Dodaj do ulubionych

Kobiety sukcesu są mało kobiece

    • kasia25251 Re: Kobiety sukcesu są mało kobiece 15.09.07, 17:36
      Coś mi sie wydaje butthead ,że ty prawdziwych kobiet sukcesu nie znasz,bo
      dlaczego wylewasz tu swoje opinie zamiast podyksutować z nimi,widocznie sie ich
      boisz.Na forum to każdy jest wygadany.Zresztą co cię obchodzi ,że one nie moga
      znalezć faceta.Może ty masz po prostu na ktorąś ochotę,tyle,że nie masz szans.
    • kasia25251 Re: Kobiety sukcesu są mało kobiece 15.09.07, 17:40
      Aha,kobieta sukcesu wcale nie musi być wyszczekana i bezwzględna,nie zawsze jest
      to miarą profesjonalizmu ,a w niektórych zawodach jest wręcz źle postrzegane.
      • motyl88 Re: Kobiety sukcesu są mało kobiece 16.09.07, 01:06
        Jestem kobietą sukcesu - choć to nie ja wymyśliłam tylko społeczeństwo mnie tak
        postrzega. Nie ukrywam,że jak przeczytałam tu 215 wypowiedzi to utwierdziłam się
        w przekonaniu, że tak właśnie jest. Jestem z tego dumna bo mimo tego,że wielu
        mężczyzn na tej stronie gromko protestowało przeciwko genialnym wypowiedziom
        kobiet broniących swojej niezależności i równouprawnieniu ( a jajaj jak
        zabrzmiało!!!) to pozostali niestety w powalającej mniejszości. Miałam takiego
        wszechwiedzącego faceta, który mi każdego dnia udowadniał, że moje miejsce przy
        garach i koszulach, sam nic nigdy nie osiągnął, pełen frustracji niszczył mnie
        zamiast wspierać - po kilkunastu latach małżeństwa mogłam zabrać dwie walizki i
        dwoje dzieci i zacząć wszystko od początku. Nie bałam się, bo nigdy nie poddałam
        się jego frustracjom i konsekwentnie robiłam swoje- zdobywałam wykształcenie i
        perfekcyjnie pracowałam- dążyłam DO SUKCESU. To ten znienawidzony przez
        niektórych mężczyzn SUKCES pozwolił mi mieć go w końcu w d... "Mało kobieca" ?
        Jakieś bzdury, intelekt jest przeszkodą w miłości i kobiecości? Panowie, macie
        niewątpliwie problem i to poważny ale niestety nie z nami tylko ze sobą. Są
        mężczyźni z brakiem kompleksów, którzy postrzegają jako walor posiadanie (be,
        brzydkie słowo!)partnerki intelektualnej,oddanej przyjaciółki, kochanki w
        końcu,opoki,choć z SUKCESEM.Wiem coś o tym...
    • funstein Re: Kobiety sukcesu są mało kobiece 16.09.07, 10:25
      w tej dyskusji widac zbiorowa niemoc intelektualna Pan.
      Dlaeczego tyle Pan halasuje w sprawie kobiecosci.
      Przeciez co jest kobiece a co nie jest jest definiowane przez
      mezczyzn a nie kobiety.
      Kobiecosc z definicji to cos co podoba sie mezczyznom, niezaleznie
      od tego ile feministek i co na ten temat sadzi i zaraz eksploduje ;)

      Niech wypowiadaja sie w sprawie kobiecosci Panowie -
      dlaczego kobiety zadne kariery i pieniedzy nie sa w stanie ukladac sobie
      zwiazkow partnerskich tylko
      kompleks nizszosci pedzi je do kariery i rywalizacji?


      • spragnienie Re: Kobiety sukcesu są mało kobiece 16.09.07, 19:21
        Czytajac posty duma napawa mnie fakt, ze tyle pan cechuje polot, wyobraznia oraz
        madrosc, inteligencja, ktorych nie jestes w stanie dostrzec funstein. Moze
        powinienes sie zastanowic nad swoimi brakami, niemoc ogarnia moze i Ciebie?????;-)

        Lubie kobiety, kobiecosc jest cudna, zachwycam sie nia czesto; nie sadzilam
        nigdy, ze nie mam prawa wypowiadac sie w tej kwestii??? To kolejna "dzialanosc"
        typowo meska???? Ilez nowych rzeczy moge sie dowiedziec dzieki Tobie!!!!;-)

        Kwestia ukladania sobie sobie zycia osobistego... Coz, to ciezka praca oraz duza
        dawka szczescia. Nie wiedzialam, ze kobiety sukcesu sa nieszczeslwe w materii
        zwiazkow, rodziny. Znam sporo kobiet, ktore sukces osiagnely i jakos nie
        zauwazylam, by zwiazki parnerskie na tym ucierpoialy....

        NAsuwa mi sie kilka pytan. Zostawila Cie kobieta, ktora realizuje sie
        zawodowo??? Twoje koelzanki w pracy osiagaja wiecej niz TY? Kompleks
        nizszosci??? (Twoja teoria: kariera, pieniadze = kompleks nizszosci - jest
        przezabawna; rozumiem, ze mezczyzni odnoszacy sukces owego komplwksu sa
        pozbawieni????).
      • spragnienie funstein, prosze;-)... 16.09.07, 19:22
        Czytajac posty duma napawa mnie fakt, ze tyle pan cechuje polot, wyobraznia oraz
        madrosc, inteligencja, ktorych nie jestes w stanie dostrzec funstein. Moze
        powinienes sie zastanowic nad swoimi brakami, niemoc ogarnia moze i Ciebie?????;-)

        Lubie kobiety, kobiecosc jest cudna, zachwycam sie nia czesto; nie sadzilam
        nigdy, ze nie mam prawa wypowiadac sie w tej kwestii??? To kolejna "dzialanosc"
        typowo meska???? Ilez nowych rzeczy moge sie dowiedziec dzieki Tobie!!!!;-)

        Kwestia ukladania sobie sobie zycia osobistego... Coz, to ciezka praca oraz duza
        dawka szczescia. Nie wiedzialam, ze kobiety sukcesu sa nieszczeslwe w materii
        zwiazkow, rodziny. Znam sporo kobiet, ktore sukces osiagnely i jakos nie
        zauwazylam, by zwiazki parnerskie na tym ucierpoialy....

        NAsuwa mi sie kilka pytan. Zostawila Cie kobieta, ktora realizuje sie
        zawodowo??? Twoje koelzanki w pracy osiagaja wiecej niz TY? Kompleks
        nizszosci??? (Twoja teoria: kariera, pieniadze = kompleks nizszosci - jest
        przezabawna; rozumiem, ze mezczyzni odnoszacy sukces owego komplwksu sa
        pozbawieni????).



    • meganka.2 Dzięki za ten post / Sukces albo Rodzina 16.09.07, 17:13
      Uff.. naczytałam się Was wszystkich. Z autorem tegoż postu zgadzam
      się. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że są różni ludzie, w tym też
      różne są kobiety sukcesu. Sama nie lubię generalizować, ALE..
      Przed założeniem Rodziny sama pracowałam na to, by stać się kobietą
      sukcesu, toteż wiem ile to pochłania czasu i energii. Po jakimś
      czasie poczułam, że to moje poświęcenie pracy zupełnie nie ma sensu,
      bo gdzie go szukać skoro życie wygląda tak monotematycznie?
      Teraz mam Rodzinę :) Męża i prawie 3-letnią córeczkę. Od zajścia w
      ciążę nie pracuję (ciąża zagrożona). Moim marzeniem było jak
      najdłużej być z dzidzią, najlepiej do momentu jej pójścia do
      przedszkola. I tak się stało. I wiecie co? Nawet będąc z córką w
      domu, czasami mam wyrzuty sumienia, że za mało poświęcam czasu jej i
      tylko jej. Domowych obowiązków, wbrew pozorom, jest bardzo dużo, o
      ile chce się prowadzić schludny, pachnący czystością i obiadem dom.
      Zatem nie mogę pojąć, o czym piszą tutaj zdeklarowane kobiety
      sukcesu, że na wszystko mają czas, że wszystko da się pogodzić.
      Nieprawda. To niemozliwe. Chyba, że ten ich sukces jest nieco
      naciągany albo też żyją w matriksie, który daje im 48-godzinną dobę.

      Autorowi postu dziękuję za przypomnienie, czego potrzebuje
      mężczyzna. Serio :) Ja stanowczo i świadomie wybrałam Rodzinę, nie
      karierę. Pójdę niedługo do pracy, ale do takiej, która nie da mi
      szansy na wielki sukces bowiem nie mogę sobie na niego pozwolić
      mając małe dziecko. Staram się też być dobrą żoną, pomagającą także
      mężowi skoro on jeden nas utrzymuje. To dla mnie takie naturalne.
      Mam natomiast czasami poczucie, że w społeczeństwie TAKA rola
      kobiety jest dziś niedoceniana. Kura domowa kontra pani
      dyrektor/prezes? Jejku, toż to przepaść obyczajowa! Dobra mama jest
      tylko dobrym tematem niektórych programów poświęconych dzieciom,
      natomiast w towarzystwie prym wiedzie oczywiście kobieta pracy.
      Dlatego też dzięki za ten post bo on dodaje mi otuchy, że i takie
      kobiety jak ja są potrzebne nie tylko dzieciom ale i facetom.
      Czasami myśle sobie, że i ja dla swojego męża też chciałabym odnosić
      sukcesy, być przez to na pewno bardziej interesująca i intrygująca,
      ALE.. obydwoje wiemy, że dokonaliśmy wyboru i wiemy, że jest on
      właściwy.. ku wielkiemu szczęściu dziecięcia naszego.
      P.S. Być może piszę trochę chaotycznie, ale się spieszę bo zaraz
      pewnie obudzi się baby, więc chcę zdążyć. Taka jest także prawda, że
      odzwyczaiłam się od szykiego pisania postów, ja, niegdyś honorowana
      przez g.pl za najbardziej interesujące wątki :)
      • karolana Re: Dzięki za ten post / Sukces albo Rodzina 16.09.07, 17:38
        > > Autorowi postu dziękuję za przypomnienie, czego potrzebuje
        > mężczyzna

        No więc właśnie. ciągle obracamy się wokół tego - czego potrzebuje MĘŻCZYZNA. A
        czy panowie zastanawiają sie czego potrzebuje KOBIETA? a po co, skoro same
        kobiety to nie obchodzi!

        > i takie
        > kobiety jak ja są potrzebne nie tylko dzieciom ale i facetom.

        I znowu to samo. Wisz, trafia mnie. Nie, nie dlatego, ze jak twierdzisz uważam
        kobiety będące żonami i matkami na pełny etat za głupsze, mniej wartościowe.
        Nie. A niedocenianie pracy kobiet w domu skąd się wzięło? Przez KOGO te kobiety
        są najmniej cenione? Przez inne kobiety? Przez feministki jeszcze może? Widzisz,
        ty nie jarzysz jednej podstawowej rzeczy - nie chodzi o to, ze kobiety "domowe"
        są be, tylko że kobiety osiągające sukces są NORMALNYMI kobietami.
        I chodzi tylko o to żeby praca w domu była wynikiem myślenia "JA tego
        potrzebuję" a nie "ON tego potrzebuje", bo jak się będziesz całe życie
        poświęcać, czekając na jego wdzięczność, nawet podświadomie, to skończysz jako
        stara, zgorzkniała i najprawdopodobniej samotna baba. Samotna pomimo obrączki na
        palcu.
        • meganka.2 normalna kobieto.. wróżko.. feministko.. 18.09.07, 00:26
          Hmm.. Źle mnie zrozumiałaś, skrytykowałaś a to Ty nie "jarzysz" o co
          mi chodzi (mam nadzieję, że nie jesteś tą wspaniałą kobietą sukcesu,
          bo taka rola kojarzy mi się z pewną klasą, której moje sensory nie
          wyczuły czytając Ciebie). Otóż:

          "czy panowie zastanawiają sie czego potrzebuje KOBIETA? a po co,
          skoro same kobiety to nie obchodzi!"

          Co to za tekst? Co ma piernik do wiatraka? Mnie nikt nie przymuszał
          do pozostania w domu. Złożenie dyplomów w przechowalni nie było
          POŚWIĘCENIEM się dla Rodziny, bo Miłość nie zna tego pojęcia. I nie
          zostałam w domu dla mojego męża by miał czyste koszule i dwudaniowy
          obiad na stole. Zrobiłam to przecież dla dziecka, dla którego
          pierwsze 3 lata są bardzo istotne w jego rozwoju. I zaznaczam, że
          decyzja moja nie jest skutkiem czytania i słuchania porad
          psychologów w tymże temacie, jest to naturalna moja własna potrzeba
          bycia przy dziecku.

          "A niedocenianie pracy kobiet w domu skąd się wzięło? Przez KOGO te
          kobiety są najmniej cenione? Przez inne kobiety? Przez feministki
          jeszcze może?"

          Acha, pani feministka :) Droga pani, mnie nie obchodzi skąd wzięło
          się owo niedocenianie, kto docenia, kto nie. Ja jestem w swoim
          gniazdku i liczy się dla mnie dobro moje i mojej Rodziny. Robię to,
          co uważam za słuszne wedle tykania serca mego, nie chłodnych
          kalkulacji i wymuszonych postaw.


          "Widzisz,ty nie jarzysz jednej podstawowej rzeczy - nie chodzi o to,
          ze kobiety "domowe"są be, tylko że kobiety osiągające sukces są
          NORMALNYMI kobietami."

          ??? Czy ja coś takiego sugerowałam? Absolutnie nie czuję się "beeee"
          i nie muszę nikomu udowadniać, że jest inaczej. Chodziło mi raczej o
          to, że - moim zdaniem - osiąganie sukcesu przez wielkie "S" nie
          idzie w parze z wychowywaniem dziecka, przynajmniej tak małego jak
          moje. Byłam już panią dyrektor i nie chciałabym być mamusią od
          kąpieli i mówienia dziecku bajek na dobranoc. Moim zdaniem praca
          jest TYLKO pracą, zarobkowaniem pieniędzy na prawdziwe życie jakim
          jest czas spędzany PO pracy.
          I nie ujmuję nic ambitnym ludziom, chcącym profesjonalnie realizować
          się zawodowo. Chodzi mi jedynie o to, że na wszystko powinien być
          wlaściwy moment, że osiąganie sukcesu i wychowywanie dziecka to dwa
          wypierające się elementy, bo nie ma rady żeby wtedy czegoś nie
          poświęcać czemuś.

          "I chodzi tylko o to żeby praca w domu była wynikiem myślenia "JA
          tego potrzebuję" a nie "ON tego potrzebuje", bo jak się będziesz
          całe życie poświęcać, czekając na jego wdzięczność, nawet
          podświadomie, to skończysz jako stara, zgorzkniała i
          najprawdopodobniej samotna baba. Samotna pomimo obrączki na
          palcu."

          ??? Zrozumiałaś, że ja czekam / będę czekać na jego wdzięczność?
          Matko, muszę przeczytać się raz jeszcze. Skąd w ogóle wnioskujesz
          jaki jest wynik mojego myslenia? Czy ja w ogóle mogłabym myśleć
          czy "on tego potrzebuje" pisząc o urodzeniu dziecka i chęci bycia z
          nim? To raczej pewne, że ONO tego potrzebuje a ja tego bardzo chcę.
          (nie za bardzo skrótowo piszę?) Czy myślisz, że każda kobieta, która
          zostaje w domu POŚWIĘCA się, jest cierpiętnicą patrzącą na męża
          swego maślanymi, bezmyslnymi oczami szukającymi gdzieś wdzięczności?
          Proszę Cię. Trochę wyobraźni. Bo pomyślę, że Twe iście feministyczne
          banalizmy przesłoniły Ci już rzeczywisty, kolorowy, różnorodny ogląd
          świata. I nie baw się we wróżkę, chyba, że to Twoja profesja
          prowadząca Cię do osiągnięcia SUKCESU.
          • karolana Re: normalna kobieto.. wróżko.. feministko.. 18.09.07, 10:37
            (mam nadzieję, że nie jesteś tą wspaniałą kobietą sukcesu,
            > bo taka rola kojarzy mi się z pewną klasą, której moje sensory nie
            > wyczuły czytając Ciebie)

            No to masz kiepskie sensory, kochana :) Bawi mnie jak bardzo ludzie sugerują się
            poszlakami :) Wystarczy użyć wulgaryzmu lub języka potocznego i już tracisz na
            inteligencji, wykształceniu, sukcesie, klasie i innych takich :) Ale gites (oo
            znowu ^^) dajmy temu spokój :)
            Nie chce mi się kleić twojego postu, więc odpowiem ogólnie:
            niesamowicie wprost cieszę się, że TY SAMA sobie wybrałaś takie życie, uważam,
            że to fantastyczna sprawa, jeśli człowiek może żyć zgodnie ze swoimi upodobaniami.
            Ty stwierdziłaś, że autor wątku ma rację, podczas gdy jej NIE MA. Ponieważ wg
            niego WSZYSTKIE kobiety jak jedna żona powinny zajmować się tym, czym ty. Jeśli
            pracują zawodowo... no trudno, jednak nie powinno być to przeszkodą w pełnieniu
            obowiązków domowych (czyli praniu, sprzątaniu, gotowaniu, prasowaniu, itd),
            ponieważ MĘŻCZYZNA po przyjściu z pracy jest zmęczony i POTRZEBUJE ciszy,
            spokoju i żeby się nim zająć. Ponadto autor wątku uważa, że kobieta osiągająca
            sukces zawodowy, zarabiająca spore pieniądze automatem traci ową mityczną
            "kobiecość", ponieważ wg autora "kobiecość" polega na zaspokajaniu potrzeb
            mężczyzny, czyli jedyną potrzebą kobiety "kobiecej" powinien być zadowolony
            chłop w domu, przy czym wg autora w drugą stronę to nie działa.
            Jeśli się zgadzasz z autorem, to dziwię ci się bardzo.

            > Zrozumiałaś, że ja czekam / będę czekać na jego wdzięczność?
            > Matko, muszę przeczytać się raz jeszcze. Skąd w ogóle wnioskujesz
            > jaki jest wynik mojego myslenia? (bla, bla, bla)

            o dżizas-krajst-super-star :)
            przeczytałaś co napisałam?
            no to riplej:
            "I chodzi tylko o to żeby praca w domu była wynikiem myślenia "JA
            tego potrzebuję" a nie "ON tego potrzebuje", bo jak się będziesz
            całe życie poświęcać, czekając na jego wdzięczność, nawet podświadomie, to
            skończysz jako stara, zgorzkniała i
            najprawdopodobniej samotna baba. Samotna pomimo obrączki na
            palcu."

            Czyli, przekładając na polski - jeśli SAMA podjęłaś decyzję, to super, bo o to
            chodzi. Zaś jeśli podjęłaś decyzję aby zrobić to, co sugeruje autor wątku, czyli
            zrezygnowałaś ze swojego życia aby chłopa "zdobyć" i zatrzymać, aby być w
            związku, itd. to bardzo źle, bo obróci się to przeciwko tobie.
            Teraz pokaż mi paluszkiem, gdzie jest napisane, że TY jesteś tym przypadkiem
            czekającym na wdzięczność, no pokaż :)

            Tak strasznie chcesz obronić swój styl życia, że nawet nie zauważasz, jak ktoś
            ci mówi, że cieszy się, ze właśnie tak żyjesz:)
            Ponadto, nie znam się za bardzo na dzieciach, ale generalnie w czasie spędzanym
            z ludźmi liczy się jakość tego czasu, nie ilość. Poza tym są zawody, w których
            kobieta robiąc karierę może spędzać w domu masę czasu. Nie wiem jak ty
            definiujesz sukces zawodowy, ale dla mnie jest nim niewątpliwie zrobienie
            doktoratu za granicą (tam nie ma habilitacji, więc doktorat jest to max, co
            można "napisać"), potem zrobienie habilitacji w Polsce, zostanie jedną z
            niewielu osób w Europie specjalizującą się w pewnej dziedzinie. Czy to jest dla
            ciebie sukces przez duże S? Ja zajmując się pracą naukową, gdybym miała dziecko,
            mogłabym mu poświęcić więcej czasu niż pani fryzjerka czy kosmetyczka nie
            rezygnując ze swoich ambicji. Nie musiałabym z niczego rezygnować, tak jak
            całkiem sporo moich koleżanek ze studiów.
            Całe to gadanie sprowadza sie do tego, ze po pierwsze ja ciebie nie osądzam, po
            drugie autor wątku NIE MA racji. sija
      • michal_powolny1 Re: Dzięki za ten post / Sukces albo Rodzina 17.09.07, 01:17
        Widzę że uległaś legendzie czego tak naprawdę potrzebuje facet w
        domu. Naprawdę nie jest tak że marzymy o chacie gdzie mamy pełóen
        serwis (posiłki, koszule i tym podobne).Nam się śni dom w którym
        możemy pogadać z partnerką, możemy razem wyjść na miasto. Tak się u
        nas złożyło że żona robi karierę w jednym z wiekszych banków,
        mieszkamy w tej chwili w Łodzi choć ona pracuje w W-wie. I wiem że
        nie zrobi mi obiadu bo wtedy jedzie pociągiem, że koszulę muszę
        sobie wyprasować sam. Wiem jednak że tematów do rozmowy nam nie
        zabraknie, wiem że będę pierwszym recenzentem założeń nowej kampanii
        promocyjnej, wiem że zapyta mnie o ocenę regulaminów. Wiem gzie i
        jak spędzimy wolny czas. I wiem że nigdy jej nie zamienię na inną.
        Jest kobietą sukcesu ale i dobrą matką, wspamniałą żoną. Wiem że
        doprowadzi naszego syna do matury z moją pomocą. Wiem także że dla
        nas kwestia które z nas zarabia więcej obchodzi zarówno mnie jak i
        ją tyle co zeszłoroczny śnieg. Wiem że będę mógł ją prosić o pomoc
        gdy będę przygotowywać tekst o bankach. Wiem że jest ze mnie dumna,
        mobilizuje mnie do pracy naukowej. Jest cieprpliwa i kochana. I
        takie właśnie są kobiety sukcesu.
        • stephen_s Dokładnie (n/t) 17.09.07, 14:00

        • meganka.2 michale powolny... 18.09.07, 00:54
          przejmujący post.. szkoda tylko, że i Ty małe masz pojęcie o mnie i
          uleganiu przeze mnie jakimśtam legendom..


          > Widzę że uległaś legendzie czego tak naprawdę potrzebuje facet w
          > domu.
          Serio?? Uległam legendzie, idąc tokiem Twego romantycznego myslenia,
          czego tak naprawdę potrzebuje małe dziecko.

          Naprawdę nie jest tak że marzymy o chacie gdzie mamy pełóen
          > serwis (posiłki, koszule i tym podobne).
          Wow.. Znawca wszyyyyyyyyystkich mężczyzn. Socjolog??? Jakieś dane
          empiryczne na ten temat??? :) Jeśli już jestem z dzidzią, to i mój
          mąż ma pełen serwis :) ... i nie narzeka :)

          Nam się śni dom w którym możemy pogadać z partnerką, możemy razem
          wyjść na miasto.
          Haaaaaahahahahahahahahahahha. Rozbawiłeś mnie panie michale, wcale
          nie powolnie ;))))))))))))) Mój Boże, zaraz obudzę męża mego,
          któremu na jutro wyprasowałam koszulkę do pracy ;)))))))))))))) i
          chyba mu Ciebie zacytuję. Pewnie też się uśmieje.

          Tak się u
          > nas złożyło że żona robi karierę w jednym z wiekszych banków,
          gratuluję

          Wiem że będę mógł ją prosić o pomoc
          > gdy będę przygotowywać tekst o bankach. Wiem że jest ze mnie
          dumna,
          > mobilizuje mnie do pracy naukowej. Jest cieprpliwa i kochana. I
          > takie właśnie są kobiety sukcesu.

          A ja wiem, że lubię PRAWDZIWYCH FACETÓW, od których nie trąca
          ciepłokluchowatością, ciepłymi bamboszkami, nieporadnością (wyjąwszy
          prasowanie koszul oczywiście). Jestem tradycjonalistką. Lubię jak
          kobieta jest kobietą a facet facetem.
          Życzę Wam jak najlepiej i podziwiam Twoją małżonkę, nie tylko z
          powodu robienia kariery w stolicy...
          • michal_powolny1 Re: michale powolny... 19.09.07, 00:03
            Wyjaśnij mi czym według ciebie różni się prawdziwy facet (którego ty
            wolisz) od nieprawdziwego (czyli według ciebie tak zwanych ciepłych
            kluch)? Czy dobrze rozumiem że chodzi o kasę? A może o coś jeszcze
            innego?
            Co takiego jest zabawnego w zdaniu że facetom marzy się dom w kórym
            mogą pogadać z partnerką? To że chcemy z wami gadać? Nie smuci cię
            że POLSKIE NASTOLATKI nie gadają z rodzicami? Według badań UNESCO
            Polska pod względem zajmuje przedostatnie miejsce w rankingu OECD.
            Polskie małolaty mówiły że z ojcami gadają o innych sprawach niż
            szkoła góra 20 minut miesięcznie. Prawda jaki fajny wynik? Powód?
            Tata pracuje. A z mamą? Też nie lepiej po tylko 30 minut
            miesięcznie. Powód? Mama jest zajęta pracą w domu. Pewną ciekawostką
            jest to że mamy pracująe zawodowo chętniej i dłużej gadają z
            małolatami. Ot ciekawostka.
            Wiesz jak ważne jest wsparcie domu w sprawach zawodowych? Nie było
            by mnie w tym miejscu w którym jestem gdyby nie żona a z drugiej
            strony jej by nie było gdyby nie ja i nasz syn.
    • bonnieparker1 Re: Kobiety sukcesu są mało kobiece 16.09.07, 18:24
      butthead3 napisał:

      > Chciałem tutaj napisać tak zwanych silnych kobietach, kobietach
      > sukcesu, które bardzo często narzekają, że są same...


      Myślę, że jeszcze musisz sporo poczytać naukowych opracowań, bo te które
      cytujesz są chyba z tzw. prasy dla gospodyń domowych ( z całym szacunkiem dla
      pań gospodyń).W ogóle takie poglądy to obciach..
      Jedyna rada dla ciebie: czytaj, czytaj i czytaj i przemyśl to ;), bo na nowe
      ekscytujące, osobiste i intymne doświadczenia z wykształconymi babkami już dla
      ciebie za późno, gdyż jak piszesz znalazłeś już swoją połówkę:)
    • spragnienie Re: Kobiety sukcesu są mało kobiece 16.09.07, 18:58
      mysle, ze facet, ktory nie ma kompleksow zwiaze sie z kobieta, ktora bije go o
      glowe w biegu przez zycie. W koncu owa straszna kobieta sukcesu ma tez swoje
      slabe strony, zatem mozna sie dopelnic wzajemnie.
      Wielu mezczyzn boi sie samodzielnie myslacaCY, PEWNYCH SIEBIE KOBIET. I wcale im
      sie nie dziwie. Jak bylam plochym dziewczeciem to tez przerazali mnie madrzy,
      samodzielni faceci. Wydawalo mi sie wtedy, ze nie mam im nic do zaoferowania.
      Autorze watku, moze i Ty podrosniesz, dorosniesz?????????
    • vvoman Re: Kobiety sukcesu są mało kobiece 16.09.07, 23:02
      Bardzo smutno mi się zrobiło, butthead3 masz naprawdę sporo racji ale z drugiej
      strony... Ja chyba tez zaliczam się do kobiet sukcesu - pracuję w zawodzie dość
      męskim i cenię to sobie - współpraca układa mi się wspaniale. Nie mam w sobie
      krwiożerczej bestii ale prawda jest taka, że przyciągam samych "nieudaczników".
      Przepraszam, że tak ostro ale taka jest prawda. Przykład?

      Ostatni "facet" to były wojskowy (po misji) - myślę sobie, męski (podkreślał to
      na każdym kroku), odpowiedzialny, uwielbia dzieci - materiał na ojca jak
      znalazł, wsparcie i opieka gwarantowana. Artystyczna dusza, szerokie
      zainteresowania. Ciekawa osoba i potrafiąca sobie radzić.

      Jak tylko zamieszkaliśmy razem okazało się, że nie ma pieniędzy i pracy, czeka
      na ponowne wcielenie do wojska. Czeka, czeka, czeka, a ja go utrzymywałam. I
      gdzie ta męskość, odpowiedzialność? Na pytania czy sugestie czy nie powinien iść
      do pracy wykręcał się, że nie będzie zaczynał bo zaraz go wcielą.
      Skapitulowałam, ale było mi bardzo ciężko: rachunki, nadgodziny i do tego dom.
      Kiedy nie wytrzymałam i zaczęłam narzekać, że mi nie pomaga... foch. Kiedy
      zaczęłam przygotowywać dzienną listę rzeczy do zrobienia (wyrzuć śmieci,
      pozmywaj, odkurz) obraził się i powiedział, że traktuję go jak dziecko. I przez
      cały czas ja go utrzymywałam, siebie i mieszkanie, a w weekendy sprzątałam i
      gotowałam. A on całymi dniami spał, a nocami grał; wieczorami miał pretensje, że
      nie mam ochoty na seks - jak? Wytrzymałam pół roku znosząc to i słuchając ile
      mam w sobie ciepła, jaką będę wspaniałą matką, że każdy mężczyzna marzy o takiej
      kobiecie. Kazałam mu się wyprowadzić.

      I jak tu nie zwracać uwagi na to jaki mężczyzna jest, jak nie mieć wymagań?
      Mężczyźni mają, a kobiety nie mogą. Ja bardzo chętnie zostanę matką ale chcę
      wiedzieć, że mężczyzna podoła roli głowy i żywiciela rodziny.

      Na razie jestem sama (od czerwca), łapię oddech - nareszcie stać mnie na
      angielski, siłownię i wyjście do kina ze znajomymi. Nie szukam bo w przyszłym
      roku w planach wyjazd za granicę.
    • lokepine Re: Kobiety sukcesu są mało kobiece 16.09.07, 23:53
      Oj, biednyś Butthead3, biednyś. Z tego, co piszesz wynika, że szukasz do zwiazku
      nieudacznicy, żeby się dowartościować :>
    • justa_79 Re: Kobiety sukcesu są mało kobiece 17.09.07, 11:34
      to tylko Twoja opinia i masz do niej prawo. a ja mam prawo się nie
      zgodzić. jestem kobietą sukcesu i jestem kobieca - w moim rozumieniu
      kobiecości (wygląd, zachowanie, zainteresowania itp.). natomiast
      rzeczywiście nie jestem "kobieca" w Twoim rozumieniu "kobiecości" -
      nie jestem uległa ani usłużna. i muszę Cię rozczarować - mam faceta,
      który za nic by mnie nie oddał, a inni czekają w kolejce :P

      jaki z tego wniosek? taki, że faktycznie trudno trafić na godnego
      partnera - ale nie jest to niemożliwe. istnieją mężczyźni, którzy
      sami mają silny charakter i potrafią sobie poradzić z silnym
      charakterem u kobiety, którzy takie kobiety cenią i takich szukają.
      i są inni, którzy sobie z tym nie radzą... szukają więc innych
      kobiet i zakładają wątki na forum, aby wylać swoje frustracje... ;)
    • angrzel Re: Kobiety sukcesu są mało kobiece 17.09.07, 12:24
      Drogi butthead3,
      właśnie tacy są mężczyźni jak opisaleś kobietę sukcesu - błędny
      zresztą. Problem wykształconych, niezależnych kobiet nie polega na
      tym, że nie są kobiece, ale na tym, że nie widzą wokol siebie
      partnera dla siebie. Bo wlasnie mezczyzni są bezkompromisowi, ciagle
      maja kaprysy, wymagania, a nie daj Boze nie to jeszcze bedzie jakiś
      po....rzony katol. Ma taki katol wizje kobiety co to obiadek ugotuje
      i Panu-Wladcy kapcioszki w zebach przyniesie jak ten raczy przyjsc z
      pracy.
      Kobieta wyksztalcona, nie zalezna nie pozwoli sobie na takie
      ponizanie.
      Tylko jakas glupia ges zgodzi sie na zwiazek z takim mezczyzną.
      Powoli rodzi sie w spoleczenstwie polskim swiadomosc, że praca w
      domu i wychowywanie dzieci jest ciezka praca i albo nalezy sie za to
      zaplata jak za kazda prace zarobkowa albo wszyscy czlonkowie rodziny
      w tej pracy uczestnicza.
      Uwazam, ze jednak kierunek przemian bedzie musial isc w kierunku
      zmiany postawy mezczyzn. W przeciwnym wypadku bedzie po prostu duzo
      wiecej samotnych matek z dziecmi i ojcow placacych alimenty. Tak
      jest na Zachodzie. Np. w Szwecji taka samotna matka ma takie profity
      od Panstwa, ze moze spokojnie zajac sie wychowywaniem dziecka i
      utrzymaniem siebie i jego.
      Jest tez taka tendencja, ze taka samotna kobieta z dzieckiem nie
      musi rezygnowac z zycia erotycznego - przeciez moze miec wspanialego
      kochanka.
      Nie wiedze wiec problemu aby wracac do zacofanych norm spolecznych
      wciskajacych kobiete w role dla niej upokazajaca.
    • avital84 Ja tam jestem kobieca.;))) 17.09.07, 15:01
      I nie mam potrzeby rywalizowania z nikim.
      A uważam, że powodzi mi sie nieźle.
      • wielo-kropek Re: Ja tam jestem kobieca.;))) 18.09.07, 03:03
        Jak takie kobiety karierowiczki wygladaja w sprawach i cechach
        matczynych? Znacie jakies przyklady? Kariera przeciez dla wielu z
        nich jest wazniejsza od dziecka. Dziecko moze i pewnie ma stosy
        zabawek, ale ciepla mu ciagle brakuje, bo kariera matki mu je
        zabrala. Nie mowie tu o kazdej, bo sa takie ktore potrafia pogodzic
        kariere z rodzina, ale malo takich jest. Znam np. przypadek gdzie to
        praca (kariera) zabiera matce duzo czasu. Dzieci wychowuje nianka.
        Kiedy matka przychodzi do domu (nianka odchodzi) dzieci z placzem
        mowia do niani -zostan, niech mama idzie stad. Sama kobieta (matka
        tych dzieci mi o tym mowila. Powiedziala nawet jak strasznie sie
        czuje wtedy, ale, mowi, co mam zrobic. Przeciez nie jestem w stanie
        by cos zmienic, zostawic biznes. Ot i taka ona "madra" jest. A
        zarabia duzo, bardzo duzo nawet, ale czy to jest najwazniejsze?
        Duzy zarobek przyszedl jej naturalnie ze tak powiem. Nie musiala isc
        po gruzach. Te ktore po gruzach dochodza do wiekszych pieniedzy
        zatracaja duzo kobiecosci i matczynnosci taksamo. Moze lepiej by
        bylo zeby niektore z nich nigdy nie rodzily, bo szkoda dzieci i ich
        sztucznego dziecinstwa, bez ciepla.
        • spragnienie Re: Ja tam jestem kobieca.;))) 18.09.07, 09:25
          Znam mnostwo rodzin, w ktorych rodzice kariery nie robia, nie znaja tego pojecia
          a dzieci widza swoja mame i tate raz na jakis czas. Niania to temat przewodni
          wielu mlodych par, rodzicow malych brzdacow, ktorzy musza utrzymac swoje
          pociechy i zyc na jakims poziomie. Tak to wyglada. Zle kobiety, ktore kariere
          jednak robia nie sa odpwiedzialne wielo-kropku za cale zlo tego swiata oraz za
          zaniedbywanie dzieci;-).

          Zastanawia mnie kolejna kwestia. Nie rozumiem zaleznosci miedzy cechami
          charakteru, usposobieniem oraz byciem matka robiaca kariere. Do tej pory
          sadzilam, ze uczuciowowsc, wrazliwosc, empatia, wyobraznia oraz wielkie poklady
          milosci to dar, ktory nosimy ze soba cale zycie. Nikt nie schyla sie w
          przedziale po swoja walizke z dobrymi uczuciami i nie zabiera jej na chwile, by
          potem ja odlozyc w innym miejscu;-). To, ze kobieta jest dobra w swoim zawodzie
          nie znaczy, ze nie bedzie umiala podolac tysiacu innych rol; musi sprostac
          zadaniom matki, kochanki, lyzwiarki w wolnym czasie, poetki czy cudnej kucharki...

          Zgadzam sie natomiast z tym, by niektorzy ludzie nie rodzili dzieci, bo szkoda
          mi malenmstw. Tyle wokol pijakow, zboczencow, ludzi zarazajacych wlasna
          nienawiscia wszystko wokol. Nie wspomne o ojcach, ktorzy zapominaja o roli
          taty;-). I to nie tylko tych robiacych robiacych kariery nie umie podolac temu
          zadaniu!!!!!!!!!

          Jak ktos nie toleruje konkretnej osoby, grupy spolecznej, etc. to znajdzie
          tysiac powodow, by udowodnic jej slabosc. Mozemy sie rozpisywac w nieskonczonosc
          o karierowiczkach. Sa dwie strony tego sporu. Ja radzilabym zajac sie wlasnym
          zyciem, przyznac sie do wlasnej zazdrosci i zaczac leczyc swoje kompleksy. Tobie
          sie nie udalo, tek, ktoo sukces odniosl wcale nie musi byc zlym czlowiekiem,
          wpatrzonym jedynie w kase;-), serio!
          • wielo-kropek Re: Ja tam jestem kobieca.;))) 19.09.07, 02:14
            spragnienie napisała:



            > Jak ktos nie toleruje konkretnej osoby, grupy spolecznej, etc. to
            znajdzie
            > tysiac powodow, by udowodnic jej slabosc. Mozemy sie rozpisywac w
            nieskonczonos
            > c
            > o karierowiczkach. Sa dwie strony tego sporu. Ja radzilabym zajac
            sie wlasnym
            > zyciem, przyznac sie do wlasnej zazdrosci i zaczac leczyc swoje
            kompleksy. Tobi
            > e
            > sie nie udalo, tek, ktoo sukces odniosl wcale nie musi byc zlym
            czlowiekiem,
            > wpatrzonym jedynie w kase;-), serio!
            My sie chyba zupelnie nie rozumiemy. Ja nie zazdroszcze wcale
            kobietom karierowiczkom. Naprawde nie mam czego i tak naprawde to
            nie jest moja sprawa (ich kariera) tylko ich. Wolno im w koncu robic
            to co chca. Prawde mowiac to ja im troche wspolczuje, ale nigdy nie
            zazdroszcze. Karierowiczka wcale nie oznacza dla mnie kobieta
            sukcesu -skad to pojecie i dlaczego automatycznie im sie sukces
            przypisuje. Sukces to zupelnie cos innego. Kobiety niekarierowiczki
            tez maja swoj sukces/sukcesy zyciowe odniesiony na polu takze
            zawodowym. Mowie tu glownie o kobietach karierowiczkach za wszelka
            cene, po gruzach do celu......co nie znaczy jeszcze ze one ten cel
            osiagaja. Przecietna karierowiczka ktora znam jest ogolnie biedna,
            biedna kiedy chodzi o posiadana kase, biedna kiedy chodzi o jej
            wolny czas, biedna z tej racji ze jest zazwyczaj sama, bez faceta,
            biedna ze MUSI byc w pracy (ale wiekszosc kobiet musi w niej byc)
            tyle ze karierowiczki spedzaja ogolnie wiecej czasu w niej -wiec
            naprawde nie ma czego im zazdroscic. Zgadzam sie z tym, ze kto
            sukces odniosl nie musi byc zlum czlowiekiem. Ja nawet mowie ze
            ludzie sukcesu sa ogolnie dobrzy ludzie, ale nie wszyscy wiadomo. Ci
            ktorzy osiagneli sukces idac po gruzach (tu zarowno kobiety jak i
            mezczyzni sa w tej grupie) niestety nie naleza do ludzi dobrych.
            Dobra matka dba przede wszystkim o dobro dziecka a nie firmy (nie
            wazne swojej wlasnej czy dla tej ktorej pracuje). Podobnie jest z
            tatusiem. Jesli potrafi sprawy rodzinne ulozyc i prowadzic
            nalezycie,a biznes nie wlazi w droge, to jest poprostu OK.
            • spragnienie Re: Ja tam jestem kobieca.;))) 19.09.07, 12:58
              Chyba czytam bez zrozumienia, bo wydawalo mi sie, ze rozmawiamy o kobietach
              sukcesu;-). Widocznie wielo-kropku przejezyczyles sie parokrotnie albo moje
              zwoje mozgowe sie lekko przegrzaly...

              "Karierowiczka" = osoba biegnaca po trupach do celu, zapatrzona jedynie w
              prace, zawistna, rywalizujaca z kazdym, dodatkowo cechuje ja brak wyzszych
              uczuc, zero empatii. Nikt jej nie lubi, bo nie mozna jej lubic. TAk zazwyczaj
              myslimy o osobie, ktora nazywamy karierowiczka. Mozna jednak spojrzec na ta
              postac z innej perspektywy.

              "Mowie tu glownie o kobietach karierowiczkach za wszelka
              > cene, po gruzach do celu......co nie znaczy jeszcze ze one ten cel
              > osiagaja." Dobrze, ze wyjasniasz to po fakcie, brawo!;-)

              "Przecietna karierowiczka ktora znam jest ogolnie biedna,
              > biedna kiedy chodzi o posiadana kase, biedna kiedy chodzi o jej
              > wolny czas, biedna z tej racji ze jest zazwyczaj sama, bez faceta,
              > biedna ze MUSI byc w pracy (ale wiekszosc kobiet musi w niej byc)
              > tyle ze karierowiczki spedzaja ogolnie wiecej czasu w niej -wiec
              > naprawde nie ma czego im zazdroscic."
              Wybacz, ale nie zrozumialam, znasz jedna karierowiczke i na tej podstawie
              budujesz cala reszte czy znasz kazda przecietna karierowiczke??? Co ozxnacza
              slowo ogolnie biedna?
              Znam wiele biednych ludzi oraz tych z kasa i bez, ktorym brakuje czasu oraz
              szczescia w zyciu osobistym. DAruj sobie wielo-kropek, bo to co piszesz to maslo
              maslane. Za duzo maselka szkodzi...


            • spragnienie chyle glowe.... 19.09.07, 18:08
              No tak, uzyles slowa karierowiczka;-). MOja pomylka, za ktora przepraszam.

              Wracajac jeszcze do ujemnego nacechowania slowa karierowiczka, bo jedynie w
              rodzaju zenskim jest to ujma;-), karierowicze to czesto pracoholicy. Znam paru
              osobnikow, pan i panow, kotrzy w pracy realizuja sie bosko a na zycie prywatne
              nie maja czasu. Ich wybor, tyle. JAk parze jest ze soba zle to sie rozchodzi,
              nie orzumiem dlaczego osoba, ktora wybiera obowiazki inne niz te domowe jest
              krytykowana za nieudacznictwo i nieumiejetnosc budwoania normalnych relacji
              miedzyludzkich....
              • wielo-kropek Re: chyle glowe.... 19.09.07, 19:28
                spragnienie napisała:

                > No tak, uzyles slowa karierowiczka;-). MOja pomylka, za ktora
                przepraszam.
                >
                > Wracajac jeszcze do ujemnego nacechowania slowa karierowiczka, bo
                jedynie w
                > rodzaju zenskim jest to ujma;-), karierowicze to czesto
                pracoholicy. Znam paru
                > osobnikow, pan i panow, kotrzy w pracy realizuja sie bosko a na
                zycie prywatne
                > nie maja czasu. Ich wybor, tyle. JAk parze jest ze soba zle to sie
                rozchodzi,
                > nie orzumiem dlaczego osoba, ktora wybiera obowiazki inne niz te
                domowe jest
                > krytykowana za nieudacznictwo i nieumiejetnosc budwoania
                normalnych relacji
                > miedzyludzkich....
                Tu poruszasz juz sprawe malzenstwa czy zwiazku bo mowisz o parze.
                Byc moze kobieta nawet mocno tego chce zeby on przesiadywal dlugo w
                pracy i pieniedzy jaknajwiecej przynosil. To ich sprawa. Jesli
                karierowiczka ma kogos (zyje z kims) to tez ich sprawa, ze jej w
                domu praktycznie nie ma. Ja tu mialem na mysli glownie wolne
                kobiety. Kobiety karierowiczki. Bedac kawalerem za zadne skarby nie
                chcialbym miec takiej za zone. Mentalnosc mi takiej nie odpowiada,
                nie jej praca. Szkoda zycia z taka. Mysle ze mnie teraz rozumiesz.
        • karolana Re: Ja tam jestem kobieca.;))) 18.09.07, 10:43
          > Jak takie kobiety karierowiczki wygladaja w sprawach i cechach
          > matczynych? Znacie jakies przyklady?

          Tak, ja znam, są wspaniałymi matkami.
          Ale ja nie o tym, tylko tak zapytam... A w twoim przykładzie z nianią GDZIE
          TATUŚ? Czyżby partenogeneza?
          • wielo-kropek Re: Ja tam jestem kobieca.;))) 19.09.07, 01:53
            karolana napisała:

            A w twoim przykładzie z nianią GDZIE
            >
            TATUŚ?
            Tatus podobnie jak matka. Tacy dobieraja sie do siebie. Jednak
            uwazam ze male dzieci potrzebuja bardziej ciepla matki niz ojca.
            Wszystkie sady o tym wydaje sie wiedza, stad podczas rozwodow
            przydzielaja dziecko glownie matce -wlasnie z tego wspomnianego
            powodu.
            • karolana Re: Ja tam jestem kobieca.;))) 19.09.07, 15:52
              > Tatus podobnie jak matka. Tacy dobieraja sie do siebie. Jednak
              > uwazam ze male dzieci potrzebuja bardziej ciepla matki niz ojca.
              > Wszystkie sady o tym wydaje sie wiedza, stad podczas rozwodow
              > przydzielaja dziecko glownie matce -wlasnie z tego wspomnianego
              > powodu.

              Acha, czyli jeśli facet zachowuje sie jak cyborg bez uczuć widzący tylko
              karierę, to jest gites, tak?
              Dziecko potrzebuje miłości, czułości i opieki RODZICÓW i nie ma znaczenia
              którego z rodziców. Poza karmieniem piersią nie ma niczego, czego mężczyzna nie
              potrafiłby zrobić czy dać dziecku, takie są fakty. Dziecko było (i niestety
              ciągle jest, co jest przyczyną wielu protestów i krytyki, GŁÓWNIE ze strony
              MĘŻCZYZN!) przyznawane matce po pierwsze dlatego, że to głównie ona się nim
              zajmowała (a zajmowała się, bo raz tradycja a dwa ekonomia.
              • karolana Re: Ja tam jestem kobieca.;))) 19.09.07, 15:55
                > przyznawane matce po pierwsze dlatego,
                miało być "przyznawane matce dlatego"
              • wielo-kropek Re: Ja tam jestem kobieca.;))) 19.09.07, 19:52
                Nie jest gites i ty doskonale o tym wiesz. Tak, dzieci potrzebuja
                czulosci obojga rodzicow. Zle jest kiedy on i ona stawiaja kariere
                na pierwszym miejscu. Wydaje sie ze ty nie rozumiesz wymowy tego
                watku. Faceci nawet chetni by byli zeby te czulosc dziecku
                okazywac, byc z dzieckiem wiecej czasu, rezygnowac nawet w pewnym
                stopniu z osiagniec w pracy itd. Jest to jednak niemozliwe kiedy sie
                wspolzyje z karierowiczka, o czym doskonale kazdy facet (no
                zdecydowana wiekszosc z nas) wie i dlatego nie chce takiej miec za
                zone. Dlaczego? Dlatego ze karierowiczka nie pozwoli, nie zgodzi sie
                na takie cos zeby jej facet siedzial w domu z dzieckiem, bo to dla
                niej -raz ze pieniedzy do domu nie wplywa (a one dla niej sa
                najwazniejsze zazwyczaj), a po drugie - taki facet jest dla niej bez
                ambicji. Kobiety sukcesu sa zazwyczaj inne, i niejedna potrafilaby
                zaakceptowac taka sytuacje, czyli zostawic meza w domu by nianczyl,
                ale dla tych tez dosc czesto przeszkadzaja znajomi, przyjaciele,
                inne uklady -ze jej maz to "nianka", stad tez wola miec nianke dla
                dziecka by uniknac "ponizenia" meza. Teraz moze zrozumiesz dlaczego
                wiekszosc facetow nie chce karierowiczek i dlaczego one sa zazwyczaj
                same, a na starosc z psami i kotami, bo nawet firmom w ktorych
                odsiedzialy lata ,tez nie sa juz potrzebne.
        • bacha76 Re: Ja tam jestem kobieca.;))) 18.09.07, 15:33
          No, właśnie a gdzie tatuś dziecka, że niania musi być.? Skoro ta kobieta tak
          dobrze zarabia to może tatuś dzieci by wychowywał.?
        • michal_powolny1 Re: Ja tam jestem kobieca.;))) 19.09.07, 00:20
          Tak się składa że moja matka była nauczycielką i zoobserwowała
          następującą prawidłowość:
          -dziecię którego oboje rodzice robili karierę zawodową (czy to w
          biznesie czy nauce) miało lapszy kontakt ze swoją matką i to pomimo
          braku czasu i tym podobnych, miało lepsze kontakty społeczne i
          szybciej się socjalizowało,
          -dziecię którego tatuś zajmował się trzepaniem kasy zaś mama
          zajmowała się domem paradoskalnie miało naajgorsze relacje z
          obojgiem rodziców-z tatą niet bo trzepie kasę, z matką też nie bo
          niczego nie kuma (język uczniów),
          -równie fatalne relacje występowały w domach o niskiej lub
          przeciętnej sytuacji finansowej, tutaj barierą w relacjach był jak
          by tu powiedzieć ciąg do wyrobów przemysłu przetwórczego ziemniaka.
          Te obseracje potwierdzają badania socjo-pychologiczne (patrz prace
          SWPS w W-wie).
          Tak więc naprawdę kobieta sukcesu ma więcej chęci i woli do kontaktu
          z dziecięciem. Wyjaśnienie tej zagadki jest banalnie proste. Kobiety
          sukcesu są osobami o wyższym ilorazie inteligencji i starają się
          poszukać takiej metody wychowywania dziecka aby jednocześnie czuło
          się ono zarówno pewnie jak i znajdowało się pod kontrolą. Takie
          kobiety bardziej interesują się tym do jkaiej szkoły pójdzie
          dziecię. Wiedzą czym różni się gimanzjum za rogiem od tego na
          osoedlu A no i oczywiście wiedzą jak wygląda marysia czy inne
          wynalazki.
          • wielo-kropek Re: Ja tam jestem kobieca.;))) 19.09.07, 02:31
            michal_powolny1 napisał:

            >Kobiety
            > sukcesu są osobami o wyższym ilorazie inteligencji i starają się
            > poszukać takiej metody wychowywania dziecka aby jednocześnie czuło
            > się ono zarówno pewnie jak i znajdowało się pod kontrolą. Takie
            > kobiety bardziej interesują się tym do jkaiej szkoły pójdzie
            > dziecię. Wiedzą czym różni się gimanzjum za rogiem od tego na
            > osoedlu A no i oczywiście wiedzą jak wygląda marysia czy inne
            > wynalazki.
            Ty mowisz o kobietach sukcesu i z toba bym sie ogolnie zgadzal.
            Karierowiczka oznacza cos innego -dazenie do sukcesu, a to jest
            roznica. Karierowiczki zazwyczaj nie maja czasu na wychowanie dzieci
            i jesli ich dzieci sa bardziej rozwiniete socjalnie itp. to zasluga
            tu glownie niani a nie ich samych. Zgadzam sie z tym ze
            karierowidczki wiedza jak zrobic by ich dzieci znajdowaly sie pod
            kontrola. Wlasnie do tego to one nadaja sie super -do kontrolowania.
            Stad tez i w przykladzie ktory przytoczylem wczesniej, dzieci nie
            lubia mamy glownie dlatego, ze ona kontroluje, rozkazuje im -rob
            to........jesc, myc sie, spac. Nie ma czasu na to by sie z dziecmi
            pobawic, bo to "strata" czasu dla takiej. No i sama musi odpoczac, a
            bawic sie zabawkami dla takiej odpoczynkiem nie jest. Zreszta dla
            kazdej raczej nie jest, dla mnie tez.
            • aniol.1 Re: Ja tam jestem kobieca.;))) 19.09.07, 10:21
              Nie uważam się za mniej kobieca tylko dlatego ze odnoszę sukces w
              pracy , która daje mi satysfakcje i pomaga się spełnić, ale prace
              zostawiam tuz za drzwiami biura, kiedy z niego wychodzę mam czas
              tylko dla dziecka. Nie można wszystkich kobiet które chcą cos
              osiągnąć pakować do jednego worka ze są takie czy inne , nawet te
              które zajmują się domem tzw. ,,kury domowe” czasem nie maja czasu
              dla rodziny. Kariera nie oznacza snobizmu to raczej charakter
              człowieka o tym decyduje.
              • wielo-kropek Re: Ja tam jestem kobieca.;))) 19.09.07, 20:02
                aniol.1 napisała:

                > Nie uważam się za mniej kobieca tylko dlatego ze odnoszę sukces w
                > pracy , która daje mi satysfakcje i pomaga się spełnić, ale prace
                > zostawiam tuz za drzwiami biura, kiedy z niego wychodzę mam czas
                > tylko dla dziecka. Nie można wszystkich kobiet które chcą cos
                > osiągnąć pakować do jednego worka ze są takie czy inne , nawet te
                > które zajmują się domem tzw. ,,kury domowe” czasem nie maja czasu
                > dla rodziny. Kariera nie oznacza snobizmu to raczej charakter
                > człowieka o tym decyduje.
                Sukces w pracy jest plusem dla kazdego i nic w nim zlego wiadomo nie
                ma. Nie chodzi mi tutaj o normalny sukces. Mowa tu o "chorym"
                sukcesie. Sukcesie za wszelka cene, kiedy te cene placi wlasna
                rodzina, bo ja sie spycha na plan dalszy, stawiajac kariere na plan
                pierwszy. Oczywiscie nie wszystkie kobiety sukcesu sa
                karierowiczkami za wszelka cene. Niektorym sukces (tu skorzystam ze
                slow mahadiewy) jest poprostu do twarzy, naturalny (bo naturalnie
                przyszedl) i upieksza je. Karierowiczka to charakter, zgoda, nie mam
                watpliwosci co do tego.
    • agn30ieszka Re: Kobiety sukcesu są mało kobiece 18.09.07, 13:26
      co jest z tobą nie tak? masz jakieś problemy? skoro masz żonę z
      niższej półki (jak oceniłeś ją w kwietniu), to po co jeszcze (od
      kwietnia) starasz "zbawiać" i "uświadamiać" kobiety sukcesu, że są
      nieszczęśliwe, ciesz się, że masz to co chciałeś...
      a może jednak masz jakieś problemy ze sobą, skoro ten sam temat
      wałkujesz kolejny raz, pisząc niemalże te same słowa? - jedna żona
      ci nie wystarcza i chciałbyś kolejnej, ale nie możesz znaleźć? ...
      wszystkie są "z gónej półki"(post kwietniowy) i postanowiłeś je
      zmienić?
    • bacha76 Re: Kobiety sukcesu są mało kobiece 18.09.07, 15:30
      Jeśli mężczyzna nie ma kompleksów, jest pewny siebie, zna swoją wartość to chyba
      będzie wolał jednak kobietę przebojową. Bo i więcej z nią tematów do rozmowy,
      więcej przeżyć. Taka kobieta także wnosi sporo do sfery finansowej, a więc oboje
      mogą np. podróżować, albo oddawać sie hobby. Słowem wieść ciekawe życie. Jeśli
      nie lubią przygód to mogą oddawać się innym, ciekawym rozrywkom. Spokojnym.
      Tak mi się wydaje, że tylko bardzo słaby mężczyzna pragnie pocieszenia i
      prasowania koszul.
      Bo przecież jak ktoś zna swoją wartość, nie musi udowadniać samemu sobie jaki
      jest wspaniały (poprzez posiadanie " żony z niższej półki" czyli gorszej od
      siebie) to pragnie mieć kobietę-partnera, a nie gosposię.
    • acorns Przez ponad 230 postów tylko bicie piany 18.09.07, 19:11
      Niech sobie będą kobiety robią kariery, osiągają sukcesy i realizują
      się jak im się podoba i zgodnie z własnymi predyspozycjami i
      zainteresowaniami bez żadnego obarczania kobiecością (niech sobie
      każdy tłumaczy to pojęcie po swojemu). Każdy jest kowalem swojego
      losu i może sobie wybrać drogę życiową. Jednak będzie ponosić
      konsekwencje soich wyborów. Kobieta może być nie tylko równa
      mężczyźnie, ale i lepsza od mężczyzny w tym co robi. A to jak jest
      postrzegana to już osobna sprawa. Jeśli więc taką kobietę sukcesu
      mężczyźni postrzegają jako babochłopa, który zatracił swoją
      kobiecość to jest że tak powiem prywatna sprawa każdego mężczyzny i
      jego wolny, niezależny wybór do którego ma pełne prawo. Niech więc
      takie kobiety nie obwiniają mężczyzn za to że ich nie chcą, za to
      wolą Violetkę albo Asię z wiejskiego warzywniaka która mimo że
      niezbyt lotna, ma brak kilku zębów i nie potrafi sklecić prawidłwo
      nawet pół zdania to jednak dla nich jest bardziej pociągająca od
      takiej kobiety sukcesu. Każdy sobie wybiera takiego partnera z jakim
      mu dobrze. Jeśli facetowi nie przeszkadza fakt że dzieci mu będzie
      wychowywać niania a potem przedszkolanki, a jego kobieta nawet w
      trakcie rżnięcia musi być pod telefonem (dyspozycyjność 24 h na
      dobę, 7 dni w tygodniu) - proszę bardzo. Ja na przykład nie wymagam
      od kobiety sukcesu żeby dla mnie i dla rodziny zrezygnowała z
      kariery, podnoszenia swoich kwalifikacji itd. itp. Ja się po prostu
      z taką kobietą nie zwiążę bo w ostateczności wolałbym być sam niż z
      kimś kto mi nie odpowiada z różnych powodów. Wybiorę Violetkę z
      warzywniaka bo jak spłodzę jej dziecko to jedyne co straci to praca
      bez perspektyw na półtora etatu w zamian za pensję jak za pół.
      Niewiele. Za to zajmie się domem i dziećmi a ja zarobię
      wystarczająco żeby jej się dobrze żyło. Obie strony zadowolone.
      Niezadowolone mogą być tylko kobiety sukcesu bo nie mogą znaleźć
      sobie męża.
      • amarandyna Re: Przez ponad 230 postów tylko bicie piany 19.09.07, 11:16
        A jak stracisz robotę albo (nie daj Boże) umrzesz przedwcześnie, to
        Violetka z Twoim dzieckiem co wtedy zrobi?
        • acorns Re: Przez ponad 230 postów tylko bicie piany 19.09.07, 14:27
          Ja pewne rzeczy potrafię przewidzieć, w tym również moją śmierć albo
          naturalną albo tragiczną z różnych przyczyn i poczynię za życia
          odpowiednie kroki żeby po mojej śmierci nie było "no i co my teraz
          zrobimy???".
    • cabela Re: Kobiety sukcesu są mało kobiece 18.09.07, 20:17
      Spokojnie poszukasz tego co lubisz najbardziej i trafi ci sie jaks
      garkotluk,takze bez obaw-tego ci zycze bo kazdy zasluguje na
      szczscie..no-prawie.Tylko po co o swoich gustach smedzic na forum w
      takim placzliwo-rzygajaco-moralizatorskim tonie?W kwestii garkotluka
      to wyjasniam,ze nie mam zamiau byc poprawna politycznie i nazywam
      rzeczy po swojemu.
    • stara_dominikowa Re: Kobiety sukcesu są mało kobiece 19.09.07, 15:38
      a ja tam też lubię jak chłop chłopem jest. pod pierzyną się
      sprawuje, drewno porąbie, wyrwę w ścianie zaszpachluje, ciągnik
      naprawi, dziesięć morgów skosi w dwie godziny, dużo działa, a mało w
      internetach wydziwia.
      • wielo-kropek Re: Kobiety sukcesu są mało kobiece 19.09.07, 20:15
        Otoz to dominikowa. Ty to masz i chlopa, traktor, i siano, drwa,
        pole i pod pierzynka masz to co chcesz. A karierowiczki maja tylko
        kariere. I kto jest bogatszy z was? Nie musisz mi odpowiadac bo ja
        wiem kto. A tu mowia ze karierowiczka to madra jest. Dla mnie
        dominikowa jest madrzejsza.
        • spragnienie Re: Kobiety sukcesu są mało kobiece 19.09.07, 21:19
          ;-)
    • piratkaa Re: Kobiety sukcesu są mało kobiece 22.09.07, 12:25
      do głównego wątku: w twoim mniemaniu "kobieca"tzn taka słaba, potrzebująca
      silnego ramienia mężczyzny, bez którego nie poradzi sobie biedulka..taka żeby
      gotowała, prasowała, była oddaną, oczywiście wierną żoną i potakiwała swojemu
      mężczyźnie.. Myśle,że ty nie mógłbyś być z kobietą silną, w pełni zdającą sobie
      sprawę ze swoich możliwości, bo ty wtedy straciłbyś w swoich oczach na swojej
      męskości.."kobiecość" to wcale nie dla każdego ciepła przytulanka, oddana w 100%
      i poświęcająca całe swoje życie dla faceta..jezu, wracamy do czasów
      średniowiecza..ale takie wzorce "kobiecości " wynosi się z domu rodzinnego,
      gdzie matka zajmuje się domem..I nie mówię że jest w tym coś złego, wybór zawsze
      powinnyśmy mieć, ale to wcale nie znaczy, że "kobieta sukcesu" jest mało kobieca!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka