Gość: szukający prawicy
IP: *.Red-80-32-9.pooles.rima-tde.net
04.08.03, 19:52
www.gazetapolska.pl/?gp=,1,030730,fel,ziem,,,fel_ziem
Ostatnio przeczytałem felieton Kingi Dunin o Ziemkiewiczu i dyskusję pod
tymże tekstem. Każdy bronił swojego "mentora" i to jest normalne. Pomijając
jednak wzajemną niechęć feministek i polskiej "prawicy" (niech mi ktoś wskaże
jakąś partię polityczną w polskim parlamencie, którą możnaby nazwać prawicą,
poza przejawami w PO), chciałbym jednak stanąć w obronie Ziemkiewicza. To, co
zrobiła KD w swoim felietonie, było lekką przesadą. Ja rozumiem, że lubimy
uogólniać w sprawie naszych przeciwników politycznych, więc nawet mnie nie
dziwi Wasza reakcja. Ziemkiewiczowi można zarzucić sporo rzeczy z punktu
widzenia feministek. Jednak nie można mu zarzucić tego, że poszedł za nurtem
tak, jak sugeruje Kinga Dunin. Ziemkiewicz nigdy nie był poprawny
politycznie. Może jako działacz UPRu był nieco bardziej radykalny, ale ta
akurat zmiana powinna chyba cieszyć panią Dunin. RAZ nie należy do tych
oszołomów prawicowych, którzy biegają przed kamerami podpierając się
Kościołem, czy Papieżem. Może i jest przeciwnikiem aborcji, eutanazji,
małżeństw homoseksualnych, ale nie powołuje się przy tym na KK.
W sferze obyczajowej Ziemkiewicz nie jest moim, że tak powiem, absolutnym
mentorem, ale w sprawach politycznych trzeba mu przyznać dużo racji. To on
chyba jako pierwszy pisał o motywie Żyrinowskiego przeniesionym na polskie
podwórko w postaci Leppera, w pełni sterowanym. Może on i nie należy do grona
ścisłych czynników opiniotwórczych w naszym kraju, ale to tylko z powodu
braku poprawności politycznej(charakterystycznej dla GW) i takiego bardzo
silnego konserwatyzmu w sferze obyczjowej.
Czasami też wali z grubej rury:
www.gazetapolska.pl/?gp=,1,030716,fel,ziem,,,fel_ziem