Gość: zielka
IP: *.w81-53.abo.wanadoo.fr
26.07.03, 08:13
Nareszcie ktos cos zacnego pisze w sprawie tej zenujacej debaty.
Po pierwsze, oczywiscie, skandaliczny motyw powtarzajacy sie w
tekstach Sosnowskiego, Beresia i Zaremby, to zupelnie prymitywne
atakowanie feministek bez podawania ni nazwisk, ni kontekstow.
Po drugie, gdzie SOsnowski owa wywalczona wolnosc i tolerancje
widzi, w imie buddy??? Jednym z powodow mojego z Pl wyjazdu bylo
to, ze te dwa zacne jako takie zjawiska w Pl nie istnieja na
szeroka skale, a sa blizej jest obywatelom do codziennej auto-
lobotomii.
Ja bym bardzo chciala, by feministki nie mialy swojego miejsca w
Polsce. We Francji ruch jest to, na przyklad, prawie niewidoczny
(procz w przypadku walki o prawa miejszosci muzulmanskich),
glownie dlatego, ze kobiety moga o sobie decydowac (chocby w
sprawach aborcji). Ale nagle, i to spod piora SOsnowskiego,
czytamy, ze spoleczenstwo jet za wolne i za laickie. Moj buddo
malusienki. Jak mawial John Searle na temat Derridy: "ma on
szczegolny zwyczaj, by wypowiadac zdania ewidentnie falszywe".
klaniam sie