Dodaj do ulubionych

nie moja prawda...

09.11.07, 00:18
sa chwile gdy uswiadamiamy sobie ze wcale nie chcemy znac prawdy, a
ktos nie pytajac nas o nasza wole...ukazuje nam ja zbyt jaskrawo,
zbyt porazajaco...prawde,ktora jednak nie jest nasza...zktora sie
nie zgadzamy,bo gdybysmy sie zgodzili zycie stracilo by sens...
Prawda o najblizszych boli najbardziej...a my nie mozemy nic
zrobic,stojac obok mozemy tylko obserwowac tragiczny bieg wydarzen...
Nie potrafie opisac tego inaczej...to sa tak naprawde dwa
slowa...pare zdan zmieniajacych bieg mojego swiata...
moi rodzice po wielu latach trudnej, pelnej wielu nadmiernych i zbyt
burzliwych emocji...walki o milosc...zgaszeni smutkiem postanowili
wybrac separacje...
a ja moge sie tylko przygladac sie ich lzom...
Obserwuj wątek
    • tygrysio_misio Re: nie moja prawda... 09.11.07, 00:35
      po co walczyc o cos co nie ma racji bytu..potem tylko wiecej lez jest bo zal
      straconego czasu...

      dlaczego ludzie sa ze soba na sile??

      zamiast czul zal ciesz sie ze rodziocom wrescie bedzie lepiej...
      • julia0001 Re: nie moja prawda... 09.11.07, 00:38
        nie jest lepiej...konce nie zawsze sa opatrzone napisami happy
        end...walcza ze soba...takich krzykow, rozpaczliwych slow...pelnych
        milosci albo nienawisci nigdy w zyciu nie slyszalam, nie widzialam
        takiem emocjonalnej szarpaniny trwajacej latami i nie chcialabym
        widziec i slyszec...jesli mialabym wybor...
        nie bedzie im lepiej,to nie ta bajka...
        • tygrysio_misio Re: nie moja prawda... 09.11.07, 00:39
          wiec uwazasz ze lepiej by bylo drzec im sie dalej....ciekawy poglad na swiat

          • julia0001 Re: nie moja prawda... 09.11.07, 00:47
            jaki poglad...? a skad sadzisz ze uwazam ze lepiej aby sie darli?
            nie rozumiesz mnie...
            • tygrysio_misio Re: nie moja prawda... 09.11.07, 00:52
              "nie bedzie im lepiej,to nie ta bajka..."

              to bedzie im lepiej bez siebie czy nie?
            • zbigniew_zasadniczy Re: nie moja prawda... 09.11.07, 09:10
              Zasadniczo... nie ma co się dziwić... Za dużo... wielokropków... za mało... sensu...
        • julia0001 Re: nie moja prawda... 09.11.07, 00:48
          chcialabym aby umieli siebie wysluchac w ciszy wzajemnie...aby
          umieli siebie zrozumiec...aby umieli zaufac.
          • tygrysio_misio Re: nie moja prawda... 09.11.07, 00:51
            to nie jest koncert Twoich zyczen tylko ich zycie...

            gdyby moi rodzice nie mogli ze soba zyc chcialabym zeby sie rozwiedli..

            to tylko czysty egoizm chcec czegos dla siebie kiedy komus jest zle w zyciu
            • julia0001 Re: nie moja prawda... 09.11.07, 00:59
              o jaaaa...znowu...ach te fora...czyli jestem pusta i glupia
              egistka?...prosze podaj nr. patentu na ocenianie ludzi...
              jak w tej piosence Krawczyka i Edyty Bartosiewicz...razem trudno...a
              bez siebie nie jest lzej...
              w zyciu ma sie o wiele wiecej wyborow, mozliwosci niz tylko dwie...
              jak juz pisalam nie rozumiesz mnie, beirzesz pare slow i dopisujesz
              do nich swoja nadinterpretacje
    • julia0001 Re: nie moja prawda... 09.11.07, 01:03
      Ja jestem szczesliwa w swoim zyciu...chcialabym aby moi rodzice
      rowniez byli szczesliwi...aby przerwali wzajemne kolo agresji, gdyz
      serce mi krwawi jak kolejny miesiac...rok patrze jak wzajemnie sie
      wykanczaja...
      a ze moimi najblizszymi...wiadomo ze mnie tez to boli, dotyka...
      nie powinni jednak kazac mi wybierac...abym stala sie sedzia,
      podczas gdy oni...jedno inna a drugie inna wizje winy i kary beda mi
      przedstawiali...nie chce aby wmawiali mi ze milosc nie istnieje...
      • angoisse Re: nie moja prawda... 09.11.07, 01:54
        > nie powinni jednak kazac mi wybierac...abym stala sie sedzia,
        > podczas gdy oni...jedno inna a drugie inna wizje winy i kary beda
        mi
        > przedstawiali...nie chce aby wmawiali mi ze milosc nie istnieje...


        powiedz im to w twarz.
      • angoisse Re: nie moja prawda... 09.11.07, 01:57
        jak ktoś za długo tkwi w chorym układzie, to potem przy rozstawaniu
        chce by go dalej cokolwiek z ta drugą osobą łączyło. może to być
        wzajemna nienawiść i awantury.

        nie twoja prawda, nie daj jej sobie narzucić.
        bądź od nich doroślejsza na tę chwilę wymagając od nich normalności.
        • julia0001 Re: nie moja prawda... 09.11.07, 10:54
          tym bardziej ze ja juz chyba nie mam wyboru...sa dni gdy nie mam
          sily isc na uczelnie, uczyc sie, nie moge sie na niczym skupic...nie
          chce aby ukazywali mi taka prawde o milosci, taka jej wizje...wole
          wierzyc ze milosc jednak moze byc szczesliwa...
          sama czuje sie juz jakby pochlaniala mnie otchlan smutku i
          rozpaczy...nie dam rady i chyba bede musiala im to
          powiedziec...mialam miec slub za rok, ale w takich warunkach to juz
          nic sie nie da, nie mowiac juz ze we mnie rodza sie leki o to co
          bedzie po slubie i juz nie wiem czy w ogole chce miec slub :(
          niekt mnie nie pytajac o zdanie wciaglal w wir desrtukcyjnych
          emocji, to trwa ponad rok, pomagalam rodzicom, bo ich kocham, bo
          smutno mi bylo...myslalam ze im jakos pomoge, uspokoje...ale jest
          odwrotnie, mie brak juz sil...
      • papierowa.szklanka Re: nie moja prawda... 09.11.07, 07:34
        nie jesteś szczęśliwa w życiu
        marudzisz na forum na siebie i na swojego faceta...
        weź sie za siebie, co cię obchodzi życie dwóch dorosłych ludzi? po co się
        wtrącasz? masz swoje lata, swoje życie, i tym się możesz przejmować... a i to
        nie za nadto...
        • julia0001 Re: nie moja prawda... 09.11.07, 10:57
          dlaczego nie jestem szczesliwa...kazdy ma dni, chwile gdy
          marudzi...a ze na forum lubi :) to juz inna sprawa...nie wiesz czy
          jestem szczesliwa i niestety obawiam sie ze nie masz prawa tak pisac.
          a wracajac do watku to nie da obcy mi ludzie, skoro oni cale zycie
          mi pomagali, moglam liczyc na ich wsparcie zarowno psychiczne jak i
          czasami amterialne...zawsze ze mna byli a teraz ja mam odwrocic sie
          plecami, zostawic...ich samych...obchodzi mnie ich zycie i to bardzo.
    • znowuwzyciuminiewyszlo Re: nie moja prawda... 09.11.07, 12:17
      przypomina mi to mural (taki malunek na scianie) w Belfascie, na Shankill Rd
      (ulicy zamieszkalej przez Brytyjczykow niezbyt pozytywnie nastawionych do
      spolecznosci irlandzkie. Muralm ten traktujacy o polnocnoirlandzkim konflikcie
      (z reszta jak wiekszosc murali) glosi haslo: nasza prawda, nasza sprawiedliwosc.
      Przyznam sie, ze rozbawil mnie on, mimo iz widnieja na nim zamaskowani panowie z
      bojowek paramilitarnych, bo coz to niby jest 'nasza prawda'?
    • modliszka24 Re: nie moja prawda... 09.11.07, 12:29
      jeżeli chodzi ci o seperacje to wiem masz żal ale prawdy nie można w tym wypadku
      opisać po kazdej stronie jest prawda ,każdy widzi ja inaczej
      • julia0001 Re: nie moja prawda... 09.11.07, 13:36
        prawd jest wiele...tak jak wielu jest ludzi, oczywiscie ja daje
        wolnosc do decydowania o sobie rodzicom...akceptuje indywidualizm
        prawd...tylko ze jestem mloda i pewnych slow ktore slyszalam
        wolalabym nie uslyszec, pewnych prawd ...faktow o swoim ojcu z
        przeszlosci...o mamie...tych zlych, smutnych prawd...ktore
        calkowicie zburzyly moj swiat...moja wizje ojca...mamy,
        milosci...wiele slow, za ktorymi stoja tragiczne zdarzenia...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka