Dodaj do ulubionych

nasze dzwiactwa... :)

05.01.08, 10:30
Wiadomo, że każdy z nas jest inny, każdy ma skryte fobie i każdy podnieca sie
na widok czegoś... no właśnie, na widok czegoś dziwnego?
Może to nie podnieta, ale takie miłe uczucie, ja na przykład

-uwielbiam jak mi okno zaparowuje, gdy wietrzę pokój zimą wieczorem
-nie jem parówek z ketchupem, pochłaniam parówki z musztardą

to takie dwa najbardziej widoczne dla mnie dziwactwa, jak coś jeszcze sobie
przypomnę to napiszę :)
Obserwuj wątek
    • kalmia Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 10:34
      ja i cała moja rodzina też jemy od zawsze parówki z musztardą..nawet
      nie wiedziałam, że to dziwactwo ;)
      • papierowa.szklanka Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 10:37
        no, a ja sie spotkałąm ze zdziwieniem skoro jesz z musztardą to dlaczego nie z
        ketchupem? dla niektórych to bardzo dziwne... ale mi to nie przejdzie przez gardło
        • simply_z Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 10:40
          tez wole z musztardą ale np. placki ziemniaczane jem już z
          ketchupem;)
          A z rzeczy ,które lubię ..uwielbiam mocno spaloną ,pachnącą
          ogniskiem kiełbasę.
      • ansag Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 10:38
        Jeśli chodzi o parówki, to nie jem samych - tylko hot-dogi :) I to wyłącznie z
        majonezem :P Czy to dziwactwo?

        Hm... Nie wiem jakie mam jeszcze dziwactwa.
        • papierowa.szklanka Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 10:40
          chyba tak :D
          • kajka85 Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 11:28
            moja koleżanka z pracy je placki ziemniaczane z chlebem:))
            zawsze mnie to śmieszyło..
            ja natomiast jem kopytka ziemniaczane z cukrem i mlekiem..-takie moje dziwactwo:)
            • ansag Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 13:24
              Ja jem wątróbkę i popijam mlekiem :)
            • croyance Re: nasze dzwiactwa... :) 06.01.08, 00:12
              Placki z chlebem tez nie takie dziwne; w koncu zimna tortille je sie
              z chlebem w calej Hiszpanii; mozna kupic tez gotowe kanapki/bagietki
              z tortilla.
          • croyance Re: nasze dzwiactwa... :) 06.01.08, 00:11
            Chyba nie; w Belgii do wszystkiego podaja majonez :-)
    • funny_game Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 12:43
      Lubię piwniczne zapachy. Na zamku malborskim od razu biegnę do pierwszej piwnicy
      po prawej i się zaciągam...
      • simply_z Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 13:00
        Lubię piwniczne zapachy. Na zamku malborskim od razu biegnę do
        pierwszej piwnic
        > y
        > po prawej i się zaciągam...
        o rany :D ja też ale wstydzilam się napisac;)
        • funny_game Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 13:09
          Nie ma to jak zapach zmurszałego słoika z konfiturą :DDD
          • mini_kks Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 13:10
            Ale najlepszy jest zapach deszczu :) Potrafię wyjść w najgorszą ulewę i wtedy
            mogę się zawąchać na śmierć ;)
            • simply_z Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 13:17
              zwlaszcza taki zapach lasu po deszczu ,ten aromat sprochnialych
              drzew i mchu ....
              • mini_kks Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 13:20
                Umm... Ty mi nie mów, bo ja jestem na głodzie - wychodzę może raz - dwa razy na
                tydzień i jeszcze ani razu deszczu nie było.
                Ale w wakacje mieszkałam krótki czas w lesie i niemal codziennie padało... mmm...
            • funny_game Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 13:25
              Oooooooo! Też tak mam. I tylko zapachu zwierząt po deszczu nie lubię :)
              • mini_kks Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 13:26
                Szczerze mówiąc, nie wąchałam nigdy zwierząt po deszczu, więc nie wiem jak to
                jest ;)
                • funny_game Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 13:57
                  Jak to? Nie czułaś nigdy uszlajanego psa albo kota? :D
                  • mini_kks Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 14:03
                    Nie :D Tak się teraz zastanowiłam i faktycznie nie, chociaż biegałam z psami po
                    deszczu.
                    • funny_game Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 14:07
                      To może chociaż wąchałaś zmokłą kurę? Mrówkę? Pantofelka? ;)))
                      • mini_kks Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 14:12
                        Jezu, nie :D
                        Zaszczepiłyście we mnie nowe dziwactwo :D
                        • funny_game Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 14:15
                          I dobrze Ci tak :D
                          Bez dziwactw jest nuda.
                          • mini_kks Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 14:17
                            Powiedz to tym wszystkim grzebieniom, miarkom krawieckim, spinkom, dezodorantom
                            i innym rzeczom, które utknęły w muszli ;)
                            Ale w sumie masz rację ;]
                    • kitek_maly Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 14:08

                      > Nie :D Tak się teraz zastanowiłam i faktycznie nie, chociaż
                      biegałam z psami po
                      > deszczu.

                      więc to jest Twoje kolejne dziwactwo ;-)
                      ta woń się tak jakoś sama rozchodzi, nie trzeba się specjalnie
                      wwąchiwać ;-)
                      • mini_kks Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 14:11
                        Ale daję słowo, że nic nie czułam! Tylko deszcz atmosferyczny ;]pp
                        Teraz będę miała manię pod tytułem "za wszelką cenę powąchać jakieś zmokłe
                        zwierzę" ;p
                        • funny_game Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 14:12
                          Boszsz, tylko nie przygnieć jakiegoś pudelka! :D
                          • mini_kks Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 14:13
                            Większość tych psów jest większa ode mnie i kiedy chcą mnie "przytulić"
                            znienacka, kiedy stoję, nierzadko kończy się glebą :D Więc odpada.
                            • funny_game Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 14:16
                              To jak chcą "przytulać", szybko wąchaj. Może się uda, zanim zaliczysz glebę :D
                              • mini_kks Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 14:18
                                Muszą jeszcze utrafić w deszcz ;) No i jeszcze co najmniej kilka miesięcy
                                upłynie, zanim będę mogła pozwolić psiakom skakać na siebie i się przewracać...
                                Ale nie zapomnę ;)
                      • funny_game Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 14:11
                        Qrcze, właśnie sobie uświadomiłam, że jak wącham moje (suche) futrzaste stwory
                        domowe, to się chyba we mnie instynkt macierzyński zaczyna odzywać...
                        • kitek_maly Re: nasze dzwiactwa... :) 06.01.08, 00:18

                          to lepiej nie wąch ;-)
              • gryzelda11 Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 23:32
                > Oooooooo! Też tak mam. I tylko zapachu zwierząt po deszczu nie lubię :)

                Też nie lubię bo mój pies straszny ma zapach po deszczu, descz lubię, tęczę i
                jak połowa nieba jest czarna a po drugiej połowie świeci słońce, i burzę, i jak
                siedzę w ciepłym domku to zawodzenia wiatru lubię słuchać, parówki z musztardą,
                do czerwonego barszczu lubię dodawać sok z cytryny, i do każdej potrawy ser,
                nawet do jajecznicy!
            • nekomimimode Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 13:28
              ja też ! to jest cudowne. uwielbiam letnie i wiosenne burze i wtedy
              biegać po dworzu czuję wtedy niesamowitą energię przeszywającą mnie.
              pozatym zawsze wącham książki gazety, ulotki- uwielbiam zapach druku
              i papieru, mam taki odruch co niektórych dziwi
              • mini_kks Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 13:32
                A mnie właśnie zapach pewnej książki dzisiaj zatykał i wyrobiłam sobie nowy
                odruch - przed przewróceniem kartki brałam powietrze i przez pierwsze kilka
                linijek nie musiałam oddychać ;]pp
              • kitek_maly Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 14:07

                > pozatym zawsze wącham książki gazety, ulotki- uwielbiam zapach
                druku
                > i papieru, mam taki odruch co niektórych dziwi

                ja wącham nowe książki, gazety. ulotek - nie ;-)
                • mini_kks Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 14:12
                  Właśnie sobie zdałam sprawę, że czasami też wącham nowe gazety...
                  No, ale że mam manie, fobie i dziwactwa, to wiem od dziecka ;p
                  • velika Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 17:08
                    Ja tez wącham ksiązki i gazety, ulotki śmierdzą. No i zapach deszczu, niesamowity ;)
          • ewa1125 Re: nasze dzwiactwa... :) 06.01.08, 16:44
            Uwielbiam zapach w sklepie z dywanami.
    • nekomimimode Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 12:45
      hehe to z tymi parówkami to rzeczywiście niesamowite dziwactwo!
      • nekomimimode Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 12:47
        nie jem parówek bo mi od samego ich zapachu robi się niedobrze
        • elegia_o Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 13:01
          a ja w ogóle nie jem czerwonego mięsa, co przez niektórych uważane
          jest za dziwactwo ... natomiast lubię szpinak, brukselkę, kalafiora
          itd itp :D na co niektórzy znowu patrzeć nie mogą :D:D:D
          • nekomimimode Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 13:25
            to witaj w klubie pseudo dziwaków ;)
            • elegia_o Re: nasze dzwiactwa... :) 06.01.08, 11:37
              :D:D:D elitarny klub :D
    • mini_kks Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 13:01
      O moich dziwactwach mogłabym cały dzień rozprawiać. Te, które przychodzą mi w
      tej chwili na myśl, to:
      - przy jedzeniu obiadu każda potrawa ma swoje ŚCIŚLE OKREŚLONE miejsce i nie
      zjem, dopóki ziemniaki nie będą na górze, mięso na dole po lewej, a dodatki po
      prawej
      - NIGDY nie zasnę, jeśli drzwi do pomieszczenia, w którym śpię, są otwarte, a
      rolety zewnętrzne w oknach są za bardzo lub zbyt mało zasunięte
      - od dzieciństwa mam uraz do dziurawych lub poplamionych pościeli i choć z
      wiekiem to się zmienia, to kiedyś mogłam spać nawet zwisając połową siebie z
      łóżka, byle jak najdalej od tego
      - na co dzień jestem flądrą, ale kiedy zabieram się do poważnej pracy twórczej,
      muszę mieć wokół siebie pedantyczny ład, nawet jeśli chodzi o dywaniki w łazience.

      Oprócz tego moim utrapieniem jest nadmiar myśli i rozkojarzenie, w wyniku
      którego wiele rzeczy już utopiłam w sedesie. Tylko dzisiaj o mały włos nie
      wrzuciłam tam grzebienia, a potem nie wyrzuciłam spodka pod szklankę do śmieci.
      Więcej na razie nie pamiętam ;)
    • nutopia Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 13:24
      o mnie tutaj
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=62160365&a=62161904
    • jakub_234 Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 14:13
      Moje dziwactwa to glownie smakowe:
      Bardzo lubie mieszac calkiem skrajne ze soba smaki i sprawdzac jak
      to smakuje zusammen :D
      np. Kanapka; Bulka+ser+majonez+cebula :D
      Albo; Bulka+pasta jajeczna+ogorek :D
      I tego jest cala masa po prostu.
      Z innych dziwactw:
      Hmm. Jak pije piwo gdzies w barze, albo drinka to logo ze szklanki
      zawsze przekladam tak aby bylo w moja strone :) Nie wiem czemu :)
      • mini_kks Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 14:20
        jakub_234 napisał:

        > Moje dziwactwa to glownie smakowe:

        :D Od powrotu ze szpitala mam kompletnie pomieszane kubki smakowe... Mój
        najnowszy rarytas to słoik Nutelli + ogórek kiszony :D
        A pewnego dnia zjadłam praktycznie jedno po drugim
        rosół, pizzę, mandarynkę, Nutellę, ogórek i cośtam jeszcze ;)


        Ja zawsze odwracam logo od siebie, nie lubię, jak się na mnie gapi ;)
        • moniakos1 Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 14:47
          mam różne dziwactwa,
          z tych co pamiętam:

          dźwięk na smsa w telefonie zawsze musi być na milczy, po to bym co
          chwile mogła sprawdzać czy nie przyszla jakaś wiadomość

          jeżeli w środku nocy coś mi się przypomni np. że dawno nie widziałam
          swojej czerwonej bluzki w białe paski, muszę wstać i przekopać całe
          mieszkanie by ją odnależć,

          sprzątam tylko w danej kolejności i od danego miejsca (np nie wytrę
          najpierw kurzu a potem pozmywam, zawsze zaczynam od mycia naczyń,
          potem blaty, parapety:-)

          ubranie musi być przygotowane wieczorem i nie dlatego że rano sie
          spieszę bo pracuję zawsze na 15 ale nie zasnełabym

          aaaa i jeśli mam spać muszę mieć zmyty makijaż, majtki na tyłku:-),
          pościel!!! i absolutną ciszę, nie wchodzi w grę żaden cykający
          zegarek lub nie daj boże głosno oddychający facet obok (chrapania
          nie biorę w ogóle pod uwagę)
          • mini_kks Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 14:52
            moniakos1 napisała:

            > dźwięk na smsa w telefonie zawsze musi być na milczy, po to bym co
            > chwile mogła sprawdzać czy nie przyszla jakaś wiadomość

            Hmm, skąd ja to znam? Na szczęście podjęłam kurację odwykową - rzucam telefon w
            najdalszy kąt, a że jestem potwornie leniwa, to nie chce mi się go potem szukać
            i sprawdzać. Jak ktoś chce się skontaktować, zawsze ma jeszcze
            stacjonarny/@/GG/wizytę osobiście.


            > jeżeli w środku nocy coś mi się przypomni np. że dawno nie widziałam
            > swojej czerwonej bluzki w białe paski, muszę wstać i przekopać całe
            > mieszkanie by ją odnależć,

            Albo może sprzątanie szaf o drugiej w nocy?
            • moniakos1 Re: nasze dzwiactwa... :) 10.01.08, 19:57
              dokładnie tak, ja tam telefon wszedzie dorwe, sprzątanie o 2 w nocy
              też przerabiałam
          • nekomimimode Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 14:53
            ja nie zasnę bez skarpetek na nogach. muszę być opatulona dokładnie
            dość ciężką kołdrą (np. mam problem ze spaniem gdzieś w hotelu tylko
            pod prześcieradłem),muszę mieć ją włożoną pod plecy , pod tyłek, pod
            stopy, muszę mieć zasłonięte uszy i szyję i nadgarstki
            • mini_kks Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 14:56
              Ja właśnie też muszę mieć "podpórkę" z kołdry jak leżę na boku.
              Coraz więcej tych moich manii wychodzi na jaw. Chyba jestem dziwakiem roku :D
      • emae Re: nasze dzwiactwa... :) 11.01.08, 15:20
        To są dziwactwa? Dla mnie to zupełnie normalne połączenia :) Sama
        tak jem. Dziwactwo to śledź z nutellą (znam osobę, której bardzo
        smakował) :)
    • lacido Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 15:21
      lubię czytać
      etykietki na butelkach i pudełkach podczas jedzenia ( bo ksiazki to chyba nie
      jest dziwactwo)
      ogłoszenia na przystankach itp
      • mini_kks Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 15:25
        I napisy na opakowaniach proszku, płynów, lakieru itd.
        Jak jem bez czytania czegokolwiek, to mam wrażenie, że mi się jedzenie marnuje :|
        • lacido Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 15:27
          dokładnie, straszne marnotrawstwo czasu
          i jeszcze czytam wszystkie ulotki z leków - to akurat na dobre mi wychodzi
          • mini_kks Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 15:32
            Ulotek do leków jeszcze nie czytam.
            A w gościnie? Pół biedy, jak jestem u mojej Babci, a ona ma coś pysznego - wtedy
            szperam po szafach, znajduję moje stare komiksy albo raz na rok jakieś pisemko
            katolickie i babcia wie, że ja jem, czytam i jeszcze słyszę, co do mnie mówi.
            Ale spróbuj zjeść i poczytać na jakimś eleganckim jublu... Marnotrawstwo
            pysznego jedzenia ;
            • lacido Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 15:47
              inne ulotki też czytam :P
              a jak jestem u kogoś to obowiązkowo do biblioteczki i niestety musze się
              przyznać że jej zawartosć (czy sam fakt jej istnienia) ma niebagatelny wpływa na
              moją opinię o danej osobie
              • mini_kks Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 15:58
                Ulotki to ja też :) Jak byłam młodsza i rodzice brali mnie "w gości", zawsze
                brałam pierwsze z brzegu czytadło - obojętnie, gazeta, 100-letnia książka,
                pamiętnik kuzynki - i przepadałam na cały wieczór :D Teraz staram się hamować.
      • nekomimimode Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 15:34
        ja to muszę robić jak siedzę w ubikacji ;o
        • lacido Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 15:43
          musisz? bo inaczej nie da rady?
          • mini_kks Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 15:46
            To jest MANIA, więc nie dziw się ;)
            • lacido Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 15:48
              OBSESJA - tylko gorzej jak sie jest u kogoś i co powiedzieć? dajcie jakąś
              lekturę bo inaczej nie dam rady <rotfl>
              • mini_kks Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 16:00
                No ja jak byłam młodsza, to dawałam całą sobą to do zrozumienia - "Dzień dobry"
                i tup, tup, tup do pokoju z książeczkami :D
                • mini_kks Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 16:01
                  A teraz mam kilka torebek w książce - babcia się nie obrazi, jedna ciocia też
                  nie - one wiedzą, że słucham, co do mnie mówią, ale ja TAK MUSZĘ.
                  • mini_kks Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 16:02
                    Jezu... kilka książek w torebce ;p
                  • lacido Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 16:03
                    jak mój syn był mniejszy to szłam i pchałam wózek i czytałam gazety, ksiazki,
                    nie mogłam siąść bo od razu sie budził więc musiałam budzić niezła sensacje
                    • mini_kks Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 16:07
                      Fakt, jak ja chodziłam z czytadłem po ulicy to też się gapili, kiedy na coś
                      wpadnę :D
                      • lacido Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 22:34
                        to tak wyglada jakby obstawiali kiedy i na co i nie chcieli tego przegapić :P
                        • mini_kks Re: nasze dzwiactwa... :) 06.01.08, 12:49
                          O,to, to, dokładnie tak! :D
          • nekomimimode Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 15:49
            dokładnie! nie mogę się skupić ;o
    • lacido mam kolejne :) 05.01.08, 15:44
      do parówek chleb musi być posmarowany masłem inaczej mi nie smakuje
    • sundry Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 16:11
      Nie cierpię soli na paluszkach,zawsze ją odrywam:)
    • akkknes Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 16:24
      eee, jak poczytalam wasze to stwierdzilam ze jednak jestem
      normalna :D
      dodatkowo:
      - jem pizze z majonezem
      - jak siedze na kibelku MUSZE cos czytac (gazety sa lepsze niz
      ksiazka)
      - nosze zegarek na prawym reku
      - nie umiem usiasc na czyms nieposcielonym lozku (tzn. na samym
      przescieradle, jak jest polozona jakas narzuta to ok.)
      - kanapka /drugie danie typu mieso +
      ziemniaki/frytki/kasza/ryz/makaron MUSI byc z jakims warzywem
      (inaczej jest za suche do zjedzenia)
      - ogryzam czekolade z ptasiego/alpejskiego mleczka i dopiero potem
      jem srodek
      - wszystko co wazne musze zapisac w kalendarzu (mimo ze i tak bede
      pamietac)
      chyba tyle, jak sobie przypomne to dopisze :D ale wiecie, swojego
      zawsze sie NIE widzi :]
      • mini_kks Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 16:33
        akkknes napisał:

        > - jem pizze z majonezem

        Ja tylko "pizzę dookoła", chociaż od paru razy nawet zjadłam coś ze środka. I
        tylko pizzę z Biedronki.

        > - jak siedze na kibelku MUSZE cos czytac (gazety sa lepsze niz
        > ksiazka)

        Dlaczego gazeta lepsza niż książka?

        > - nosze zegarek na prawym reku

        W czasach orzedkomórkowych też nosiłam, ale wyjątkowo nie ze względów manii i
        dziwactw

        > - ogryzam czekolade z ptasiego/alpejskiego mleczka i dopiero potem
        > jem srodek

        Ja też, chociaż czasem zdarza mi się zjeść normalnie. Delicje to samo :D

        > - wszystko co wazne musze zapisac w kalendarzu (mimo ze i tak bede
        > pamietac)

        Próbowałam... ale już po chwili zapominałam, gdzie wetknęłam kalendarz, zresztą
        i tak nic by mnie nie zmusiło, żeby do niego zaglądać

        > chyba tyle, jak sobie przypomne to dopisze :D ale wiecie, swojego
        > zawsze sie NIE widzi :]

        O czym świadczą moje podpięcia się pod "cudze" manie :D
        • akkknes Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 17:19
          dookola czyli jak?? bo ja pizze jadam bez 'skorki' - czyli zostawiam
          brzeg :D chociaz ostatnio jak szamie z majonezem to i te skorki
          wcinam :))

          a co do gazet i ksiazek na kibelku to jakos nie wchodzi mi czytanie
          (chyba ze nie czytam nic 'naukowego' to ok., moze byc i ksiazka)

          aha i mam jeszcze jedno dziwactwo - jak wychodze gdzies, nawet na
          pol godziny - nie wazne czy do sklepu, do znajomych (wyjatkiem jest
          babcia) - to MUSZE sie wysikac przed wyjsciem, nawet jak mi sie nie
          chce :D

          i na koniec - nie ma to jak schaboszczak z keczupem :D
          • mini_kks Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 17:37
            akkknes napisał:

            > dookola czyli jak?? bo ja pizze jadam bez 'skorki' - czyli zostawiam
            > brzeg :D chociaz ostatnio jak szamie z majonezem to i te skorki
            > wcinam :))

            To jest właśnie ten brzeg :]

            > a co do gazet i ksiazek na kibelku to jakos nie wchodzi mi czytanie
            > (chyba ze nie czytam nic 'naukowego' to ok., moze byc i ksiazka)

            Ja przecież nie mówiłam, że ma być słownik albo encyklopedia :D Chodzi o sam
            fakt czytania ;)

            > aha i mam jeszcze jedno dziwactwo - jak wychodze gdzies, nawet na
            > pol godziny - nie wazne czy do sklepu, do znajomych (wyjatkiem jest
            > babcia) - to MUSZE sie wysikac przed wyjsciem, nawet jak mi sie nie
            > chce :D

            A ja jestem tak leniwa, że nawet jak mi się chce to nie idę.
    • eevita Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 16:28
      ratunku.. to mają być dziwactwa?:)))
      parówka z musztardą i chlebem z masłem?:)))
      to sie nazywa gust kulinarny ( może trochę prostacki, bo kto jada parówki ) ale
      nie dziwactwo!
      • papierowa.szklanka Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 16:52
        ( może trochę prostacki, bo kto jada parówki ) ale
        > nie dziwactwo!
        • izabella1991 Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 17:50
          Ja dziwactw mam całą masę!!!
          -za Chiny Ludowe nie zdjem tzw.mięsa z gnatem(skrzydełka,nogi
          kurczaka itp),tylko pierś,kotlet mielony...
          -nie lubię bigosu(zgroza...potrawy narodowej nie lubieć:-
          ),flaków ,golonki...
          -wszystkie kosmetyki na półeczce muszą stać obowiązkowo zwrócone
          napisami w prawą stronę-tylko tak i nie inaczej!
          -nie zasnę ,jeżeli nie jestem przykryta czymkolwiek
          (prześcieradłem,kocem),takoż samo musi być ciemno i cicho!!!
          -zdjęć nie robię komórką/cyfrówką,tylko klasyczną Minoltą;
          -jedną i tą samą komórkę mam już 4 lata(to już chyba megadziwactwo;-
          -nie cierpię smrodu papierosów,ale uwielbiam palić fajkę wodną
          (tytonie zapachowe do niej też)
          -ludzie zapach:dymu,lasu po deszczu,zapach psiej sierści,farby
          drukarskiej,palącego sie ogniska
          -umiem:zrobić boazerię,wycyklinować podłogę,rzucać granatem!!!(tata
          jest ex-saperem),znam stopnie wojskowe,jeździłam jako dziecko
          czołgiem,wozem opancerzonym/amfibią też-serio!!
          -uwielbiam Rosjan,Rosję,Chór Aleksandrowa(tylko nie piszcie,żem
          komunistka-wiek i upodobania nie te)!
          Na razie tyle!Pozdrawiam
          • ofelia1982 Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 18:01
            ale Ty nie opisalas dziwactw, tylko swoje gusty i nawet nie wiem..-
            siebie? Bo to ze umiesz rzucac granatem bo tata byl saperem to po
            prostu jakas Twoja umiejetnosc..
      • lacido Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 22:43
        eevita napisała:

        > ratunku.. to mają być dziwactwa?:)))
        > parówka z musztardą i chlebem z masłem?:)))
        > to sie nazywa gust kulinarny ( może trochę prostacki, bo kto jada parówki ) ale
        > nie dziwactwo!

        rozumiem że Ty tylko kawior :))

        parówki koktajlowe z Sokołowa są zaj..e :PPPPPPPPP
    • justysialek Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 17:13
      Ja mam obsesję na punkcie spożywania tzn mogę powiedzieć dokładnie
      co i kiedy danego dnia zjadłam (to jeszcze nie jest takie dziwne)
      ale i co i o której godzinie wypiłam (na szklanki).
      Kanapki z białym serem jem tylko z jasnym dżemem (np morelowym,
      brzoskwiniowym).
      Ale mój mąż przebija mnie jedząc ogórkową z naleśnikami!
      • missmary Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 17:30
        no tak..a ja uiwlbiam zapach benzyny-jak mąż tankuje samochód to
        szybciutko otwieram okna:)
        a jak już auto grzeje silnik w garazu?-bajka:)))
        • mini_kks Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 17:39
          :D Jak byłam mała, też wąchałam beznzynę, ale szpitalną. Teraz nie wącham, bo
          nie mam takiego dostępu ;)
        • akkknes Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 17:58
          a od kiedy benyzna i siarka to dziwactwa...? hahaha
      • katecat1 Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 18:49

        > Ale mój mąż przebija mnie jedząc ogórkową z naleśnikami!
        a czy one są z dżemem truskawkowym? MMMmmmm pyszne, mój smak z
        dzieciństwa, w przedszkolu takie zestawienie dawali.
    • satin_chic Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 21:18
      nie zasnę bez zwiniętej kołdry między nogami (jakkolwiek dziwnie to brzmi)

      kiedy suszę włosy, muszę je podpiąć dwoma wsuwkami, bo inaczej źle mi się ułożą
      i będę mieć zły nastrój przez resztę dnia

      kupuję masę książek i ich nie czytam ;)
    • femme-marie Re: nasze dzwiactwa... :) 05.01.08, 21:57
      kiedy jade autem jako pasażer zawsze czytam wszytkie napisy,tj
      reklamy, nazwy ulic, napisy na murach, zapach beznyny hmm teraz juz
      mniej mnie zachwyca,więcej dziwactw na te chwilę nie
      pamietam..pewnie jest ich jeszcze sporo, ale wyjatkowo tolerancyjna
      jestem dla nich i uznaje je za norme;-)
    • avital84 To forum chociażby. ;) n/t 05.01.08, 22:35

    • cotti Re: nasze dzwiactwa... :) 06.01.08, 00:51
      lubię morelę, ale na widok jogurtu z morelami mam odruchy wymiotne... nie wiem,
      dlaczego

      nie potrafię zmusić się do wypicia herbaty robionej dwuetapowo (mój facet tak
      robi - czyli najpierw zalewa torebkę do 3/4 wysokości szklanki), a potem dolewa
      czystej wody) - nigdy mi nie smakuje tak przygotowana herbata - musi być od razu
      zalana do końca
    • trawaa Re: nasze dzwiactwa... :) 06.01.08, 15:20
      mam taki stojak na papier toaletowy (ze szczotka, chromowany, full
      wypas:)))),wieszak na sam papier musi byc pod kątem 90 stopni, a
      papier ma byc odwijany od zewnatrz - jak widze ten sam model
      wieszaka, ale z innymi ustawieniami to mam dyskomfort ;)))
    • maziupek Re: nasze dzwiactwa... :) 06.01.08, 17:49
      A ja muszę wszystkiego dotknąć:)
      mam na myśli rzeczy, nie ludzi, i całe szczęście! inaczej by mnie
      już gdzieś zamknęli:)
      wybobrażacie sobie, jak mnie lubią w muzeach..
      Dodatkowo wącham jedzenie przed zjedzeniem.
    • marlena_w Re: nasze dzwiactwa... :) 10.01.08, 13:21
      - nie zasnę kiedy drzwi do pokoju są uchylone - muszą być zamknięte!
      - nie zasnę, kiedy drzwi od szafy są uchylone (w pokoju jest szafa,
      której drzwiczki wiecznie się otwierają) - one również muszą być
      zamknięte!
      - żeby zasnąć muszę być przykryta (od czubków palców po brodę)!
      Czymkolwiek, choćby prześcieradłem jeśli jest upał.
      - no i kołdra. Muszę być nią owinięta dookoła, jak w kokonie. Brzegi
      kołdry mam pod sobą.

      Ech, ceregiele z tym moim zasypianiem...
    • kr_ka_11 Re: nasze dzwiactwa... :) 11.01.08, 13:09
      -nie jem parówek z ketchupem, pochłaniam parówki z musztardą

      hahaha.. ja mam to samo :)

      dodatkowo najlepsze zawsze zostawiam sobie na koniec, np. skitllesy dziele
      kolorystycznie i na koncu zjadam czerwone i zielone, jak zdarzy mi sie byc w
      macu tam jem tylko hamburgery - obgryzam je dookola i na koniec zostawiam ta
      czesc z ogorkiem :P

      zawsze gryze cukierki.

      nie trawie sledzi, nigdy ich nie jadlam bo sam zapach mnie odrzuca - to chyba
      dziwactwo bo nikt mnie nie rozumie. i nie znosze siedziec na miejscu pasazera,
      zawsze boje sie, ze ktos z boku mnie staranuje (najgorzej mijajac autobus albo
      tira), prowadzac nie mam takich jazd.

      boje sie koni, nie chcialabym psa i zakochuje sie w niewlaciwych facetach. sama
      jestem chodzacym dziwactwem :)
      • kr_ka_11 Re: nasze dzwiactwa... :) 11.01.08, 13:11
        ahaaa.. i jeszcze "narkotyzuje" sie zapachem benzyny.. uwielbiam tankować
        samochód :)
    • mathias_sammer Re: nasze dzwiactwa... :) 11.01.08, 15:23
      Dlaczego jedzenie parowki z musztarda mialoby byc dziwactwem?
      m.s.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka