Dodaj do ulubionych

Poznałam faceta, który...

    • poprostu_basia Re: Poznałam faceta, który... 24.01.08, 01:05
      wiem że nie powinno się generalizować, ale miałam takiego faceta, to
      się skónczyło ponad 2 lata temu a do dziś mam baaardzo niemiłe
      wspomninia...
      radzę Ci dowiedzieć się kilku rzeczy zanim podejmiesz decyzję:
      1.czy miał już dziewczynę, jeśli tak to czemu się rozstali i jak
      wyglądały ich intymne relacje(o ile jakoweś były)
      2.gdzie on stawia granicę między tym co wolno przed, a czego nie-to
      jest bardzo ważne
      3.stosunek do aborcji, homoseksualistów i eutanazji
      4.jak chce wychować dzieci
      5.dlaczego właściwie chce do ślubu czekać. wiem że "bo jest
      wierzący" ale oni mają naprawde zróżnicowane argumenty:P
      i uważaj bo może Cie przekonać:P mi się tak niestety zdarzyło:/
      • ansag Re: Poznałam faceta, który... 24.01.08, 19:45
        1. Miał, jakąś na poważnie, ale nie był pewien czy to ta jedyna i poszedł do
        spowiedzi. Ksiądz w konfesjonale, jak usłyszał wszystkie jego wątpliwości,
        powiedział, żeby dał sobie spokój, bo ona nim manipuluje - i z nią zerwał.
        Wczoraj się o tym dowiedziałam - masakra.

        2. Nie umiem Ci odpowiedzieć na to pytanie, sama tak naprawdę tego nie wiem.

        3. Aborcji mówi stanowcze nie, do homoseksualistów nic nie ma, o eutanazji nie wiem.

        4. No cóż, przede wszystkim w wierze katolickiej w wpojonymi jakimiś tam
        zasadami moralnymi etc.

        5. Powiedział, że "każda działalność powinna być podejmowana w
        odpowiednim okresie życia, a seks jest odpowiedni wyłącznie dla
        małżeństwa." czy jakoś tak ;) No i dodał, że to jest taka bliskość, że chciałby
        ją ofiarować tylko tej jedynej, czyli żonie.

        Zwątpiłam :) Będzie moim kumplem, nie facetem ;)
        • xtrin Re: Poznałam faceta, który... 24.01.08, 19:54
          ansag napisała:
          > 1. Miał, jakąś na poważnie, ale nie był pewien czy to ta jedyna
          > i poszedł do spowiedzi. Ksiądz w konfesjonale, jak usłyszał
          > wszystkie jego wątpliwości, powiedział, żeby dał sobie spokój,
          > bo ona nim manipuluje - i z nią zerwał.
          > Wczoraj się o tym dowiedziałam - masakra.

          Jaka masakra?
          • ansag Re: Poznałam faceta, który... 24.01.08, 19:56
            Taka, że zerwał z kobietą, którą kochał, bo ksiądz mu powiedział jakieś głupoty,
            nawet jej nie znając.
            • patrycja.c100 Re: Poznałam faceta, który... 24.01.08, 20:31
              > Taka, że zerwał z kobietą, którą kochał, bo ksiądz mu powiedział jakieś głupoty
              > ,
              > nawet jej nie znając.

              ale przeciez Ty też jej nie znałas, może to rzeczwiście 'zła kobieta była' i nim
              manipulowała, skąd wiesz, ze nie? I nie sądze by ksiądz mu cokolwiek kazał,
              najwyżej powiedział kilka rzeczy które facet przemyslał i podjął taka a nie inna
              decyzję, co w tym dziwnego? Gdyby taką decyzje podjął np po rozmowie z kolega
              czy psychologiem to nic wielkiego, ale jak z księdzem to zacofaniec?
              Rzeczywiście daj sobie spokój, bo szkoda chłopaka, skoro przeszkadza Ci jego
              stosunek do aborcji czy do tego, że nie zalicza panienek jak leci to dziwna
              jesteś, przeciętna młoda kobieta chyba by się z tego ucieszyła, ze trafiła na
              porzadnego inteligentnego i wrażliwego człowieka, skoro Ty lubisz innych to
              takiego sobie znajdz, nie rozumiem w czym tkwi problem, skoro on jest dla ciebie
              taki dziwny, "średiowieczny" i nie do zaakceptowania.
            • xtrin Re: Poznałam faceta, który... 24.01.08, 22:34
              ansag napisała:
              > Taka, że zerwał z kobietą, którą kochał, bo ksiądz
              > mu powiedział jakieś głupoty, nawet jej nie znając.

              A może ona rzeczywiście nim manipulowała? Skąd założenie, że ksiądz powiedział
              głupoty?
              Czy taka sama "masakra" by była, gdyby zerwał z dziewczyną po konsultacji z
              przyjacielem czy psychologiem?
              • ansag Re: Poznałam faceta, który... 24.01.08, 23:27
                Bo wiem co ksiądz powiedział i co robiła ona :) Przynajmniej z opowiadań.
                Może już to wcześniej pisałam, więc jak się powtórzę, to sorki :)
                Rozeszło się o to, że ona się na zabój w nim zakochała, a on niekoniecznie na
                zabój, aczkolwiek też bardzo, ale miał wątpliwości.
                Po prostu nie wierzył, że ktoś mógłby go tak pokochać. Poszedł do księdza i
                powiedział, że owa panna X za bardzo na niego naciska i nie czuje się pewien czy
                to na pewno to, a wtedy ksiądz powiedział, że zna jedną taką dziewczynę o tym
                imieniu i że to na pewno ona i że jest manipulatorką i nie warto się z nią
                spotykać, a najlepiej zerwać kontakt. To było bardziej szczegółowe, ale sens ten
                sam.
                No sorry, ale Ań, Baś, Monik itp. są tysiące, to mało prawdopodobne, żeby ksiądz
                czytał mu w myślach i odgadł która to.
                • ansag Re: Poznałam faceta, który... 24.01.08, 23:30
                  Acha, zapomniałam dodać, że księża chyba nie mają nadprzyrodzonych mocy, żeby
                  takie rzeczy wiedzieć, a co dopiero gadać?
                  W ogóle co to za rada? "Rzuć ją, bo to manipulatorka, znam ją!" I to od księdza.
                  Dla mnie to jakiś idiotyzm.
                • xtrin Re: Poznałam faceta, który... 24.01.08, 23:54
                  Ta, bo ksiądz pewnie wziął sobie za punkt honoru rozwalać związek każdego, kto
                  się w konfesjonale pojawi. :)
                  • souxxie Re: Poznałam faceta, który... 25.01.08, 03:43
                    nie każdy kto został wychowany w wierze katolickiej i ma zasady jest
                    od razu "katolikiem - fanatykiem", z którym nie da się porozumieć
                    ja tez byłam kiedys w takiej sytuacji:
                    ja byłam "liberalna", on "konserwatywny"
                    teraż jest moim mężem, ja biorę pigułki a on nie chodzi się z tego
                    spowiadać bynajmiej....
                    ...jeśli wyraził się, że antykoncepcja jest "sprawą żony", to bardzo
                    dobrze...to znaczy, że potrafi "myśleć"
                    w przeciwieństwie do wielu osób tutaj, które sugerują "wymianę na
                    lepszy model"

                    choć przyznam, że znam podobnego kolegę mojego m., konserwatystę
                    100%, który odstawił miłą dziewczynę po 2 randkach, gdy okazał się,
                    że bierze pigułki... z takim faktycznie trudno znalezć wspólny język
                    w obliczu odmiennych przekonań

                    w miarę upływu czasu warto dyskutować, określać granice i ustanawiać
                    kompromisy... i może wyniknie z tego miłość dla której warto w
                    pewnych sprawach nieco się poswięcić

                    w moim przypadku, choć czasem bolało, nie załuję, warto było;)
                • pszekora Re: Poznałam faceta, który... 25.01.08, 15:32
                  Trafiłas na typ męskiej ofermy, który nie potrafi podejmować decyzji
                  o własnym życiu i ze wszystkim gania do księdza. A ksiądz ma dziką
                  rozkosz, bo czuje władzę. Tym bardziej, jeśli sam nie lubi kobiet.
                  Jest raczej pewne, że tego pokroju facet pójdzie zapytać księdza,
                  czy wolno sie związać z ateistką. Który ksiądz w takim wypadku
                  powiedziałby: synu, żeń sie? Nie chce krakać, ale wydaje się że masz
                  marne szanse.
                  • pszekora Re: Poznałam faceta, który... 25.01.08, 16:21
                    Moja znajoma wyszła za faceta który ciągle latał do księdza i
                    opowiadał mu, co robią ze sobą i jak, ptał go czy aby tak wolno, a
                    ksiądz mu mówił, ile razy moga współżyć i wypytywał o szczegóły.
                    Skarżyła mi się że zyje w trójkącie z męzem i księdzem, który
                    wszystko wie o ich sprawach intymnych, jak ją ostatnio spotkałam
                    byli w separacji.
    • modliszka24 Re: Poznałam faceta, który... 25.01.08, 11:12
      a moze docen to ze poznalas tak wartosciowego faceta
      • jaskier32 Re: Poznałam faceta, który... 25.01.08, 11:25
        > a moze docen to ze poznalas tak wartosciowego faceta

        też mnie dziwi reakcja "tutejszych" kobiet :)) Wydawało mi się, że większosc to
        by była przeszczęsliwa, że znalazła faceta innego niż oblatywacza dyskotekowych
        panienek, inteligentnego i z zasadami, a tu klops. Ale co mnie to obchodzi,
        widac niektórzy potrzebują do zycia odrobiny adrenaliny :)))
        • ansag Re: Poznałam faceta, który... 25.01.08, 12:30
          Ja potrzebuję adrenaliny, ale to nie oznacza, że szukam "oblatywacza
          dyskotekowych panienek" :P
          Byłabym przeszczęśliwa, gdyby raczej był prawiczkiem, bo nie spotkał tej
          jedynej, niż dlatego, że czeka z tym do ślubu :P
          • jaskier32 Re: Poznałam faceta, który... 25.01.08, 12:56
            > Byłabym przeszczęśliwa, gdyby raczej był prawiczkiem, bo nie spotkał tej
            > jedynej, niż dlatego, że czeka z tym do ślubu :P

            wydaje mi się, ze jedno wiąże się z drugim, nie wziął ślubu bo nie spotkał tej
            jedynej :)))
            zresztą nie o to mi chodziło, bo jak dla mnie to szkoda mi gościa, marnuje swój
            czas a później i tak trafi na panienke która bzykała sie ile wlezie i cieszyła
            się zyciem, więc jego romantyczna wizja związku tak czy siak legnie w gruzach,
            zresztą przpuszczam, że facet ma ponad 20lat (jeśli się myle to mnie popraw) a w
            tym wieku, to już raczej mija młodzieńczy idealizm i wiara w idealne związki do
            grobowej deski. Z jednej strony mozna by go podziwiać, ale z drugiej, patrząc na
            to realnie to nie ma szans na spełnienie swoich "marzeń"

            A tak naprawdę, to mniejsza o niego, po prostu trochę się zdziwiłem kiedy
            przeczytałem te wszystkie wypowiedzi, bo zawsze myślałem, ze kobiety cenia
            takich mężczyzn z "zasadami", tym bardziej jeśli te romantyczno-średiowieczne
            zasady dotyczą przystojnego i inteligentnego mężczyzny, cóż, widac myliłem się :)))
            • ewik_75 Re: Poznałam faceta, który... 25.01.08, 15:40
              jaskier32 napisał:

              > A tak naprawdę, to mniejsza o niego, po prostu trochę się
              zdziwiłem kiedy
              > przeczytałem te wszystkie wypowiedzi, bo zawsze myślałem, ze
              kobiety cenia
              > takich mężczyzn z "zasadami",

              zależy, jakie to "zasady"......
              • pszekora Re: Poznałam faceta, który... 25.01.08, 15:50
                Jak dla mnie zasady są dobre i sama je wyznaję, ale osobowośc ten
                pan musi mieć nieszczególną a może tez maskować jakieś swoje
                problemy.
              • jaskier32 Re: Poznałam faceta, który... 25.01.08, 16:42
                > zależy, jakie to "zasady"......


                no jak to jakie? zasada, że czeka na swoją wielką miłość. Dla jednych naiwne i
                głupie, dla innych romantyczne i godne podziwu, ale jak by nie patrzec jakas
                zasada to jednak jest, tym bardziej, jezeli facet jest przystojny i kobiety się
                nim interesują. Bo co innego jak jakiś paszczur powie "ja czekam na swoją
                jedyną" (bo zadna inna mnie nie chce ;P), a co innego jak ktoś to robi z własnej
                woli.

                Pomijam już sens takiego czekanie, bo w dzisiejszych czasach nierealne i malo
                kto to doceni.
      • ewik_75 Re: Poznałam faceta, który... 25.01.08, 12:52
        a cóż jest takiego wartościowego w byciu prawiczkiem w wieku lat 25?

        I do jaskra - pomiędzy "oblatywaczem" a prawiczkiem w wieku lat 25
        jest jeszcze ogrom innych możliwości. A najlepszy jest zawsze złoty
        środek...
        • ansag Re: Poznałam faceta, który... 25.01.08, 12:56
          Chociażby np. mniejsze prawdopodobieństwo zarażenia się chorobami wenerycznymi :P
          • ewik_75 Re: Poznałam faceta, który... 25.01.08, 15:39
            ansag napisała:

            > Chociażby np. mniejsze prawdopodobieństwo zarażenia się chorobami
            wenerycznymi
            > :P

            to fakt, punkt dla Ciebie ;))

            Jakieś jeszcze zalety?
            • jaskier32 Re: Poznałam faceta, który... 25.01.08, 16:55
              > to fakt, punkt dla Ciebie ;))
              >
              > Jakieś jeszcze zalety?

              wieksze prawdopodobienstwo, że nie traktuje kobiet jak miesa i nie uprawia seksu
              dla sportu, to też dośc istotne, zwarzywszy na fakt, ze coraz większa liczba
              mężczyzn (a moze i kobiet) ma iście olimpijskie podejście do seksu :)))
        • jaskier32 Re: Poznałam faceta, który... 25.01.08, 12:59
          > a cóż jest takiego wartościowego w byciu prawiczkiem w wieku lat 25?

          mniej więcej to samo co w nie byciu prawiczkiem w wieku 25 lat :) Po prostu
          facet ma zasady i ja go za to podziwiam, a że naiwnie patrzy na zycie to swoją
          drogą, po prostu kiedyś dostanie mocniej po dupie niz "normalny" mało
          romantyczny chłopak

          > I do jaskra - pomiędzy "oblatywaczem" a prawiczkiem w wieku lat 25
          > jest jeszcze ogrom innych możliwości. A najlepszy jest zawsze złoty
          > środek...

          jest opcja, że mógł się zakochać i seksić się z miłości, ale co jeśli się nie
          zakochał? Wtedy zostają albo dyskotekowe panienki albo czekanie na ta jedyną,
          przy czym wariant drugi uwazam za bardzo naiwny. Zreszta istnieje tez ryzyko, ze
          jak się zasmakuje w dyskotekowych panienkach, to nie bedzie chciał zreszygnowac
          na rzecz jednej kobiety i kiedyś ten zew natury się odezwie :)))
          • ewik_75 Re: Poznałam faceta, który... 25.01.08, 15:45
            jaskier32 napisał:


            > jest opcja, że mógł się zakochać i seksić się z miłości, ale co
            jeśli się nie zakochał?


            Ale on nie mówi, że nie uprawiał seksu, bo się nie zakochał - to
            IMHO byłoby logiczne i zrozumiałe - ale, ze nie będzie tego robić
            przed ślubem... To różnica, bo oznacza, że jeśli się nawet zakocha,
            to będzie swój organ - i nie tylko - trzymał zawinięty w supełek. On
            nie warunkuje seksu tylko miłością, ale ślubem.

            Miłość, jak wiemy, nie zawsze kończy się małżeństwem.

            A seks, jego brak lub niedopasowanie temperamentów jest źródłem
            wielu małżeńskich konfliktów i rozwodów....

            Dlatego tę zasadę uważam za potencjalnie szkodliwą i niebezpieczną
            dla jego przyszłej żony.
            • jaskier32 Re: Poznałam faceta, który... 25.01.08, 16:54
              > Ale on nie mówi, że nie uprawiał seksu, bo się nie zakochał - to
              > IMHO byłoby logiczne i zrozumiałe - ale, ze nie będzie tego robić
              > przed ślubem... To różnica, bo oznacza, że jeśli się nawet zakocha,
              > to będzie swój organ - i nie tylko - trzymał zawinięty w supełek. On
              > nie warunkuje seksu tylko miłością, ale ślubem.

              no wiesz, gdybym ja bzykał każda panienke w której się zakochałem to na koncie
              miałbym juz z 10000 lasek :) zakochanie a miłośc to nie to samo. Nie musi
              zresztą też bezposrednio warunkować seksu i miłości, wystarczy, ze warunkuje
              miłość i małżeństwo, a co za tym idzie, rzecz jasna także seks

              > A seks, jego brak lub niedopasowanie temperamentów jest źródłem
              > wielu małżeńskich konfliktów i rozwodów....

              pewnie tak, ale zwróc uwage na fakt, że obecnie na potęge rozwodzi się i zdradza
              grupa młodych i wyzwolonych ludzi, którzy przed ślubem iles lat ze soba
              mieszkali sypiali itp..., a jednak nie jest do konca tak jak mówisz :)

              > Dlatego tę zasadę uważam za potencjalnie szkodliwą i niebezpieczną
              > dla jego przyszłej żony.

              a ja wręcz przeciwnie, jeżeli tylko nie udaje "porządnego" to mysle, ze jego
              zona bedzie z nim szczęsliwa, a juz na pewno o wiele szczęśliwsza niż taka co
              wyszła za "rozrywkowego" chłopaka


              Co do samego seksu, to nie wiem jakie masz doświadczenia, ale sam po sobie i
              swoich znajomych moge powiedzieć, że seks po pewnym czasie nudzi się (z jedną
              osobą) i szuka się nowych wrażeń, także "wyprobowywanie" się nie ma większego
              sensu, bo wtedy każdy bardziej się stara, udaje i też ma większą ochotę bo nowa
              partnerka zawsze lepiej smakuje niż taka kilkuletnia (czy dla niektórych nawet
              kilkumiesieczna :))) Nie wiem czy w przypadku kobiet wygląda to tak samo, ale
              jesli chodzi o mężczyzn to w większosci przypadków tak to własnie wygląda.
              Najpierw jest super, a póxniej znudzenie i nie ma znaczenia, czy najpierw sie
              kochali na próbe czy na powaznie
              • avital84 Re: Poznałam faceta, który... 25.01.08, 17:08
                Wszystko ok. Nawet zgadzam się z Jaskrem. Ja sama też
                do niedawna tak patrzyłam na świat i przyznaję, że
                to było dużo lepsze spojrzenie niż dzisiejsze. Chyba byłam
                szczęśliwsza wierząc w cuda.
                Taki chłopak nie musi być zły. Sama znam podobnego i jest
                super człowiekiem, naprawdę wartościowym i kobieta, z którą się
                zwiąże będzie miała niebo na ziemi. Tyle, że właśnie jakoś
                coraz marniej widzę to, że on się z kimś w ogóle zwiąże.
                I co wtedy? Wieczny prawiczek czy potem seks z byle kim?
                Niestety w znacznej większości przypadków kończy się to opcją
                numer dwa. Bo czekanie z seksem do ślubu wymyślono w czasach, kiedy ślub brano w
                wieku lat 13stu, miało to sens, kiedy brano śluby w wieku lat 20stu, ale dziś?
                Zazwyczaj taki człowiek budzi się w pewnym momencie swojego życia i widzi, że
                wszystko na około jest zupełnie inne niż w jego wyobrażeniach. Znajdzie taki
                ktoś partnerkę o podobnych poglądach i w podobnym wieku? Bardzo wątpliwe.
                Ale przy tych wszystkich minusach wydaje mi się, że ktoś kto ma takie zasady
                zyskuje jedno. Chyba chodzi o miłość właśnie.Zwłaszcza jeżeli partnerka wcale
                nie jest sama świętą, a decyduje się uszanować zasady chłopaka i być z nim. To
                jest możliwe tylko jeżeli jest miłość moim zdaniem. Jeżeli jej nie ma
                oczywiście,że fizyczność zwycięży.
                Ale nie wychwalałabym takiej postawy pod niebiosa. Każdy ma swoje zasady i można
                być porządnym i uczciwym bez takiego kodeksu.
                Co innego, że rzeczywiście seks staje się sportem. I wydaje mi się, że ktoś
                uprawiający taki sport i biorący udział w wyścigach ma marne szanse na to by się
                zmienić.
                • jaskier32 Re: Poznałam faceta, który... 25.01.08, 17:17
                  > I co wtedy? Wieczny prawiczek czy potem seks z byle kim?
                  > Niestety w znacznej większości przypadków kończy się to opcją
                  > numer dwa.

                  jest jeszcze opcja, że spotka swoją księżniczkę i będa razem żyli długo i
                  szczęsliwie :))) Wiem dziecinne, ale skoro facet w to wierzy, to po co mu to
                  odbieorać? Szanse ma jak trafienie 6 w totka, ale jednak niektórzy trafiają,
                  może on też trafi? Zresztą wydaje mi się, że tutaj nie chodzi o sam ślub tylko o
                  miłość. Jezeli facet pokocha jakąs kobiete i bedzie pewny ze chce z nią być całe
                  życie, ze chce by byli małżenstwem to i seks nie bedzie problem, widac nikogo
                  takiego nie spotkał z kim chciałby brac slub to i seksu też nie chciał z taką
                  kobieta.

                  Nie bronię go, uważam zreszta, ze kiepsko wyjdzie na takim 'średniowiecznym
                  romantyzmie', ale skoro wierzy w taka prawdziwa miłośc to jego sprawa, nie ma
                  się co wyśmiewac, nawracać go itp..., niektórym sie udaje, może on tez bedzie
                  miał szczescie, a jak nie to kiedyś sie pewnie obudzi i zrozumie że życie to nie
                  bajka.
                  Wam nie wyszło, to juz wiemy :)) mnie zresztą też, ale szanuje takich ludzi jak
                  on, wie czego chce i cierpliwie na to czeka, ja mu zycze szczescia,.... z
                  pewnością będzie mu potrzebne :)
                  • avital84 Re: Poznałam faceta, który... 25.01.08, 17:27
                    Tyle, że wiesz Jaskier. Myślę, że w przypadku tego chłopaka mylisz oczekiwanie
                    na miłość z wiarą. Jeżeli chodzi o to, że jest tak praktykującym katolikiem to
                    wcale nie jest tak jak napisałeś, że jeżeli
                    pokocha to seks nie będzie miał znaczenia. Są osoby, które zawsze zapytane kogo
                    kochają najbardziej odpowiedzą, że najbardziej kochają Boga i to on jest dla
                    nich na pierwszym miejscu.
                    Ja generalnie szanuje ludzi z zasadami, bo trzeba mieć bardzo twardy charakter
                    aby ich przestrzegać. Wydaje mi się, że słaby człowiek nie jest w stanie
                    zrozumieć pewnych wyrzeczeń, a ten jeszcze słabszy będzie starał się je wyśmiać.
                    Dla mnie to świadczy o niezwykłej sile człowieka i nie jest równoznaczne z
                    brakiem potrzeb. Jeżeli to wiara to w ogóle nie o to chodzi. Ale nie chodzi też
                    o bajki i romantyzm.
                    Ty Jaskier o czym innym trochę piszesz. ;) O rzeczy pięknej, bo o czekaniu na
                    drugą połówkę pomarańczy, ale jednak nie o tym. :)
                    Na swojego Księcia, Księżniczkę czeka przynajmniej połowa populacji.
                    W gruncie rzeczy ludzie są romantyczni i potrzebują ciepła i miłości, a nawet Ci
                    którzy prowadzą tzw. hulaszczy tryb życia często wierzą w miłość, a nawet w
                    przeznaczenie. A zapewniam, że więcej facetów niż kobiet czeka na Księżniczkę.
                    Kobiety już wiedzą, że Książęta nie istnieją. No jest Książę William, ale chyba
                    jest zajęty. A mężczyźni mają skłonności do bujania w obłokach...i może dobrze. ;)
                    • jaskier32 Re: Poznałam faceta, który... 25.01.08, 17:38
                      Myślę, że w przypadku tego chłopaka mylisz oczekiwanie
                      > na miłość z wiarą. Jeżeli chodzi o to, że jest tak praktykującym katolikiem to
                      > wcale nie jest tak jak napisałeś, że jeżeli
                      > pokocha to seks nie będzie miał znaczenia.


                      napisałem, że seks nie bedzie problemem... i pewnie nie bedzie. Osobiście nie
                      widze wiekszego sensu w "wyprobowywaniu" się, bo sam mam kumpli którzy ze swoimi
                      obecnymi lub byłymi zonami próbowali się przez kilka lat a teraz mówią, ze coraz
                      mniej im to odpowiada. Nie mówię oczywiście, że mieszkanie ze sobą przed ślubem
                      jest złe, ale smieszą mnie wypowiedzi typu "nie kupuje sie kota w worku", bo
                      spróbowac to sobie możesz sernik a nie innego człowieka. Laska na poczatku może
                      być drętwa a póxniej się rozkreci lub odwrotnie, najpierw seks 5 razy dziennie a
                      później 5 razy w roku i do tego jeszcze do bani.

                      Są osoby, które zawsze zapytane kogo
                      > kochają najbardziej odpowiedzą, że najbardziej kochają Boga i to on jest dla
                      > nich na pierwszym miejscu.

                      no a co Ci mają powiedziec, jak nikogo innego nie kochają? Zawsze to lepiej
                      kochac Boga niz niekochac nikogo :)))


                      O rzeczy pięknej, bo o czekaniu na
                      > drugą połówkę pomarańczy, ale jednak nie o tym. :)

                      o tym o tym pisze. Ten facet rozumuje w nastepujący spsoób (tak mi się wydaje
                      przynajmniej he he):

                      kobieta+miłość=małżeństwo + seks

                      nowoczesny facet rozumuje tak:

                      kobieta=seks..... długo długo nic a póxniej MOŻE +(małżeństwo+miłość)

                      Nie sądze by jego rozumowanie było gorsze, może bardziej naiwne, ale to nie
                      znaczy gorsze.


                      A mężczyźni mają skłonności do bujania w obłokach...i może dobrze.
                      > ;)

                      nie sądzę. Ja bym tutaj raczej skupił się na cielesności, nawet najpiekniejsza
                      księżniczka kiedyś się znudzi, wtedy szuka się nastepnej, ale nie wiele ma to
                      wspólnego z miłością, raczej z pożądaniem (choć pewnie wyjątki się zdarzają, jak
                      choćby nasz bohater) :)))
                      • avital84 Re: Poznałam faceta, który... 25.01.08, 17:56
                        W obie strony to działa. Żyjemy w czasie cielesności.,
                        A skoro już przy cielesności jesteśmy to pociesza mnie
                        tylko fakt, że zazwyczaj Ci z zasadami to wcale nie są
                        jaszczury jak chyba określiłeś wyżej. ;)

                        Na zasady też trzeba móc sobie pozwolić.;)
                        Nie wiem czy to jest w pełni zrozumiałe co napisałam.

                        Ale generalnie to jest tak. Ja szczerze mówiąc chciałabym faceta,
                        który jest romantykiem czeka na miłość, a nie na kolejne zaliczenie.
                        Ale nie chciałabym chyba jednak w związku panowała jakaś bardzo katolicka
                        atmosfera. Ja jestem wierząca...ale powiedzmy trochę po swojemu. Od pewnego
                        czasu nie jestem jakoś specjalnie praktykująca i nie chciałabym aby ktoś mnie
                        nawracał. To znaczy taka atmosfera typu spotkanie ze świadkiem Jehowy nie
                        odpowiadałaby mi w zupełności.
                        Ja szanuję odmienne poglądy, ale nie narzucanie ich, więc póki ktoś przestrzega
                        swoich zasad, ale nie narzuca ich innym jest ok.

                        Co do cielesności. Szczerze to jest pewna obawa. Zauważ, że pomijając morale
                        zdarza się jednak, że ludzie są zupełnie niedopasowani, a to jest jednak ważna
                        część związku. Ogólnie uważam, że jeżeli się kocha to nie ma na co czekać.
                        • jaskier32 Re: Poznałam faceta, który... 25.01.08, 18:10
                          > W obie strony to działa. Żyjemy w czasie cielesności.,
                          > A skoro już przy cielesności jesteśmy to pociesza mnie
                          > tylko fakt, że zazwyczaj Ci z zasadami to wcale nie są
                          > jaszczury jak chyba określiłeś wyżej. ;)

                          jak już coś to paszczurami a nie jaszczurami :)
                          i to raczej wyjątki, bo Ci którzy moga, to wyrywają panienki ile tylko się da,
                          dlatego tym bardziej facet godny podziwu, że może a nie chce

                          > Ale nie chciałabym chyba jednak w związku panowała jakaś bardzo katolicka
                          > atmosfera. Ja jestem wierząca...ale powiedzmy trochę po swojemu.

                          ale ja u tego faceta wcale nie widze BARDZO katolickiej wiary. Nie jest
                          miłosnikiem RM, dopuszcza antykoncepcję, nie ma nic do homo, nikogo nie nawraca,
                          nie krytykuje itp..., ja wiec nie dostrzegam tutaj zadnej skrajności. A że ktoś
                          jest przeciwny aborcji czy chce czekać na seks po slubie nie czyni go
                          automatycznie katolikiem. Znam osobe niewierząca która również chce czekac z
                          seksem do "po slubie", więc wydaje mi się, że taka postawa wypływa raczej z
                          podejścia do zycia niz zasad wiary.

                          > Co do cielesności. Szczerze to jest pewna obawa. Zauważ, że pomijając morale
                          > zdarza się jednak, że ludzie są zupełnie niedopasowani, a to jest jednak ważna
                          > część związku.

                          zdarza sie to bardzo rzadko, a tzw niedopasowanie jest moim zdaniem
                          przereklamowane. Spotykałem się z wieloma kobietami z jednymi było fajnie z
                          innymi jeszcze fajniej, po prostu kwestia otwartości i umiejetności mówienia o
                          swoich potrzebach, nic więcej. Próbowanie się niczego nie gwarantuje, wrecz
                          przeciwnie, zauwaz, ze obecna fala rozwodó dotyczy głównie ludzi młodych i
                          otwartych którzy przed ślubem się próbowali... a jednak się rozwodzą


                          >Ogólnie uważam, że jeżeli się kocha to nie ma na co czekać.

                          zalezy co kto rozumie pod pojeciem miłości. Najpierw idziesz z kims do łózka bo
                          go kochasz, nie wyszło, idziesz z nastepnym i następnym a po pewnym czasie
                          stwierdzasz, ze przerobiłaś juz tuzin związków, tuzin miłości a żadna z nich nie
                          była chocby odrobine prawdziwa, wiec jest to tez pewna półapka, w która wielu
                          wpada. Szukają miłości a zadowalają się cielesnością. No ale jak sie nie ma co
                          się lubi to się lubi co się ma... niestety :)))
                          • avital84 Re: Poznałam faceta, który... 25.01.08, 18:25
                            Dla mnie to jak najbardziej wiara, a wiara wpływa na zasady jakimi się kierujemy
                            w życiu i styl tego życia. Zauważ, że katolicyzm to nie tylko RM. To wypaczona
                            twarz katolicyzmu i chrześcijaństwa. Prawdziwy chrześcijanin nie ma nic do
                            gejów, bo z zasady kocha wszystkich. ;)
                            Wiara nie musi być skrajnością.

                            To na koniec jak najbardziej trafne. Jak się nie ma co się lubi...
                            Większość może wybrałaby miłość, ale skoro ona nie przychodzi to trzeba jakoś
                            żyć bez niej.
                            Ja mimo wszystko wierzę w ludzi na tyle, że wydaje mi się, że jeżeli nawet taki
                            "zaliczacz" albo "panna dupodajka" ;P robią to co robią to w momencie, gdy
                            trafią na odpowiednią osobę mogą wciąż się zmienić. Mogą ale nie muszą
                            oczywiście. To już kwestia chęci między innymi.
                            Gorzej jeżeli ktoś jest dupadajką mimo, że ma miłość...i zdradza.
                            Ale nie można skreślać ludzi tylko przez ich przeszłość. Jaka by ona nie była,
                            cnotliwa czy wręcz przeciwnie.
                            A jeszcze nawiązując do sprawy Ansag. Widać, że oboje mieli inny cel znajomości,
                            więc po prostu było to niezgranie.
                            • volta2 Re: Poznałam faceta, który... 25.01.08, 19:08
                              A ja poznałam koleżankę na studiach, której siostra 5!!! lat
                              chodziła z facetem(w wieku 18-23-jej wieku, on był nieco starszy), i
                              on ciągle gadał, że trzeba czekać do ślubu. Pierwsze 2 lata to jej
                              się podobało, trzeci rok już niekoniecznie, przez następny czas to
                              ona naciskała na seks.

                              Okazało się, że facet jest gejem, niestety.
                              Okazało się to na etapie zaręczyn i przygotowań ślubnych, bo ona
                              uznała, że już po zaręczynach, po 5-ciu latach to już można pójść do
                              łóżka. I dopiero wtedy się przyznał.
                              Oczywiście ślubu nie było:)

                              w twoim przypadku raczej tak nie jest, ja tam bym się cieszyła z
                              takiego okazu(tak, tak, teraz to już zdecydowanie okaz muzealny)
                              No i powiedz nam ile on ma lat?
                              • jaskier32 Re: Poznałam faceta, który... 25.01.08, 20:13
                                to po co spotykał się z kobieta skoro był gejem? nie bardzo rozumiem sensu
                                takiego postępowania. A co z całowaniem? Bo jezeli dla geja pocałowanie kobiety
                                jest tak samo obrzydliwe jak dla mnie pocałowanie innego faceta, to nawet sobie
                                nie wyobrażam jak on tak zył przez 5 lat, biedaczek jeden :))))
                                • volta2 Re: Poznałam faceta, który... 25.01.08, 20:19
                                  a słyszałeś o kryptogejach?
                                  to o czym pisałam miało miejsce już jakiś czas temu, kiedy była mowa
                                  o tejże dziewczynie, to właśnie gdy szczęśliwie wychodziła już za
                                  drugiego za mąż i ten nowy to na pewno nie był gej, bo od razu go
                                  sprawdzała - po poprzednich doświadczeniach nikt już się jej nie
                                  dziwił...

                                  czyli cała sytuacja mogła mieć miejsce w latach 1990-95- przyznasz,
                                  że przez ten czas nieco w polsce się jednak zmienia w zakresie
                                  tolerancji, akceptacji itp.
                                  • jaskier32 Re: Poznałam faceta, który... 25.01.08, 20:22
                                    > czyli cała sytuacja mogła mieć miejsce w latach 1990-95- przyznasz,
                                    > że przez ten czas nieco w polsce się jednak zmienia w zakresie
                                    > tolerancji, akceptacji itp

                                    tylko co z tego? skoro nie chciał się wiązac z kobieta to nie musiał, mało to
                                    starych kawalerów po swiecie chodzi? Mógł powiedziec, że czeka na ta jedyną czy
                                    co tam chciał, mamusia by pewnie wnuków chciała, ale przed ołtarz by go siła nie
                                    zaprowadziła.
                            • jaskier32 Re: Poznałam faceta, który... 25.01.08, 20:11
                              > Dla mnie to jak najbardziej wiara, a wiara wpływa na zasady jakimi się kierujem y
                              > w życiu i styl tego życia.

                              nie neguje, ze to wiara, ale nie rozpatrywał bym tego tylko jako jedyny aspekt
                              tej sprawy, bo facet skoro dopuszcza np antykoncepcje to znaczy, ze aż takim
                              gorliwym katolikiem nie jest, można więc śmiało zakładac, że gdyby spotkał
                              odpowiednią dziewczyne to nie czekał by z seksem do slubu

                              Zauważ, że katolicyzm to nie tylko RM. To wypaczona
                              > twarz katolicyzmu i chrześcijaństwa. Prawdziwy chrześcijanin nie ma nic do
                              > gejów, bo z zasady kocha wszystkich. ;)

                              Z RM pewnie masz rację, co do homo to jest zasadnicza różnica pomiędzy
                              akceptowaniem ich a popieraniem np małżenstw i adopcji dzieci

                              > Ja mimo wszystko wierzę w ludzi na tyle, że wydaje mi się, że jeżeli nawet taki
                              > "zaliczacz" albo "panna dupodajka" ;P robią to co robią to w momencie, gdy
                              > trafią na odpowiednią osobę mogą wciąż się zmienić.

                              z racji tego, ze nie jestem kobietą to na temat "panien dupodajek" się nie
                              wypowiem, ale "zaliczacze" raczej tak szybko nie rezugnują i nie zmieniaja się
                              ot tak sobie. Jestem troche starszy niż Ty i nie jednego takiego poznałem,
                              zresztą, może sam się taki stałem, sam nie wiem, wiem tylko tyle, że z
                              przyjemnego zycia nie jest łatwo zrezygnowac na rzecz jednej kobiety na "resztę
                              życia" Przypuszczam, że z pannami dupodajkami jest podobnie, po prostu
                              przeceniasz ludzkie możliwości :))

                              > A jeszcze nawiązując do sprawy Ansag. Widać, że oboje mieli inny cel znajomości,
                              > więc po prostu było to niezgranie.


                              nie sądze aby cel znajomości był inny, z tego co zrozumiałem, panna też szukała
                              stałego związku. Mieli po prostu rożne poglady na świat i nawet nie tyle chodzi
                              tutaj o jego religię, bo dam sobie głowę uciąć, ze dziewczyna tez pochodzi z
                              rodziny katolickiej, jest ochrzczona, obchodzi swięta, może od czasu do czasu
                              idzie do kościoła i z grubsza akceptuje zasady katolicyzmu w "liberalnym
                              wydaniu" Chodzi raczej o fakt, że on nie jest taki "nowoczesny" i nie potrafi
                              czerpać z życia pełnymi garściami. Dla jednych wada, dla innych zaleta, ale co
                              jak co skrajności to ja w nim nie widzę, bo rodzice czy przyjaciele ansag sa
                              pewnie tak samo skrajni jak i on :)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka