rubina80
21.12.07, 16:19
Jestem z facetem, za ktorym co prawda nie szaleje ale jest do mnie
tak wspanialy, ze go nie zostawie. Nazwijmy to zwiazkiem z rozsadku.
Wczoraj wieczorem nie odebral mojego telefonu. Zdarza sie. Po
odlozeniu sluchawki oddzwonil, twierdzac ze nie dobiegl, jest zajety
w biurze. Pogadalismy o paru sprawach, niby normalnie ale jednak
czulam ze nie jest w nastroju do dyskusji. Wiec ok. Twierdzil ze nie
ma czasu, za pol godziny idzie na kolacje z klientka( jest doradca
fin. ). Spytalam sie w jakim wieku ona jest. On na to ze okolo
50tki. WIec zazartowalam ze w takim razie nie ma powodu do obaw. On
na to ze nie istnieje na tym swiecie zadna konkurencja i ze mne
kocha. Koniec.
Odlozylam sluchawke. Po doslownie 3 sekundach telefon wyswietlij
ponownie jego imie. Odebralam. Jego telefon przez przycisk sam
zadzwonil na ostatnio wybierany numer- o czym moje kochanie nie
wiedzialo. Na poczatku slyszalam glos kobiecy i jego. Slyszalam jak
rozmaiwal o mnie, pytal sie o rade, opowiada jak nam razem jest i ze
rzeczywiscie mnie kocha. Po 15 minutach zaczeli rozmawiac o seksie.
Jak szybko dochodza... Co lubia itd. Po 30 min. nstapila cisza a po
okolo 40 namietne jeki jego i jej... Trwaly okolo 15stu minut. Potem
smieszki i ze to byla ostatnia prezerwatywa. Potem telefon sie
wylaczyl.
Bylam i jestem w szoku. Jescze wczoraj powiedzialam mu o wszystkim
bez robienia awantury. Oczywiscie nie przyznal sie. Potem zacza
krecic, ze to jego sekretarka ktora go prwie ze molestowala.
Poprosila zeby nie robil ze mnie idiotki i nie pogarszal i tak
dramatycznej sytuacji. Przyznal sie - ze byl w burdelu.
Problem w tym , ze on do mnie jest wspanialy.Prowadzimy wspaniale
zycie.Zyje spokojnie i naprawde dobrze. Pomimo tego - jestem w
szoku...