problem natury moralnej :(

07.03.08, 19:55
zerwałam z nim, nie mogłam żyć dlużej w toksycznym związku, nie
chciałam byc zamknięta w klatce... Miłość miłością ale są pewne
granice, partnerstwo a nie terror i despotyzm. On chce wrócic, ja go
kocham i tym bardziej to wszystko trudne... postawiłam 2 twarde
warunki na spełnienie jednego ma czas do niedzieli... z naszej
rozmowy telefonicznej wynikało że tego nie zrobi z jakiś ważnych
powodów (ma jakiś super ważny problem) ale nie wiem dokładnie. Gdy
chciałam się dowiedzieć o co chodzi napisał "dowiesz się o tym z
nekrologu"... To jest straszne bo nie wiem co się dzieje, a on
straszy że popełni samobójstwo jak nie wróce (a może to zrobić bo
jego ojciec się powiesił) Nie wiem co robić??? wrócić do niego by
sobie nic nie zrobił i żyć w toksycznym związku (bo raczej nie
bedzie zmiany na lepsze) czy go definitywnie zostawić a później żyć
z wyrzutami sumienia że stało się to najgorsze przeze mnie??? POMOCY
    • kitek_maly Re: problem natury moralnej :( 07.03.08, 19:59

      A jakie to są warunki?
      Skoro ma się z jedną sprawą uporać do niedzieli... Hm..
      Nie daj się zastraszyć.
      • c.z.a.r_p.ar Re: problem natury moralnej :( 07.03.08, 20:09
        ma porozmawiać z moimi rodzicami- to do niedzieli
        a drugi warunek ma przestać pić i jak sam sobie nie moze poradzić to
        ma iśc do kogoś kto mu pomoże (AA)
        • ksieni_smutnego_pierdofonu Re: problem natury moralnej :( 07.03.08, 20:13
          lol - ma przestać pić. błagam cię... jestem psychologiem, mam wiele koleżanek
          działających w aa i powiem ci, że wolałabym być onkologiem... wiej od alkoholika
          • wiarusik Re: problem natury moralnej :( 07.03.08, 20:16
            O,bardzo fajnie.
            To powiedz coś o moim zdrowiu psychicznym;)
            • ksieni_smutnego_pierdofonu Re: problem natury moralnej :( 07.03.08, 20:22
              diagnozy nie da rady przeprowadzić na odległość :-)
              • wiarusik Re: problem natury moralnej :( 07.03.08, 20:24
                Musisz mieć jakieś zdanie o mnie po tym jak piszę;)
                • ksieni_smutnego_pierdofonu Re: problem natury moralnej :( 07.03.08, 20:27
                  zbyt mało danych ;-)
                  • wiarusik Re: problem natury moralnej :( 07.03.08, 20:28
                    To mogę przyjść do Ciebie na kozetkę?;)
                    • ksieni_smutnego_pierdofonu Re: problem natury moralnej :( 07.03.08, 20:30
                      ale ja nie jestem psychoterapeutką
                      • wiarusik Re: problem natury moralnej :( 07.03.08, 20:31
                        To czym się zajmujesz?
                        • ksieni_smutnego_pierdofonu Re: problem natury moralnej :( 07.03.08, 20:36
                          tak na forum publicznym...? zgaduj, mejbi zgadniesz ;-)
          • c.z.a.r_p.ar Re: problem natury moralnej :( 07.03.08, 20:20
            To co ja mam robić??? ja go kocham... :(
            • ksieni_smutnego_pierdofonu Re: problem natury moralnej :( 07.03.08, 20:23
              przejdzie ci. i lepiej, żeby ci przeszło bez niego, niż z nim, z zespołem
              współuzależnienia i ze złamanym życiem, swoim i dzieci...
            • poecia1 Re: problem natury moralnej :( 07.03.08, 20:24
              c.z.a.r_p.ar napisała:

              > To co ja mam robić??? ja go kocham... :(

              Współczuje, ale pomyśl, że zawsze masz szanse kiedyś jeszcze kogoś
              pokochać, a jak zmarnujesz sobie życie z alkoholikiem i wariatem, to
              możesz się po prostu za późno obudzić z takiego zakochania.
        • poecia1 Re: problem natury moralnej :( 07.03.08, 20:15
          Dziewczyno jak facet piję nałogowo to mu nie pomożesz. Uciekaj jak
          najdalej i się nie oglądaj za siebie. Oczywiście istnieje pomoc w
          postaci AA, ale to nie jest takie proste, czasem trwa wiele lat,
          kolejnych odwyków, terapii itd. nie mówiąc o nerwach. A jeśli
          myślisz, że Twoja miłość, cierpliwość i wyrozumiałość mu pomoże to
          się myślisz.
          • wiarusik Re: problem natury moralnej :( 07.03.08, 20:18
            Esperal...
            • poecia1 Re: problem natury moralnej :( 07.03.08, 20:19
              wiarusik napisał:

              > Esperal...

              Gdyby to tylko było takie proste...
            • ksieni_smutnego_pierdofonu Re: problem natury moralnej :( 07.03.08, 20:24
              to miał być żart, wiarus?
              • wiarusik Re: problem natury moralnej :( 07.03.08, 20:25
                Niby czemu?;)
                • ksieni_smutnego_pierdofonu Re: problem natury moralnej :( 07.03.08, 20:30
                  gdyż esperal nie leczy przyczyn, gdyż alkoholicy nadal piją, pomimo esperalu...
                  • wiarusik Re: problem natury moralnej :( 07.03.08, 20:30
                    Bo to pic na wodę;)
                    • ksieni_smutnego_pierdofonu Re: problem natury moralnej :( 07.03.08, 20:37
                      podobnie jak prozac, ktory dzziałał na zasadzie odwróconego placebo
        • kitek_maly Re: problem natury moralnej :( 07.03.08, 20:33

          > ma porozmawiać z moimi rodzicami- to do niedzieli

          No sorry, jak dla niego rozmowa jest problemem...
          Coś mi się kojarzy, że pisałaś kiedyś o związku, który musicie
          ukrywać, dobrze kojarzę?
          • c.z.a.r_p.ar Re: problem natury moralnej :( 07.03.08, 20:41
            dobrze. jesli miałabym do niego wócić to nie chciałabym się już
            ukrywać ale jego chyba naprawde nie stać na tą rozmowe, mimo że
            wciąż powtarza jaki to on jest szczeryi otwarty
      • wiarusik Re: problem natury moralnej :( 07.03.08, 20:15
        kitek_maly napisała:

        >
        > A jakie to są warunki?
        > Skoro ma się z jedną sprawą uporać do niedzieli... Hm..
        > Nie daj się zastraszyć.
        >

        Masz @.
    • ksieni_smutnego_pierdofonu Re: problem natury moralnej :( 07.03.08, 20:00
      samobójstwo nie jest dziedziczne...
      nie pozwól, aby tobą manipulował, a to właśnie robi. chce się zabić? niech sie
      zabija, to nie ty będziesz za to odpowiedzialna. wyślij go na leczenie do
      psychiatry, tyle możesz zrobić.
    • poecia1 Re: problem natury moralnej :( 07.03.08, 20:02
      To szantaż emocjonalny! Nie pozwol na coś takiego. To on ma problem
      natury psychicznej i powinien się z nim wybrać do specjalisty jak
      najszybciej.
    • kozica111 Re: problem natury moralnej :( 07.03.08, 20:26
      A ja bym odpisała: "Alkohol jest ucieczką, śmierć jest ucieczką...nie będę Cie
      gonić, ale poczekam na Ciebie, jeśli mnie dogonisz mamy szanse, a jak nie, zegnaj".
      • wiarusik Re: problem natury moralnej :( 07.03.08, 20:30
        Nawet niezłe;)
    • kamelia04.08.2007 lubisz sado-maso czy co? 07.03.08, 21:53
      taki z niego samobójca, jak z koziej (_._)y trąba. Gdyby byl
      samobójcą, to by nie gdał, ze sie zabije, tylko by sie po prostu
      zabił.

      Jak jestes fanka układów sado-masochistycznych, to wróc do niego.
      Niemniej jednak zycie z alkoholikiem jest przesrane, a jesli wiesz,
      że na poprawy nie bedzie, to tym bardzie daj sobie z nim spokój.



      Pokochałas go, to i przestaniesz. Pokochasz innego...
    • mini_kks Re: problem natury moralnej :( 07.03.08, 21:55
      Chyba zwariowałaś. Jakby chciał się powiesić, to zrobiłby to, a nie zasmradzał
      Ci życie.
    • lajton Re: problem natury moralnej :( 07.03.08, 21:57
      Niedojrzały emocjonalnie facet.
      Może i coś sobie zrobi, ale Ty nie możesz mieć wyrzutów sumienia.
    • c.z.a.r_p.ar Re: problem natury moralnej :( 09.03.08, 21:06
      czas minął. nie przyszedł, nie spełnił moich warunków, to koniec nie
      wróce do niego juz, po raz kolejny nie weźmie nie na litość... ale
      jesli on sobie cos przez to zrobi to ja sobie tego nigdy nie
      wybacze... :( ale chce miec nadzieje -bo tylko to mi zostalo, ze ta
      cała historia nie skonczy sie tragicznie
      • poecia1 Re: problem natury moralnej :( 09.03.08, 21:10
        Badź silna i zacznij żyć dla siebie. Powodzenia Ci życzę, zobaczysz,
        że z czasem okaże sie to było najlepszym krokiem jaki mogłaś zrobić.
      • rezurekcja Re: problem natury moralnej :( 09.03.08, 21:24
        c.z.a.r_p.ar napisała:

        > czas minął. nie przyszedł, nie spełnił moich warunków, to koniec
        nie
        > wróce do niego juz, po raz kolejny nie weźmie nie na litość...

        Tak trzymac.

        > ale jesli on sobie cos przez to zrobi

        wiedzial co mowi, opowiadajac takie dyrdymaly.
        Spusc go ze schodow i olej na pozegnanie cieplym moczem.

        > to ja sobie tego nigdy nie wybacze... :(

        I chopczyk na to liczy, ze przestraszona przyjmiesz go znowu. I ze
        znow zaoszczedzi na uslugach, bo w agencjach sie placi. No i nie
        karmią.
        Nawet , jesli sobie cos zrobi, to dlatego, ze chce zrobic, a nie
        dlatego, ze przez Ciebie.
    • c.z.a.r_p.ar Re: problem natury moralnej :( 16.03.08, 17:02
      Musze się wygadać bo zwarjuje, bo nie daje juz rady. Nici z moich
      warunków, nie przyszedl, nie pogadał, nadal pije... Nie wiem co u
      niego bo sie nie odzywa a z nikąd informacji o nim:( Wczoraj widząc
      karetke przejeżdżającą przez naszą wieś o mało nie zwriowałam, bojąc
      się o niego, że jednak TO zrobił... Widziałam go dzisiaj, zapuścił
      brode, chyba się trzyma albo jak u mnie to tylko pozory.
      Boje się chodzić spać, boje się zamknąć oczy, bo przez głowe
      przewijają się straszne obrazy i nie moge powstrzymać łez...
      tabletka uspokajająca i niby przespana noc -ale jakim kosztem? Nie
      mam sił... poradźcie coś albo rąbnijcie porzadnie w głowe i
      powiedzcie ze to bez sensu bo sama do tego wniosku nie dojde:(
      • ukryty_kwiat Re: problem natury moralnej :( 16.03.08, 18:03
        hej, jak mozesz podaj mi swoj mail. napisze ci cos. przezylam cos bardzo
        podobnego, wiec cie rozumiem.
        • c.z.a.r_p.ar Re: problem natury moralnej :( 16.03.08, 18:21
          marysiach-1988@o2.pl
    • eleni80 Re: problem natury moralnej :( 16.03.08, 18:23
      najlepiej zwiać...ale miłość niestety rządzi się swoimi prawami

      zależy ile masz siły, aby układać życie dwóch ludzi...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja