Dodaj do ulubionych

Kolega mi dzis powiedzial ze ma raka ....

23.10.07, 22:20
....i kilka tygodni zycia przed soba, a wlasciwie to juz mu minal
termin smierci wyznaczony przez lekarza....to bylo po prostu
straszne, nie wiedzialam co powiedziec,nie moge w to wszystko
uwierzyc i sobie z tym poradzic....byl ktos z Was w takiej sytuacji?
Obserwuj wątek
    • aniesia26 Re: Kolega mi dzis powiedzial ze ma raka .... 23.10.07, 22:23
      Ja byłam w podobnej sytuacji parę lat temu, gdy dowiedziałam się że moja Mama ma
      raka złośliwego - niestety w tym roku minie 10 lat jak nie żyje. Także wiem jak
      to mocno boli - mówi się że czas goi rany, w moim przypadku nie do końca ukoił.
    • iberia.pl Re: Kolega mi dzis powiedzial ze ma raka .... 23.10.07, 22:29
      nigdy nie bylam w takiej sytuacji i mam nadzieje, ze nie bede.
      Faktycznie trudno cokolwiek powiedziec, milczenie jest zlotem....

      Zastanawia mnie tylko-bo nie napisalas zadnych szczegolow - czemu, w
      jakich okolicznosciach Ci o tym powiedzial....
      • pustynna_roza Re: Kolega mi dzis powiedzial ze ma raka .... 23.10.07, 22:59
        > Zastanawia mnie tylko-bo nie napisalas zadnych szczegolow - czemu,
        w
        > jakich okolicznosciach Ci o tym powiedzial....

        Zalatwiamy razem pewne sprawy, i przy tej okazji sie umawiamy tak
        gdzies raz na dwa miesiae....ale tak nam sie dobrze ze soba gada ze
        siedzimy wtedy godzinami i rozmawiamy, on od jakiegos czasu chce sie
        z tych spraw wycofac i mnie szykowal na ich przejecie, a dzis taki
        szok, zachowalam sie normalnie nawet sie usmiechalam bo staral sie
        to powiedziec na wesolo, ale jak sie pozegnalismy to rzeczywistosc
        do mnie dotarla...
    • thank_you Re: Kolega mi dzis powiedzial ze ma raka .... 24.10.07, 01:15
      Ja byłam. Ale byłam po stronie kolegi. To było 3 lata temu, w sumie 4. A w tym roku zmarła moja 15 letnia siostra, również na raka.
      Nie wolno z taką osobą obchodzić się jak z jajkiem i zaakceptować fakt, że jedni przychodzą a drudzy odchodzą. Niestety niektórzy zbyt wcześnie..
    • modliszka24 Re: Kolega mi dzis powiedzial ze ma raka .... 24.10.07, 09:29
      nie byłam i nie chce ale ale to dziwne jak ktoś przychodzi i mówi limit życia mi
      się skończył dziwne
      • pustynna_roza Re: Kolega mi dzis powiedzial ze ma raka .... 24.10.07, 18:22
        > nie byłam i nie chce ale ale to dziwne jak ktoś przychodzi i mówi
        limit życia m
        > i
        > się skończył dziwne

        No wlasciwie to powiedzial ze juz teoretycznie powinien lezec w
        grobie, lekarka mu dala dwa tygodnie, ktore uplynely juz jakis czas
        temu. Mam wielka nadzieje, ze skoro tak to wyglada to uda sie jakos
        cofnac postep choroby, ma isc na badania do kliniki moze cos
        wymysla....
    • anula.79 Re: Kolega mi dzis powiedzial ze ma raka .... 24.10.07, 12:57
      moja mama zmarla na raka.Kiedy lekarz uswiadomil mi jak powazny jest jej stan i
      ze juz nic nie moga zrobic doznalam szoku,nie moglam dopuscic mysli ze to
      koniec.od dnia w ktorym sie dowiedzialam,uplynely jeszcze dwa tygodnie i mama
      odeszla.Minal rok-nadal nie moge w to uwierzyc i nadal bardzo tesknie.
      • aniesia26 anula.79 24.10.07, 18:47
        łączę sie z Tobą w bólu, bo wiem co czujesz i jak mocno przeżywasz śmierć Mamy.
        Jeśli czytałaś mojego powyższego posta to pewnie już wiesz, że moja mam również
        nie żyje. Zmarła na raka tzw. "czarniak" z przerzutem na mózg
    • trusia29 rak to nie wyrok 24.10.07, 19:47
      w naszych czasach

      poza tym pierwsze słyszę, żeby lekarz podawal date smierci, lekarze
      zwykle nie odpowiadaja na takie pytania...

      a koledze radze ponowna diagnozę u innego lekarza...
      • trusia29 Re: rak to nie wyrok 24.10.07, 19:57
        Piszac , że rak to nie wyrok mialam na mysli chocby swoją sytuacje -
        od 9 lat żyję ze świadomością, że mam guz szyszynki (szyszynka to
        częśc mózgu). Jestem "tylko" pod obserwacja, choc najpierw lekarze w
        szpitalu powiatowym chcieli mnie od razu ciać. Po pobycie w
        warszawskiej klinice wiem, że ten rodzaj guza jest mało groźny,
        rzadko załosliwy i operować go nalezy tylko wtedy, gdy daje jakies
        powazne objawy. Na poczatku trudno mi bylo w to uwierzyć, ale jakoś
        po 9 latach juz w ogole o tym nie mysle. Robie raz do roku badania -
        rezonans magnetyczny, pole widzenia, badanie hormonów i markery
        nowotworowe. I tak na marginesie - jestem za prywatyzacja
        lecznictwa, bo za wszystkie te badania placę sama (za każdym razem
        okolo 2 tysiecy), mimo ze kilkaset złotych miesiecznie zabieraja mi
        z pensji jako składke zdrowotną. Mimo mojej choroby, lekarze z NFZ
        nie chca wypisywac skierowania co roku, bo to za duże koszty...Poza
        tym pracujac, nie mam czasu na stanie w kolejkach do specjalistów.
      • pustynna_roza Re: rak to nie wyrok 24.10.07, 20:39
        >
        > poza tym pierwsze słyszę, żeby lekarz podawal date smierci, lekarze
        > zwykle nie odpowiadaja na takie pytania...
        >

        Ojej, przeciez ja wcale tego nie napisalam, chodzilo mi o to, ze
        lekarz wykryl guza i podal ile z takim guzem mozna jeszcze przezyc,
        chyba takie cos sie praktykuje czy nie? zreszta nie wiem co
        powiedzial dokladnie, bylam w takim szoku ze nie za bardzo chcialam
        zaglabiac temat, zreszta takie pytania nie bylyby chyba na miejscu.
        No ale jak widac zadzialo sie cos i diagnoza sie nie sprawdzila....
        • rasgeea Re: rak to nie wyrok 25.10.07, 08:36
          :((((((((
          kuźwa...
        • tiuia Re: rak to nie wyrok 25.10.07, 10:03
          Oj niefajnie jest usłyszeć coś takiego:(....
          Ale jak sama mówisz, jeśli on żyje, to może jest szansa, że będzie żyć dalej.
          Może to się cofa, może diagnoza była błędna...
          Trzymam kciuki żeby tak było.
    • czarny.kot997 Re: Kolega mi dzis powiedzial ze ma raka .... 25.10.07, 10:54
      taaak, wiem jak to jest miec raka, bo go mam. krotko po urodzeniu
      drugiego dziecka uslyszalam diagnoze. lekarze nie byli pewni tylko w
      jakim stadium, po serii kolejnych badan, dzien po obronie doktoratu
      uslyszalam, ze w "fazie inwazyjnej". dodam, ze rak nalezacy do
      najzlosliwszych, zbierajacy co roku ogromnr zniwo. no i tak sobie
      zyje od badania do badania, od kontroli do kontroli i nie wiem czy
      ten przystawiony przez smierc do mojej glowy pistolet jest
      naladowany czy nie. najtrudniej jest nauczyc sie "nie myslec",
      zapomniec wszystkiego co sie na ten temat wie, zeby moc rano wstac i
      cos jeszcze w zyciu przezyc, osiagnac. jesli to twoj bliski kolega
      to zapytaj czy chce o tym porozmawiac, bo najgorsze co moze byc to
      zostac z problemem sam na sam.
      • thank_you Re: Kolega mi dzis powiedzial ze ma raka .... 25.10.07, 12:23
        Uszy do góry, wiara czyni cuda. Ze wszystkiego można wyjść, ja żyję... A życie po tym już nie jest takie same, uwierz, jest lepsze:-) Jak szłam na ostatnią operację to byłam święcie przekonana, że jej nie przeżyję...pożegnałam się ze wszystkimi..jak wchodziłam do szpitala powąchałam kwiatki ( bo myślałam, że to ostatni raz w życiu) - ten zapach pamiętam to dziś. Teraz doceniam każdy dzień.. jest pięknie...:-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka