the_man
26.08.03, 00:13
Witam,
Wiele z was tutaj skiałczy, że mężowie i kochankowie słabo was fnansują. W
głowę zachodzę jak wy sobie ubzdurałyście - pasożyty - że facet ma na was
wydawać kase! O ile mi wiadomo nie ma zakazu pracy zarobkowej dla kobiet
(niestety, bo niepełnowartościowi pracownicy jakimi jesteście z natury nie
pomogą Polsce w budowaniu kapitalizmu), nie mniej jednak bez względu a
absurdalność tej sytuacji KOBIETY SĄ ZATRUDNIANE I CO GORSZA OTRZYMUJĄ
WYNAGRODZENIE!! Tak to niesteyty wygląda. Wam jednak nie wystarczy, że
zaśmiecacie rynek pracy, nie wiedzieć dlaczego chciałbyście jeszcze żeby
meżczyźni do was dopłacali - i tak dopłacają składajac się na wasze nie
zasłuzone przecież pensje. Roszczenie żeby mąż (czy kochanek !!!) na was
łozył jest doprawdy absurdalne. Mężczyzna może dopłacać wyłącznie do
utrzymania WŁASNYCH DZIECI, ale nigdy nie kobiety. Ona niech sie utrzymuje z
zarobionych przez siebie pieniędzy, jak jej sie nie podoba poziom życia który
może sobie zagwarantować to jej sprawa - dla meża i dzieci gotuje oddzielnie
pożądne obiady, a sama niech wcina suchy chleb. Chciałyście emencypacji to ją
macie! Najczęstszym sposobem wyłudzenia od meża pieniędzy jest szantazowanie
ciążą i dzieckiem - bo przecież ona taka niepełnosprawna w tej ciąży i tyle
czasu dzieciakowi poświęca - pitu pitu. Trzeba było wcześniej myśleć i
wybierac taki zawód, w którego wykonywaniu naturalne funkcje prokreacyjne by
wam nie przeszkadzały, a nie zostawać dyrektorkami. Mężczyzna może się owszem
złożyć na wyprawkę dla dziecka, kiedy już upewni się że ono jest jego,
natomiast co do reszty to prywatna sprawa ciężąrnej i jej rodziny - oni w
końcu maja pewność, że są z dzieciakiem spokrewnieni, a meżczyzna nigdy
takiej pewności nie ma dopóki nie sprawdzi, puszczacie się w końcu na prawo i
lewo za hamburgera. Macie, czego chciałyście feministki.