znowuwzyciuminiewyszlo
15.09.07, 17:11
W czwartek opuscilam ukochana ojczyzne i przylecialam do Irlandii Polnocnej.
Niby to ze tu jestem to swego rodzaju osiagniecie - dostalam stypendium na
studia doktoranckie, co wcale takie proste nie bylo. A teraz zaczynam miec
watpliwosci - czy dam rade? Bylam tutaj na wymienia ze studiow i z palcem w
tylku bylam najlepsza studentka, boje sie jednak ze po kims komu placa moga
spodziewac sie wiecej zaangazowania. Mieszkam na niezlym zad.piu - mam
nadzieje ze uda mi sie znalezc szybko mieszkanie i przeniesc do Belfastu.
Partner moj zyciowy wciaz w Polsce - przyjedzie dopiero w polowie pazdziernika
- a ja tutaj tesknie jak glupia. No i oczywiscie sama musze wszystko
zalatwiac. Powiedzialam mu wczoraj ze klamka zapadla i musze tu zostac -
zakupilam 4-czesiowy zestaw Tesco Value za £10 (patelnia i 3 co raz wieksze
rondelki). W akademiku nie mam internetu - musze lazic na uniwerek gdzie
oblakani Chinczycy sluchaja swoich muzycznych przebojow. No poprostu nie
wytrzymam...
Buuuu!