rzymelka
06.02.08, 10:19
Było już wiele tematów o teściowych i teściach. Ja chciałam poruszyć
problem rodzeństwa małżonka. W moim przypadku jest to główny powód
do konfliktów w naszym związku. Z rodzicami męża mam dobre układy -
nie wpadamy sobie w ramiona, ale darzymy się sympatią i wiem, że
mogę liczyć na pomoc z ich strony. Ja jestem jedynaczką, więc nie
wiem jak to jest mieć rodzeństwo, może dlatego reaguję zbyt
emocjonalnie, ale powiedzcie czy takie sytuacje są normalne. Mąż ma
sześcioro rodzeństwa - są ze sobą bardzo zżyci. Mi chodzi o sposób
traktowania mnie. Przykładowe sytuacje - nigdy nikt z rodziny męża
do mnie nie zadzwonił - wszystkie zaproszenia, powiadomienia czy
prośby są kierowane do męża i on mi je przekazuje. Nikt nie
zainteresował się gdy mąż wyjechał na kilka tygodni a ja zostałam
sama z remontem mieszkania. Jesteśmy razem z rodzeństwem męża -
dzwoni siostra miszkająca za granicą i mówi teraz chcę porozmawiać z
Anią, teraz z Hanią a teraz z Wojtkiem - rozmawia ze wszystkimi
tylko nie ze mną. Mieszkamy w bardzo malutkim mieszkaniu, gdzie
każdy cm jest ważny. Zagospodarowaliśmy się, ale jeszcze kilka
rzeczy jest nam potrzebne. Jego rodzeństwo postanowiło zrobić nam
prezent na nowe mieszkanie. Jakoś nikt nie wpadł na pomysł żeby mnie
zapytać co jest nam potrzebne, tylko wspólnie kupili olbrzymi serwis
obiadowy. Piękny, tylko ja nie mam go gdzie trzymać. Poza tym
musiałam wyrzucić ten który mieliśmy, bo nie było co z nim zrobić.
Inna sytuacja - postanawiają kupić jednej z sióstr komputer, na
prośbę najstarszej z sióstr męża ja mam się tym zająć. Przeglądam
oferty, parametry itp. gdy dowaduję się że komputer już jest bo
któreś z nich już kupiło dwa tygodnie temu. Mnie nikt nic nie
powiedział. Wpadają na pomysł żeby odwiedzić brata mieszkającego 300
km i już mamy jechać - nieważne czy następnego dnia muszę iść do
pracy, czy muszę się przygotować - spontaniczna wyprawa jest
najważniejsza.Tylko ja pracuję na etacie.
Tak jest od początku - ustalanie listy gości przez rodzeństwo męża,
gdy za wesele w 100% płaciliśmy sami. Gdy mówiłam, że nie chcemy np
poprawin, autobusu czy małych dzieci na weselu to i tak wszystko
było, tylko załatwione za moimi plecami. Takich sytuacji jest
mnóstwo. Do tego dochodzą "napady" na mnie przy okazji różnych
dyskusji, sprawdzanie każdego mojego słowa. Nie wiem jak mam na to
reagować. Jak pisałąm jest to główny problem powodujący konflikty w
naszym małżeństwie.