Dodaj do ulubionych

rodzeństwo mojego męża

06.02.08, 10:19
Było już wiele tematów o teściowych i teściach. Ja chciałam poruszyć
problem rodzeństwa małżonka. W moim przypadku jest to główny powód
do konfliktów w naszym związku. Z rodzicami męża mam dobre układy -
nie wpadamy sobie w ramiona, ale darzymy się sympatią i wiem, że
mogę liczyć na pomoc z ich strony. Ja jestem jedynaczką, więc nie
wiem jak to jest mieć rodzeństwo, może dlatego reaguję zbyt
emocjonalnie, ale powiedzcie czy takie sytuacje są normalne. Mąż ma
sześcioro rodzeństwa - są ze sobą bardzo zżyci. Mi chodzi o sposób
traktowania mnie. Przykładowe sytuacje - nigdy nikt z rodziny męża
do mnie nie zadzwonił - wszystkie zaproszenia, powiadomienia czy
prośby są kierowane do męża i on mi je przekazuje. Nikt nie
zainteresował się gdy mąż wyjechał na kilka tygodni a ja zostałam
sama z remontem mieszkania. Jesteśmy razem z rodzeństwem męża -
dzwoni siostra miszkająca za granicą i mówi teraz chcę porozmawiać z
Anią, teraz z Hanią a teraz z Wojtkiem - rozmawia ze wszystkimi
tylko nie ze mną. Mieszkamy w bardzo malutkim mieszkaniu, gdzie
każdy cm jest ważny. Zagospodarowaliśmy się, ale jeszcze kilka
rzeczy jest nam potrzebne. Jego rodzeństwo postanowiło zrobić nam
prezent na nowe mieszkanie. Jakoś nikt nie wpadł na pomysł żeby mnie
zapytać co jest nam potrzebne, tylko wspólnie kupili olbrzymi serwis
obiadowy. Piękny, tylko ja nie mam go gdzie trzymać. Poza tym
musiałam wyrzucić ten który mieliśmy, bo nie było co z nim zrobić.
Inna sytuacja - postanawiają kupić jednej z sióstr komputer, na
prośbę najstarszej z sióstr męża ja mam się tym zająć. Przeglądam
oferty, parametry itp. gdy dowaduję się że komputer już jest bo
któreś z nich już kupiło dwa tygodnie temu. Mnie nikt nic nie
powiedział. Wpadają na pomysł żeby odwiedzić brata mieszkającego 300
km i już mamy jechać - nieważne czy następnego dnia muszę iść do
pracy, czy muszę się przygotować - spontaniczna wyprawa jest
najważniejsza.Tylko ja pracuję na etacie.
Tak jest od początku - ustalanie listy gości przez rodzeństwo męża,
gdy za wesele w 100% płaciliśmy sami. Gdy mówiłam, że nie chcemy np
poprawin, autobusu czy małych dzieci na weselu to i tak wszystko
było, tylko załatwione za moimi plecami. Takich sytuacji jest
mnóstwo. Do tego dochodzą "napady" na mnie przy okazji różnych
dyskusji, sprawdzanie każdego mojego słowa. Nie wiem jak mam na to
reagować. Jak pisałąm jest to główny problem powodujący konflikty w
naszym małżeństwie.
Obserwuj wątek
    • kotkaaaa Re: rodzeństwo mojego męża 06.02.08, 10:23
      jakies dziwne te problemy...
      a ty... dzwonisz do nich? oferujesz pomoc?
      moze jeszcze sie z toba nie oswoili i nie zaprzyjaznili
      • meggi825 Re: rodzeństwo mojego męża 06.02.08, 18:18
        Krotko i na temat: nie daj soba pomiatac dziewczyno! Ja swojemu
        mezowi powiedzialam kiedys jasno zeby nie bylo nieporozumien: NIE
        LUBIE Twojego rodzenstwa (siostry i brata) - bo sa dla mnie
        egoistyczni i wredni. Oboje wiemy na czym stoimy i wcale nie
        przeszkadza to nam aby sie bardzo mocno kochali
    • trypel Re: rodzeństwo mojego męża 06.02.08, 10:29
      rzymelka napisała:


      > Tak jest od początku - ustalanie listy gości przez rodzeństwo męża,
      > gdy za wesele w 100% płaciliśmy sami. Gdy mówiłam, że nie chcemy np
      > poprawin, autobusu czy małych dzieci na weselu to i tak wszystko
      > było, tylko załatwione za moimi plecami.

      Ja tu widze Twoją winę, pozwoliłaś wleźć sobie na głowe zamiast powiedziec im
      żeby sie bujali to teraz masz :)
      • rzymelka Re: rodzeństwo mojego męża 06.02.08, 10:36
        Sęk w tym, że nie pozwoliłam wejść sobie na głowę-
        powiedziałam "nie" przedstawiłam swoje argumenty. Na weselu i tak
        był autokar, były poprawiny, dzieci. Rodzeństwo męża uznało, że wie
        lepiej. Przetrzymałam histerię dotyczącą tego że chcę mieć dwa
        nazwiska, że wesele ma być częściowo wg tradycji z mojego regionu,
        ale przecież nie wygonię dzieci, nie rozgonię poprawin, czy nie
        rzucę się pod autobus. A moje argumenty trafiają w próżnię.
        Co do dzwonienia i utrzymywania kontaktów - to dzwonię, proponuję
        pomoc, załatwiam różne sprawy itp. Wczoraj np. wysłałam życzenia
        siostrze męża - zero odzewu, wieczorem zadzwoniła do męża.
        • kontik_71 Re: rodzeństwo mojego męża 06.02.08, 10:38
          Albo nie doczytalem, albo nic nie napisalas o reakcjach i postawie
          Twojego meza... Sama nic nie uzyskasz.. tylko z jego poparciem mozna
          cos zmienic. Jesli on Cie nie wspiera i nie widzi problemu to
          wspolczuje
          • iberia.pl Re: rodzeństwo mojego męża 07.02.08, 14:22
            kontik_71 napisał:

            > Albo nie doczytalem, albo nic nie napisalas o reakcjach i postawie
            > Twojego meza... Sama nic nie uzyskasz.. tylko z jego poparciem
            mozna cos zmienic. Jesli on Cie nie wspiera i nie widzi problemu to
            > wspolczuje

            o to samo mialam zapytac.
            • rzymelka Re: rodzeństwo mojego męża 07.02.08, 14:59
              Pisałam, że mężowi zależy na jak najlepszych kontaktach z rodziną. O
              pewnych wybrykach swojego rodzeństwa na 100% nic nie wiedział. Gdy
              już się stały, nie rwał szat tylko się z tym pogodził - tak jak z
              organizacją poprawin czy wynajęciem autokaru. Pewne rzeczy np
              napaści słowne odbywają się gdy jego przy mnie nie ma. Dyskusję np o
              nazwisko skwitował - nie można wszystkich zadowolić, najważniejsze
              jest, że się kochamy. Wiele spraw w ten sposób komentuje. O części
              spraw rozmawiał ze swoim rodzeństwem. Część sytacji zbagatelizował -
              jak zakup serwisu bez porozumienia z nami. W części sytacji nie
              widzi nic złego. Mąż nie opowiedział się jednoznacznie za mną ani za
              rodzeństwem - mi stara się wytłmaczyć postępowanie rodzeństwa, myślę
              że im tłumaczy powody mojego postępowania. Kilkakrotnie zabolało
              mnie gdy stwierdził, że to moja wina, bo np nie miałam czasu
              poprosić o pomoc, albo zbyt rzadko jeżdżę do jego rodziny. Wiem też,
              że żalił się na to w rozmowie z siostrą.
        • trypel Re: rodzeństwo mojego męża 06.02.08, 10:40
          a po co jechałas te 300 km? nie i juz - nie ma dyskusji
          po co wywaliłas swój serwis?
        • li_lah Re: rodzeństwo mojego męża 06.02.08, 13:28
          CO TAKIEGO>>> oni mieli problem o to ze Ty chcesz miec DWA nazwiska? a co ich to
          za przeproszeniem obchodzi? to twoje zycie i twoje nazwisko? z jakiego oni sa
          srodowiska za przeproszenie? wies tanczy i spiewa?
          • rzymelka Re: rodzeństwo mojego męża 06.02.08, 13:46
            Ze środowiska bardzo przywiązanego do tradycji. Część mieszka na
            wsi. Teściowie nie mieli żadnych obiekcji na zasadzie jak zrobimy
            tak będziemy mieli. Największy foch strzelił o dziwo starszy brat
            mieszkający w mieście i mający już dziedzica nazwiska. Histerycznie
            krzyczał do swojej mamy - to ty już wnuczka mieć nie będziesz. Nie
            szło wytłumaczyć, że mam już spory dorobek w swoim zawodzie, że
            zmiana nazwiska w takiej sytuacji powodowałaby komplikacje itd.
    • koala_tralalala Ty i grupa 06.02.08, 10:40
      Tez jestem jedynaczka. Z cala pewnoscia nie mialysmy okazji
      przeciwczenia w dziecinstwie i nauczenia sie najlepszych zachowan w
      sytuacjach spolecznych. A liczene rodzienstwo Twojego meza cwiczylo
      to codziennnie od narodzin. Dlatego odstajesz.
      Niestety, Ty wchodzisz do grupy, a nie grupa do Ciebie. A oni
      swietnie znaja zasady zycia w stadzie (czlowiek jest zwierzeciem
      stadnym). W dodatku wchodzisz do duzego stadka, gdy tymczasem Twoja
      rodzina byla kameralna i na 99% skoncentrowana na Tobie. Teraz tez
      tego oczekujesz. Gwarantuje Ci - nie dostaniesz. Powinnas metoda
      prob i bledow nauczyc sie budowac koalicje z czlonkami stada, po to
      zeby zdobyc tam odpowiednia pozycje i aby Twoje zdanie tez sie
      liczylo. Inaczej zawsze bedziesz gdzies na skraju grupy. Oni sie do
      Ciebie nie dostosuja, nie sa Twoim zakochanym w Tobie po uszy
      rodzicami. Fakt, ze nawet sie z Toba nie komuikuja wyraznie pokazuje
      Twoja pozycje w tej grupie.
      Otwarta walka i stawanie okoniem nic nie da - bedzie tylko gorzej.
      Potrzebna Ci dyplomacja i zaciesnianie releacji oraz zdobywanie
      pozycji. Jako jedynaczka - trzymam kciuki za Ciebie :)
      • rzymelka Re: Ty i grupa 06.02.08, 10:57
        Też nad tym myślałam. Tylko, że o mojej rodzinie można powiedzieć
        wszystko tylko nie to, że była skoncentrowana na mnie. Dobrze radzę
        sobie w "dużych stadach" i w życiu miałam sporo okazji do
        przećwiczenia zachowań społecznych. Nawiązywanie koalicji też nie ma
        sensu - próbowałam. Organizowałam babskie pogaduchy z siostrami,
        wyjazdy, zakupy, prezenty - traktowałam i wciaż traktuję jak
        kumpelki. Nic z tego. W życiu nie spotkałam się z taką
        hermetycznością. Mężowi powiedziałam jak to widzę. Stoi po mojej
        stronie - sama słyszałam jak mówił do siostry, żeby do mnie
        zadzwoniła czy napisała maila. Ale po kolejnym spotkaniu rodzinnym
        wracam zwykle do domu rozżalona a nawet zła. Wiem jak mu zależy na
        tym żebym miała dobre układy z jego rodzeństwem, dlatego też znoszę
        wyjazdy, po których padam ze zmęczenia , czy nie wywaliłam serwisu.
    • vandikia Re: rodzeństwo mojego męża 06.02.08, 10:41
      mieć rodzeństwo jest cudownie. być zżytym - genialnie.
      ale to co robi rodzina Twojego męża nie ma nic wspólnego z tym, że
      są rodzeństwem i że są zżyci. są po prostu albo ciężkomyślący (nie
      widzą problemu, nie widzą że postępują nie tak), albo są
      ignorantami, ewentualnie zazdrośni o brata (że niby im go odbierasz,
      ale zakladam ze sami tez mają partnerów, wiec raczej odpada).

      moze im zasugeruj, ze jest Ci z tym zle?
      • rzymelka Re: rodzeństwo mojego męża 06.02.08, 11:06
        Największy autorytet w rodzinie męża ma siostra mieszkająca za
        granicą i najstarszy brat. Namówiłam kiedyś tę siostrę na wspólny
        wypad, jesteśmy prawie rówieśniczkami, więc myślałam że jakoś się
        porozumiemy. Delikatnie opowiedziałam co czuję i jak odbieram
        niektóre sprawy. Przyznała mi rację, a potem w rozmowie z moim mężem
        przy mnie zweryfikowała prawdziwość moich słów. Nic to nie zmieniło
        w układach rodzinnych. Fakt, że ich stosunek do mojego męża był
        lekko jednostronny. Mąż za kawalerskich czasów był traktowany jak
        bank - wszyscy pożyczali od niego pieniądze, kierowca na zawołanie
        itp. Po ślubie wszystko się zmieniło, więc mogłam być ta zła, co
        zabrała braciszka. Ale minęło już tyle czasu.
    • figa.kw Re: rodzeństwo mojego męża 06.02.08, 10:52
      Współczuję Ci i domyślam się jak się kiepsko z tym czujesz. I to nie
      jest prawda, że Ty masz im się przypochlebiać i zabiegać. Oni
      stanowią zżytą, świetnie się znającą grupę i to Tobie jest trudno
      wejść do tej KASTY, gdyby chcieli być wobec Ciebie przyjacielscy, to
      napewno ułatwiliby Ci to, pomogliby we wtopieniu się do tejże grupy.
      Sądzę, że z premedytacją nie ułatwiają Ci tego i może morze wody
      upłynąć zanim to się zmieni.
      Mój Ukochany jest bardzo zżyty ze swoją jedyną siostrą i np. mówi do
      niej "kochanie". Od początku mnie to szokowało, bo jakoś mi się
      kojarzy niezbyt siostrzanie :/ Ona też nie ułatwiała mi kontaktów ze
      sobą i np. na wspólnych imprezach do niedawna nie odezwała się do
      mnie ani słowem, z innymi witała się wylewnie a mnie udawała, że nie
      widzi. Czułam lekceważnienie przemieszane z wrogością i strasznie
      mnie to bolało, poleciała mi tez niejedna łza (ja np. w stosunku do
      dziewczyny mojego brata jestem przyjacielska i nie piorunuję jej
      wzrokiem). Wszysko się zmieniło jak mój facet porozmiawiał kiedyś z
      siostrą i jej powiedział, że mi wielokrotnie zrobiła przykrość.
      Teraz jest lepiej, witamy się uściskiem, coś tam luźno porozmiawiamy.
      Sądzę, że powinnaś pogadać z mężem i on powinien Ci pomóc w tych
      kontaktach :) Trzymam kciuki!
    • tezromantyczka Re: rodzeństwo mojego męża 06.02.08, 11:05

      Wiesz co, mój mąż ma 4 rodzeństwa, ja też jestem jedynaczką.

      Mi chodzi o sposób
      > traktowania mnie. Przykładowe sytuacje - nigdy nikt z rodziny męża
      > do mnie nie zadzwonił - wszystkie zaproszenia, powiadomienia czy
      > prośby są kierowane do męża i on mi je przekazuje.

      U mnie jest tak samo, ale to chyba normalne, że zaproszenie jest
      kierowane przede wszystkim do gościa, a w drugiej kolejności do
      osoby towarzyszącej?

      > Jesteśmy razem z rodzeństwem męża -
      > dzwoni siostra miszkająca za granicą i mówi teraz chcę porozmawiać
      z
      > Anią, teraz z Hanią a teraz z Wojtkiem - rozmawia ze wszystkimi
      > tylko nie ze mną.
      Po co miała z Tobą rozmawiać? Z czystej kurtuazji?

      > Tak jest od początku - ustalanie listy gości przez rodzeństwo
      męża,
      > gdy za wesele w 100% płaciliśmy sami. Gdy mówiłam, że nie chcemy
      np
      > poprawin, autobusu czy małych dzieci na weselu to i tak wszystko
      > było, tylko załatwione za moimi plecami.
      Sama na to pozwoliłaś. Brałam ślub w zeszłym roku i nie bardzo
      rozumiem, jak to się stało, że nie wiedziałaś o autobusie,
      poprawinach, skoro sama za to płaciłaś. Podobnie z zaproszonymi
      goścmi.

      > Jak pisałąm jest to główny problem powodujący konflikty w
      > naszym małżeństwie.
      Moim zdaniem to nie rodzeństwo jest problemem tylko Twój mąż, który
      nie potrafi zachować niezależności i pozwala sobie włazić na głowę.
      Inna sprawa to to, czy nie zauważałaś tego przed ślubem?
      Mój mąż też jest z rodziny wielodzietnej, ale nie mamy tego typu
      problemów, bo to nasze potrzeby, pragnienia itd. są dla niego
      najważniejsze.
      • rzymelka Re: rodzeństwo mojego męża 06.02.08, 11:15
        Po ślubie nie jestem osobą towarzyszącą, tylko członkiem rodziny,
        nawet jeżeli tylko formalnie. Jeżeli ktoś chce coś ode mnie, to
        powienien zwrócić się z tym do mnie, a nie do męża.
        Chociażby z czystej kurtuazji. Byłoby całkiem miło i m.in. w ten
        sposób pokazałaby że należę do rodziny.
        Jeżeli siostra wynajęła autobus, załatwiła formalności to mogliśmy o
        tym nie wiedzieć. Siostra też kupiła kilka zaproszeń i dała tym
        osobom, które uznała za konieczne na weselu. Nie jestem jasnowidzem.
        Dzieci przyszły z rodzicami na wesele, co spowodowało wiele
        zamiesznia - miałam wygonić? Poprawiny się odbyły, w domu rodzinnym
        męża. Miałam odegrać Rejtana na progu?
        Mężowi zależy na jak najlepszych układach z rodziną. Bardzo się
        stara i dla niego też to bywa bolesne.
        • dzikoozka Re: rodzeństwo mojego męża 06.02.08, 11:24
          A jak traktowani są współmałżonkowie jego rodzeństwa?
          • rzymelka Re: rodzeństwo mojego męża 06.02.08, 12:02
            Gdybym nie opisała swojego problemu na forum - nigdy by mi nie
            przyszło do głowy o tym pomyśleć;) Bo sprawa wygląda tak - jedna
            siostra mieszka w domu rodzinnym - jej mąż pracuje za granicą
            praktycznie od zawsze, przyjeżdża do domu raz na kilka miesięcy i
            wtedy spędza czas głownie ze swoją rodziną. Druga siostra ma męża
            obcokrajowca, który nie lubi tu przyjeżdżać - zjawia się tylko z
            okazji ślubów i chrzcin. Mąż trzeciej siostry wyjechał za granicę a
            ona sprowadziła się spowrotem do domu rodzinnego. Gdy był w Polsce
            był chyba ulubionym zięciem. Brat z żoną mieszkają daleko, więc siłą
            rzeczy kontakt jest ograniczony. Reszta rodzeństwa ma narzeczonych.
        • kotkaaaa Re: rodzeństwo mojego męża 06.02.08, 11:41
          ja tu widze meza-fajtlape
          jego siostra wam na wesele swoich gosci zaprasza, bez porozumienia z
          wami? szlag by mnie na miejscu trafil, nic dziwnego, ze ciebie
          omijaja i kontaktuja sie tylko z nim, bo wiedza, ze jest miekki i
          mozna z nim zrobic wszystko
          potwierdzam twoje obawy, ta-teraz i twoja rodzina ma problem
        • tezromantyczka Re: rodzeństwo mojego męża 06.02.08, 11:44

          Zgadzam się, że jeśli coś chcą od Ciebie, to powinni zwracać się z
          tym do Ciebie.
          Nie zgadzam się z tym, że zapraszając Twojego męża, powinni również
          wystosowywać zaproszenie do Ciebie - jest chyba oczywiste, że jako
          żony również Ciebie to dotyczy.

          > Jeżeli siostra wynajęła autobus, załatwiła formalności to mogliśmy
          o
          > tym nie wiedzieć.
          To trzeba było za to nie zapłacić.

          Sorry, ale to jest po prostu chamstwo, żeby kogoś zaprosić za
          plecami osób organizujących wesele.
          Podobnie poprawiny, jeśli wyraźnie powiedzieliście, ze ich sobie nie
          życzycie.

          Jak mąż na to wszystko zareagował? Odnoszę wrażenie z Twoich
          wcześniejszych postów, że sam sobie zapracował na taką sytuację,
          będąc "bankiem i kierowcą dla rodziny". Takie rzeczy nie zmieniają
          się z dnia na dzień tylko dlatego, że ktoś wziął ślub.
          • rzymelka Re: rodzeństwo mojego męża 06.02.08, 12:18
            Toteż i nie zapłaciliśmy za autobus. Zapłaciła rodzina i był to dla
            nas prezent ślubny. O my niewdzięczni. Gdybym wyraźnie nie mówiła,
            czego sobie nie życzę i czego chcę to mogłabym mieć pretensje do
            siebie. Ale jak jasno mówię, że np nie chcę małych dzieci na weselu
            bo to kłopot i wszyscy mnie zapewniają, że ok, że dzieci będą tylko
            w kościele, to ja w to wierzę. A potem świadkowa - siostra męża-
            zabiera 1,5 roczne dziecko na wesele, po kilku godzinach gdy dziecko
            i wszyscy wokół są już zmęczeni odwozi je do domu, znikając przy tym
            na kilka godzin i zabierając przy okazji klucze do pokoi dla gości.
            I wtedy to jest mój problem, bo goście przychodzą do mnie z pytaniem
            o nocleg czy miejsce do przebrania.
            Mój mąż jest uczynnym człowiekiem, bardzo się cieszy gdy może komuś
            pomóc, taka dobra dusza dla wszystkich. Za to go kocham i podziwiam.
            Ale stosunek jego rodziny czasami mnie przeraża. Mąż pracuje jako
            kierowca, cały dzień za kółkiem i jeszcze pod koniec tygodnia odwozi
            busem kolegów. Przyleciała jego siostra i trzeba odebrać ją z
            lotniska. Mój mąż na etacie potem rozwożenie a tu jeszcze trzeba
            jechać 200 km i się nie wyrabia. Zadzwonił do siostry czy jej mąż
            nie mógłby jechać na lotnisko zwłaszcza, że akurat nie pracował. Nie
            nie może bo idzie na imieniny i chce się napić. Mój mąż nie widzi w
            takiej sytuacji problemu.
            • polcia85 Re: rodzeństwo mojego męża 06.02.08, 14:00

              > Mój mąż nie widzi w
              > takiej sytuacji problemu.
              Jak ma miękkie serce, to wiesz co musi mieć twarde...
              Wzięłaś dupowatego faceta, to się męcz z jego rodziną.
        • burza4 Re: rodzeństwo mojego męża 06.02.08, 15:27
          rzymelka napisała:

          > Po ślubie nie jestem osobą towarzyszącą, tylko członkiem rodziny,
          > nawet jeżeli tylko formalnie. Jeżeli ktoś chce coś ode mnie, to
          > powienien zwrócić się z tym do mnie, a nie do męża.

          jeśli od ciebie - to powinien rozmawiać z tobą. Jeśli od WAS - to
          dla mnie naturalne jest że kontaktuję się raczej z bratem/siostrą,
          bądź komunikuję to osobie, która odebrała telefon. Kwestię tego, czy
          propozycję przyjmują czy nie - zostawiam im w sensie, że uważam, że
          dorosły człowiek jakim jest brat/siostra jest w stanie dogadać się
          ze swoją połową i nie trzeba z nimi osobno ustalać czy im pasuje czy
          nie. Część pretensji kierujesz pod niewłaściwym adresem - niby mąż
          cię wspiera, ale w takiej sytuacji powinien powiedzieć
          siostrze "zaczekaj, ustalę z żoną czy jedziemy czy nie". I tyle.


          > Jeżeli siostra wynajęła autobus, załatwiła formalności to mogliśmy
          o > tym nie wiedzieć. Siostra też kupiła kilka zaproszeń i dała tym
          > osobom, które uznała za konieczne na weselu. Nie jestem
          jasnowidzem.

          no wiesz, ja w takiej sytuacji zrobiłabym piekielną awanturę nie
          oglądając się na zależności. Zaprosiła - niech płaci sama, jej
          zachowanie jest po prostu niedopuszczalne. I tu znowu wychodzi na
          to, że mąż dał ciała - po pierwsze znając swoją rodzinkę powinien
          przewidzieć taki rozwój sytuacji, po drugie - nie wierzę, że nie
          wiedział, wg mnie działo się to za jego cichym przyzwoleniem, tylko
          nie chciał dymu z tobą i siedział cicho.



    • warzywaaa Re: rodzeństwo mojego męża 06.02.08, 13:02
      Nie trzeba zapraszac kazdego czlonka rodziny osobno - moja przyjaciolka musi
      zapraszac osobno tesciowa osobno tescia ososbno szwagrow chociaz wszyscy
      mieszkaja wjednym domu ale to dla nich wielka obraza i miala z tego powodu duze
      przykrosci, wiec tak dzowni najpierw do jednego potem do drugiego ...chociaz
      wszysct siedza w jednym pokoju...moim zdaniem idiotyzm i swiadczy o kompleksach
      (bez urazy)

      zastanow sie bo z jednej strony chcesz uklad rodzinny z drugiej konwenanse

      z telefonami tez bym sobie darowala, nie chca to nie
      ja narazie tez nie gadam bo moja szwagierka jakos sie nie pali ale moze tak jak
      ja nie wie czy ja tego chce ;p ja raczej mam takie nastawienie ze obie strony
      sie czaja i trzeba wyjsc pierwszym z inicjatywa tak jak Ty

      Twojej inicjatywy nie podjeli to daruj sobie
      jeszcze nigdy nie udalo mi sie zaprzyjaznic sie z kims kto tego nie chcial a
      dobre gesty i podkladanie sie dzialaja wprost przeciwnie

      z prezentem przesadzasz - wystarczy powiedziec ze prosisz o konkrety bo costam -
      ja tak zrobilam maz poprosil swoja mame o garnki a ja moja swoja o sztuczce bo
      nam sie zniszczyly to samo ich pomysly ktorym Ty nie musisz sie podporzadkowywac
      typu ten wyjazd - bo co ci zrobia?

      Slub bym zapomniala to specyficzna uroczytosc gdzie wszyscy sie wtrazalaja
      popieram Cie ze nie zawsze da sie zapanowac nad cudzymi "dobrymi checiami"

      Generalnie wiecej dydtansu do Waszych stosunkow i nie gonitwy za tym zeby mieli
      z toba takie uklady jak z bratem.

      Mysle jednak ze masz dobre odczucia, ze nie wszystko jest ok. To ze Ciebie
      ignoruja mimo prob z Twoej str - zero telefonu czy zaproszenia do spotkania
      jednak to z mezem musisz sie dogadac. Jak on bedzie stal za Toba murem i razem
      bedziecie rozwiazywac problemy to zobaczysz ze ich stosunek do ciebie sie nie
      zmieni a Ty juz nie bedziesz sie tym przejmowac. A jak zalatwiaja cos co tyczy
      sie wylacznie ciebie - u mnie bylo to kupowanie fatalnych ubran i oczekiwanie
      zwrotu pieniedzy to Ty sobie z tym musisz poradzic ja powiedzialam ze nie chce
      byla wielka obraza ale przestali kupowac dla mojego dobra. Zlota zasada niech
      oni poniosa konsekwencje nie bierz ich na siebie.
      • rzymelka Re: rodzeństwo mojego męża 06.02.08, 13:29
        Zgadzam się, że nie trzeba zapraszać każdego osobno, już wcześniej
        ktoś to powiedział, ale jeżeli wiadomo, że mąż jest w delegacji a ja
        jestem na miejscu to chyba logiczne że zaproszenie powinno być
        skierowane do mnie, albo jeżeli jest to babskie spotkanie. Dałam
        sobie spokój z wyciąganiem ręki po roku starań
        W sprawie prezentu nic nie mówiłam, bo nie wiedziałam, że coś
        szykują. A też nie będę ogłaszać, że jak macie nam coś kupić to
        chcemy np patelnię. Dla mnie jest logiczne, że w przypadku większych
        prezentów do mieszkania sonduję potencjalnego odbiorcę.
        Mogę nie jechać, mogę nie iść na imieniny - oni będą się równie
        dobrze bawić beze mnie, ale mojemu najukochańszemu mężowi będzie
        przykro. Gdyby nie on nie zawracałabym sobie głowy. Ale on olbrzymią
        wagę przywiązuje do układów rodzinnych. Ze mną nie muszą mieć
        układów jak z bratem, ale źle się czuję w gronie w którym jestem
        lekceważona, gdzie każdy najchętniej by ustawiał życie moje i mojego
        męża, gdzie wszystko odbywa się za moimi plecami, nawet sprawy
        dotyczące mnie. Kilka miesięcy temu siostra męża odbyła ze mną
        rozmowę, że mam skłonić męża do wyjazdu do pracy za granicę, bo ona
        już wszystko załatwiła i będzie miał mieszkanie i raz w miesiącu
        będzie mógł przylecieć do mnie. Mąż o tym nie wiedział. Ja miałam na
        niego wpłynąć żeby zrezygnował z pracy i nauki tu. Jak mam się z tym
        czuć?
    • sabriel Re: rodzeństwo mojego męża 06.02.08, 13:05
      Uważam, że rodzeństwo jest dla nas najważniejsze póki nie mamy
      własnej rodziny. Później to mąż/żona/dzieci powinni być dla nas na
      pierwszym miejscu.
      Rozumiem, że mąż jest zżyty z rodzeństwem, ale to jeszcze nie
      znaczy, że mają się oni wtrącać w wasze życie i traktować cię
      lekceważąco.To,że zapraszają cię zawsze przez męża,ingerują bez
      waszej wiedzy w organizację ślubu jaki inne sytuacje jakie opisałaś
      świadczą o braku kultury z ich strony.
      Pownnaś porozmawiać z mężem. Przede wszystkim to on powinien
      zrozumieć, że jesteś traktowana lekceważąco i porozmawiać na ten
      temat z siostrami.Nie powinien pozwalać na takie traktowanie twojej
      osoby.
      • rzymelka Re: rodzeństwo mojego męża 06.02.08, 13:38
        Zgadzam się z Tobą. Rozmawiałam z mężem. Powiedział, że przekaże to
        swoim siostrom, tylko już szczerze wątpię czy to coś da. To nie była
        nasza pierwsza rozmowa. Zaczęło się jeszcze przed ślubem. Odpuściłam
        sobie zabieganie o "względy" jego rodzeństwa, a mąż chyba uważa, że
        ich ignorancja w stosunku do mnie wynika z mojej winy. Że mimo
        wszystko powinnam do nich dzwonić, zapraszać, częściej jeździć itp.
        Ze wszystkich sił stara się żebym miała okazję zżyć się z jego
        rodziną. Ale ja czuję się z tym co raz gorzej.
        • sabriel Re: rodzeństwo mojego męża 06.02.08, 13:46
          No tak nie zupełnie się zgadzam z twoim mężem. To ty weszłaś do
          rodziny i oni w sumie powinni wyjść z incjatywą aby cię ciepło
          przyjąć.Trudno żebyś wszystkim nadskakiwała.
          Współczuje ci.Najlepiej jak rodzina męża jest daleko i się nie
          wtrąca :)))
          • rzymelka Re: rodzeństwo mojego męża 06.02.08, 14:08
            Też tak myślałam, że to ja wchodzę. Po braku jakiegokolwiek odzewu
            sama wyszłam z inicjatywą. Też nic z tego. Odległość nic nie zmieni.
            Brat męża mieszka daleko, a i tak ma decydujący głos w rodzinie, tak
            samo siostra z zagranicy. Gdyby nawet wyjechali do Australii to nic
            by to nie zmieniło, nadal by się wtrącali, w jakiej sieci mamy kupić
            telefon, bo cała rodzina ma w jednej. To pikuś, że akurat u nas ta
            sieć ma najsłabszy zasięg.
    • li_lah Re: rodzeństwo mojego męża 06.02.08, 13:43
      hmm no to tak...przeczytalam wszystko z gory na dół i dochodze do wniosku, ze to
      co robią nie wynika z tego ze są zżyci.. moim zdaniem dużo mieszają Ci w zyciu
      jego siostrzyczki, powodu niestety na 100% nie okreslisz, ale moze sprobuję
      zgadnąć?? zazdrość? moze byc o cokolwiek
      -o brata, o to ze jestes lepiej wykształcona, masz lepszy gust, moze jestes
      ładniejsza, moze z bardziej bogatej rodziny pochodzisz? powodów do zazdrości są
      miliony. wiem cos o tym.
      -mysle, ze sa swiadome swojego zachowania. kazdy, nawet malo inteligentny
      czlowiek ma zdolnosc empatii, zwyczajnie nie uwierzę, ze tak Cie traktują,
      poniewaz nie zdają sobie z tego sprawy co czynią.. to CELOWE dzialanie. po to
      abys źle sie czuła
      -to co opisalas wyzej..o wykorzystywaniu twojego męża do roznych zadań itp,
      finansowe itd to chamsstwo....to ze sie rządzili na twoim weselu to juz straszne
      chamstwo(czują silni bo jest ich wiecej. dlatego sie tak rzadzili)
      -inna sprawa...siostrzyczki tak naprawdę siedzą SAME. ich mężowie sa za granicą
      i jakos nie kwapią sie aby wrócic//siostrzyczki są sfrustrowane samotnością,
      strachem ze mąż zdradza, ze go nie ma, ze wszystko na ich glowach...Tobie
      zazdroszczą męża.

      RADA: zabij wroga jego własną bronią. nie zapraszaj, nie wkupuj sie w ich łaski.
      pokaż klasę, miej swoj honor. im bardziej bedziesz sie przed nimi uniżała tym
      wiecej szkody Ci wyrządzą.

      Wiem co mowię, bo miałam narzeczonego 4 lata. mial tylko jedną siostrę...ale
      chyba o jedną za dużo....
      Pozdrawiam..i radzę przestać się martwić...olać i stawiać twarde warunki w razie
      czego.... a gdy zostaną złamane to ostro porozmawiac.
      powodzenia
      • rzymelka Re: rodzeństwo mojego męża 06.02.08, 14:00
        Dzięki:-)
        Trafiłaś - jestem najlepiej wykształcona i czasami ośmieliłam się
        mieć swoje zdanie lub co gorsze podważyć zdanie najstarszego brata.
        Jako jedyna z rodziny mam własne mieszkanie. Ale nigdy nie
        okazywałam tego, że mam lepiej i w razie potrzeby pozwalałam
        korzystać ze swoich dóbr. Jak coś mam to się dzielę - w mojej
        rodzinie to normalne i nikt nie robi z tego halo.
        • li_lah Re: rodzeństwo mojego męża 06.02.08, 14:07
          no i widzisz...nie szukaj problemu w sobie, bo go nie ma!! ich po prostu kłuje
          w oczy to co masz, lub to jaka jesteś. Jesteś w porządku, ale też nie ich wina,
          ze sa gorzej sytuowani...sa z wielodzietnej rodziny, pieniedzy moglo
          brakowac...no coż..ciężko cos poradzic w tej kwestii.. moze im po jkaims czasie
          przejdzie..
          • mozambique Re: rodzeństwo mojego męża 06.02.08, 14:15
            a czasami moze byc odwrotnie :
            owiedzmy rodzian cała finansowa sdobzre stojaca ( jacys czy ja wiem
            badylarze czy budowalncy ) ale z wykształceniem ,poziomem i kultura
            u nich kiepską

            jesli do takeij rodziny wchodzi osoba wyraznei odstajace
            intelektulanie, wykształceniem, rodzajem wykonwyaje pracy, majaca
            jakis atrakcyjny, rzadki zawód ale słabeij stojaca finansowo - to
            tez nieźle rodzinka daje popalic, Swoje kompleksy zabija forsą. Tak
            tez bywa.
          • rzymelka Re: rodzeństwo mojego męża 06.02.08, 14:19
            a nie powinni się cieszyć, że ich brat tak dobrze trafił?;)))
            Oni generalnie nie są źle sytuowani - może kwestia priorytetów przy
            wydawaniu pieniędzy. Przez ileś lat oszczędzałam na wszystkim żeby
            kupić malusieńkie mieszkanie, ale obyło się bez kredytu. Nie było
            mnie stać na urządzanie imprezy imieninowej dla kilkudziesięciu
            osób, czy spontaniczny wyjazd nad morze na kilka godzin. Coś za coś.
            Może przejdzie, ale ja mam wrażenie, że sytuacja niestety się
            zaostrza.
    • modliszka24 Re: rodzeństwo mojego męża 06.02.08, 13:51
      mój ma jednego brata ale resztę rodziny było podobnie ale ja nie wytrzymałam na
      wspaniałym obiedzie rodzinny wstałam i powiedziałam cisza teraz ja mówię i
      powiedziałam strasznie się bałam zaraz wyszłam ale z czasem jakoś się poukładało
      i mam spokój Pierwsze dni po tym było okropnie ja miałam moralniaka i stale się
      pytałam siebie po co to zrobiłam ale teraz jest luz ODWAGI
      • dzidka-dwa Re: rodzeństwo mojego męża 06.02.08, 14:18
        Rany, skąd ja to znam... Mój przyszły mąż również ma siostry, a ja jestem
        jedynaczką. Jakoś nie potrafiłam ogarnąć, że siostra do wszystkiego się wtrąca.
        Mi od samego początku nie przypadła do gustu, ale starałam się trzymać klasę, za
        dużo nie mówić. A ona to wykorzystywała i coraz bardziej wchodziła swojemu bratu
        na głowę. Narzeczony przyznał się kiedyś, że siostra za mną nie przepada, więc
        tym bardziej dziwiło mnie czemu się do wszystkiego wtrąca, zamiast dać sobie
        spokój. A do tego była taka fałszywie miła, brrr.
        Czara goryczy się przelała, gdy zaczęła się wtrącać w organizację naszego
        wesela. Właśnie WTRąCAć a nie służyć pomocą. Krytykowała miejsce wesela, sam
        przebieg, a nawet to że zamierzam mieć dwa nazwiska. Nieproszona zaczęła
        doradzać mojemu narzeczonemu jaki pierścionek ma mi kupić a przy okazji bardzo
        obraziła moją przyjaciółkę, którą ja poprosiłam o pomoc narzeczonemu. I wtedy
        nie wytrzymałam. Powiedziałam jej co o niej myślę. Powiedziałam, że nie życzę
        sobie jej doradzania w jakiejkolwiek kwestii itp. i jak zareagowała
        siostrzyczka? Otóż poskarżyła się mamusi, że ja obrażam CAŁĄ rodzinę (choć
        wyraziłam swoje zdanie tylko o niej), że się wywyższam a oni do mnie z sercem na
        dłoni. I teraz cała rodzinka (pół roku przed weselem) jest śmiertelnie obrażona.
        Usłyszałam od teściowej że jestem paniusią z dwoma fakultetami (chyba ją bardzo
        boli, ze jestem wykształcona), a narzeczonemu wyraźnie powiedziała, że żon to on
        może mieć 5 a rodzinę ma się jedną.
        Ale ja jestem ponad tym. Nie muszę być w przyjacielskich stosunkach z nimi.
      • rzymelka Re: rodzeństwo mojego męża 06.02.08, 14:23
        Gratuluję i zazdroszczę.
        • dzidka-dwa Re: rodzeństwo mojego męża 06.02.08, 14:53
          usłyszałam też od przyszłej teściowej, że wchodzę do ich rodziny i mam się dostosować. Uświadomiłam ją, że ja zakładam nową rodzinę z jej synem. I mam spokój. Może to jest metoda? Po co utrzymywać z nimi kontakt na siłę, skoro widać że Cię ignorują. na drzewo z nimi !!
          • rzymelka Re: rodzeństwo mojego męża 06.02.08, 15:08
            Zazdroszczę Ci spokoju. Jedyny powód, dla którego się staram o jak
            najlepsze układy to mój mąż. Wiem, że mu zależy, że chciałby żeby
            wszystko było dobrze. Może ma zbyt idealistyczne podejście. Ale chcę
            żeby był szczęśliwy, a wiem, że rodzeństwo też mu w jakimś stopniu
            jest potrzebne do pełni szczęścia.
            • burza4 Re: rodzeństwo mojego męża 06.02.08, 16:40
              rzymelka napisała:

              > Jedyny powód, dla którego się staram o jak
              > najlepsze układy to mój mąż. Wiem, że mu zależy, że chciałby żeby
              > wszystko było dobrze. Może ma zbyt idealistyczne podejście. Ale
              chcę > żeby był szczęśliwy, a wiem, że rodzeństwo też mu w jakimś
              stopniu > jest potrzebne do pełni szczęścia.

              hmmm, a tobie dla odmiany - do szczęścia brakuje świętego spokoju od
              napastliwości jego rodzinki, bądź chociaż skutecznego jej
              utemperowania.

              I jakoś za oczywiste uważasz to, że to ty masz się starać o jego
              uszczęśliwienie. A vice versa? to jego rola, żeby wymusić na
              rodzince poszanowanie ciebie jako jego żony czy was jako odrębnej
              rodziny, nawet gdyby musiał postawić sprawy na ostrzu noża.
              Jakoś się do tego nie kwapi, raczej kiedy należałoby walnąć pięścią
              w stół - to chowa głowę w piasek

              • souxxie Re: rodzeństwo mojego męża 06.02.08, 17:07
                skoro kulturalne argumentu do nich nie trafiają, to może warto
                walnać pięścią w stół, dostać histerii i zrobić awanturę...
                ...będziesz "ta zła", ale będziesz miała święty spokój - jak ja :)

                gdt ktoś próbuje mi sie narzucać mówię: "nie, ponieważ sobie nie
                życzę" i inne podobne stosuję "odzywki" tzw. z góry
                ale tylko w stosunku do osób do których nic nie trafia i nie
                potrafia uszanować mojego wyboru w kwesti która dotyczy i tak tylko
                mnie

                a czy twój mąż nie potrafi "obronić" ciebie, was, przed swoim
                rodzeństwem?
                wydaje mi się, iż męzczyzna po ślubie jest przede wszystkim "mężem
                swojej żony", a dopiero pózniej bratem czy synem
                • souxxie Re: rodzeństwo mojego męża 06.02.08, 17:14
                  cos mi sie wydaje że twój maż jest bardziej bratem i synem
                  ...a dopiero póżniej twoim mężem
                  to raczej niezbyt dobra sytuacja
                  może warto umówić sie na wspólną wizytę u psychologa, który
                  uswiadomi męzowi problem, skoro on sam go nie dostrzega?
                  bo inaczej... może byc coraz gorzej / choć nie musi.
    • meggi825 Re: rodzeństwo mojego męża 06.02.08, 18:21
      Powiem krotko i na temat: nie daj soba pomiatac dziewczyno! Ja
      swojemu mezowi juz dawno powiedzialam w czym jest temat: NIE LUBIE
      Twojego rodzenstwa bo sa wg mnie (i nietylko!) egoistyczni, falszywi
      i wredni. Oboje wiemy na czym stoimy i wcale nie przeszkadza nam to
      w tym, abysmy mocno sie kochali
      • rzymelka Re: rodzeństwo mojego męża 07.02.08, 07:54
        Przeczytałam wszystkie posty, uwagi przemyślałam. Szczerze powiem,
        że nie jestem w stanie przewidzieć jak wyglądałaby sytuacja gdybym
        mężowi powiedziała, że nie lubię jego rodzeństwa, nie będę się z
        nimi kontaktować, że on nie może pozwolić żeby go wykorzystywali.
        Kiedyś, w trakcie rozmowy, gdy zarzucałam mu, że cały wolny czas
        spędził z bratem a ja w tym czasie remontowałam nasze mieszkanie -
        odpowiedział, że z rodziny nie zrezygnuje. Myślę, że on sobie nie
        wyobraża, że sam mógłby pojechać na imprezę rodzinną. Generalnie
        jeżeli spojrze na to wszystko z największym obiektywizmem na jaki
        mnie stać, to widzę, że oni są toksyczni. Siostra męża kiedyś
        wyznała mi, że nie ma żadnej przyjaciółki a z koleżankami nie lubi
        się spotykać. Dla niej liczy się tylko rodzina. Ma problemy we
        własnym związku, bo wszystkie oszczędności i cały wolny czas
        przeznacza na rodzinę. Generalnie oni spędzają czas ze sobą, uznają
        wyjazdy tylko do rodziny, mają bardzo mało przyjaciół
        niespokrewnionych. Sama już widzę, że mam kiepskie rokowania.
        • monika_04 Re: rodzeństwo mojego męża 07.02.08, 08:16
          Powiedz mężowi, że teraz to Ty jesteś jego rodziną. I nie rób tego czego nie lubisz.
      • rzymelka Re: rodzeństwo mojego męża 07.02.08, 08:02
        A i jeszcze coś- pierwsza rzecz jakiej się nauczyłam - to nie
        zwracać uwagi na postępowanie członków klanu, bo dowiem się, że wina
        i tak jest moja, albo oni chcieli dobrze, albo ja nie miałam czasu,
        albo oni wiedzieli lepiej.
    • ela.buu Re: rodzeństwo mojego męża 07.02.08, 08:36
      Witam nie zazdroszcze niestety wiem co czujesz
      Ja mam troche inaczej bo mam duzo szwargrow i szwagierek
      Maz jest najistarszy z 13 dzieci
      wiec jak sie ugadam z jednym to inny mi wchodzi na glowe
      na szczescie mam tesciowa po swojej stronie
      Niestety zgadzam sie z dziewczynami ze to maz powinien zareagowac
      Moj tez staraal sie zalatwic wszystko milo i niby rozmawiali i rozumieli ale w
      koncu wybuchlam w te Wigilie jak zaczeli mu sugerowac zeby sie ze mna rozstal
      Rodzenstwo i kuzynostwo swietowalo u nas a nas nie bylo
      Maz stwierdzil ze spedza swieta z rodzina czyli ze mna a ich zatkalo
      dzwonili jeszcze kilkakrotnie czy nie zmienil zdania i czy mnie jako zone
      przyprowadzi i kaze siedziec z nimi na sile
      ale moz powiedzil ze ja nie baran zeby mnie na sile siagnac i ze to ze mna chce
      spedzic zycie To znaczy ze Wigile tez Rodzina poczula sie z tym dziwnie ze my
      jestesmy osobnaym Po tym rodzina wie ze jedynie co moga to mnie lub nas o cos
      poprosic W pierwszy dzien swiat przyjeli zaproszenie na obiad i bylo to
      spotkanie kurtuazyjne ale powoli jest ok oni pytaja ja lub my sie na cos zgadzamy
      Niestety w Twoim wypadku widze ze tak jak u Nas doszo juz zadaleko na polubowne
      rozwiazania Tak jak ktos juz napisal sa zazrosne
      musza poczuc ze to oni nie maja wyjscia i musza cie polubic bo to Ty jestes
      rodzina swojego meza a oni sa tylko spokrewnieni
      A jesli maz czuje inaczej to tez jak ktos juz to napisal terapia malzenska w
      skrajnych wypadkach - separacja
      Bede 3mac za Ciebie - was kciuki
      powodzenia
      • rzymelka Re: rodzeństwo mojego męża 07.02.08, 09:16
        Dzięki za wsparcie:)
        Też chciałam żeby spędzić Wigilię we własnej rodzinie - czyli z
        mężem. Żeby on mógł się poczuć panem domu a ja panią domu. Nie było
        mowy ani możliwości. To co powiedziałam zostało potraktowane jako
        herezja. Generalnie nie ma możliwości żeby opuścić rodzinne święto
        typu imieniny czy urodziny -a sama wiesz, że przy dużej rodzinie
        wypada to kilka razy w miesiącu. I nie ważne, ja jestem po pracy, że
        nie mam czasu, czy mam inne obowiązki. Gdy wpadam tylko symbolicznie
        na godzinkę, to jestem ta zła co z nimi nie chce świętować. Gdy się
        nie zjawię, to ciosają mojemu mężowi kołki na głowie żeby po mnie
        jechał. Nie pomagają tłumaczenia, że pracuję, mam zlecenie czy robię
        projekt - przecież ja i tak sobie poradzę. Mąż jak jedzie sam -
        zaraz wraca. Szanuje też że jestem zajęta albo zmęczona ale wtedy
        presja rodziny się na nim skupia.
    • rachela27 Re: rodzeństwo mojego męża 07.02.08, 09:02
      Wiesz co ci powiem, olej ich.
      Nie przejmuj się, bo nie warto, a poza tym bądźcie z mężem bardziej
      asertywni.
      Jak ci coś nie pasuje, to po prostu powiedz NIE.
      Najgorzej to pokazać, że ktoś się może po tobie ślizgać.
      Pozdrawiam
      • rzymelka Re: rodzeństwo mojego męża 07.02.08, 09:30
        Staram się nie przejmować. Tylko czasami jest trudno. Np taka
        sytuacja - robimy remont mieszkania, żeby jak najszybciej być na
        swoim. Mąż w tym czasie pracuje w delegacji, wraca tylko na
        weekendy. W sobotę umawiamy się na wyjazd po drzwi itp. Dzwoni
        starszy brat męża, że potrzebna jest pomoc przy samochodzie. Mąż
        tłumaczy, że mamy inne plany, zajęcie. To tylko pół godziny. Ok -
        mąż jedzie ja zostaję z malowaniem. Mąż wraca po sześciu godzinach.
        Mi puściły nerwy i płaczę. Wtedy rodzina męża postanawia zrobić nam
        niespodziankę i skoro ja do nich nie jadę to oni przyjeżdżają do
        mnie. Pytają dlaczego jestem taka smętna? Odpowiadam trochę
        żartobliwie, że starszy brat z długim stażem małżeńskim powienien
        wiedzieć, że żona się wkurzy jak zostanie z robotą sama i powinien
        tą wiedzą podzielić się z młodszym, mniej doświadczonym. Że
        powienien po pół godzinie powiedzieć - wracaj do żony, bo będzie
        zła. Na co usłyszałam odpowiedź, że dramatyzuję bo naprawa samochodu
        też była potrzebna, a ja przecież świetnie poradziłam sobie z
        malowaniem. Mąż odpowiedział, że mogłam jechać razem z nim i pogadać
        z dziewczynami.
        • burza4 Re: rodzeństwo mojego męża 07.02.08, 11:20
          Kobieto - przeczytaj to co napisałaś i dobrze to przemyśl. W glębi
          ducha nadal wybielasz swojego męża, a o wszystko złe obwiniasz jego
          rodzeństwo.

          Nieporozumienie - twój mąż jest dorosłym facetem a zachowuje się jak
          bezwolny jełop. Od niego powinnaś wymagać, żeby waszą rodzinę
          stawiał na pierwszym miejscu.

          PS. Rada na przyszłość - awanturę trzeba było zrobić wcześniej,
          ZANIM wyszedł. Najpierw powinien załatwić wasze sprawy, potem pomóc
          bratu. Skoro miało to być pół godziny - mogło poczekać.

          a - i jeszcze jedno - im wcześniej oduczysz ich robienia
          wam "niespodzianek" - tym lepiej.
          • rzymelka Re: rodzeństwo mojego męża 07.02.08, 12:39
            Pewnie go wybielam, bardzo go kocham i chcę wierzyć, że on nie ma z
            tym nic wspólnego. Staram się też zrozumieć jego postępowanie - jego
            przywiązanie do rodziny, stylu życia jaki prowadzą. Widzę, że
            czasami jest jak naleśnik między młotem a kowadłem - między mną a
            nimi. On pewnie też nie dopuszcza do siebie myśli, że jego
            rodzeństwo zachowuje się irracjonalnie. Zakłada, że jeżeli on
            świetnie się z nimi czuje, to jest kwestią czasu żebym i ja doceniła
            ich towarzystwo. Nie chcę stawiać sprawy na ostrzu noża, bo moje
            zwycięztwo byłoby zbyt krótkotrwałe i obróciłoby się przeciwko mnie.
            Mąż w pierwszym odruchu wybrałby mnie, ale z czasem mógłby tego
            załować, a ja mogłabym nie umieć zastąpić mu całej rodziny.
            • burza4 Re: rodzeństwo mojego męża 07.02.08, 13:36
              nikt mu nie każe wybierać między tobą a rodziną! on musi wybierać
              zdrowy rozsądek w konkretnych sytuacjach - a tego nie robi!

              jeśli nie postawisz sprawy na ostrzu noża teraz (nie kompleksowo
              naturalnie, ale reagując asertywnie w sytuacjach, które tego
              wymagają), to obudzisz się za parę lat jako sfrustrowana żona z
              alergiczną wysypką na jakąkolwiek wzmiankę o rodzinie męża.

              popełniasz podstawowy błąd - skupiasz się na tym co jest dobre DLA
              MĘŻA, a nie na tym - co jest dobre DLA WAS jako małżeństwa. A
              potulne udawanie że wszystko gra, podczas gdy zgrzytasz zębami -
              obróci się przeciwko tobie.
              • rzymelka Re: rodzeństwo mojego męża 07.02.08, 14:04
                Tylko jak to zrobić? Jak sprawić żeby mąż wybrał zdrowy rozsądek? O
                to cały czas mi chodzi. Nie chcę wyrzeczeń - chcę mądry kompromis
                pomiędzy mną, mężem i jego rodzeństwem. Rozmawiałam z nim na temat
                tego jak widzę poszczególne sytuacje, ale on tłumaczy postępowanie
                rodzeństwa dobymi intencjami, uważa też że ja za mało czasu z nimi
                spędzam. Mówię co myślę o danym zdarzeniu, że mnie to boli, że jest
                to przykre, wiem że rozmawia na ten temat ze swoim rodzeństwem, a
                potem wydarza się coś nowego, a ja znów jestem poza kręgiem
                rodzinnym.
                • burza4 Re: rodzeństwo mojego męża 08.02.08, 10:58
                  rzymelka napisała:

                  > Nie chcę wyrzeczeń - chcę mądry kompromis
                  > pomiędzy mną, mężem i jego rodzeństwem. Rozmawiałam z nim na temat
                  > tego jak widzę poszczególne sytuacje, ale on tłumaczy postępowanie
                  > rodzeństwa dobymi intencjami, uważa też że ja za mało czasu z nimi
                  > spędzam.

                  taa, może i sypiać powinnaś ze wszystkimi, żeby się lepiej
                  zintegrować?

                  podstawowy błąd - reagujesz z opóźnieniem, wyjaśniając swoje
                  odczucia post factum - i mężowi. Weź czasem byka za rogi, nie pozwól
                  się ignorować. Dzwoni siostra i prosi brata - walnij prosto z
                  mostu "a o co chodzi bo M jest zajęty, bedziesz musiała ze mną
                  porozmawiać". Dowiadujesz się o tym, że umówili się za twoimi
                  plecami? przedstawiasz bilety do kina/teatru i mówisz, że nie da
                  rady jechać do braciszka, i trzeba to było z toba ustalić wcześniej.
                  Albo mówisz sorry, zaprosiłam na sobotę Kasię z mężem.

                  pisałaś o ich hermetyczności - a jak jest z twoim mężem? macie
                  grono własnych znajomych? dla mnie izolacja od innych jest dziwna

                  może warto zaangażować się w jakieś hobby, które moglibyście
                  wspólnie realizować i które skłoniłoby męza do integracji z inną
                  grupą ludzi. Jazda na rowerze, nurkowanie, skoki spadochronowe? coś,
                  bo daje kontakt z grupą podobnych zapaleńców i skutecznie pochłania
                  czas wolny.

                  • rzymelka Re: rodzeństwo mojego męża 11.02.08, 07:44
                    Fakt - mam problem z ciętą ripostą we właściwym czasie.
                    Dwie rzeczy - po pierwsze w piątek po raz pierwszy zadzwoniła do
                    mnie - DO MNIE - siostra męża z zaproszeniem, jak powiedziałam że
                    muszę uzgodnić z M, odpowiedziała że rozumie, bo już z nim
                    rozmawiała. Może wreszcie jakieś drgnięcie po drugiej stronie
                    barykady.
                    Dwa - sąsiadom w bloku urodziło się dziecko, to młodzi ludzie, z
                    wyglądu sympatyczni - od dwóch tygodni nie mogę namówić męża, na
                    wizytę u nich. Ciągle są jakieś przeszkody. A wczoraj mi wyznał, że
                    nie wie o czym będzie rozmawiał z obcymi ludźmi. To o czymś świadczy.
                    Hobby mamy różne i wspólne i samodzielne, ale raczej uprawiane ze
                    znajomymi jeszcze z piaskownicy.
    • d.o.s.i.a Re: rodzeństwo mojego męża 07.02.08, 09:44
      Niewychowane, nieuspolecznione buraki i tyle. Nie polubia Cie. Jestes
      prawdopodobnie dla nich uosobieniem tej "madrzejszej", tej co sie madrzy, za
      malo uleglej, za malo wpasujacej sie w ich zwyczaje. Z tego co piszesz jestes
      troche "nie z ich swiata" (sprawa z nazwiskiem - ach to byl skandal dla
      rodziny!). Traktuja Cie jak zagrozenie.
    • mrsnice Re: rodzeństwo mojego męża 07.02.08, 11:24
      jego siostry są o ciebie zazdrosne. Siostra mojego męża mnie
      nienawidzi, bo mam dobre wykształcenie, bo dobrze zarabiam, bo
      wymagam od jej brata. I żebym jej nieba uchyliła to i tak zawsze
      tylko do niego dzwoni, podczas spotkań odzywa się do mnie tylko w
      ostateczności. Ona mi po prostu zazdrości. Ale ja na to ciężko sama
      pracowałam, a ona całe życie się leniła. Powiedziałam mężowi, że nie
      mam ochoty się z nią widywać, bo jest do mnie źle nastawiona. I jak
      się z nią nie widuję to mi znacznie lepiej.
    • lucerka Re: rodzeństwo mojego męża 07.02.08, 12:54
      Nigdy nie poswiecilabym sie tak dla meza. Jesli maz wie i widzi ze cierpisz z
      powodu ignoranckiej postawy rodzestwa wobec ciebie, ze nie chcesz zaliczac
      kolejnych imienin i imprez rodzinnych, bo padasz ze zmeczenia....to odwaze sie
      na ponizszy wniosek:

      Maz kocha swoja rodzine ponad wszystko, nawet ponad ciebie. Nie dotarlo do
      niego, ze teraz WY jestescie rodzina. Masz dwie opcje:

      albo sie bedziesz dalej meczyc, albo zaczniesz zyc SWOIM zyciem a nie zyciem
      swojego meza. A wtedy to on juz bedzie musial wybrac miedzy Toba a rodzina.
    • desdemona987 Re: rodzeństwo mojego męża 07.02.08, 14:56
      Jak to wszystko czytam to mi się przypomina moja sytuacja po
      ślubie :-)
      Ja byłam też jak ten naleśnik między młotem a kowadłem: z jednej
      strony moja rodzina typu "mafijnego" - tzn. wszyscy mieszkający
      bardzo blisko siebie, widzący się codziennie i wtrącający się we
      wszystko. A z drugiej strony mój mąż, który, co prawda nie jest
      jedynakiem, ale brata ma dużo starszego od siebie i w tym czasie nie
      utrzymywał z nim żadnych kontaktów. On (mąż) nie potrafił zrozumieć
      jak ktoś poza nami może mieć wpływ na to co MY np. robimy w
      weekendy. A siostra nie mogła przeżyć, że możemy mieć jakieś inne
      plany lub zdanie niż jedyne słuszne (jej). Doszło już do tego, że w
      drzwiach wejściowych zostawiali sobie liściki z obelgami. Raz taki
      liścik przyłapałam i było mi strasznie przykro. Gadałam z nimi, co
      oczywiście nic nie dało...
      Sytuacja się diametralnie zmieniła gdy na świecie pojawiły się nasze
      dzieci.
      W tej chwili wygląda to tak, że mój mąż i siostra nie potrzebują
      mojego pośrednictwa. Siostra jak coś dla nas ma to konsultuje to z
      nami obojgiem, mąż chodzi do nich na piwko/naprawić kompa itp. I w
      końcu ma bardzo dobry kontakt ze swoim bratem (az mnie to czsem
      wkurza jak gadają przez telefon albo na GG do pólnocy). Bo on też
      zrozumiał, że brat to jest jakaś wartość.
      Nie wiem jak Ci pomóc w tej sytuacji, ale tak sobie myślę, że Twoj
      mąz jest chyba młodszy od rodzeństwa, lub jednym z młodszych. I
      wszyscy przyzwyczaili się traktować go jako kogoś za kogo mogą
      decydować, a on to akceptował. Ty miałaś pecha, że na Ciebie
      trafiło, ale z kimkolwiek związałby się Twoj mąz byłoby pewnie tak
      samo. I chyba mąż musi zrozumieć, że to Ciebie ma stwaiać na
      pierwszym miejscu w swojej liście priorytetów. Ale nie jest mu
      napewno łatwo, bo troszkę mu życie do góry nogami wywracasz (wiem co
      mówię). Wytłumacz mu, że jego rodzeństwo możesz tolerować, ale w tej
      sytuacji nie będziesz ich lubić ani kochać bo nie masz takiego
      obowiązku. I traktuj ich jak lepszych/gorszych znajomych. Tyle. Nie
      zasłużyli sobie na więcej.
      • rzymelka Re: rodzeństwo mojego męża 07.02.08, 15:11
        Tak, mój mąż jest jednym z młodszych, dodatkowo między tymi
        najstarszymi a nim jest spora różnica wieku. Wiem, że wywróciłam mu
        życie, dlatego chcę "pokojowej rewolucji" a nie kłótni.
        On (mąż) nie potrafił zrozumieć
        > jak ktoś poza nami może mieć wpływ na to co MY np. robimy w
        > weekendy. A siostra nie mogła przeżyć, że możemy mieć jakieś inne
        > plany lub zdanie niż jedyne słuszne (jej).
        To chyba dokładnie moja sytuacja. Nie wiem jak ją rozwiązać. Na
        razie staram się robić tak, że jeden weekend spędzamy z jego
        rodziną, drugi z dala od nich. Ale nie zmienia to faktu, że wciąż
        jestem "poza". Wciąż sprawy dotyczące nas obojga lub tylko mnie są
        ustalane poza moimi plecami, wciąż nie mam kontaktu z jego rodziną.
        • desdemona987 Re: rodzeństwo mojego męża 07.02.08, 15:34
          Po pierwsze - wcale nie musisz dzielić weekendów. Robicie to na co
          OBOJE macie ochotę. Bo dla mnie takie dzielenie jest chore. Ja nie
          zmuszam mojego męża żeby ze mną jeździł na wszsytkie uroczystości
          jak nie ma na to ochoty. Trochę trudno go tłumaczyć, ale daję tradę,
          poza tym wszyscy już przyjeli do wiadomości, że no nie lubi "spędów"
          i tyle. Wyobrażam sobie, że Twoja sytuacja jest trudna, ale chyba w
          nie da się tego przeprowadzić bezboleśnie. W pewnym momencie Twój
          mąż będzie musiał zdecydować co jest dla niego ważniejsze. A Ty
          musisz podjąć ryzyko i mu to uświadomić. Dla niego Twoje wysiłki są
          na ręke, bo w razie niepowodzenia zawsze może powiedzieć, że
          zrobiłaś coś nie tak. A to Ty musisz egzekwować swoje prawa wobec
          niego, a rodzeństwo trochę "olać". To co się dzieje to problem Twój
          z nim. A nie Twój z jego rodzeństwem.
        • desdemona987 Re: rodzeństwo mojego męża 07.02.08, 15:47
          A, na koniec jeszcze coś najważniejszego chyba jeśli chodzi o
          rodzeństwo męża. Nie zmusisz ich żeby Cię lubili. W żaden sposób,
          więc nawet nie próbuj. Dąz do tego żeby Cię szanowali. Bo jak będą
          Cię szanować, to nie będziesz miała żadnych akcji za swoimi plecami,
          a chyba o to chodzi. Inna sprawa jak to zrobić...
          • pamana Re: rodzeństwo mojego męża 07.02.08, 21:06
            Napisze moze ostro ale szczerze ,dupy wolowe i z ciebie i meża.Widzialas przed
            slubem jaka jest sytuacja ?trzeba bylo reagowac,ja rozumiem rodzina ,rodzenstwo
            ,bla ,bla ale slub bierze sie z 1 osoba a nie 6.Rozumiem ze maz uczynny i
            wogole ale bez przesady ,cale zycie bedzie ganiany bo cos jest wazniejsze od
            ciebie i waszego domu .

            Co mozesz zrobic?

            dopoki sie nie postawisz i mezowi i rodzinie zawsze bedziesz tylko ogonem i dla
            meza i rodziny.
            • rzymelka Re: rodzeństwo mojego męża 08.02.08, 07:46
              Dzięki za słowa szczerości;)
              Wczoraj postawiłam się mężowi. Przyjął to w milczeniu. Milczenie
              trwa nadal.
              • figa.kw Re: rodzeństwo mojego męża 08.02.08, 07:55
                Brawo :) Ciekawe co tam się w jego głowie dzieje :P
              • 10iwonka10 Re: rodzeństwo mojego męża 08.02.08, 09:45
                Moze musi to przemyslec,na pewno mu tez ciezko bo ciebie kocha ale z
                rodzina jest tez bardzo zwiazany.
                Z tego co napisalac wyzej, pzozostale rodzenstwo ma dopiero
                narzeczonych albo mezow za granica. Moze jak ci
                narzeczeni/narzeczone zostana mezami zonami to bedzie was
                wiecej "outsiderow" i rdozinei bedzie trudniej ingerowac.

                • rzymelka Re: rodzeństwo mojego męża 08.02.08, 11:25
                  Mam taką nadzieję:)
    • alba27 Re: rodzeństwo mojego męża 08.02.08, 10:28
      Nie obraź się ale wg mnie trochę się doszukujesz. Daj na luz, to
      drobnostki, nawet jeśli Cię drażnią. Stawiaj na swoim i podejdź do
      tego z dystansem. Siostra mojego męża też dzwoni zawsze do niego i
      mi to nie przeszkadza, że mnie nie prosi do telefonu, to oczywiste,
      że łączą ich pewne więzy i relacje w których ty nie będziesz nigdy
      uczestniczyć, bo tak właśnie jest między rodzeństwem. Jesteś dla
      nich obcą osobą, którą zaakcptowali, może nawet polubili, ale nie
      jesteś ich siostrą. Mąż ma do tego jak najbardziej zdrowy stosunek,
      bo nie są to powody do kłótni. Co do prezentów, to znam z autopsji
      sytuacje, w których teściowa kupuje mi rzeczy bez porozumienia,
      które potem mi zagracają małe mieszkanie, ale wiem, że chce dobrze i
      niech kupuje jak chce, najwyżej komuś dam w prezencie;) Gorzej by
      było jakby rodzina męża nie chciała z wami utrzymywać kontaktu.
      Ciesz się tym co masz i pamiętaj, że nie jesteś pępkiem świata i nie
      tylko twoje uczucia się liczą. Pozdrawiam.
      • rzymelka Re: rodzeństwo mojego męża 08.02.08, 11:23
        Nigdy nie czułam się pępkiem świata. Cieszę się tym co mam. To, że
        siostra męża chce z nim pogadać, to jedno - zupełnie co innego gdy
        chce coś ode mnie, ale dzwoni do męża. Gdyby było to sporadyczne,
        ale telefony typu powiedz jej niech da to, czy załatwi tamto są
        nagminne. Załatwianie spraw dotyczących nas obojga czy tylko mnie,
        za moimi plecami - nasze wesele, wyjazd męża za granicę do pracy,
        pewnego typu zakupy, włączanie mnie w organizację spontanicznych
        wyjazdów czy imprez nie mówiąc mi o tym to nie są drobiazgi. Granie
        na emocjach męża, że musi pomóc siostrze, gdy w tym czasie powinien
        być w domu i załatwiać swoje sprawy to też nie jest błahostka. Raz
        możesz na to przymknąć oko ale gdy staje się częste to emocje
        zaczynają człowieka ponosić.
        • 10iwonka10 Re: rodzeństwo mojego męża 08.02.08, 14:09
          A ja ciebie rozumiem- Dobrze gdy rodzina jest liczna i sa sobie
          bliscy ale jesli zaczynaja ci dyktowac jak ma wygladac twoje wesele,
          ze nie mozesz zmienic swojego nazwiska na podwojne....to juz jest
          despotyzm - czyli "controlling" i to irytuje zwlaszcza jesli jestes
          jedynaczka i pewno jestes przywyczajona do niezaleznosci
          indywidulizmu.




          • rzymelka Re: rodzeństwo mojego męża 11.02.08, 07:48
            Od wielu lat, nikt mi nie mówi co mam robić. Mogę wysłuchać mądrej
            porady, ale jak ktoś zaczyna mi włazić w życie z butami,
            histeryzować, czy rządzić moimi sprawami to dostaję białej gorączki -
            jak większość ludzi w takiej sytuacji. Najciekawsze było jak kiedyś
            siostra M uskarżała się na swoją teściową - wg jej opowieści było to
            mniej więcej takie postępowanie jakie oni stosują wobec mnie.
            • desdemona987 Re: rodzeństwo mojego męża 11.02.08, 12:36
              Wiesz co, myślę, że tak naprawdę problem jest w tym, że Twój mąż
              Tobie daje mniejsze prawa niż swojemu rodzeństwu do dysponowania
              swoim czasem, uwagą itp. Napewno nie robi tego z premedytacją, ale
              zamiast awantur uświadom mu w takim newralgicznym momencie, że
              wolałabyś być jego siostrą niż żoną, bo wtedy nie będzie negował
              Twoich potrzeb. On napewno sobie wogóle z tego sprawy nie zdaje. A
              rodzeństwo traktuj na luzie i się nimi nie stresuj.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka