babcia_stasia
28.12.07, 18:25
Witam. jak myślicie...
Rok temu zostałam zdradzona przez chłopaka. On był naćpany i pijany. Od razu
jak to się stało przyjechał do domu, zadzwonił po mnie i pełen rozpaczy
przyznał się.
Powiedział że się nie przespali tylko ona go "zaspokoiła ustami" (nie chcę
wyrażać się w brzydki sposób). Powiedział, że ona nawet nie zdejmowała ubrań i
ze mieli okazję się przespać ale on nie chciał.
Ona do tej pory utrzymywała że on kłamie i nic takiego nie miało miejsca.
Twierdziła ze jakby chciala to by się z nim przespałaa na pewno by nie zrobiła
mu "loda" (wiem fatalnie to brzmi)
Dzisiaj jednak ta paskuda gadała z moją kolezanką i powiedziała że wcześniej
sie nie przyznawała bo jej było wstyd i że tak naprawdę miało to miejsce, ale
nie do końca w taki sposób jak mówił mój chłopak. Ona stwierdziła ze się
przespali.
Od razu zadzwoniłam do chlopaka i on powiedział żebym nie zbierała takich
wiadomości a później do niego dzwoniła i że jest to nieprawda. Nie był przy
tym zdenerwowany.
Teraz już sama nie wiem komu wierzyc...
Z 1 strony mój chłopak nigdy mnie nie okłamywał. Nawet do tak haniebnego czynu
sie przyznał.
Ale zastanawia mnie czy ona miałaby interes w tym żeby znowu kłamać...
Jak myslicie??