Dodaj do ulubionych

czy można...

07.11.07, 14:05
kochać kogoś...a nie umieć z nim żyć?
Obserwuj wątek
    • krzysiek1042 Re: czy można... 07.11.07, 14:09
      tzn . nie umieć pogodzić sie z jego stylem bycia?
      • polla.k Re: czy można... 07.11.07, 14:12
        To też, zwyczajnie nie umieć się dogadac
      • rasgeea Re: czy można... 07.11.07, 14:12
        myslę, że można....
        a masz taki dylemat?
    • kitek_maly Re: czy można... 07.11.07, 14:12
      chyba tak ;(
    • znowuwzyciuminiewyszlo Re: czy można... 07.11.07, 14:23
      a mnie sie wydaje ze nie. tylko niektore kobiety lubia te martyrologie
      romantyzmu, nie wiadomo po co.
    • happy_time Re: czy można... 07.11.07, 14:26
      Niestety można :/
    • iberia.pl Re: czy można... 07.11.07, 14:27
      mozna.
      • polla.k Re: czy można... 07.11.07, 14:37
        I co wtedy??
        • kontik_71 Re: czy można... 07.11.07, 22:10
          I wtedy nalezy sie szybciutko odkochac. takie zwiazki sa toksyczne i
          zatruwaja czlowieka
          • polla.k Re: czy można... 07.11.07, 22:12
            kontik_71 napisał:

            > I wtedy nalezy sie szybciutko odkochac. takie zwiazki sa toksyczne i
            > zatruwaja czlowieka

            jakiś przepis na odtrutkę?
            • kontik_71 Re: czy można... 07.11.07, 22:17
              Znasz ten przepis... teraz tylko nalezy go uzyc
              • polla.k Re: czy można... 07.11.07, 22:20
                paraliżujacy strach
                • kontik_71 Re: czy można... 07.11.07, 22:20
                  Dorosle, inteligentne i znajace swoja wartosc kobiety, potrafia
                  zwalczyc strach.. wiec do dziela
    • evula Re: czy można... 07.11.07, 14:33
      Można, ale wówczas nie jest to miłość. Słyszałaś o czymś takim jak
      TOKSYCZNY ZWIAZEK? Ja przez coś takiego przeszłam, musiałam tego
      doświadczyć, żeby więcej nie dać się omotać takiej obsesji. Polecam
      Ci książkę autorstwa P.Mellody "Toksyczna miłość" lub "Droga do
      Bliskości". Przeczytaj, zanim wpadniesz w pułapkę, z której
      wydostanie się trwa niekiedy latami okupionymi cierpieniem.
    • krzysiek1042 Re: czy można... 07.11.07, 14:40
      w życiu właśnie o to chodzi. By uczyć się żyć z drugim charakterem. Jeszcze się
      taki nie urodził co by wszystkim dogodził.
      Każdy ma swój indywidualny charakter i będzie postępował jak mu wygodnie
      ,ewentualnie korygował swoje poczynania (kompromis).
      • evula Re: czy można... 07.11.07, 14:46
        krzysiek1042 napisał:

        > w życiu właśnie o to chodzi. By uczyć się żyć z drugim
        charakterem. Jeszcze się
        > taki nie urodził co by wszystkim dogodził.
        > Każdy ma swój indywidualny charakter i będzie postępował jak mu
        wygodnie
        > ,ewentualnie korygował swoje poczynania (kompromis).

        Bzdury takie pleciesz, ze aż słabo się robi. Faceci nie mają o tym
        pojęcia, albo mają swoje bzdurne - właśnie je nam pokazałeś.
        • krzysiek1042 Re: czy można... 07.11.07, 14:50
          to nie bzdury, ale życie. Nie wytresujesz sobie faceta by przynosił Ci
          kapciuszki pod fotelik i jeszcze wesoło zamerdał ogonkiem.
          Widać koleżanka chyba w pół śnie jeszcze funkcjonuje.
          • znowuwzyciuminiewyszlo Re: czy można... 07.11.07, 14:56
            w tym watku nie chodzi chyba o te oczywiste roznice ktore w kazymn zwiazku musza
            sie poajwic i nad ktorymi mozna zapanowac. Tu chodzi o spotkanie 2
            niekompatybilnych typow charakterologicznych jak sadze.
          • evula Re: czy można... 07.11.07, 14:57
            krzysiek1042 napisał:

            > to nie bzdury, ale życie. Nie wytresujesz sobie faceta by
            przynosił Ci
            > kapciuszki pod fotelik i jeszcze wesoło zamerdał ogonkiem.
            > Widać koleżanka chyba w pół śnie jeszcze funkcjonuje.

            Ależ ja nie mam zamiaru go tresować!! Zdrowy związek polega na
            partnerstwie. Czy wiesz co to znaczy? To znaczy, że i on i ja zawsze
            możemy na siebie liczyć, że gdy jemu bedzie źle i poprosi "przyjedź,
            bo cie potrzebuję" to wsiąde w auto i pojadę choćby na koniec miasta
            i na odwrot! Gdy ja będę pół dnia stała przy garach, żeby ugotować
            mu pyszny obiad i zabraknie mi oleju, to on po prostu pójdzie do
            sklepu i go kupi! Gdy zepsuje mi sie samochód, pomoże mi go
            naprawić, gdy bedzie chory, ja będę przy nim, gdy ja będę chora on
            będzie przy mnie. Przykładów można by mnożyć. To są banały! Ale
            jakże ważne! Na tym własnie polega partnerstwo, a nie jakas tam
            tresura. Skoro dla Ciebie związek opiera się na zasadzie "ja tu
            rządzę" to sorry, ale jestes emocjonalnie do związku niedojrzały.
            (Jak większość facetów zresztą:-)))


            • krzysiek1042 Re: czy można... 07.11.07, 15:06
              jeśli choć w jednym moim zdaniu dałem aluzję do popierania "rządów" w związku to
              mi najpierw pokaż ,a potem obrażaj. Nigdzie słowem nie napisałem ,że taka
              funkcja mi pasuje w związku. Oczywiście zgadzam się z Tobą w pełni jeśli chodzi
              o wymienione atrybuty udanego związku . To jest fundament ,który się buduje całe
              życie i nie sposób tego podważyć. Dziękuję również za zaszufladkowanie
              większości mężczyzna jako niedojrzałych. Nie będę tu złośliwy i pominę to
              wymownym milczeniem.
              Związek opiera się na partnerstwie ale nie takim jaki jest przez niektórych
              uważany jako singiel-singiel. Tak jak napisałaś jest to pełna współpraca i
              poszanowanie drugiej osoby ,z którą się dzieli przestrzeń życiową mimo wszelkich
              wad partnera\partnerki.
              • evula Re: czy można... 07.11.07, 15:20
                krzysiek1042 napisał:

                > jeśli choć w jednym moim zdaniu dałem aluzję do
                popierania "rządów" w związku t
                > o
                > mi najpierw pokaż ,a potem obrażaj. Nigdzie słowem nie
                napisałem ,że taka
                > funkcja mi pasuje w związku. Oczywiście zgadzam się z Tobą w pełni
                jeśli chodzi
                > o wymienione atrybuty udanego związku . To jest fundament ,który
                się buduje cał
                > e
                > życie i nie sposób tego podważyć. Dziękuję również za
                zaszufladkowanie
                > większości mężczyzna jako niedojrzałych. Nie będę tu złośliwy i
                pominę to
                > wymownym milczeniem.
                > Związek opiera się na partnerstwie ale nie takim jaki jest przez
                niektórych
                > uważany jako singiel-singiel. Tak jak napisałaś jest to pełna
                współpraca i
                > poszanowanie drugiej osoby ,z którą się dzieli przestrzeń życiową
                mimo wszelkic
                > h
                > wad partnera\partnerki.

                Cieszę się, że się zrozumieliśmy. Nie obrażam Cię, tylko
                postawę "rządów" wnioskuję z treści Twoich wypowiedzi na ten temat -
                być może błędnie? Co do większości facetów niedojrzałych
                emocjonalnie do związków - nie szufladkuje, lecz opieram się na
                latach doświadczeń, przypadków, które odczuły na własnej skórze moje
                koleżanki i ja. Dlatego pozostałam w miłości niespełnionej - bo ta
                jest dla mnie najpiekniejsza. Nie spotkałam w całym swoim 30-letnim
                życiu faceta, który wie co to partnerstwo, a wiesz mi, że płeć męska
                znacznie przeważa grono moich znajomych.
                • krzysiek1042 Re: czy można... 07.11.07, 15:30
                  Eva (jeśli mogę tak napisać),to też nie oznacza by swoje próby zatrzymać :)
                  • evula Re: czy można... 07.11.07, 15:33
                    krzysiek1042 napisał:

                    > Eva (jeśli mogę tak napisać),to też nie oznacza by swoje próby
                    zatrzymać :)

                    Może i tak.., ale ja się boję, nie czuję się na siłach.. poza tym
                    chyba już zwątpiłam. Może kiedyś.. nie wiem, trudno mi o tym pisać.
                    Za dużo uczuciowych przejść mam za sobą.
                    Dzięki i wszystkiego dobrego:-)


              • nekomimimode Re: czy można... 07.11.07, 15:23
                Krzysiu nikt Cię nie obraża ,nie bądź przewrażliwiony ;P
                • krzysiek1042 Re: czy można... 07.11.07, 15:31
                  nekomimimode napisała:

                  > Krzysiu nikt Cię nie obraża ,nie bądź przewrażliwiony ;P

                  hej ale ja nie jestem przewrażliwiony :)
                  Spoko. Kontynuujmy dyskusję :)
              • figgin1 Re: czy można... 07.11.07, 20:23
                krzysiek1042 napisał:

                > jeśli choć w jednym moim zdaniu dałem aluzję do popierania "rządów" w związku t
                > o
                > mi najpierw pokaż

                Owszem, dałeś. Kiedy pisząc o idealnym związku poczynileś aluzję do "podawania
                kapciuszków.
    • kitek_maly Re: czy można... 07.11.07, 14:51
      chyba wiem o czym mówisz..
      byłam 3 lata w takim dosyć trudnym związku. kiedy nie było go przy
      mnie czułam, że kocham go nad życie, kiedy był obok mnie też. i
      wiem, że z jego strony uczucie też było ogromne. ale kiedy strasznie
      często się kłóciliśmy, nie potrafiliśmy się dogadać w wielu sprawach.
      ehh czasami czuję, że ciągle go kocham :(
    • dorisja Re: czy można... 07.11.07, 14:57
      Milosc to jedno, a umiejetnosc dzielenia z kims zycia to drugie
      Dlatego podobno najpiekniejsza jest milosc niespelniona
      • evula Dorisja... 07.11.07, 15:01
        dorisja napisała:

        > Milosc to jedno, a umiejetnosc dzielenia z kims zycia to drugie
        > Dlatego podobno najpiekniejsza jest milosc niespelniona

        Dorisja, piękne i prawdziwe. Zgadzam sie z tym.
    • figgin1 Nie 07.11.07, 20:03
      To nie miłośc, to zauroczenie. Jak się kogoś kocha naprawdę, czyli za coś a nie
      pomimo to żyć razem można. I to przyjemnie.
      • kontik_71 Re: Nie 07.11.07, 22:09
        A nie myslisz, z ekocha sie wlasnie pomimo a nie za cos?
        • polla.k Re: Nie 07.11.07, 22:10
          kocha się bezwarunkowo...podobno
          • kontik_71 Re: Nie 07.11.07, 22:11
            W filmach, tasiemcach jak "ma jak makabra" i ksiazka tak....
    • avital84 Re: czy można... 07.11.07, 22:08
      Uważam, że można. Przepraszam, że tak lakonicznie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka