Dodaj do ulubionych

samotność- ile można?!

12.01.08, 21:14
pewnie takich wątków było tu tysiące,wiem.
ale dziś mi jakoś wyjątkowo smutno i potrzebuję się wygadać, a przecież jestem
silną kobietą, której tak dobrze w pojedynkę, więc zostaje mi forum.

nie dobrze. wręcz przeciwnie- paskudnie.
nie wiem, co ze mną jest nie tak- nie straszę chyba wyglądem (choć zdaje sobie
sprawę z tego, że do kategorii tych, za którymi oglądają się na ulicach nie
należę), jestem inteligentna, uśmiechnięta, towarzyska, opiekuńcza i
odpowiedzialna. I do tego umiem gotować;)-
A jednak w moim życiu, w kwestiach prywatnych, ciągle pod górę (i uprzedzając
pytania- nie jestem kobietą, która wszystko w życiu postawiła na karierę).
i strasznie mi z tym ostatnio źle: bardzo zazdroszczę tym, które trzymane są
za rękę,które są obdarowywane pocałunkami,które są po prostu kochane..
bliskości drugiego człowieka brakuje mi okropnie.
i stąd moje pytanie: czy jest na to jakiś złoty środek..?

Obserwuj wątek
    • kamelia04.08.2007 Re: samotność- ile można?! 12.01.08, 21:18
      na każdego przyjdzie czas...

      tylko nie leć na pierwszego lepszego
      • donella Re: samotność- ile można?! 12.01.08, 21:23
        Bądź nadal taką, jaką Siebie opisałaś a TEN wlaściwy Cię dojrzy.
        Zobaczysz!
      • passion.fruit Re: samotność- ile można?! 12.01.08, 21:24
        jeszcze rok temu powiedziałabym kategorycznie: NIE. dziś nie wiem jak
        zachowałabym się w takiej sytuacji...
        • passion.fruit Re: samotność- ile można?! 12.01.08, 21:27
          poprzednia wypowiedź dotyczyła postu Kamelii.
          donella- tak, tylko ile można czekac? Mam wrażenie, że coś mnie w życiu omija..
        • kamelia04.08.2007 Re: samotność- ile można?! 12.01.08, 21:29
          jeszcze rok temu powiedziałabym kategorycznie: NIE.

          i bardzo dobrze..., bo potem bys płakała, że facet jest niedobry i
          byłoby ci trudno przerwac ten beznadziejny zwiazek
    • vbn567 Re: samotność- ile można?! 12.01.08, 21:30
      pomyślmy... co znaczy ciągle pod górkę? zanim zmarnujemy swoją
      energię na szukanie odpowiedzi, powiedz ile znaczy "ciągle". bo to,
      że jesteś od np. roku sama jeszcze o niczym nie świadczy.
      • passion.fruit Re: samotność- ile można?! 12.01.08, 21:38
        sama właściwie od zawsze. kilka epizodów, ale nigdy nic poważnego.
        (młoda jestem,prawda, ale jednak po raz kolejny: mam wrażenie, że coś ucieka.
        tym bardziej, że wiem, jak cudownie może być we dwoje..:))
      • selica Re: samotność- ile można?! 12.01.08, 21:39
        Czasam to tak pewnie można do końca życia.
        Pozostaje przypadkowy seks z kimś mniej lub bardziej fajnym, bo
        można się potem przytulić :)
        Też mi się wydaje, że nie jestem jakimś potworem z bagien, do tego
        niegłupia, strasznie sympatyczna i sama od trzech lat...Zauważyłam
        pewną prawidłowość,moje relacje z facetami zatrzymują się na etapie
        tzw. 'koleżeństwa'. Ogólnie udaję, że mi to nie przeszkadza ;)
        Sama nie wiem w czym tak naprawdę tkwi problem.
    • passion.fruit Re: samotność- ile można?! 12.01.08, 21:42
      przypadkowy seks odpada.
      i nawet nie mów,że do końca życia!to niemożliwe!
      • selica Re: samotność- ile można?! 12.01.08, 21:50
        To był taki nieśmieszny żart :)

        A pisząc 'przypadkowy' nie miałam w zasadzie na myśli kogoś, kogo
        się poznało parę godzin wcześniej, ale kogoś, kogo się
        powiedzmy...nie kocha...Ale lubi, oczywiście.
        • passion.fruit Re: samotność- ile można?! 12.01.08, 22:01
          no to przyznam, że ostatnio przemknęło mi to przez głowę..
          jest taki jeden facet, który kompletnie nie podoba mi się w kategoriach partnera
          życiowego, ale już w kategoriach kochanka...;)
          chociaż nie, ja chyba bym tak nie umiała...
    • cloclo80 Re: samotność- ile można?! 12.01.08, 23:49
      passion.fruit napisała:

      > jestem inteligentna, uśmiechnięta, towarzyska, >opiekuńcza i >odpowiedzialna.
      I do tego umiem gotować;)-

      Ło matko jedyna...
      • passion.fruit Re: samotność- ile można?! 13.01.08, 10:51
        trochę dystansu do sprawy,nie wyobrażaj sobie za wiele...;)
    • ansag Re: samotność- ile można?! 13.01.08, 00:14
      Kup sobie kota, najlepiej kotkę ;)
      • passion.fruit Re: samotność- ile można?! 13.01.08, 10:52
        myślałam o tym!;)
        • cloclo80 Re: samotność- ile można?! 13.01.08, 17:12
          Ciekawe gdzie go zostawisz gdy będziesz musiała gdzieś wyjść lub wyjechać na dłużej.
          • passion.fruit Re: samotność- ile można?! 13.01.08, 23:49
            podrzucę samotnej przyjaciółce;)
    • mandolinka.bramborova Re: samotność- ile można?! 13.01.08, 00:27
      jakby to: "inteligentna, uśmiechnięta, towarzyska, opiekuńcza i
      odpowiedzialna." miało jakieś zaczenie...
      przecież jest wiele niezbyt ładnych, niemądrych, naburmuszonych i
      nieodpowiedzialnych dzikusek, które jednak mają tych swoich
      księciów - i nie mówię tu o sobie :) moim zdaniem to wszystko
      FEROMONY. a że niewszyscy są nimi obdarzeni w równym stopniu - cóż,
      nie ma sprawiedliwości na tym świecie :(
      • passion.fruit Re: samotność- ile można?! 13.01.08, 10:54
        wiesz, zapewne nie mają decydującego znaczenia.ale jednak podejrzewam, że
        teoretycznie facet woli inteligentną uśmiechnięta, towarzyską i opiekuńczą,niż
        głupią, nadąsaną, nietowarzyską i egoistkę, która myśli tylko o sobie, nie?
        • mandolinka.bramborova Re: samotność- ile można?! 13.01.08, 13:23
          niby tak, ale innego wytłumaczenia nie ma jak tylko takie, że miłość
          jest ślepa i opiera się na zapachu. przykre to z puntu widzenia
          ewolucyjnego, bo niekoniecznie najmocniejsze jednostki mają szanse
          na rozmnożenie się ;) przykre też dla kogoś takiego jak Ty i np. ja.
          ale trzeba jakoś sobie dać radę. a jak patrzę na niektóre pary, to
          aż lżej na sercu, że jestem sama :)
          • hollygolightly85 Re: samotność- ile można?! 13.01.08, 14:56
            jeśli chodzi o ostatnie zdanie to się w 100% zgadzam;)
          • passion.fruit Re: samotność- ile można?! 13.01.08, 17:07
            no tak, to zdecydowanie.
            ale z drugiej strony jest i tak, że myślisz sobie, że dlaczego ONA ma faceta, a
            ja nie...:(, prawda?
            • mandolinka.bramborova Re: samotność- ile można?! 13.01.08, 17:17
              jasne, że tak myślę. albo, że ja byłabym lepszą partnerką, nie
              robiłabym afer o głupoty, nie więziła w złotej klatce... dołujące
              to. ale staram się wtedy myśleć, że skoro facet jest takim
              masochistą, to i lepiej, że na taką trafił ;) dla tych miłych - np.
              my zostaną ci normalniejsi ;)
              • passion.fruit Re: samotność- ile można?! 13.01.08, 17:26
                ileż w tobie optymizmu;)oby tak się stało!
                • mandolinka.bramborova Re: samotność- ile można?! 13.01.08, 17:33
                  no wiesz... lata praktyki w powtarzaniu sobie pewnych rzeczy robią
                  swoje :-D
                  • passion.fruit Re: samotność- ile można?! 13.01.08, 18:00
                    mi jakoś ostatnio nie pomaga...
                    cholera, dlaczego to wszystko nie może być łatwiejsze..?!
              • lumpeksiara81 Re: samotność- ile można?! 14.01.08, 16:48


                > jasne, że tak myślę. albo, że ja byłabym lepszą partnerką, nie
                > robiłabym afer o głupoty, nie więziła w złotej klatce...

                Jasne, każda tak myśli. A później mało która docenia to,co ma. ;-)
    • modliszka24 Re: samotność- ile można?! 13.01.08, 10:54
      nie ma złotego srodka tak jak mówią każda potwora znajdzie swego amatora
      przyjdzie i czas na ciebie
      • choinkowa2006 Re: Ble ble ble ble ble... 13.01.08, 13:35
        Takie pocieszanki nic nie pomoga,tak mowili wszyscy mej super
        znajomej a i tak jest caly czas sama.Jak sama nic nie zdzialasz
        tylko bedziesz przy necie siedziec to kicha,moze chociaz wejdz na
        zcata.
        • polskiprl Re: Ble ble ble ble ble... 13.01.08, 19:45
          Ja poruszylam pododbny temat kilka watkow.

          Dookola siebie widze caly czas ludzi zakochanych trzymajacych sie za
          rece, a ja sama jak palec.

          Wydaje mi sie ze faceci patrza tylko na wyglad zewnetrzyny, a nie to
          co kobieta ma wewnatrz. Niektore kobiety sa "puszczalskie" spia z
          kazdym, ale i tak maja faceta, a ja taka uczciwa i nic.

          Chyba juz tak pozostanie ze ja bede sama jak palec.

          Moze u mnie jest tez tak ze ja w kazdym facecie szukam sobie faceta.
          • passion.fruit Re: Ble ble ble ble ble... 13.01.08, 19:50
            w każdym?! uh, bez przesady jednak...;)
            • polskiprl Re: Ble ble ble ble ble... 13.01.08, 20:14
              w takim ktory odpowiada mi wzrostem i wygladem.


              ale ostatnio to jest tak, ze jak ladny to charakter straszny, tak
              wiec bede sama do konca zycia, bo nie ma nikogo fajnego na tym
              swicie....
              • wbita_w_jego_cien polskiprl to jak bym o mnie czytala tak piszesz ;) 13.01.08, 20:20
                • polskiprl Re: polskiprl to jak bym o mnie czytala tak pisze 13.01.08, 20:28
                  :)
    • white.angel Re: samotność- ile można?! 13.01.08, 20:22
      Ja też się zastanawiam ile można (???)...
      4 lata?
      Tyle już za mną, teraz to już chyba czas się zastanawiać co mam z
      trola bagiennego;)
      • passion.fruit Re: samotność- ile można?! 13.01.08, 23:51
        heh, może nie jest z Tobą aż tak źle...?;-).
    • krystkaoj samotność- ile można?! 14.01.08, 16:16
      Przepraszam! A może Ty w przeszłosci odrzucalas ajkies oferty co?
      Znam kilka takich kobiet, ktore teraz płacza nad swoją samotnoscia.
      Ale jakim sie nawinie jakis atrakcyjny wolny facet to przeswietlaja
      go na wylot, ze nawet rentgen czy usg sie przy tym chowa1 Nawet z
      powodu wielkosci stopy potrafia faceta odrzucic!
      Choc sama jestem kobieta to "zabij a nie pojmę" co u tych babach
      siedzi w glowie!
      Typowe placzki zamiast zastanowic sie nad soba dlaczego tak sie
      dzieje i może zmienic system myslenia!
      • passion.fruit Re: samotność- ile można?! 14.01.08, 21:24
        nie,nie.ja nie z takich. ale wiesz, jak coś się ciągnie 2-3 miesiące, spotykacie
        się prawie codziennie, i jakby nic, to chyba nie warto kontynuować?
        nie wiem, dla mnie związek to jest naprawdę ważna sprawa- nie spotykanie się z
        kimś dla spotykania.
        Oczywiście, zeby nei było przegięć w drugą stronę- nie widzę w każdym mężczyźnie
        od pierwszego spotkania ojca moich dzieci...;)
        Ale to się czuje, i jakoś nigdy nie wychodziło.
    • lobuz.z1 opiekunczosc odstrasza 14.01.08, 21:38
      passion.fruit napisała:
      "jestem inteligentna, uśmiechnięta, towarzyska, opiekuńcza i
      odpowiedzialna. I do tego umiem gotować;)-"


      czesc,
      My nie lubimy, jak sie nas dusi, to usun te opiekunczosc.
      O dzieciach nie mowi sie na pierwszej randce, to opiekunczosc jest zupelnie
      niepotrzebna.

      Odpowiedzialnosci raczej tez nie dostrzegamy oczami. To nie jest argument dla
      faceta. Ja tez moge napisac o sobie, ze jestem mily.
      No i co? Czy ja jestem mily?

      Towarzyska jest dobre, usmiechnieta tez moze byc. Tylko ta inteligencja troche
      nie pasuje, bo to jest dorozumiane. To samo wychodzi i to bardzo szybko.

      Dla mezczyzny zwiazek to jest kompromis. Wielki kompromis. Musi sobie zredukowac
      ilosc wyskokow i kupli. Koniec z piwkiem. Koniec z szalenstwam. Kobieta to jest
      wielka odpowiedzialnosc. Ryczy to caly czas. Trzeba pocieszac, kupowac prezenty,
      myc sie czesto, trzymac porzadek w domu. Pomysl sobie jak sie faceci dla was
      poswiecaja.
      Co sie dziwisz?






      • passion.fruit Re: opiekunczosc odstrasza 14.01.08, 23:02
        a to cenne co piszesz:)
        jednak:
        1.opiekuńczości nie mylić z nadopiekuńczością, zgodzę się że nadopiekuńczość
        dusi, ale zwyczajna troska o drugiego człowieka?
        2.odpowiedzialność: może źle to ujęłam. dojrzałość?
        poza tym nie wyssałam tego z palca, to wszystko kiedyś od kogoś usłyszałam...;)
        3.o dzieciach NIE MÓWIĘ na pierwszej randce. Ani nawet na 10;)
        To w moich planach dosyć odległa przyszłość...;)
        4.Inteligencja- patrz pkt.2. Wieść gminna niesie, że tak mnie postrzegają;)
        5.Ograniczenia działają w 2 strony: my też musimy ograniczac ploty z
        przyjaciółkami, więc mi tu nie marudzić;)
        koniec szalenstwa? A niby dlaczego? no chyba że rozumiesz przez to jakiś
        przygodny seks;) no to wtedy faktycznie, koniec;).
        ale może z WŁASNĄ kobietą też się da poszaleć?;)
        6.Zgodzę się tylko w ostatnim: że związek to kompromis. Ale chyba można?:)
        Ps.Aha, i nie ryczy, a już na pewno nie cąły czas.
        Ps.2. "Odpowiedzialnosci raczej tez nie dostrzegamy oczami"
        Czy wy naprawdę dostrzegacie wyłącznie oczami???
        • passion.fruit Re: opiekunczosc odstrasza 16.01.08, 22:36
          lobuz.z1, szkoda, że już się więcej nie odezwałeś.
          męski punkt widzenia odgrywa tu zasadniczą rolę;)!
          • malinowy000 Re: opiekunczosc odstrasza 17.01.08, 11:25
            oj jego nie słuchaj, to nie reprezentatywny męski głos
            • passion.fruit Re: opiekunczosc odstrasza 17.01.08, 16:40
              inne męskie głosy również mile widziane;)
              • magnusg Re: opiekunczosc odstrasza 17.01.08, 17:18
                Nie sposob tego na forum ocenic, co moze byc twoja problematyczna
                strona w meskich oczach.10 minut rozmowy i bezposredniego kontaktu
                (nie,nie-nie namawiam cie na randke-:D)dalo by tu wiecej niz
                kilkustronnicowe opisy na forum.
                Dla mnie najwazniejszy jest usmiech kobiety i poczucie humoru.Wyglad
                oczywiscie tez odgrywa role,ale tutaj preferencje sa tak rozne, ze
                praktycznie kazda kobieta ma szanse sobie kogos znalezc.
                Moze wykazujesz malo bezposredniej inicjatywy,zeby kogos znalezc.Sa
                kobiety, ktore kursuja tylko na trasie dom-praca,praca-zakupy-dom i
                sie dziwia, ze nikogo fajnego nie moga poznac.
                • passion.fruit Re: opiekunczosc odstrasza 17.01.08, 17:55
                  magnusg napisał:


                  > (nie,nie-nie namawiam cie na randke-:D)

                  a zajętyś?;)

      • beau13 Re: opiekunczosc odstrasza 17.01.08, 23:30
        mega poświęcenie, zwłaszcza z tym myciem;)

        co Ty z kobiet robisz takie sieroty życiowe,

        dopiero kobieta musi sie poświęcić, koniec z piwkiem, kumpelami, koniec z
        szaleństwami, musimy Was wspierać w ciężkich chwilach i nierzadko rozwiązanie
        znaleźć;)

        facet to jest czasem wielki wrzód na dupie, pomysl jak kobiety sie dla Was
        poświęcają;)
        • rybak24 Re: opiekunczosc odstrasza 19.01.08, 02:51
          Jeszcze pół roku temu moglabym napisac identyczny watek a dlugo
          przedtem powstało ich tu kilka. Wszedzie widzialam zakochane
          pary,gołąbki trzymające sie za rece. Denerwujące gdy takie "
          maszkarony" miały chłopaka, gdy nawet podlotki z gimnazjum
          prowadzały sie z kimś a ja sama, biedna, cierpiąca w duchu...Wiem ze
          sie podobam ale ten, ktory podobał sie mnie był zajęty a poza tym
          mnie wykorzystywał czego dotad nie zauwazałam (wszak miłosc jest
          slepa). W liceum byłam jeszcze niesmiała na te sprawy i w sumie nikt
          nie prosił mnie na randki, moze byłam zbyt zimna,
          niekomunikatywna .Tak mijał czas, studia minęły a mowią ze jesli nie
          spotkasz kogos na studiach to potem juz w ogole;)No i w czerwcu
          skonczylam studia a od wakacji mam cudownego chłopaka( znalismy sie
          jakis czas z pracy). Co zrobiłam? Nic! Nie myslałam juz o tym ze
          musze kogos miec i w ogole nie spodziewałam sie takiego obrotu
          sprawy. I wątek z tego taki: co ma byc to będzie, mniej myslec nad
          tym wszystkim, napewno ktos doceni to kim i jaka jestes.Bywaj z
          ludzmi, nie obok nich. Zdaje sobie sprawe jak sie czujesz, moze za
          duzo wyolbrzymiasz. Wiem, ze ciezko jest ale trzymam kciuki:)Gdyby
          mi ktos pol roku temu powiedział ze bede w super zwiazku wlasnie z
          nim popukałabym sie w głowe. Sama widzisz wszystko jest mozliwe!!!
    • smily4kama1 Re: samotność- ile można?! 19.01.08, 08:50
      biorac pod uwage inny Twoj watek, to wlasnie sie wyjsnilo, ze Ty po prostu
      chcesz sprobowac z tym facetem przyjaciolki.

      Po co wiec tamte wypociny?

      A co do samotnosci- sa ludzie, ktorzy nigdy w zyciu nie sa samotni. Widocznie
      cos robisz nie tak
      • passion.fruit Re: samotność- ile można?! 19.01.08, 21:41
        zależy jak definiujesz samotność..
        nie czuję się absolutnie samotna, bo mam fantastycznych znajomych.ale to nie to
        samo i czegoś jakby ciągle brak.

        a tamten wątek nie ma z tym nic wspólnego.gdybym chciała z nim spróbować,
        uwierz, że już dawno by się tak stało.
        także nie wyciągaj pochopnych wniosków, i zachowaj "cenne" uwagi dla siebie.
    • ratzfatz można długo. a ile chcesz? 20.01.08, 00:31
      to Ty wybierasz samotność. źle Ci to weź i to zmień.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka