c.z.a.r_p.ar
07.03.08, 19:55
zerwałam z nim, nie mogłam żyć dlużej w toksycznym związku, nie
chciałam byc zamknięta w klatce... Miłość miłością ale są pewne
granice, partnerstwo a nie terror i despotyzm. On chce wrócic, ja go
kocham i tym bardziej to wszystko trudne... postawiłam 2 twarde
warunki na spełnienie jednego ma czas do niedzieli... z naszej
rozmowy telefonicznej wynikało że tego nie zrobi z jakiś ważnych
powodów (ma jakiś super ważny problem) ale nie wiem dokładnie. Gdy
chciałam się dowiedzieć o co chodzi napisał "dowiesz się o tym z
nekrologu"... To jest straszne bo nie wiem co się dzieje, a on
straszy że popełni samobójstwo jak nie wróce (a może to zrobić bo
jego ojciec się powiesił) Nie wiem co robić??? wrócić do niego by
sobie nic nie zrobił i żyć w toksycznym związku (bo raczej nie
bedzie zmiany na lepsze) czy go definitywnie zostawić a później żyć
z wyrzutami sumienia że stało się to najgorsze przeze mnie??? POMOCY