kobieta.romana
22.11.07, 23:27
Parę miesięcy temu zaproszeni byliśmy (mój mąż,ja i 1,5roczne dziecko)na
wesele do kolegi z pracy mojego M. Nie poszłam na tą imprezę,bo mój M. nie
chciał.Twierdził że nie będzie mnie męczył,bo dziecko będzie zmęczone i będzie
chciało iść spać,będzie płakać i takie tam...Wyłapałam aluzję i poszedł
sam.Trudno było,ale nie robiłam afery.Zaraz potem mieliśmy wesele u mojej
siostry.Poszliśmy razem,ale mój M. siedział nadęty bo nie mógł normalnie
jeść(co uwielbia) i pić(nie miał kierowcy),bo jak potem stwierdził musiał
zajmować się dzieckiem kiedy mnie obtańcowywali spoceni wypici wujkowie.W
rezultacie zwinęłam się z imprezy o 21 ze śpiącym dzieckiem, a mój mąż
został,ale nie odzywał się potem przez parę dni.
Za parę tygodni czeka nas wesele jego brata.Szczerze mówiąc nie mam ochoty
iść. Maleństwo uśnie na moich rękach maksymalnie o 22, M. znów będzie obrażony
bo nie może wypić z wujkami,wydamy kupę kasy i wrócę o 22 do domu,a M.zostanie
bawić sam,tym razem w towarzystwie swojej wkur.wiającej rodzinki.
Iść na to wesele,czy odpłacić się M.za tamte dwie imprezy?Dodam że nie mam
nikogo kto mógłby zająć się dzieckiem,i nie często jesteśmy zapraszani na
takie wiejskie wesela.