Dodaj do ulubionych

Dawno się nie żaliłam: FACET

25.03.08, 16:09
No to czas to nadrobić... Niestety, nie będzie śmiesznie.
Z racji, że siedzę w pracy nie mam możliwości 'fizycznie' się komuś
wygadać.

Facet, znamy się fiu fiu fiu fiu parę lat. Wspólni znajomi, pokrewne
studia - zawsze było o czym gadać. Tak +/- od Sylwestra jakoś tak
się złożyło, że a to kino, a to kino, a to spacer, a to telefon, a
to @... no cud, miód i orzeszki. A że jeszcze jaki miły, grzeczny,
przystojny - no to do zakochania jeden krok :)))

i teraz uwaga - nie wracamy do mojej MROCZNEJ przeszłości, gadamy
tylko o tym.

Nauczona na błędach jestem CHŁODNA - nie okazuję za bardzo uczuć,
nie słodzę, nie proszę, nie wydzwaniam.
Jak sie ostatnio widzieliśmy - ze dwa tygodnie temu, mieliśmy trochę
bardziej czułe niż zwykle pożegnanie, ale ja inteligentnie (?)
stwierdziłam, że nieee tak to być nie może. Pogadaliśmy jeszcze
trochę i hops do domów (każdy swojego :) no i potem miałam jakieś
dziwne przeczucie, że tak jakby nie pojawia sie nagle na gg, nie
pisze @, nie dzwoni; więc zdobyłam się na ten perfidny krok i
zadzwoniłam i zapytałam CZEMU MNIE UNIKA. oczywiście piękna rozmowa,
tralalalala, nie unika, ale praca praca praca (fakt - pracy ma serio
dużo [ale napisać smsa to może jak siedzi na kiblu, nie?]). no i że
się ustawimy na dniach. minęły świeta i nic.
wysłałam mu wczoraj smsa czy dalej jest moim absztyfikantem czy mam
sobie oko na kimś innym zawiesić. oddzwonił po minucie, że
oczywiście, że tak, ale święta w pracy ale jutro (czyli dziś) możemy
się spotkać i że się jeszcze zdzwonimy. No więc: wstałam rano 15min
wcześniej, ułożyłam włosy, ładniej się umalowałam i siedzę i
czekam.... godzinę temu zadzwoniłam i pytam, czy mu się telefon
popsuł. 'Nie... a bo miałem zadzwonić!' Tutaj mnie przepraszał, ale
właśnie wraca ze stolicy do domu bo coś tam pilnego... No ale jakiś
żarcik, jakieś to, jakieś tamto i że zadzwoni jak będzie miał
moment.
JA WIEM, mam już nie dzwonić. Wiem wiem, wszystko wiem...
Ale jak go słyszę to mam nogi z waty. Jak go widzę robię pewnie
maślane oczy :) Nie jest moim ideałem, ale jak go widzę jest mi tak
fajnie!! Jak się spotykamy to w nieskończoność przekaładamy moment
pożegnania się, jest naprawdę fajnie. Ale to tylko kolega :(
I jest mi teraz tak przykro, tak chciałam się spotkać, wiem że
naprawdę może mieć coś pilengo w domu (NIE nie ma dziewczyny) ale
kurde no... smutno mi :(

PS A da się z takiego przypadku kolegi... popróbować chociaż -
zrobić kogoś bliższego? :)

Obserwuj wątek
    • 18_lipcowa1 Re: Dawno się nie żaliłam: FACET 25.03.08, 16:17
      narzucalas mu sie za bardzo
      dlatego uwazam ze gosciu po prostu sie przed Toba ukrywa
    • kitek_maly Re: Dawno się nie żaliłam: FACET 25.03.08, 16:18

      > PS A da się z takiego przypadku kolegi... popróbować chociaż -
      > zrobić kogoś bliższego? :)

      Kto nie ryzykuje, ten nie ma. ;-)
      • menk.a Re: Dawno się nie żaliłam: FACET 25.03.08, 16:22
        kitek_maly napisała:

        >
        > Kto nie ryzykuje, ten nie ma. ;-)
        >

        Żona :)))))))))))))))))
        • akkknes Re: Dawno się nie żaliłam: FACET 25.03.08, 16:24
          menk.a napisała:
          > kitek_maly napisała: > > Kto nie ryzykuje, ten nie ma. ;-)
          > Żona :)))))))))))))))))

          Nie rozumiem...
          • menk.a Re: Dawno się nie żaliłam: FACET 25.03.08, 16:26
            akkknes napisał:

            > menk.a napisała:
            > > kitek_maly napisała: > > Kto nie ryzykuje, ten nie ma. ;-)
            > > Żona :)))))))))))))))))
            >
            > Nie rozumiem...

            To znaczyło: daj mu czas się stęsknić. ;)
            • akkknes Re: Dawno się nie żaliłam: FACET 25.03.08, 16:30
              > To znaczyło: daj mu czas się stęsknić. ;)

              Serio? czy mnie wkręcasz? Bo ja to dziś już chyba wszystko łyknę :/
              Zepsuł mi się humor...
              Ja to się zaraz boję, że ten to jest z tych, co jak się im nie
              okazuje zainteresowania to zapominają. I że zapomni :( A ja tak
              lubię te nogi z waty mieć przy nim :)
              A ten czas na stęsknienie to ile? I co, mam pewnie na tydzień
              zamnkąć dzioba, zapomnieć jego nr i @ ??
              No dobra.... skoro to ma przynieść efekt... ale będę wtedy Wam tu
              smęcić ;)
              • menk.a Re: Dawno się nie żaliłam: FACET 25.03.08, 20:59
                Tak. Tydzień albo dłużej. Choć to może wystarczyć. I sam się odezwie z pytaniem
                co słychać.
                A jeśli sie nie odezwie i nie odezwie, i nie odezwie... zapomnieć. Wymazać z
                pamięci komputera i telefonu. To dobra strategia. Choć dosyć trudna i bolesna
                dla strony czekającej. ;)
                • akkknes Re: Dawno się nie żaliłam: FACET 25.03.08, 22:41
                  kurde, sytuacja TRAGICZNA!!
                  no ale dobra, biore na wstrzymanie :(
                  TYDZIEN LUZU.
                  yh ale to wypadnie w primaaprilis :/

                  menka a moge do niego call po tym tygodniu jakby sie nie odezwal? :D
                  znaczy zeby bylo co ma byc - poczekalabym z tym telefonem do 2ego,
                  zeby nie bylo zartow :)))
                  • menk.a Re: Dawno się nie żaliłam: FACET 25.03.08, 23:46
                    :DDD możesz. Wszystko możesz;) W sumie możesz nie czekać i też pytać. ;)
                    • akkknes Re: Dawno się nie żaliłam: FACET 26.03.08, 14:50
                      oj wlasnie nie moge!!
                      jak sie pytam i radze to nie po to, zeby robic na opak :p
                      • menk.a Re: Dawno się nie żaliłam: FACET 26.03.08, 19:44
                        Mam takiego znajomego , z którym normalnie można się bawić w kotka i myszkę. I
                        zawsze wychodzę na naiwną głupią gaskę: łapie sie na miłe słówka. Zamiast
                        poczekać na czyny. No i miarka się przebrała. Na szczęście nie zaistniało nic
                        takiego, coby mi spać nie pozwalało. Więc mnie tym łatwiej będzie zrezygnować z
                        tej 'zabawy'.;)
                        • akkknes Re: Dawno się nie żaliłam: FACET 26.03.08, 19:52
                          nie no, to spokojnie - ja tez sie wysypiam :)
                          ja pewnie tez powinnam poczekac na wieksze czyny, ale na szczescie
                          NIE moge o sobie JESZCZE powiedziec ze 'jak sliwka w kompot' :)
      • akkknes Re: Dawno się nie żaliłam: FACET 25.03.08, 16:22
        no właśnie martwię się, że jak zaryzykuję, to tak jak lipcowa
        powiedziała - będzie to wyglądać na narzucanie...
        Znamy się tyle czasu, że zdarzało nam się widzieć w dzień, pół
        wieczora przegadać na gadulcu a potem jeszcze w łóżku przez telefon
        gadać, więc myślę, że znamy się na tyle, że on chyba nie odebrał
        tego jako narzucania? (mam taką nadzieję...)
        ja to jestem w ogóle w gorącej wodzię kąpana i już bym chciała
        wszystko wiedzieć - a tak naprawdę tak na ostro to mijają teraz
        3miesiące...
        CO JA MAM ROBIĆ :(
        • siaska22 Re: Dawno się nie żaliłam: FACET 25.03.08, 16:51
          Nie mogę, byłam w takiej samej sytaucji :)A ten facet sie
          przypadkiem nie ma na imię Łukasz? :)
          • akkknes Re: Dawno się nie żaliłam: FACET 25.03.08, 16:55
            siaska22 napisała: przypadkiem nie ma na imię Łukasz? :)

            Nie :)))
            Ale lepiej sprzedaj mi rozwiązanie na moje bolączki :)
            • siaska22 Re: Dawno się nie żaliłam: FACET 25.03.08, 17:00
              wiesz, sama bym chciała miec receptę.. na takich chyba nie ma..
              poprostu wpadamy jak śliwki w kompot ..:)
        • 18_lipcowa1 Re: Dawno się nie żaliłam: FACET 25.03.08, 17:07
          akkknes napisał:

          > no właśnie martwię się, że jak zaryzykuję, to tak jak lipcowa
          > powiedziała - będzie to wyglądać na narzucanie...

          to nie wyglada tak- to JEST narzucanie sie.


          > Znamy się tyle czasu, że zdarzało nam się widzieć w dzień, pół
          > wieczora przegadać na gadulcu a potem jeszcze w łóżku przez
          telefon
          > gadać, więc myślę, że znamy się na tyle, że on chyba nie odebrał
          > tego jako narzucania? (mam taką nadzieję...)


          oby, ale ja mysle ze wlasnie tak to odebral
          jak facetowi zalezy- to kij w prace i inne takie, zawsze znajdzie
          czas.


          > ja to jestem w ogóle w gorącej wodzię kąpana i już bym chciała
          > wszystko wiedzieć - a tak naprawdę tak na ostro to mijają teraz
          > 3miesiące...
          > CO JA MAM ROBIĆ :(

          wyluzowac, on ciebie unika
          daj mi zatesknic i zrobic pierwszy krok
          jak nie zrobi - odpusc sobie
          • kitek_maly Re: Dawno się nie żaliłam: FACET 25.03.08, 17:15

            > to nie wyglada tak- to JEST narzucanie sie.

            Hmm dzwonienie do faceta to narzucanie się??
            A co, kobieta to jakaś księżniczka, która ma siedzieć i czekać?
            • 18_lipcowa1 Re: Dawno się nie żaliłam: FACET 25.03.08, 17:44
              kitek_maly napisała:

              >
              > > to nie wyglada tak- to JEST narzucanie sie.
              >
              > Hmm dzwonienie do faceta to narzucanie się??
              > A co, kobieta to jakaś księżniczka, która ma siedzieć i czekać?
              >

              ale ona non stop do niego wydzwania
              a on do niej wcale
            • akkknes Re: Dawno się nie żaliłam: FACET 25.03.08, 20:21
              uh, dzieki kitek za interwencje :P
              GDZIE ja napisalam ze on WCALE do mnie nie dzwoni?? he?
              co sama sie zapraszam do kina, bujam sie po parkach i dziko
              spaceruje i nagrywam sie sama sobie na poczte...? :D LOL
              nie, 18lipowa1, wyobraz sobie ze zdarza mu sie do mnie zadzwonic :)
              po prostu po tym ostatnim czulym spotkaniu mnie wrzucil w jakas
              poczekalnie chyba :( kurde!
              jak to nie ma recepty? dziewczyny nie zalamujcie mnie :/
              i tylko narzucanie i narzucanie, a wy jak ewidentnie lecicie na
              faceta to co, wyjmujecie macice i zapominacie ze ja macie? i co
              zero, nic, null kontaktow? no mi to sie od razu = z tym, ze facet
              pomysli ze to ja sie rozmyslilam.
              pewnie ze teraz to ja spasuje, nie ma to tamto, jak nie mogl gadac
              to trudno, zyl se nie podetne.
              a na prace nic nie zwalam bo pracowalam w tej branzy i wiem co
              mowie - ciezko jest sie zgrac np czasowo. jak on wstaje to NORMALNI
              ludzie prawie wlasnie jedza kolacje albo biora prysznic. a ze
              naprawde troche to my sie znamy to on tez wie ze ja troche spraw mam
              na glowie :/
              aha oczywiscie wspolni znajomi nie wchodza w tym temacie w gre -
              umarlabym na miejscu gdybym miala komus powiedziec ze lece na tego i
              tego :)
              dzieki za rady, ale mam nadzieje ze to nie koniec burzy mozgow :)
    • eleni80 Re: Dawno się nie żaliłam: FACET 25.03.08, 20:06
      > PS A da się z takiego przypadku kolegi... popróbować chociaż -
      > zrobić kogoś bliższego? :)

      Da się. Ale jest jeden warunek. On tego musi CHCIEĆ.
      • kitek_maly Re: Dawno się nie żaliłam: FACET 25.03.08, 20:14

        Hej Eleni,
        Jak tam Twoje sprawy eksiowe? :->
        • eleni80 Re: Dawno się nie żaliłam: FACET 25.03.08, 23:42
          nie zeskanowałam i nie wysłałam zdjęć, jeśli chodzi o eksa number one ;) nic nie
          zrobiłam w tej sprawie...

          ale przeczytałam na ten tydzień horoskop, trochę mnie zatrwożył ;)))
          patrz:
          "Od dawna nie masz już kontaktów z osobą, która bardzo cię kiedyś zraniła.
          Bardzo możliwe, że podczas tego tygodnia ten fakt ulegnie zmianie. Dla ciebie
          będzie to ogromne przeżycie, myślę, że nie od razu poradzisz sobie z emocjami,
          które napłyną z ogromną siłą. Ale jeżeli na początku zachowasz zimną krew, to
          spotkanie obróci się na twoją korzyść. I może znowu odżyje autentyczne uczucie?"
          ;))))
          nie wiem, może to znak, aby wysłać zdjęcia hehhahhahaa ;) tylko nie sprecyzowali
          w horoskopie, o którą osobę chodzi, która mnie zraniła, bo było ich już kilka ;]
          a u Ciebie jak?
          • gapuchna Re: Dawno się nie żaliłam: FACET 26.03.08, 01:15
            Och Eleni!!!!!!!!!!!!!! Jakżebym chciała mieć Twój horoskop!!! Kurcze, no
            okrutnie wprost bardzo!!!!!!
          • akkknes Re: Dawno się nie żaliłam: FACET 26.03.08, 14:51
            eleni dawaj linka do takiego horoskopu, zobaczymy co u mnie
            wyjdzie :]
            • eleni80 Re: Dawno się nie żaliłam: FACET 26.03.08, 18:15
              horoskop.wp.pl/kat,15053,htygodniowylista.html
              ;)) pewnie od nas samych zależy, czy się sprawdzi... ;]
              chociaż po obejrzeniu filmu "Przeczucie" z Sandrą Bullock już wątpię czy od nas
              zależy ;)
              no ale na pewno nie od horoskopu! :)
              • akkknes Re: Dawno się nie żaliłam: FACET 26.03.08, 19:12
                oczywiscie interesuje mnie tylko dział LOVE :D
                "Pamiętaj, że nie możesz stawiać wszystkiego na jedną kartę. (...)
                Trudne sprawy powinny znaleźć pozytywne rozwiązanie, ale po
                przejściu przez ogień dyskusji. Nie wymuszaj na nikim ani miłości
                ani poczucia obowiązku. Nie rób nic na siłę, chociaż przez ten
                tydzień." -> wyciełam to co najfajniejsze :D
                dziekoweczka eleni, poprawilas mnie tego zimowego humora ;)
                • eleni80 Re: Dawno się nie żaliłam: FACET 26.03.08, 19:49
                  heh, nawet pasuje ;)))))))
              • gapuchna Re: Dawno się nie żaliłam: FACET 28.03.08, 00:38
                Fajny film, koniec rewelacyjny, taki jaki lubię!!!
    • rosa_de_vratislavia Re: Dawno się nie żaliłam: FACET 26.03.08, 19:58
      akkknes napisał:

      > zadzwoniłam i zapytałam CZEMU MNIE UNIKA.

      Błąd, trzeba było znależć kiś neutralny pretekst - książka, notatki,
      ksero...

      > wysłałam mu wczoraj smsa czy dalej jest moim absztyfikantem

      Pogrążasz się....to nawet odczytane jako żart...brzmi żałośnie i
      błagalnie

      > godzinę temu zadzwoniłam i pytam, czy mu się telefon
      > popsuł.

      Odpuść...powtarzaj jak radził kolega Bridget Jones: "Zimna wyniosła
      księzniczka, zimna wyniosła księzniczka..:) To działa.
      Trzymaj się!

      • akkknes Re: Dawno się nie żaliłam: FACET 26.03.08, 20:07
        oj jezu, to bylo ze 3 dni temu :)
        spoko, poczekam juz ten tydzien, nie takie rzeczy sie w koncu
        robilo ;)
        no a jeszcze horoskop mam taki fajny :DDD
        • paulina.galli Re: Dawno się nie żaliłam: FACET 26.03.08, 20:15
          jak wiesz - to co ci radzic :)
          Łolej :)
          w jednym masz racje - jak facet interesuje sie kobietka to zadzwoni (lub napisze
          sms'a) nawet siedzac na klibelku.
          I żaden nawał pracy temu nie przeszkodzi zeby sie skontaktowac

          Wg. mojej (skromnej ) opini - facet NIE jest zainteresowany ale niestety nalezy
          do calkiem licznej kategorii facetow- tchorzy
          Facet -tchórz charakteryzuje sie tym ze przyoparty BEZPOSREDNIO do muru (np.
          przez telefon) nie przyzna sie uczciwie ze ma dana osobe w nosie tylko bedzie
          sciemnial ze ... praca, rodzina, wybuch supernowej, 10 plag egipskich i cholera
          wie co jeszcze :)
          taki typ - nic nie poradzisz - tylko mozesz sprobowac nie dorabiac do tego typu
          zachowan teorii " a moze jednak" :)
          Czego zycze:)
          ps. jak i znalezienie bj. zainteresowanego twoja osoba faceta . Na tym -
          definitywnie polozylabym krzyzk (wiem, wiem jak sie ma maslane oczy - to nie
          jest to takie łatwe :))
          • paulina.galli Re: Dawno się nie żaliłam: FACET 26.03.08, 20:16
            aha - po Twoich powyzszych wypowiedziach - widze wyrazny proces "wypierania" i
            proby usprawiedliwania faceta.
            OK :)
            Pogadamy za pare miesiecy (max. pol roku :)) - o co zaklad ze ... przyznasz mi
            racje ?:)
            • akkknes Re: Dawno się nie żaliłam: FACET 26.03.08, 20:22
              kurde... ale bo to nie tak! :)
              mna nie TĄPŁO nagle - znamy sie dluuugo, nie jedna flaszke wodki
              rozpislismy... mamy wspolnych znajomych - ja go nie usprawidliwiam,
              bo powtarzam jeszcze nie wpadlam po uszy, mam po prostu nogi z
              waty :)
              nie no a tak na powaznie to to jest facet calkiem w nie moim stylu,
              nie wiem co mi dogrzalo, albo sie rozejdzie po kosciach albo... albo
              sie ludze ze buuuum wielka milosc :)
              nie chce krakac, ale pewnie bedzie tak, ze poczekam tydzien - 10dni
              i jak bedzie cisza to mu powiem 'cmoknij mnie kochany' :/
              • paulina.galli Re: Dawno się nie żaliłam: FACET 26.03.08, 21:03
                ok - trzymam za słowo :)
              • rosa_de_vratislavia Re: Dawno się nie żaliłam: FACET 26.03.08, 21:13
                akkknes napisał:

                > ale pewnie bedzie tak, ze poczekam tydzien - 10dni
                > i jak bedzie cisza to mu powiem 'cmoknij mnie kochany' :/

                Nie. Nie rób tak.
                Nie odzywaj się, nie wysyłaj "zrywających" wiadomości.
                Po prostu zostaw tę ciszę.
                • akkknes Re: Dawno się nie żaliłam: FACET 26.03.08, 21:39
                  kurde! wiedzialam ze ktos mi tak tu napisze... czulam to
                  podswiadomie i balam sie tego.
                  no ale dobra... jesli tak bedzie lepiej :(

                  chociaz musze powiedziec ze nie jest to dla mnie mila wiadomosc...
                  • akkknes Re: Dawno się nie żaliłam: FACET 26.03.08, 21:42
                    aha, chcialam tylko powiedziec ze na razie nawet zadnego smiesznego
                    filmiku mailem mu nie przeslalam...
                    • fanaberia84 Re: Dawno się nie żaliłam: FACET 27.03.08, 00:00
                      I tak trzymaj :) Trzymam za Ciebie kciuki. Wiem, że to trudne, ale
                      wytrzymaj, mi to zawsze wychodziło na dobre, serio :)
                      • fanaberia84 Re: Dawno się nie żaliłam: FACET 27.03.08, 00:02
                        A, bo zapomniałam napisać, że zgadzam sie z przedmówczyniami:)
                      • akkknes Re: Dawno się nie żaliłam: FACET 27.03.08, 13:05
                        pewnie ze wytrzymam, to jeszcze nie koniec swiata ;)
                        a tak naprawde nie takie rzeczy przechodzilam :(
                        smutno tylko

                        fanaberia84 napisała:
                        • fanaberia84 Re: Dawno się nie żaliłam: FACET 27.03.08, 17:03
                          pamiętam <głaszcze po głowie>
                          życie...
                          • akkknes Re: Dawno się nie żaliłam: FACET 27.03.08, 18:01
                            fanaberia84 nie glaszcz mnie tak, bo sie rozkleje... :(
                • lenkaa84 Re: Dawno się nie żaliłam: FACET 27.03.08, 12:49
                  ja też zostawiłam tą ciszę i do dzis nie daje mi to spokoju, chyba lepiej bylo
                  sie odezwac i jakos to zakonczyc..ehh
                  • akkknes Re: Dawno się nie żaliłam: FACET 27.03.08, 13:06
                    niby tak, ale pewnie zaraz by bylo ze sie narzucam, jestem
                    nadgorliwa i napalona... :/

                    lenkaa84 napisała:
    • krzysiek1042 Re: Dawno się nie żaliłam: FACET 27.03.08, 12:58
      aki. Pewnie się da zrobić kogoś bliższego ,ale sądzę ,że nie na dłuższą metę.
      Przyjaźń między facetem i kobietą ,może zostać zburzona przez nasz popęd.
      Normalne. Znamy się długo,znamy swoje zalety i wady. Wiemy co komu smakuje i jak
      ma być podane. Właśnie przez wskoczenie do łóżka w większości przypadków zaczyna
      się początek końca. U mnie było podobnie 5 lat temu,tyle ,że zrobiliśmy krok
      dalej i teraz jakoś się nie chce układać i dogadać. Więc żyjemy w takim
      zwieszeniu od 5 lat... Każdy prowadzi swoje życie i nie ingeruje w życie
      drugiego. Szanuj to co masz i nie poddawaj się chwili ,bo szlag może trafić
      wszystko ,co wypracowałaś. Ofkoz zrobisz co uważasz :)
      • akkknes Re: Dawno się nie żaliłam: FACET 27.03.08, 13:03
        pewnie ze zrobie co bede chciala, ale wiesz jak to jest :)
        jak sam sobie probujesz wyprzec cos ze swiadomosci i wiesz ze idzie
        marnie, a potem czytasz o tym na forum - to tak jakbys mial
        rozwiazanie na tacy...
        na razie tylko jedna osoba napisala ze zaluje tej ciszy. a ja? no
        coz, tydzien szybko zleci - a jak wiadomo najtrudniej jest na
        poczatku.
        ciezko bedzie ale coz... :(

        krzysiek1042 napisał:
    • edwarddyp Re: Dawno się nie żaliłam: FACET 27.03.08, 21:02
      E tam tydzień


      Ja to się kiedyś po pół roku zorientowałem żem zakochany

      Nie da się ani przyspieszyć ani spowolnić


      Jestes pewna ze tam gdzis z tyłu nie czai się jakas był dziewczyna onego ?
      • akkknes Re: Dawno się nie żaliłam: FACET 27.03.08, 23:03
        no reki uciac nie dam, ale mam nadzieje ze nikt sie tam na niego nie
        czai :)
        ale niezly jestes jak pol roku potrzebowales :)
        • edwarddyp Re: Dawno się nie żaliłam: FACET 28.03.08, 09:10
          Moim zdaniem,opartym na własych doświadczeniach jest parę możliwości:

          A) Jako, że po ostatnim czulym spotkaniu do niczego nei doszło to sobie dał na
          wstrzymanie i aktualnie on robi wobec ciebei wlaśnie to co doradzja ci
          koleżanki. Czyli stara się cie "wziąć głodem". Czuje feromon i tak sobie
          wyobraża, że minie 2-3 tygodnie i jak do cibie zadzwoni to ty już będziesz
          cłakiem bezbronna i do zdobycia


          B) Ktos tam sie do niego z przeszłości odzywa. No i w tym momencie jon nei wie.
          Nie to że się nie zakochał w tobie, nie to że kocha tamta. Mężcvzyźni niestety
          często związki z kobietami traktuja w kategoriach przyjaźnie i cięzko jest im je
          jednoznacznie zakończyc. W tkim wypadku atakuj !

          C) Coś zupelnie innego


          Pół orku to wcale nei jest taj długo moim zdaniem, żeby rozpoznać własne uczucia
          • akkknes Re: Dawno się nie żaliłam: FACET 28.03.08, 10:31
            heh dzieki za lopatologie :)
            na to mysle ze z tym wstrzymaniem to troche inaczej - nic nie bylo
            wiec sobie 'facetowo' odpuscil... :(
            nie wiem, czy ktos sie do niego odezwala jakas eks - ale nawet, to w
            sumie byla wiec nie wiem czy on jest z tych co dwa razy wlaza w ta
            samo bajoro...
            nie bede wiec atakowac bo boje sie ze sobie pomysli o mnie w
            kategoriach napalona i osaczajaca :(

            a pol roku to w sumie fakt - ani duzo ani malo - u mnie np wlasnie
            teraz stuknie cos kolo 3mcy... :)
            • inspirationlane Re: Dawno się nie żaliłam: FACET 28.03.08, 12:14
              a co Ty sama czujesz?
              wiesz, trudno nam pisać, o co facetowi chodzi, bo go nie widzimy,
              nie patrzymy w oczy, nie obserwujemy reakcji... pisać o tym, to jak
              tańczyć o malarstwie ;)
              takie niuanse (zainteresowany/niezainteresowany) da się wyczuć...ale
              na żywo
              ja generalnie jestem zwolenniczką wyjaśniania spraw, bo zostawienie
              tej ciszy może się różnie skończyć, w stylu: on myślał, że ona
              myślała... itd.
              chyba bym poczekała jakiś czas (taki w miaę rozsądny), a potem bym
              zapytała... jednak
              • akkknes Re: Dawno się nie żaliłam: FACET 28.03.08, 14:02
                ja i chcialabym i sie boje...!
                jak sie widzimy i gadamy to reke bym sobie dala uciac ze oboje
                chcemy tego samego :) no a jak sie nie widzimy - to pisze do Was na
                forum ;)

                ja nie wiem ostatnio zaczelam myslec ze moze powinnam wtedy sie
                jednak bardziej czule pozegnac i teraz by nie bylo tematu..... szit
                • inspirationlane Re: Dawno się nie żaliłam: FACET 28.03.08, 14:31
                  akkknes napisał:

                  > ja i chcialabym i sie boje...!

                  hmmm, pobawmy się w psychologię behawioralną... skoro sama tak
                  czujesz, to może też wysyłasz sprzeczne sygnały :]
                  tak wiem, faceci są prości i nie potrafią właściwie odczytywać
                  sygnałow, ale czasami takie wahanie widać

                  >
                  > ja nie wiem ostatnio zaczelam myslec ze moze powinnam wtedy sie
                  > jednak bardziej czule pozegnac i teraz by nie bylo tematu..... szit

                  może, trudno przewidzieć jakby zareagował: albo właściwie (spodobało
                  by mu się to) albo niewłaściwie (czułby się skrępowany):]
                  ale każda reakcja byłaby jakąś odpowiedzią - czasami warto
                  zaryzykować
                  • akkknes Re: Dawno się nie żaliłam: FACET 28.03.08, 15:31
                    no to ja juz nie wiem, wychodzi na to, ze bylam za zimna i za
                    grzeczna i to byla dla niego wystarczajaca odpowiedz, tak?
                    :(
            • edwarddyp Re: Jeszcze jedna sprawa 28.03.08, 13:23
              my męzczyxni nie czytamy w myslach kobiet

              powtorze

              MY MEZCZYZNI NIE CZYTAMY W MYSLACH KOBIET

              chocbyscie bardzo tego chcialy nie posiadamy takiej umiejetnosci. nie znamy
              waszych oczekiwan. nie domyslamy sie. uproszczamy komunikaty

              Czesto powstaja tysiace nieporozumien z powodu tego ze ponoc nie spelniamy
              waszych oczekiwan.

              Jest tylko jedna rada - trzeba mowic o co chodzi .
              • inspirationlane Re: Jeszcze jedna sprawa 28.03.08, 13:53
                edwarddyp napisał:

                > my męzczyxni nie czytamy w myslach kobiet
                >
                > powtorze
                >
                > MY MEZCZYZNI NIE CZYTAMY W MYSLACH KOBIET
                >
                > chocbyscie bardzo tego chcialy nie posiadamy takiej umiejetnosci.
                nie znamy
                > waszych oczekiwan. nie domyslamy sie. uproszczamy komunikaty
                >
                > Czesto powstaja tysiace nieporozumien z powodu tego ze ponoc nie
                spelniamy
                > waszych oczekiwan.
                >
                > Jest tylko jedna rada - trzeba mowic o co chodzi .

                no niby tak, ale jak już zaczynamy mówić, to słyszymy; "po co te
                kobiety tyle gadają" ;))
              • akkknes Re: Jeszcze jedna sprawa 28.03.08, 14:03
                ja wiem wiem :)

                wy jestescie prosci jak deski :)
                i wy tylko obgadujecie i porzucacie ;)
                • edwarddyp Re: Jeszcze jedna sprawa 28.03.08, 14:41
                  No nie


                  nie możemy obgadywac. Jestesmy tak prosci ze wypowiadanie zdań zlożonych jest
                  ponad nasze mozliwości - ergo - obgadywanie jest niemozliwe

                  zreszta nie widzialas jak my spedzamy czas ? mezczyzni siedza w swoim
                  towarzystwie i milcza na rozne tematy

                  • akkknes Re: Jeszcze jedna sprawa 28.03.08, 15:27
                    hehehee, obgadywac to nie, ale o zostawianu konsterancja :P
                    ladnie ladnie ;)

    • kitek_maly Re: Dawno się nie żaliłam: FACET 28.03.08, 15:35

      W dalszym ciągu cisza na morzu i bezrybie? ;-)
      • akkknes Re: Dawno się nie żaliłam: FACET 28.03.08, 15:52
        na dniach Ci powiem czy mam asa w rekawie...
        na razie - cicho tajemnica
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka