Dodaj do ulubionych

żona na wychowawczym

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.08.03, 12:08
Od kilku miesięcy opiekuję się moim dzieckiem, poniewaz przebywam na urlopie
wychowawczym. Na początku relacje z moim mężem były poprawne, ale teraz sama
nie wiem dlaczego sie zmieniły. otóż chodzi o sprawy finansowe. Odnoszę
wrażenie, że on zaczyna czuć się jako osoba dominująca w naszym związku,
ponieważ to właśnie on utrzymuje naszą rodzinę. Forumowiczki, a jak jest u
Was? Jak sobie z tym radzicie?
Obserwuj wątek
    • babik Re: żona na wychowawczym 29.08.03, 12:18
      Niestety taka jest w przyrodzie zasada , kto ma kasę ten rządzi.
    • Gość: jendza Gwiazdko:)) IP: *.w81-50.abo.wanadoo.fr 29.08.03, 12:31
      Po pierwsze - nie wolno dac sobie wdrukowac przekonania,
      ze skoro czlowiek zajmuje sie domem i dzieckiem,a
      nie praca zawodowa, to jest kims gorszym/ma mniej do powiedzenia.
      Dziecko jest wspolne, wybor tez.
      Rownie dobrze to tatko mogl pojsc na wychowawczy... polskie prawo
      dziala tu analogicznie...
      Moze warto po prostu porozmawiac z mezem, powiedziec mu
      o tym Twoim odczuwaniu jego postawy i o Twoim w zwiazku
      z ta obserwacja dyskomforcie psychicznym... i zaproponowac konstruktywne
      rozwiazania: na przyklad zamiane - niech malzonek teraz wezmie
      urlop,a Ty wrocisz do pracy (nie wiem, czy to jest prawnie
      mozliwe..), albo tez wezmiesz na przyklad jakies godziny zlecone
      (znow nie wiem, czy masz do tego prawo:(, moze ktos wie?), a w
      czasie, gdy Ty bedziesz realizowac te zlecenia, maz zajmie sie
      domem i dzieckiem - po jego pracy, oczywiscie...
      A jesli zadne z tych rozwiazan nie jest mozliwe, to niech chociaz
      maz zechce LASKAWIE docenic TWOJE poswiecenie - bo nie robisz kariery,
      tylko zajmujesz sie WASZYM dzieckiem itd itp - i postara sie o poprawe
      TWOjego samopoczucia...:))
      Bo coz za problem wziac nianke do dziecka i wrocic do pracy?
      Tylko czy to bedzie dla WAS najlepsze?
      SUKCESOW zycze!
      pzdr
      j
    • mamalgosia Re: żona na wychowawczym 29.08.03, 12:34
      Pomyślcie, ile musiałabyś zapłacic opiekunce do dziecka, gdybyś poszła do
      pracy. No więc te pieniądze zarabiasz Ty dla domu!! Pomyślcie, ile
      zapłacilibyście kucharce i spzrątaczce, gdyby robiła wszystko z Ciebie. I to
      znowu są pieniądze, które Ty zarabiasz.
      • babik Re: żona na wychowawczym 29.08.03, 12:43
        A po co sprzątaczka , kucharka itp. ?
        A facet nie może być według Was samowystarczalny ?
        W ten sposób tworzycie obraz faceta , który bez kobiety ginie z głodu i zarasta
        brudem.
        Oczywiście nie chciałem powiedzieć , że ma żonę traktować gorzej jak jest na
        urlopie wychowawczym , ale nie odbierajcie mu prawa o decydowaniu w sprawach
        finansowych jak tylko on zarabia.
        • Gość: jendza Re: żona na wychowawczym IP: *.w81-50.abo.wanadoo.fr 29.08.03, 12:51
          babik napisał:

          > A po co sprzątaczka , kucharka itp. ?
          > A facet nie może być według Was samowystarczalny ?
          > W ten sposób tworzycie obraz faceta , który bez kobiety ginie z głodu i
          zarasta
          >
          > brudem.
          > Oczywiście nie chciałem powiedzieć , że ma żonę traktować gorzej jak jest na
          > urlopie wychowawczym , ale nie odbierajcie mu prawa o decydowaniu w sprawach
          > finansowych jak tylko on zarabia.

          Wszystko pieknie!
          Tylko:
          Kiedy ma zone - oboje sie troszcza o gospodarstwo domowe,
          a decyzja, kto pracuje zawodowo, a kto sie zajmuje domem,
          jest wspolna.
          Wariantow za to - bardzo wiele i do uzgodnienia: od partnerskiego
          (oboje pracuja zawodowo, a obowiazkami domowymi sie dziela..
          /wynajmuja gosposie), po 'tradycyjny' - kobieta to strazniczka
          domowego ogniska, a on to mysliwy, ktory swoje lupy przynosi
          do domu i sklada u jej stop...

          A zatem - oboje 'zarabiaja', tylko kazde - inaczej.
          On tez oczywiscie ma prawo decydowac w sprawach finansowych.
          SCISLEJ: WSPOLdecydowac.

          Idac tropem Twego myslenia nalezaloby stwierdzic,
          ze TYLKO ona moze podejmowac decyzje w sprawie dziecka.
          Bo przeciez to ona wychowuje, wiec jemu WARA... prawda?

          To moze lepiej od razu sie rozstac,
          a dziecko oddac do adopcji,
          zeby sprawiedliwie bylo?

          Wbrew pozorom - to nie sa zlosliwosci:))
          Tylko logiczne konsekwencje pewnych decyzji
          (niekoniecznie meskich...)
          pzdr
          j


          • Gość: dobrarada Re: żona na wychowawczym IP: *.man.bialystok.pl 29.08.03, 13:33
            Oddaj dziecko do żlobka/niani.

            Nie chodzi mi nawet o męża, zawsze to obcy, ale nie licz na to,że dziecko Ci
            podziękuje, za to, że SIEDZIAŁAŚ W DOMU I NIC NIE ROBIŁAŚ.
            Jeśli masz tak miękkie serce jak kiedyś i żal Ci dzieciny, to przynajmniej
            skróć ten wychowawczy do minimum.

            Nie będę się rozpisywać,bo jak sobie przypominam, to płakać mi się chce i żal
            mi lat "przesiedzianych" w domu.

            Czas działa na Twoją niekorzyść. Myśl przede wszystkim o sobie, bo o Tobie nikt
            nie pomyśli.

          • babik Re: żona na wychowawczym 29.08.03, 13:37
            No dobra :))) Może nie "pół-" , ale "trzy czwarte-" decydować w sprawach
            finansowych :)))
            A tak generalnie to często bywa tak , że kobieta naprawdę żyje w błogiej
            nieświadomości jak się sprawy finansowe mają , ile jest rachunków do zapłacenia
            itp. (To mój drobny garbik) . Później mają pretensje , że coś tam nie kupione.
            Oczywiście faceci równie często nie włączają się w życie rodzinne .
            Chodzi mi o to ,że Ty chciałabyś bardzo aby wszystko było na pół , taki mocno
            utopijny układ.
            A tu na ziemi niestety tak nie bywa.
            • Gość: basia Re: żona na wychowawczym IP: *.polmozbyt.krakow.pl 29.08.03, 13:56
              babik napisał:

              > No dobra :))) Może nie "pół-" , ale "trzy czwarte-" decydować w sprawach
              > finansowych :)))
              > A tak generalnie to często bywa tak , że kobieta naprawdę żyje w błogiej
              > nieświadomości jak się sprawy finansowe mają , ile jest rachunków do
              zapłacenia
              >
              > itp. (To mój drobny garbik) . Później mają pretensje , że coś tam nie kupione.


              Oj chciałabym sobie móc pozwolic na taka nieświadomośc co trzeba kupić, a jaki
              rachunek zapłacić. Gdyby mój mąż decydował o sprawach finasowych to
              jedlibyśmy chleb, popijając piwem. A światło i gaz byłyby dawno niezapłacone.
              Bo rachunki to dla niego taki drobiazg.
              • Gość: sabna Re: żona na wychowawczym IP: *.x-net.gliwice.pl 29.08.03, 19:02
                :) skąd ja to znam :). Odsetki karne - e tam kilka groszy. Wezwanie do zaplaty -
                co tam, jeszcze kilka miesiecy zaplacę póxniej, Przerabiałam juz nawet
                wezwania do sadu, bo mój ukochany jakoś tak głowy do rachunków nie ma. ( a
                scislej rzecz biorac ma w nich ogromny bałagan).
                Pozdrawiam
            • Gość: jendza Babiku:)) IP: *.w81-50.abo.wanadoo.fr 29.08.03, 14:01
              Nie na 'pol bym wszystko chciala' (gdzie to wyczytales?
              bo ja tego nie napisalam:)), tylko - juz
              jesli - to sprawiedliwie...:))
              A to nie zawsze przeciez znaczy 'na pol'...
              A swoja droga, powiem to tak:
              kazda akcja ma swoje LOGICZNE konsekwencje.
              Jesli zatem mezczyzna chce miec wylacznosc
              na decyzje finansowe, to jego (ulegla)
              kobieta NIE PYTA o domowe rachunki rozmaite.
              Po co? Przeciez i tak nie ma nic do powiedzenia...
              Jakby nie byla ulegla, byloby pieklo, wiec ona
              'ulega'... i przyjmuje narzucona jej role...
              Za to zaczyna WYMAGAC, zeby on sie wywiazal, znaczy
              KUPIL, bo ona sie wywiazuje, znaczy GOTUJE, SPRZATA,
              WYCHOWUJE itd.
              Ot, sprzezenie zwrotne...
              Jesli natomiast siadaja razem i wspolnie planuja
              budzet, dzielac go nie 'na pol', ale rozsadnie
              po prostu,wg potrzeb wszystkich domownikow, to RAZEM takze
              ponosza odpowiedzialnosc:)) I wtedy ona juz go
              nie obwinia, ze nie kupil jej torby w paski
              na przyklad (przy tym nie majac pojecia, ze rachunek
              za prad nie zaplacony...), a on nie musi sie
              zadreczac owym hipotetycznym rachunkiem i zarazem
              nie dopieprza jej 'zastepczo', ze 'zupa za slona'...
              Zawsze jest cos za cos...
              Inna rzecz, ze jesli tylko jedna osoba kontroluje
              np. wydatki, to tylko ta wlasnie osoba ma tez pole
              do... naduzyc... Ot, chocby lewe piwko z kuplami
              (w przypadku mezczyzny),
              albo wymarzony podrasowanie auta (ona sie i tak nie
              zorientuje...).
              Bo to widzisz jest tak: ten kto podejmuje decyzje,
              rzadzi, ale tez konsekwencje na niego tylko spadaja,
              i odpowiedzialnosc tez.
              LATWIEJ jest, jak sie to rozklada na dwoje...:)
              A piwko i podrasowanie tez mozna, wspolnie,
              uwzglednic w owym budzecie...

              I ile jest radosniej, bo we dwoje:)))? W zrozumieniu??
              Pozdrawiam!
              j
              • babik Re: Babiku:)) 29.08.03, 14:29
                Jendza :)))) Toż to ja takiej kobiety potrzebuje :))))))
                No oczywiście moja żona też jest kochana bardzo , ale właśnie jest lekko
                oderwana od rzeczywistości. I jak z nią rozmawiam o domowych wydatkach itd. to
                woli zwalić to na moją głowę bo tak jest jej wygodnie.
                Ja nie narzekam , bo jak przychodzę do domu to mam obiad i jest posprzątane.
                Jasne zawsze można wypracować jakiś kompromis .
                A wogóle to jadę na weekend na regaty i muszę się odstresować.
                • Gość: jendza Re: Babiku:)) IP: *.w81-50.abo.wanadoo.fr 29.08.03, 17:04
                  He, he... to mile:)))

                  I owego faktu, ze to mile, nie zmienia inny, ze u mego boku jest
                  moj osobisty BABONIK:)))! Bardzo osobisty i bardzo KOCHANY:)))
                  Ech, milo jest, jak czlek mile rzeczy slyszy...:))

                  WIesz, mysle, ze tak naprawde to kochasz w niej to,
                  ze ona taka od ziemi oderwana jest...:))
                  Prawda?

                  pozdrawiam!
                  jendza
            • Gość: ChaoticEvil Re: żona na wychowawczym IP: *.chello.pl 29.08.03, 18:23
              Ojojoj, nie rozpedzaj sie tak - u mnie w domu jest wprost przeciwnie -
              wszytskie rachunki i oplaty ja kontroluje, do tego jeszcze pracuje, gotuje,
              sprzatam, pisze doktorat, sypiam z moim mezem, bawie sie z dzieckiem...
              Jezuuuuu, ja chyba jestem cyborgiem...
          • Gość: ChaoticEvil Re: żona na wychowawczym IP: *.chello.pl 29.08.03, 18:20
            Wyjasnione dosc obrazowo, nic dodac, nic ujac:))))
            ...a jak sie nie podoba, to wara od dziecka....
        • Gość: ChaoticEvil Re: żona na wychowawczym IP: *.chello.pl 29.08.03, 18:17
          Babiku, Ty chyba oszalales, zdaje sie, ze nie masz dziecka...
          ASTRA zajmuje sie ICH WLASNYM DZIECKIEM, ktore WSPOLNIE sobie zrobili.GDYBY
          dziecka nie bylo moglaby pojsc do pracy.Moze powtorze - ASTRA zajmuje sie
          dzieckiem, a nie lezy do gory brzuchem przez caly dzien.Gdyby tak bylo, to
          rzeczywiscie on moglby powiedziec - "o finansach decyduje ja".
          I nie ma tu zadnego znaczenia, ze on utzrymuje rodzine. Jak jest taki madry,
          niech sam zacznie sie zajmowac dzieckiem, a ASTRA zacznie pracowac.
          Zobaczymy, co powie po miesiacu...
          Jesli jest sie malzenstwem, to jest oczywiste, ze ktos zajac sie dzieckiem
          musi.Ja mam opiekunke do dziecka, ktorej miesiecznie placimy kupe forsy, tylko
          dlatego, zebym mogla pracowac.
          Mozna jeszcze zapisac dziecko do zlobka... za to tez sie placi.
          Wy mezczyzni czasami kompletnie nic nie qmacie....
          • Gość: jendza ChaoticEvil (dobrze napisalam?):))) IP: *.w81-50.abo.wanadoo.fr 29.08.03, 20:53
            mam nadzieje, ze dobrze:)))

            Chce tylko dodac, ze nawet jesli dziecka NIE MA,
            co sie tez zdarza, a umowa jest, jaka jest,
            to znaczy ona Z JAKICHS POWODOW JEST W DOMU,
            przy czym oni oboje dokonali wczesniej tego wyboru,
            lub tak pokierowalo zycie - obiektywnie,
            to wowczas tez MOGA (w mojej opcji:POWINNI,
            a to nie z powodow wyimaginowanej 'rownosci',
            tylko rozsadku po prostu...)o finansach
            RODZINY decydowac razem - jak wyzej...:))

            pozdrawiam
            j.
            Ps. Wyobrazmy sobie, ze on nagle traci prace...
            I co, o pieniadzach - z zasilku decyduje tylko ona?
            Przeciez BYCIE RAZEM to nie tylko wspolna sypialnia...


    • Gość: Ada Re: żona na wychowawczym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.03, 16:55
      jestem tu po raz pierwszy, i niestety mam podobny problem,
      i nawet nie chodzi o kase a o to, ze moj maz b. sie zmienil
      i chcialby cale towarzystwo ustawiac
    • anndelumester Re: żona na wychowawczym 29.08.03, 17:32
      decyzja o moimm wychowawczym była wspólna...jakoś wolałabym sama wychowywać
      swoje dziecko a nie przez nianię non-stop. Jednak siedząć TYLKO w domu i tak
      naprawdę nic nie robiąc chyba bym umarła, poza tym świadomość braku własnych
      pieniędzy jest bardzo bardzo frustrująca Teraz jestem na macierzyńskim (z pracy
      nr. 1)a potem bede na wychowawczym ale ,na szczeście mam zajęcie - czesc
      drugiej pracy moge robić w domu a jak bede musiała wyjść na 2-3 godziny bedzie
      niania. Taką podjeliśmy decyzję i to nawet nie ze względów finansowych ale ze
      względu na psyche. Jeżeli u Ciebie jest to problem tylko kasy i zachowania męża
      pogadaj z nim, a potem spróbuj coś dla siebie znaleźć, oczywiście nie na cały
      etat ale na tyle ile dasz rady.
      pozdr. a
    • Gość: Ewa Re: żona na wychowawczym IP: *.chello.pl 30.08.03, 20:37
      Kiedy kilkanaście lat temu urodziłam dziecko byłam dobrze zapowiadającym się
      lekarzem z perspektywą robienia kariery w klinice. Jednak doszliśmy z mężem do
      wniosku, że dziecko ważniejsze. Po prawie 4 latach siedzenia w domu ( urlop
      macierzyński, wypoczynkowy, wychowawczy) nie wróciłam do kliniki tylko do
      przychodni za nieporównywalnie mniejsze pieniądze ( o prestiżu nie wspomnę). I
      jestem w niej do dziś. W tym czasie mój mąż awansował (zawodowo i finansowo)
      i.......za kazdym razem kiedy rozmowa schodzi na temat pieniędzy mówi, że za
      żadną sumę nie kupi dobrze wychowanego, niezestresowanego i wspaniale uczącego
      się dziecka, porządku w domu, dobrej atmosfery ( a tego nie byłoby gdybym
      tyrała od rana do nocy). Daj ten post do przeczytania mężowi i nie daj się
      zgnoić. Pozdrawiam - Ewa
    • Gość: Astra Re: żona na wychowawczym IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.09.03, 11:00
      tak sobie czytam wasze rady i wiem, że macie dużo racji w tym co piszecie.
      Zostalam w domu dlatego, że chcę wychować dziecko dobrze, przekazać jemu
      wartości cenne w życiu, których raczej nie nauczy się w żłobku. Ale też nie
      ukrywam, że mój mąż zarabia więcej i mnie nie stać by było na zapewnienie nam
      takiego poziomu życia ( mieszkamy w 80tys mieście). Chciałabym być dobrze
      zrozumiana: mąż nie jest skąpy, ale za każdym razem jak chcę coś sobie kupić (
      kobiety świetnie wiedzą, że czasami chce się zakupowo-finansowo zaszaleć) to
      muszę jemu mówić, prosić o pieniadze. To trochę upakarzające.A jednocześnie
      nie mam zamiaru być kimś gorszym, uległym w tym związku. Tylko, że wolę
      kompromisy niż walkę, a mąż mój zarządzający dużą grupą podległych jemu
      pracowników chyba zapomniał, że tak można żyć.
    • Gość: Lena Re: żona na wychowawczym IP: 80.48.96.* 01.09.03, 11:37
      Problem w tym, że w wielu małżeństwach istnieją "osobniki" dominujące
      i "osobniki" podległe, no i mieszanki u których w /nie/sprzyjających
      okolicznościach wychodzi prawdziwe "ja". Urlop wychowawczy jest wtedy takim
      sprawdzianem charakteru.
      Jendza świetnie opisała jak powinno wyglądać naprawdę dobre małżeństwo. I takie
      małżeństwa bywają. Ale bywają też zupełnie odwrotne - mężczyzna utrzymujący
      rodzinę poczuje się czasem jak "pan i władca niepodzielny". Problem z tym jego
      samopoczuciem polega również na tym, że kobieta gdy wróci po urlopie
      wychowawczym do pracy "pan i władca" poczuje się zagrożony. Jak zachowuje się
      zagrożony samiec wszyscy wiemy: dołuje partnerkę, umniejsza jej rolę i w domu i
      w pracy, jej pieniądze są wtedy "śmieszne". To nie jest tak, że skończy się
      urlop wychowawczy i wszystko wróci na dawne tory, im dłużej ten urlop trwa tym
      gorzej. Albo da się dogadać albo ... dla dobra rodziny jednak trzeba wrócić do
      pracy.
      Znam wspaniałe partnerskie małżeństwa, również takie w których zdecydowali
      obydwoje, że "ona podtrzymuje ognisko a on łowi" i choć mają prawie dorosłe
      dzieci taki układ nadal im odpowiada. Mam też koleżanki, które po urlopach
      wychowawczych stoczyły ciężki boje o partnerstwo w związku.
      Powodzenia.
    • Gość: Lena Re: żona na wychowawczym IP: 80.48.96.* 01.09.03, 11:37
      Problem w tym, że w wielu małżeństwach istnieją "osobniki" dominujące
      i "osobniki" podległe, no i mieszanki u których w /nie/sprzyjających
      okolicznościach wychodzi prawdziwe "ja". Urlop wychowawczy jest wtedy takim
      sprawdzianem charakteru.
      Jendza świetnie opisała jak powinno wyglądać naprawdę dobre małżeństwo. I takie
      małżeństwa bywają. Ale bywają też zupełnie odwrotne - mężczyzna utrzymujący
      rodzinę poczuje się czasem jak "pan i władca niepodzielny". Problem z tym jego
      samopoczuciem polega również na tym, że kobieta gdy wróci po urlopie
      wychowawczym do pracy "pan i władca" poczuje się zagrożony. Jak zachowuje się
      zagrożony samiec wszyscy wiemy: dołuje partnerkę, umniejsza jej rolę i w domu i
      w pracy, jej pieniądze są wtedy "śmieszne". To nie jest tak, że skończy się
      urlop wychowawczy i wszystko wróci na dawne tory, im dłużej ten urlop trwa tym
      gorzej. Albo da się dogadać albo ... dla dobra rodziny jednak trzeba wrócić do
      pracy.
      Znam wspaniałe partnerskie małżeństwa, również takie w których zdecydowali
      obydwoje, że "ona podtrzymuje ognisko a on łowi" i choć mają prawie dorosłe
      dzieci taki układ nadal im odpowiada. Mam też koleżanki, które po urlopach
      wychowawczych stoczyły ciężki boje o partnerstwo w związku.
      Powodzenia.
    • Gość: gaga Re: żona na wychowawczym IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 01.09.03, 13:07
      Astro!
      Ja właśnie przechodzę z macierzyńskiego, wypoczynkowego na wychowawczy. Już mam
      wyrzuty sumienia, że nie zarabiam dlatego standard naszego życia pogorszy się.
      Na szczęście mam kochanego męża. Dużo pomaga w domu, nie uważa, że dbanie o dom
      i rodzinę to nic nie znaczy. Ugotuje obiad, wykąpie dziecko, zmieni pieluchę.
      Ja sama potrzebuję czasem oderwać się żeby normalnie funkcjonować. Weź sobie
      wolne. Pozwól mężowi zostać samemu z dzieckiem na weekend, albo całą sobotę.
      Zobaczysz jak sobie poradzi i jaki będzie wdzięczny, że od poniedziałku znów Ty
      przejmujesz pałeczkę. Pozwól mu też wstać dwa razy w nocy żeby nakarmić
      dziecko, doceni rano Twój sen. Jeśli chcesz by docenił sprzątanie, pranie i
      zmywanie wciągnij go w te obowiązki. A najlepiej wykonuj je przy nim i wymownie
      patrz na zniszczone ręce. Może to go ruszy by Cię czasem wynagrodzić. Buzia dla
      wszystkich mam. PS na wychowawczym nie można pracować w pełnym wymiarze godzin,
      prawdopodobnie można brać zlecenia. ZUS poradzi, to on nam płaci. ALE MOŻNA
      STUDIOWAĆ, UCZYĆ SIĘ JĘZYKÓW, PŁYWAĆ, TANCZYĆ. Najważniejsze żebyś oprócz
      obowiązków miała przyjemności, hobby. Wtedy ten czas nie będzie stracony. I
      uzmysłów mężowi, że jego robota trwa do przysłowiowej 15, a Twoja 24/h.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka