Dodaj do ulubionych

Cały czas płaczę...

12.12.07, 19:27
Poznałam świetnego faceta... Zakochałam się na zabój, byłam
najszczęśliwsza dziewczyna na świecie. Aż pewnego dnia obudziłam się
z myślą, że nie kocham... To najlepszy facet, jakiego mogłam sobie
wymarzyć, a nie mogę Go kochać... blokada i nic... Cierpię i usycham
z bólu....
Obserwuj wątek
    • toska26 Re: Cały czas płaczę... 12.12.07, 19:32
      A zakochana bylam 5 miesiecy... facet ma wszystko co powienien miec
      moj wymarzony mezczyzna, a serce gluche. Oddalabym wszystko, zeby
      blokada odeszla... ale ciezko zyc :(((
    • carlabruni Re: Cały czas płaczę... 12.12.07, 19:34
      toska26 napisała:

      > Poznałam świetnego faceta... Zakochałam się na zabój, byłam
      > najszczęśliwsza dziewczyna na świecie. Aż pewnego dnia obudziłam
      się
      > z myślą, że nie kocham... To najlepszy facet, jakiego mogłam sobie
      > wymarzyć, a nie mogę Go kochać... blokada i nic... Cierpię i
      usycham
      > z bólu....
      jak to jest mozliwe? jedneo dnia kochasz a drugiego nie? pozdrawiam
      serdecznie
      • toska26 Re: Cały czas płaczę... 12.12.07, 19:36
        Nie... od jakiegos czasu czuje tylko ból... mam nadzieje, że uczucie
        wroci, a kazde spotkanie z Nim kroi mi serce... chce a nie
        potrafie...
        • carlabruni Re: Cały czas płaczę... 12.12.07, 19:39
          toska26 napisała:

          > Nie... od jakiegos czasu czuje tylko ból... mam nadzieje, że
          uczucie
          > wroci, a kazde spotkanie z Nim kroi mi serce... chce a nie
          > potrafie...
          a jak inne aspekty Twojego zycia?
          • toska26 Re: Cały czas płaczę... 12.12.07, 19:41
            Innych aspektow zycia nie ma, bo mysle tylko o tym, ze nic do Niego
            nie czuje... Mimo braku uczucia w tej rozpaczy rzucilam prace,
            mieszkanie, rodzicow i przyjaciol i do Niego przyjechalam. I dalej
            nic...
            • carlabruni Re: Cały czas płaczę... 12.12.07, 19:43
              toska26 napisała:

              > Innych aspektow zycia nie ma, bo mysle tylko o tym, ze nic do
              Niego
              > nie czuje... Mimo braku uczucia w tej rozpaczy rzucilam prace,
              > mieszkanie, rodzicow i przyjaciol i do Niego przyjechalam. I dalej
              > nic...
              skoro nic do niego nie czujesz to po co sie meczysz? nie warto
              zostawiac wszystkch dla faceta!! pozdrawiam serdecznie.
              • toska26 Re: Cały czas płaczę... 12.12.07, 19:45
                Bo caly czas marzę o tym żeby uczucie wróciło....
                • carlabruni Re: Cały czas płaczę... 12.12.07, 19:49
                  toska26 napisała:

                  > Bo caly czas marzę o tym żeby uczucie wróciło....
                  marzyc mozna, ale uczucie nie wroci a na swiecie zostaniesz zupelnie
                  sama. przemysl to. pozdrawiam serdecznie.
        • summerwine Re: Cały czas płaczę... 12.12.07, 19:39
          co sprawilo, moze to jakas konkretna sytuacja ze zaczelas czuc inaczej?
        • judka1987 Re: Cały czas płaczę... 13.12.07, 10:02
          Też to kiedys przezylam.Facet chcial mi nieba uchylic ja napoczaktu myslalam ze go kocham, chcialam go kochac ale nie dalo sie.W moim przypadku facetowi braklo TEGO CZEGOS nie pociagal mnie i w tym tkwil problem, mysle ze u Ciebie jest podobnie.
      • wbita_w_jego_cien Re: Cały czas płaczę... 12.12.07, 19:37
        cos sie musialo wydarzyc ze tak nagle uczucie wygaslo, chyba ze
        nigdy gonie bylo a tylko sobie to wmawialas ??
        • toska26 Re: Cały czas płaczę... 12.12.07, 19:39
          Nic sie nie wydarzylo... wrecz przeciwnie... On dla mnie jest
          kazdego dnia lepszy... A moze nie bylo, juz nic nie wiem...
          • summerwine Re: Cały czas płaczę... 12.12.07, 19:40
            moze powinien sprawic Ci jakas przykrosc wtedy znow zaczelabys go kochac
            • pawel1940 Re: Cały czas płaczę... 13.12.07, 03:22
              To nie jest takie glupie ;-). Zdarzaja sie przypadki, ze gdy jest sie dla
              kobiety zbyt dobrym, to tej wlacza sie blokada. Wylacza sie, gdy przestaje sie
              byc az tak dobrym. Zrozumiec kobiety :D
    • edwarddyp Re: Cały czas płaczę... 12.12.07, 19:37
      a własciwie czemu nie kochasz ?
    • kamelia04.08.2007 Re: Cały czas płaczę... 12.12.07, 20:03
      czy to cały czas ten z którym był slub zaplanowany?
      • toska26 Re: Cały czas płaczę... 12.12.07, 20:20
        Tak Kamelio... ciągle ten sam...
        • summerwine Re: Cały czas płaczę... 12.12.07, 20:55
          jak sie jest z kims dlugo milosc wyglada z czasem nieco inaczej niz na poczatku,
          ale moze to nie jest w tym przypadku jej koniec tylko jeden z etapow zastanow
          sie dobrze
        • kamelia04.08.2007 Re: Cały czas płaczę... 12.12.07, 21:48
          zeby mozna było sie zmusic do kochania kogoś...

          Nie ma sensu ciagnac tego związku, skoro go nie kochasz. U siebie
          wywolujesz poczucie winy, a czlowiekowi dajesz nadzieje, że jeszcze
          cos sie moze zmienić.

          Czym było to co trwało 5 miesiecy?
          • summerwine Re: Cały czas płaczę... 12.12.07, 22:15
            a moze pojaiwl sie nowy obiekt przed ktorym skrzetnie chowasz swe uczucia
            • kamelia04.08.2007 Re: Cały czas płaczę... 12.12.07, 22:24
              ja mam nowy obiekt?
              w zyciu! jestem szczesliwą mężatką.

    • summerwine Re: Cały czas płaczę... 12.12.07, 20:58
      a czy on zna twoje wachania? i tak sluchaj samej siebie, na forumowe doradzanie
      trzeba wziac poprawke, bo nie znamy szczegolow
      • toska26 Re: Cały czas płaczę... 12.12.07, 21:10
        Tak zna moje wahania... I dlatego cierpi... A ja Go krzywdze...
        Wiem, ze sama powinnam wiedziec co mi w sercu gra, ale poki co jeden
        wielki zamet...
        • stedo Re: Cały czas płaczę... 12.12.07, 22:42
          Napisz coś więcej o sobie,bo tak to trudno coś poradzić.Szukałam cię w googlach
          ale niewiele wyszło.Wywnioskowałam tylko że coś cię łączy z UK i jakiś problem z
          depresją. Napisz coś.
        • tara34 Re: Cały czas płaczę... 13.12.07, 16:12
          myślę ,że powinnaś pójśc do psychologa
          odnoszę wrażenie ,że jesteś niedojrzała,być może to twój kaprys
          być może lubisz sensację
          dla tych i wielu innych wątpliwości rozmowa z psychologiem pomoże
          zrozumieć Ci samą siebie
          czasami tak się zdarza ,że nie wiemy czego
          chcemy ...............pozdrawiam
    • malinowy.cycek Re: Cały czas płaczę... 12.12.07, 22:27
      ... a czym sie objawia to niekochanie?
    • aire1 Re: Cały czas płaczę... 12.12.07, 22:28
      Jednego dnia kochasz na zabój, drugiego nie, nie kochasz a cierpisz,
      nie kochasz a rzucasz wszystko żeby być z nim, a to wszystko w ciągu
      pięciu miesięcy... jesteś zdrowo poplątana, może jakaś terapia?
      • waszunia Re: Cały czas płaczę... 12.12.07, 23:22
        Mam dokladnie tak samo:) Niby jest super ale jakos nie do konca to:/ Jednego
        dnia go uwielbiam a drugiego nienawidze. Idealny kandydat dla mnie ale nie umiem
        go szczerze pokochac. Jutro wlasnie mamy szczera rozmowe i zaproponuje krotka
        przerwe, jesli nic to nie zmieni to spakuje swoje rzeczy. powodzenia zycze:)
    • pawel1940 Re: Cały czas płaczę... 13.12.07, 03:24
      Masz tak tylko z nim, czy z poprzednimi tez bylo cos na tej zasadzie? Chodzi mi
      o to czy to jednorazowy przypadek czy raczej stala tendencja ;-).

      Wstepnie - byc moze nie bylo miedzy Wami prawdziwej milosci.
      • kozica111 Re: Cały czas płaczę... 13.12.07, 08:40
        Zauroczenie mineło i tyle , nie przerodzilo sie w milosc, co tu
        filozofowac?
    • modliszka24 Re: Cały czas płaczę... 13.12.07, 09:28
      jak nie kochasz to czemu cierpisz
      • pawel1940 Re: Cały czas płaczę... 13.12.07, 11:08
        Bo moze pragnie uczucia, ale zdaje sobie sprawe, ze go nie ma?
        Nie trzeba kochac, by cierpiec...
    • strawberryfield Re: Cały czas płaczę... 13.12.07, 17:35
      dziewczynko. etap motyli w brzuchu mija. ale zostaje to, ze go
      doceniasz, ze go bardzo lubisz, chcesz z nim przebywac, bo jest wam
      razem fajnie. zostaje szacunek, zaufanie, to, ze sie dobrze znacie i
      rozumiecie. i to wystarcza. przynajmniej mi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka