atlantis75
31.07.03, 11:53
Do założenia wątku zainspirowała mnie wczorajsza sesja
muzyczna z zespołem... Papa Dance (pamiętacie?).
Przyjaciółka wyciągnęła stare płyty i piszczałyśmy do
wieczora ;)
Wokalistą Papa Dance był Paweł Stasiak - to właśnie on
był obiektem westchnień mojej Przyjaciółki :) Byłyśmy
wtedy w szkole podstawowej (ech, te czasy...). Nad
łóżkiem miała jego wielki plakat, na których potrafiła
gapić się kilka godzin.
Moją "miłością" był najpierw Limalh (te włosy!).
Zajechałam kasetę na nagraniem jedynej piosenki, którą
znałam w jego wykonaniu (z filmu "Niekończąca się
historia"). Potem oszalałam na punkcie... Thomasa
Andersa z Modern Talking! :) Jego plakat wisiał nad moim
łóżkiem, był dla mnie ucieleśnieniem męskości (tak, tak,
dziś mnie to dziwi). Marzyłam, żeby znaleźć się w jego
ramionach. W czasie nudnych lekcji całowałam jego
pomalowane usta :))) Nagrałam kilka jego piosenek z
radiowej jedynki i puszczałam do upadłego... Marzyłam,
że wyjeżdżam do Niemiec (miałam mapkę i zanaczony
czerwonym sercem Magdeburg, z którego pochodził),
odbijam go żonie (fuj!) i bierzemy ślub ;D
Teraz te miłości budzą we mnie szczery uśmiech :)
Dziewczyny, powspominajmy. Kochałyście się w jakimś
idolu?
Atlantis :)