ansag
03.02.08, 23:03
Wczoraj, przy okazji ostatków, spotkałam przypadkiem Marcina.
Było po prostu fantastycznie.
Mówił mi komplementy, dotykał, przytulał, całował.
Wylądowaliśmy w łóżku...
Już dawno tak się nie czułam. To było piękne.
Starał się, był taki czuły, delikatny. Po prostu cudowny.
Niestety nie było żadnych deklaracji, wyznań...
Chciałam mu powiedzieć jak bardzo mi go brakowało, jak tęskniłam, jak bardzo
go kocham...
Dobrze, że ugryzłam się w język.
W pewnej chwili pochlipałam sobie trochę. On chyba to zauważył, bo zapytał co
się stało.
Nie odpowiedziałam.
Myślę, że to była tylko czysta fizyczność z jego strony.
Seks bez zobowiązań?
Z jednej strony cholernie żałuję, ale z drugiej, wcale.
Znowu był blisko, czułam jego zapach, dotyk, ciepło...
Tylko, że ja nadal kocham, a on już nie... I to chyba najbardziej boli :(