. Wolno im w koncu robic to co chca. Prawde mowiac to ja im troche wspolczuje, ale nigdy nie zazdroszcze. Karierowiczka wcale nie oznacza dla mnie kobieta sukcesu -skad to pojecie i dlaczego automatycznie im sie sukces przypisuje. Sukces to zupelnie cos innego. Kobiety niekarierowiczki tez maja swoj sukces/sukcesy zyciowe odniesiony na polu takze zawodowym. Mowie tu glownie o kobietach karierowiczkach za wszelka cene, po gruzach do celu......co nie znaczy jeszcze ze one ten cel osiagaja. Przecietna karierowiczka ktora znam jest ogolnie biedna, biedna kiedy chodzi o posiadana kase, biedna kiedy chodzi o jej wolny czas, biedna z tej racji ze jest zazwyczaj sama, bez faceta, biedna ze MUSI byc w pracy (ale wiekszosc kobiet musi w niej byc) tyle ze karierowiczki spedzaja ogolnie wiecej czasu w niej -wiec naprawde nie ma czego im zazdroscic. Zgadzam sie z tym, ze kto sukces odniosl nie musi byc zlum czlowiekiem. Ja nawet mowie ze ludzie sukcesu sa ogolnie dobrzy ludzie, ale nie wszyscy wiadomo. Ci ktorzy osiagneli sukces idac po gruzach (tu zarowno kobiety jak i mezczyzni sa w tej grupie) niestety nie naleza do ludzi dobrych. Dobra matka dba przede wszystkim o dobro dziecka a nie firmy (nie wazne swojej wlasnej czy dla tej ktorej pracuje). Podobnie jest z tatusiem. Jesli potrafi sprawy rodzinne ulozyc i prowadzic nalezycie,a biznes nie wlazi w droge, to jest poprostu OK. Odpowiedz Link Zgłoś
spragnienie Re: Ja tam jestem kobieca.;))) 19.09.07, 12:58 Chyba czytam bez zrozumienia, bo wydawalo mi sie, ze rozmawiamy o kobietach sukcesu;-). Widocznie wielo-kropku przejezyczyles sie parokrotnie albo moje zwoje mozgowe sie lekko przegrzaly... "Karierowiczka" = osoba biegnaca po trupach do celu, zapatrzona jedynie w prace, zawistna, rywalizujaca z kazdym, dodatkowo cechuje ja brak wyzszych uczuc, zero empatii. Nikt jej nie lubi, bo nie mozna jej lubic. TAk zazwyczaj myslimy o osobie, ktora nazywamy karierowiczka. Mozna jednak spojrzec na ta postac z innej perspektywy. "Mowie tu glownie o kobietach karierowiczkach za wszelka > cene, po gruzach do celu......co nie znaczy jeszcze ze one ten cel > osiagaja." Dobrze, ze wyjasniasz to po fakcie, brawo!;-) "Przecietna karierowiczka ktora znam jest ogolnie biedna, > biedna kiedy chodzi o posiadana kase, biedna kiedy chodzi o jej > wolny czas, biedna z tej racji ze jest zazwyczaj sama, bez faceta, > biedna ze MUSI byc w pracy (ale wiekszosc kobiet musi w niej byc) > tyle ze karierowiczki spedzaja ogolnie wiecej czasu w niej -wiec > naprawde nie ma czego im zazdroscic." Wybacz, ale nie zrozumialam, znasz jedna karierowiczke i na tej podstawie budujesz cala reszte czy znasz kazda przecietna karierowiczke??? Co ozxnacza slowo ogolnie biedna? Znam wiele biednych ludzi oraz tych z kasa i bez, ktorym brakuje czasu oraz szczescia w zyciu osobistym. DAruj sobie wielo-kropek, bo to co piszesz to maslo maslane. Za duzo maselka szkodzi... Odpowiedz Link Zgłoś
spragnienie chyle glowe.... 19.09.07, 18:08 No tak, uzyles slowa karierowiczka;-). MOja pomylka, za ktora przepraszam. Wracajac jeszcze do ujemnego nacechowania slowa karierowiczka, bo jedynie w rodzaju zenskim jest to ujma;-), karierowicze to czesto pracoholicy. Znam paru osobnikow, pan i panow, kotrzy w pracy realizuja sie bosko a na zycie prywatne nie maja czasu. Ich wybor, tyle. JAk parze jest ze soba zle to sie rozchodzi, nie orzumiem dlaczego osoba, ktora wybiera obowiazki inne niz te domowe jest krytykowana za nieudacznictwo i nieumiejetnosc budwoania normalnych relacji miedzyludzkich.... Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: chyle glowe.... 19.09.07, 19:28 spragnienie napisała: > No tak, uzyles slowa karierowiczka;-). MOja pomylka, za ktora przepraszam. > > Wracajac jeszcze do ujemnego nacechowania slowa karierowiczka, bo jedynie w > rodzaju zenskim jest to ujma;-), karierowicze to czesto pracoholicy. Znam paru > osobnikow, pan i panow, kotrzy w pracy realizuja sie bosko a na zycie prywatne > nie maja czasu. Ich wybor, tyle. JAk parze jest ze soba zle to sie rozchodzi, > nie orzumiem dlaczego osoba, ktora wybiera obowiazki inne niz te domowe jest > krytykowana za nieudacznictwo i nieumiejetnosc budwoania normalnych relacji > miedzyludzkich.... Tu poruszasz juz sprawe malzenstwa czy zwiazku bo mowisz o parze. Byc moze kobieta nawet mocno tego chce zeby on przesiadywal dlugo w pracy i pieniedzy jaknajwiecej przynosil. To ich sprawa. Jesli karierowiczka ma kogos (zyje z kims) to tez ich sprawa, ze jej w domu praktycznie nie ma. Ja tu mialem na mysli glownie wolne kobiety. Kobiety karierowiczki. Bedac kawalerem za zadne skarby nie chcialbym miec takiej za zone. Mentalnosc mi takiej nie odpowiada, nie jej praca. Szkoda zycia z taka. Mysle ze mnie teraz rozumiesz. Odpowiedz Link Zgłoś
karolana Re: Ja tam jestem kobieca.;))) 18.09.07, 10:43 > Jak takie kobiety karierowiczki wygladaja w sprawach i cechach > matczynych? Znacie jakies przyklady? Tak, ja znam, są wspaniałymi matkami. Ale ja nie o tym, tylko tak zapytam... A w twoim przykładzie z nianią GDZIE TATUŚ? Czyżby partenogeneza? Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: Ja tam jestem kobieca.;))) 19.09.07, 01:53 karolana napisała: A w twoim przykładzie z nianią GDZIE > TATUŚ? Tatus podobnie jak matka. Tacy dobieraja sie do siebie. Jednak uwazam ze male dzieci potrzebuja bardziej ciepla matki niz ojca. Wszystkie sady o tym wydaje sie wiedza, stad podczas rozwodow przydzielaja dziecko glownie matce -wlasnie z tego wspomnianego powodu. Odpowiedz Link Zgłoś
karolana Re: Ja tam jestem kobieca.;))) 19.09.07, 15:52 > Tatus podobnie jak matka. Tacy dobieraja sie do siebie. Jednak > uwazam ze male dzieci potrzebuja bardziej ciepla matki niz ojca. > Wszystkie sady o tym wydaje sie wiedza, stad podczas rozwodow > przydzielaja dziecko glownie matce -wlasnie z tego wspomnianego > powodu. Acha, czyli jeśli facet zachowuje sie jak cyborg bez uczuć widzący tylko karierę, to jest gites, tak? Dziecko potrzebuje miłości, czułości i opieki RODZICÓW i nie ma znaczenia którego z rodziców. Poza karmieniem piersią nie ma niczego, czego mężczyzna nie potrafiłby zrobić czy dać dziecku, takie są fakty. Dziecko było (i niestety ciągle jest, co jest przyczyną wielu protestów i krytyki, GŁÓWNIE ze strony MĘŻCZYZN!) przyznawane matce po pierwsze dlatego, że to głównie ona się nim zajmowała (a zajmowała się, bo raz tradycja a dwa ekonomia. Odpowiedz Link Zgłoś
karolana Re: Ja tam jestem kobieca.;))) 19.09.07, 15:55 > przyznawane matce po pierwsze dlatego, miało być "przyznawane matce dlatego" Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: Ja tam jestem kobieca.;))) 19.09.07, 19:52 Nie jest gites i ty doskonale o tym wiesz. Tak, dzieci potrzebuja czulosci obojga rodzicow. Zle jest kiedy on i ona stawiaja kariere na pierwszym miejscu. Wydaje sie ze ty nie rozumiesz wymowy tego watku. Faceci nawet chetni by byli zeby te czulosc dziecku okazywac, byc z dzieckiem wiecej czasu, rezygnowac nawet w pewnym stopniu z osiagniec w pracy itd. Jest to jednak niemozliwe kiedy sie wspolzyje z karierowiczka, o czym doskonale kazdy facet (no zdecydowana wiekszosc z nas) wie i dlatego nie chce takiej miec za zone. Dlaczego? Dlatego ze karierowiczka nie pozwoli, nie zgodzi sie na takie cos zeby jej facet siedzial w domu z dzieckiem, bo to dla niej -raz ze pieniedzy do domu nie wplywa (a one dla niej sa najwazniejsze zazwyczaj), a po drugie - taki facet jest dla niej bez ambicji. Kobiety sukcesu sa zazwyczaj inne, i niejedna potrafilaby zaakceptowac taka sytuacje, czyli zostawic meza w domu by nianczyl, ale dla tych tez dosc czesto przeszkadzaja znajomi, przyjaciele, inne uklady -ze jej maz to "nianka", stad tez wola miec nianke dla dziecka by uniknac "ponizenia" meza. Teraz moze zrozumiesz dlaczego wiekszosc facetow nie chce karierowiczek i dlaczego one sa zazwyczaj same, a na starosc z psami i kotami, bo nawet firmom w ktorych odsiedzialy lata ,tez nie sa juz potrzebne. Odpowiedz Link Zgłoś
bacha76 Re: Ja tam jestem kobieca.;))) 18.09.07, 15:33 No, właśnie a gdzie tatuś dziecka, że niania musi być.? Skoro ta kobieta tak dobrze zarabia to może tatuś dzieci by wychowywał.? Odpowiedz Link Zgłoś
michal_powolny1 Re: Ja tam jestem kobieca.;))) 19.09.07, 00:20 Tak się składa że moja matka była nauczycielką i zoobserwowała następującą prawidłowość: -dziecię którego oboje rodzice robili karierę zawodową (czy to w biznesie czy nauce) miało lapszy kontakt ze swoją matką i to pomimo braku czasu i tym podobnych, miało lepsze kontakty społeczne i szybciej się socjalizowało, -dziecię którego tatuś zajmował się trzepaniem kasy zaś mama zajmowała się domem paradoskalnie miało naajgorsze relacje z obojgiem rodziców-z tatą niet bo trzepie kasę, z matką też nie bo niczego nie kuma (język uczniów), -równie fatalne relacje występowały w domach o niskiej lub przeciętnej sytuacji finansowej, tutaj barierą w relacjach był jak by tu powiedzieć ciąg do wyrobów przemysłu przetwórczego ziemniaka. Te obseracje potwierdzają badania socjo-pychologiczne (patrz prace SWPS w W-wie). Tak więc naprawdę kobieta sukcesu ma więcej chęci i woli do kontaktu z dziecięciem. Wyjaśnienie tej zagadki jest banalnie proste. Kobiety sukcesu są osobami o wyższym ilorazie inteligencji i starają się poszukać takiej metody wychowywania dziecka aby jednocześnie czuło się ono zarówno pewnie jak i znajdowało się pod kontrolą. Takie kobiety bardziej interesują się tym do jkaiej szkoły pójdzie dziecię. Wiedzą czym różni się gimanzjum za rogiem od tego na osoedlu A no i oczywiście wiedzą jak wygląda marysia czy inne wynalazki. Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: Ja tam jestem kobieca.;))) 19.09.07, 02:31 michal_powolny1 napisał: >Kobiety > sukcesu są osobami o wyższym ilorazie inteligencji i starają się > poszukać takiej metody wychowywania dziecka aby jednocześnie czuło > się ono zarówno pewnie jak i znajdowało się pod kontrolą. Takie > kobiety bardziej interesują się tym do jkaiej szkoły pójdzie > dziecię. Wiedzą czym różni się gimanzjum za rogiem od tego na > osoedlu A no i oczywiście wiedzą jak wygląda marysia czy inne > wynalazki. Ty mowisz o kobietach sukcesu i z toba bym sie ogolnie zgadzal. Karierowiczka oznacza cos innego -dazenie do sukcesu, a to jest roznica. Karierowiczki zazwyczaj nie maja czasu na wychowanie dzieci i jesli ich dzieci sa bardziej rozwiniete socjalnie itp. to zasluga tu glownie niani a nie ich samych. Zgadzam sie z tym ze karierowidczki wiedza jak zrobic by ich dzieci znajdowaly sie pod kontrola. Wlasnie do tego to one nadaja sie super -do kontrolowania. Stad tez i w przykladzie ktory przytoczylem wczesniej, dzieci nie lubia mamy glownie dlatego, ze ona kontroluje, rozkazuje im -rob to........jesc, myc sie, spac. Nie ma czasu na to by sie z dziecmi pobawic, bo to "strata" czasu dla takiej. No i sama musi odpoczac, a bawic sie zabawkami dla takiej odpoczynkiem nie jest. Zreszta dla kazdej raczej nie jest, dla mnie tez. Odpowiedz Link Zgłoś
aniol.1 Re: Ja tam jestem kobieca.;))) 19.09.07, 10:21 Nie uważam się za mniej kobieca tylko dlatego ze odnoszę sukces w pracy , która daje mi satysfakcje i pomaga się spełnić, ale prace zostawiam tuz za drzwiami biura, kiedy z niego wychodzę mam czas tylko dla dziecka. Nie można wszystkich kobiet które chcą cos osiągnąć pakować do jednego worka ze są takie czy inne , nawet te które zajmują się domem tzw. ,,kury domowe” czasem nie maja czasu dla rodziny. Kariera nie oznacza snobizmu to raczej charakter człowieka o tym decyduje. Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: Ja tam jestem kobieca.;))) 19.09.07, 20:02 aniol.1 napisała: > Nie uważam się za mniej kobieca tylko dlatego ze odnoszę sukces w > pracy , która daje mi satysfakcje i pomaga się spełnić, ale prace > zostawiam tuz za drzwiami biura, kiedy z niego wychodzę mam czas > tylko dla dziecka. Nie można wszystkich kobiet które chcą cos > osiągnąć pakować do jednego worka ze są takie czy inne , nawet te > które zajmują się domem tzw. ,,kury domowe” czasem nie maja czasu > dla rodziny. Kariera nie oznacza snobizmu to raczej charakter > człowieka o tym decyduje. Sukces w pracy jest plusem dla kazdego i nic w nim zlego wiadomo nie ma. Nie chodzi mi tutaj o normalny sukces. Mowa tu o "chorym" sukcesie. Sukcesie za wszelka cene, kiedy te cene placi wlasna rodzina, bo ja sie spycha na plan dalszy, stawiajac kariere na plan pierwszy. Oczywiscie nie wszystkie kobiety sukcesu sa karierowiczkami za wszelka cene. Niektorym sukces (tu skorzystam ze slow mahadiewy) jest poprostu do twarzy, naturalny (bo naturalnie przyszedl) i upieksza je. Karierowiczka to charakter, zgoda, nie mam watpliwosci co do tego. Odpowiedz Link Zgłoś
agn30ieszka Re: Kobiety sukcesu są mało kobiece 18.09.07, 13:26 co jest z tobą nie tak? masz jakieś problemy? skoro masz żonę z niższej półki (jak oceniłeś ją w kwietniu), to po co jeszcze (od kwietnia) starasz "zbawiać" i "uświadamiać" kobiety sukcesu, że są nieszczęśliwe, ciesz się, że masz to co chciałeś... a może jednak masz jakieś problemy ze sobą, skoro ten sam temat wałkujesz kolejny raz, pisząc niemalże te same słowa? - jedna żona ci nie wystarcza i chciałbyś kolejnej, ale nie możesz znaleźć? ... wszystkie są "z gónej półki"(post kwietniowy) i postanowiłeś je zmienić? Odpowiedz Link Zgłoś
bacha76 Re: Kobiety sukcesu są mało kobiece 18.09.07, 15:30 Jeśli mężczyzna nie ma kompleksów, jest pewny siebie, zna swoją wartość to chyba będzie wolał jednak kobietę przebojową. Bo i więcej z nią tematów do rozmowy, więcej przeżyć. Taka kobieta także wnosi sporo do sfery finansowej, a więc oboje mogą np. podróżować, albo oddawać sie hobby. Słowem wieść ciekawe życie. Jeśli nie lubią przygód to mogą oddawać się innym, ciekawym rozrywkom. Spokojnym. Tak mi się wydaje, że tylko bardzo słaby mężczyzna pragnie pocieszenia i prasowania koszul. Bo przecież jak ktoś zna swoją wartość, nie musi udowadniać samemu sobie jaki jest wspaniały (poprzez posiadanie " żony z niższej półki" czyli gorszej od siebie) to pragnie mieć kobietę-partnera, a nie gosposię. Odpowiedz Link Zgłoś
acorns Przez ponad 230 postów tylko bicie piany 18.09.07, 19:11 Niech sobie będą kobiety robią kariery, osiągają sukcesy i realizują się jak im się podoba i zgodnie z własnymi predyspozycjami i zainteresowaniami bez żadnego obarczania kobiecością (niech sobie każdy tłumaczy to pojęcie po swojemu). Każdy jest kowalem swojego losu i może sobie wybrać drogę życiową. Jednak będzie ponosić konsekwencje soich wyborów. Kobieta może być nie tylko równa mężczyźnie, ale i lepsza od mężczyzny w tym co robi. A to jak jest postrzegana to już osobna sprawa. Jeśli więc taką kobietę sukcesu mężczyźni postrzegają jako babochłopa, który zatracił swoją kobiecość to jest że tak powiem prywatna sprawa każdego mężczyzny i jego wolny, niezależny wybór do którego ma pełne prawo. Niech więc takie kobiety nie obwiniają mężczyzn za to że ich nie chcą, za to wolą Violetkę albo Asię z wiejskiego warzywniaka która mimo że niezbyt lotna, ma brak kilku zębów i nie potrafi sklecić prawidłwo nawet pół zdania to jednak dla nich jest bardziej pociągająca od takiej kobiety sukcesu. Każdy sobie wybiera takiego partnera z jakim mu dobrze. Jeśli facetowi nie przeszkadza fakt że dzieci mu będzie wychowywać niania a potem przedszkolanki, a jego kobieta nawet w trakcie rżnięcia musi być pod telefonem (dyspozycyjność 24 h na dobę, 7 dni w tygodniu) - proszę bardzo. Ja na przykład nie wymagam od kobiety sukcesu żeby dla mnie i dla rodziny zrezygnowała z kariery, podnoszenia swoich kwalifikacji itd. itp. Ja się po prostu z taką kobietą nie zwiążę bo w ostateczności wolałbym być sam niż z kimś kto mi nie odpowiada z różnych powodów. Wybiorę Violetkę z warzywniaka bo jak spłodzę jej dziecko to jedyne co straci to praca bez perspektyw na półtora etatu w zamian za pensję jak za pół. Niewiele. Za to zajmie się domem i dziećmi a ja zarobię wystarczająco żeby jej się dobrze żyło. Obie strony zadowolone. Niezadowolone mogą być tylko kobiety sukcesu bo nie mogą znaleźć sobie męża. Odpowiedz Link Zgłoś
amarandyna Re: Przez ponad 230 postów tylko bicie piany 19.09.07, 11:16 A jak stracisz robotę albo (nie daj Boże) umrzesz przedwcześnie, to Violetka z Twoim dzieckiem co wtedy zrobi? Odpowiedz Link Zgłoś
acorns Re: Przez ponad 230 postów tylko bicie piany 19.09.07, 14:27 Ja pewne rzeczy potrafię przewidzieć, w tym również moją śmierć albo naturalną albo tragiczną z różnych przyczyn i poczynię za życia odpowiednie kroki żeby po mojej śmierci nie było "no i co my teraz zrobimy???". Odpowiedz Link Zgłoś
cabela Re: Kobiety sukcesu są mało kobiece 18.09.07, 20:17 Spokojnie poszukasz tego co lubisz najbardziej i trafi ci sie jaks garkotluk,takze bez obaw-tego ci zycze bo kazdy zasluguje na szczscie..no-prawie.Tylko po co o swoich gustach smedzic na forum w takim placzliwo-rzygajaco-moralizatorskim tonie?W kwestii garkotluka to wyjasniam,ze nie mam zamiau byc poprawna politycznie i nazywam rzeczy po swojemu. Odpowiedz Link Zgłoś
stara_dominikowa Re: Kobiety sukcesu są mało kobiece 19.09.07, 15:38 a ja tam też lubię jak chłop chłopem jest. pod pierzyną się sprawuje, drewno porąbie, wyrwę w ścianie zaszpachluje, ciągnik naprawi, dziesięć morgów skosi w dwie godziny, dużo działa, a mało w internetach wydziwia. Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: Kobiety sukcesu są mało kobiece 19.09.07, 20:15 Otoz to dominikowa. Ty to masz i chlopa, traktor, i siano, drwa, pole i pod pierzynka masz to co chcesz. A karierowiczki maja tylko kariere. I kto jest bogatszy z was? Nie musisz mi odpowiadac bo ja wiem kto. A tu mowia ze karierowiczka to madra jest. Dla mnie dominikowa jest madrzejsza. Odpowiedz Link Zgłoś
piratkaa Re: Kobiety sukcesu są mało kobiece 22.09.07, 12:25 do głównego wątku: w twoim mniemaniu "kobieca"tzn taka słaba, potrzebująca silnego ramienia mężczyzny, bez którego nie poradzi sobie biedulka..taka żeby gotowała, prasowała, była oddaną, oczywiście wierną żoną i potakiwała swojemu mężczyźnie.. Myśle,że ty nie mógłbyś być z kobietą silną, w pełni zdającą sobie sprawę ze swoich możliwości, bo ty wtedy straciłbyś w swoich oczach na swojej męskości.."kobiecość" to wcale nie dla każdego ciepła przytulanka, oddana w 100% i poświęcająca całe swoje życie dla faceta..jezu, wracamy do czasów średniowiecza..ale takie wzorce "kobiecości " wynosi się z domu rodzinnego, gdzie matka zajmuje się domem..I nie mówię że jest w tym coś złego, wybór zawsze powinnyśmy mieć, ale to wcale nie znaczy, że "kobieta sukcesu" jest mało kobieca!! Odpowiedz Link Zgłoś