marta7997
31.03.08, 15:21
Sprawa przedstawia sie tak:spotykalam sie przez rok z pewnym facetem,po czym
zdnia na dzien ucial ze mna kontakt,nie podajac przyczyny,po prostu
zniknal.Nie wiedzialam co sie stalo i nie spodziewalam sie tego
absolutnie.Dlatego przez pierwsze dwa dni probowalam sie z nim
skontaktowac.Dzwonilam,to albo mnie rozlaczal albo nie odbieral.napisalam wiec
smsa zeby napisal dlaczego, skoro nie ma odwagi porozmawiac.Nie odpisal.Bylo
mi przykro ale brak znaku najzwyczajniej mnie niepokil bo pomyslalam sobie,ze
moze cos mu sie stalo.Po tygodniu bylam juz pewna,ze zyje(ktos mi
powiedzial,ze go widzial itd.)Odpuscilam i pogodzilam sie z tym.Milczal
3miesiace,po czym sie odezwal wysylajac smsa co u mnie itd. i teraz jest
pytanie do Was,bo ja mam jeszcze mieszane uczucia.
1.odpisac i jednoczesnie wygarnac mu w dwoch zdaniach co o tym wszystkim
mysle(tak dla zasady, bo tego ze nie chce go juz znac jest pewne)
2.calkowicie zignorowac i odplacic sie tym samym,czyli milczec jak zakleta
Dzieki,za ewentualne wskazowki.