Dodaj do ulubionych

Ból rozstania ;(

15.03.08, 15:15
Nieznośny, przeszywający... Juz mam dosyc. Niedlugo minie pol roku odkad sie
rozstalismy a ja nie potrafie sie od tego oderwac. Ciagle przesladuja mnie
wspomnienia o wspolnie spedzonych chwilach, to byla moja pierwsza tak wielka
milosc, ta, o ktorej zawsze marzylam. Po 2 latach zycia jak w bajce czar
prysl, oboje zawinilismy ale w moim odczuciu on bardziej. Teraz wyjechal, ma
wszystko gdzies i swietnie sie bawi, a ja wylewam lzy ludzac sie ze moze
jeszcze zateskni i wroci do mnie. Poprostu nie portafie pogodzic sie z faktem
ze to wszystko tak sie potoczylo. Nie potrafie przestac zyc przeszloscia i byc
znow ta sama, pogodna i optymistyczna dziewczyna. Nic nie ma dla mnie sensu,
zyje w przeswiadczeniu, ze nic lepszego juz mnie nie spotka. Jak tu znalezc
ukojenie? ;(((
Obserwuj wątek
    • reginnka Re: Ból rozstania ;( 15.03.08, 15:44
      Jak tu znalezc
      > ukojenie? ;(((
      - nowego znaleźć!
      i zapomnisz ,
    • dr.verte Re: Ból rozstania ;( 15.03.08, 15:55

      jeszcze za mało patosu, postaraj się bardziej
      • 100krotka_88 Re: Ból rozstania ;( 15.03.08, 16:38
        Pisze tu w poszukiwaniu zrozumienia, wiec skoro Ty nie potrafisz go wykazac to
        przynajmniej nie trac czasu na zbedne odpowiedzi.
    • figgin1 Bo klina należy wybijać klinem 15.03.08, 16:51
      A diabła wypędzać szatanem :)
      Poszalej, korzystaj z życia, połaź po randkach. Nie mówię o pakowaniu się na
      siłę w nowy związek bo to bezsensowne. Ale zobaczysz, że są jeszcze inni faceci
      na świecie. Trzymam za ciebie kciuki :)
      • arszana zaden klin 15.03.08, 17:07
        to nie dziala, to tylko pogarsza sytuacje, kazda smierc ( w tym
        uczucia, zwiazku) wymaga odbycia zaloby, zaloba to wielki ciezar
        bolu, wspomnien, wewnetrznej pustki, bezsilnosci.. po prostu to
        koszmar, ale psychika czlowieka przez ten koszmar przechodzi, bol z
        czasem sie zmniejsza, aby w koncu zupelnie odejsc, wspomnienia,
        ktore bola, bo sa juz tylko wspomnieniami, staja sie powoli tylko
        czastkami wyrwanymi z pamieci i traca swoja emocjonalna moc, zaloba
        trwa roznie.. pol roku to jeszcze za malo, aby poczuc ulge i byc
        wolnym od bolu, ale wierz mi... jeszcze troche, pare miesiecy ( mowi
        sie ze rok, nie wierzylam w to, bo takie to jakies banalne mi sie
        wydalo, dlaczego akurat rok, ale tak naprawde jest)... a zaczniesz
        odczuwac ulge, w taki sposob, w jaki czujesz ujscie bolu po wzieciu
        tabletki na bol zeba, ten stan w ktorym, teraz jestes jest
        konieczny, aby sie oczyscic, psychicznie, emocjonalnie, cierpienie
        leczy Cie, choc wiem jak durnie to brzmi... spokojnie.. pocierp
        jeszcze, a nie dlugo, wierz mi, wszytsko zacznie inaczej
        wygladac...rozumiem Cie, bo wiem co czujesz, ale wiem tez, ze
        czlowiek doznaje takich przezyc, przez ktore jest w stanie przejsc..
        wiec i Ty przejdziesz, a cierpienie... coz wliczone bylo w
        inwestycje emocjonalna...trzymaj sie!
    • mini_kks Re: Ból rozstania ;( 15.03.08, 17:05
      Długo to trwa u Ciebie... ja z moim rozstałam się w październiku (z jego
      decyzji). Zamieniliśmy związek na przyjaźń, bo "miłość to nie wszystko, kiedy są
      ciągłe kłótnie". Przez pierwszy tydzień było okropnie: tylko leżałam w łóżku i
      płakałam. Jednak czas robi swoje. Nadal go kocham, on najwyraźniej mnie też, ale
      gdyby teraz chciał do mnie wrócić, nie przyjęłabym go tak od razu. Za świeże to
      wszystko, a i mnie się spodobało singlowe życie. Za to on już po paru miesiącach
      znalazł sobie klina; niestety, chyba coś im się psuje.

      Daj czas czasowi, a może poszłabyś na terapię?
    • dr_juna Re: Ból rozstania ;( 15.03.08, 18:04
      100krotka odezwij sie do mnie na gg (5960433) jak bys chciała pogadac bo wiem co
      czujesz (w styczniu zakonczyl sie moj 7 letni zwiazek). Bardzo duzo pomogli mi
      Forumowicze.
      • 100krotka_88 Re: Ból rozstania ;( 15.03.08, 19:41
        Dziekuje wszystkim za odpowiedz. Byl czas kiedy juz naprawde bylo ze mna w miare
        dobrze, nie myslalam tak duzo, zjelam sie soba, niestety trwalo to krotko i
        teraz moj stan jest w fazie apogeum :( Co do terapii to bylam na jednym
        spotkaniu u psychologa, pani powiedziala mi ze uwaza ze sobie poradze bo jestem
        madra dziewczyna. Nie zalecila zadnych lekow ani dalszych wizyt. A mi jest
        ciagle zle, ja poprostu nie ciesze sie zyciem :( Nie chce szukac nikogo na sile,
        to nie lezy w mojej naturze. Jestem raczej z tych ktore czekaja az pojawi sie
        ktos kto bedzie odpowiedni. A on wlasnie taki byl, wszyscy mi mowili ze to jest
        chlopak ktory mnie nie zrani a stalo sie zupelnie odwrotnie. I to boli tym
        bardziej ze on sie zmienil pod wplywem swojego kolegi ktory traktuje dziewczyny
        bardzo przedmiotowo. Wiec jestem pewna ze on juz nie cierpi tylko pociesza sie u
        innej.
        • biedulka Re: Ból rozstania ;( 15.03.08, 19:50
          rok temu zostawił mnie facet, który miał byc ojcem moich dzieci -
          nie mogłam sie z tym uporać - leki, psycholog itp. Potem pojawił sie
          ON. Było cudnie... Dzis chyba kończy sie nasz 9 miesieczny związek.
          Więc rozumiem co czujesz. Ja mam ochotę rzucić się z okna......
          dopijam butelkę wina i......no własnie, co dalej...................
          • mini_kks Re: Ból rozstania ;( 15.03.08, 20:06
            Tylko mi się tu nie rzucać. Będę nudna, ale powtórzę: dajcie czas czasowi.
            Wypłaczcie się, ile potrzebujecie, a później wrócicie do życia.
            Ale muszę przyznać, że dalej za nim tęsknię... w święta mnie odwiedzi.
            • 100krotka_88 Re: Ból rozstania ;( 15.03.08, 22:02
              Biedulka jesli jeszcze jest jakas nadzieja to ratuj ile sie da z Waszego
              zwiazku!! Najgorsze co mozna zrobic to poddac sie bez walki.
              • 100krotka_88 Re: Ból rozstania ;( 16.03.08, 17:42
                podnosze watek.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka