Dodaj do ulubionych

DEPRESJA NA SERIO

IP: *.elblag.cvx.ppp.tpnet.pl 02.01.02, 17:49
Nie mam na myśli chwilowej, niegroźnej depresji, w jaką, co jakiś czas, wpada
każdy z nas. Od kilku tygodni leczę się z tej przypadłości farmakologicznie.
Proszę o wypowiedzi ludzi, którzy znaleźli się w podobnej sytuacji.
Może będzie mi łatwiej zrozumieć to, co się ze mną dzieje.
Z góry dziękuję.
Obserwuj wątek
    • Gość: Elzbieta Re: DEPRESJA NA SERIO IP: *.dip.t-dialin.net 04.01.02, 21:05
      Nie wiem jak teraz ale jeszcze nie tak dawno w Polsce depresja traktowana byla
      jak cos niegroznego, lekarze twierdzili ze na to nie ma leku, lub na odwal
      przypisywali jakies swinstwa po ktorych czlowiek nie kontaktowal, przewaznie
      nitrozepam lub relanium. Ja bedac w Kanadzie na sobie doswiadczylam depresje.
      Nie chcialo mi sie zyc,widzialam wszystko w czarnych kolorach o malo nie
      wylecialam z pracy, gdzie mialam do czynienia z coraz nowymi ludzmi, do
      ktorych odnosilam sie opryskliwie. Probowalam roznych lekow, poza otepieniem
      nic nie pomagalo. Pol Ameryki przyjmuje tzw. tabletke szczescia czyli PROZAC,
      zaczelam brac. Po wielkich przekonaniach lekarza otrzymalam wymarzona recepte.
      Zaczelam przyjmowac 1 tab. dziennie. Juz po paru dniach poczulam sie lepiej,
      nabralam checi do zycia. Kuracja trwa 6 miesiecy i podobno po tym czasie
      nastepuje wyleczenie. Minelo juz 5 lat po depresji ani sladu. Pros o Prozac.
      Powodzenia.
      • Gość: Maja26 DZIĘKUJĘ!!!!!!!!!!! IP: *.elblag.cvx.ppp.tpnet.pl 23.01.02, 17:29
        Dziękuję wszystkim, którzy chcieli zabrać głos.
        Prawdę powiedziawszy zupełnie przypadkiem natknęłam się na odpowiedzi, w które
        zwątpiłam po kilku dniach czekania na jakieś reakcje.
        Świadomość, że ludzie sobie z tym radzą, pomaga.
        Dziękuję.
    • wandula Re: DEPRESJA NA SERIO 05.01.02, 19:24
      Witaj Maju. Chcialam se z Toba podzielic swoimi doswiadczeniami zwiazanymi z
      depresja i to wlasnie na serio. Zawsze bylam osoba bardzo zywa i energiczna. W
      sytuacja ekstremalnych potrafilam logicznie myslec i podejmoac wlasciwe
      decyzje, ale jednoczesnie bylam i jestem nadal bardzo wrazliwa osoba. Pierwszy
      moj kontakt z depresja (mam na mysli oczywiscie wlasna depresje) mialam bedac
      jeszcze na studiach. Wowczas nie zdawalam sobie z tego sprawy. Udalam sie do
      lekarza psychiatry i dostalam uderzeniowa dawke lekow, po ktorych obudzilam sie
      dopiero praktycznie po 3 dniach. Od razu wyrzucilam je do kosza. Jakos
      otrzasnelam sie sama z tego problemu. Wyszlam za maz, urodzilam dziecko
      zaczelam pracowac i to dosc aktywnie. Po kilku latach, kiedy moje malzenstwo
      okazalo sie fiaskiem odezwala sie ponownie moja choroba, czyli jak to fachowo
      lekarz nazwal depresja nawrotowa. Ponownie ostalam dawke lekow, ale tym razem
      przyjmowalam sustematycznie. Leczenie trwalo okolo roku, ale efekt bylo widac
      juz wczesniej, Nie bylo strachu, tzw telepania, bania sie czegokolwiek, pojawil
      na na ustach usmiech. Minelo znowu dobrych kilka lat, a moja choroba ponownie
      dala o sobie znac wlasnie teraz, kiedy w domu mam cisze, spokoj, syna
      wspanialego na studiach. Niestety choroba byla tylko uspiona. Ponownie wrocily
      take elementy jak strach, placz, tzw telepanie w srodku, niepewnosc,
      nadpobudliwosc, brak usmiechu, opryskliwosc w stosunku do innych osob, brak
      tolerancji i zrozumienia. Ponownie udalam sie do swojego lekarza, otrzymalam,
      dawke lekow, ktore do dzisisj przyjmuje. Jest juz lepiej. Ale chce Ci
      powiedziec, ze rozne sa depresje, z jednych sie wychodzi calkowicia, jak
      napisla to moja poprzedmiczka, inne niestety sa tylko zaleczane i moga po
      jakims czasie ponownie odezwac sie. Probowlam szukac pomocy w roznych zrodlach,
      zarowno w rodzinie jak i u swoich kolezanek. Niestety, nie pomoze Ci w tym nikt
      doslownie nikt, jezeli sama nie zrozumiesz, ze jestes chora i jezeli sama nie
      sprobujesz sobie pomoc. Uwazam, ze leki sa terapia zastepcza. Oczywiscie
      podczas przyjmowania nich, nastepuje poprawa, ale sama choroba tkwi w nas , w
      srodku i sami z ta choraba musimy walczyc. Z wlasnego doswiadczenia wiem, ze
      doskonalym lekarstwem na depresje jest jednak praca i jakies absorbujace
      zajecie. No i wiem juz dzis na pewno, ze czesto zapadaja na nia ludzie bardzo
      wrazliwi. Na zewnatrz nie pokazujemy nihdy swijej wrazliwosci, ale ona siedzi w
      nas, w srodku, czesto nie mozemy pogodzic sie z wieloma rzeczami, nie mowimy
      tego glosno, ale o tym myslimy. Zycze Ci z calego serca, abys wyszla na prosta,
      wiem jakie to jest uczucie i wiem rowniez, ze nie znajdziesz pomocnej dloni u
      nikogo bliskiego. Musisz sama z ta choroba walczyc. Ja ostanio dostalam
      propozycje na tereapie grupowa, zastanawiam sie, czy z tego nie skorzystac.

      Pozdrawiam
      • felicae Re: DEPRESJA NA SERIO 09.01.02, 15:24
        Jestem typem z zamilowania depresyjnym, wiec temat bym rzekla hobbystyczny.
        Depresja moze byc bardzo powazna choroba i lekcewazona smutno skonczyc dla
        delikwenta i jego bliskich. W naszym cudownie tolerancyjnym kraju to takie
        nieeleganckie nie radzic sobie ze swoja dusze. Zdecydowanie polecam kontakt z
        lekarzem i zazywanie stabilizujacych farmaceutykow - ale tylko po to by miec
        dosc sily do spojrzenia demonom prosto w oczy. Na Prozacu mozna przezyc cale
        zycie ale czy warto? Mysle ze jesli depresja nie jest somatyczna czyli do
        wyleczenia farmakologicznego to trzeba wiele pracy nad soba i nalezy chwytac
        sie kazdej pomocnej reki, kazdego nawet z pozoru glupiego pomyslu i nie
        wstydzic sie mowic ze jest nam zle i potrzebujemy pomocy. I trzeba byc bardzo
        dla siebie bardzo dobrym, kochajacym, dawac sobie duzo dobrej strawy duchowej.
        Ja np. mam depresje co kilka lat bo nie dbam o siebie i co jakis czas laduje na
        zyciowym smietniku. I wiecie co mi ostatnio pomoglo - dostalam kota, mala
        porzucona sierote , dla ktorej trzeba bylo wstawac rano, nawet w
        najczarniejszej depresji ........
      • Gość: pan laga Re: DEPRESJA NA SERIO IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.01.02, 00:35
        wandula napisał(a):

        Z wlasnego doswiadczenia wiem, ze
        > doskonalym lekarstwem na depresje jest jednak praca i jakies absorbujace
        > zajecie. No i wiem juz dzis na pewno, ze czesto zapadaja na nia ludzie bardzo
        > wrazliwi. Na zewnatrz nie pokazujemy nihdy swijej wrazliwosci, ale ona siedzi w
        >
        > nas, w srodku, czesto nie mozemy pogodzic sie z wieloma rzeczami, nie mowimy
        > tego glosno, ale o tym myslimy. Zycze Ci z calego serca, abys wyszla na prosta,
        >
        > wiem jakie to jest uczucie i wiem rowniez, ze nie znajdziesz pomocnej dloni u
        > nikogo bliskiego. Musisz sama z ta choroba walczyc. Ja ostanio dostalam
        > propozycje na tereapie grupowa, zastanawiam sie, czy z tego nie skorzystac.
        >
        > Pozdrawiam

        Jeśli piszesz,ze najlepszym lekarstwem na depresję jest praca i ze z tą chorobą
        nalezy walczyc samemu, to nie masz zielonego pojęcia o depresji prawdziwej i
        głębokiej tak, ze nie mozna samemu umyc sobie gęby rano, a co dopiero wyjsc do
        pracy. Zresztą tego,ze glębokiej depresji nie doswiadczylas dowodzą objawy, ktore
        wymieniasz jako glowne w tej Twojej "depresji". Bzdury piszesz, a co gorsza,
        bzdurnie radzisz osobie, ktora byc moze naprawde jest cięzko chora.
        amen
        pan laga
    • Gość: Monika Re: DEPRESJA NA SERIO/prozac IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.01.02, 20:57
      Witam serdecznie.
      Ostatnio sprawa depresji bardzo mnie interesuje i dlatego wdzięczna będę za wszelkie odpowiedzi.
      Tydzień temu czlowiek, którego dobro bardzo lezy mi na secu powiedzial mi, ze zaczyna brac prozac,
      bo strasznie wiele rzeczy go w zyciu denerwuje i moze go w koncu przestanie bolec. Musze przyznac,
      ze sie zmartwilam, nie tylko jego samopoczuciem, ale i tym, ze ucieka sie do chemii. Ja bynajmniej
      nie jestem fanatyczna przeciwniczka lekow wszelkiej masci, w tym antydepresyjnych, ale obawiam sie
      , ze to nie zalatwi problemu. Wiem z doswiadczenia, ze w trudnych chwilach najlepiej jest sie moc
      wygadac komus, kto po raz setny jest w stanie wysluchac tych samych wynurzen - tak przez pol roku
      ratowala mnie moja przyjaciolka i tylko dlatego "wstalam z martwych". Chociaz moze to nie jest
      uniwersalna metoda... Nigdy nie wiadomo.

      Chcialabym sie od was dowiedziec, jak to jest z tym prozakiem. Producent pisze, ze nie uzaleznia, ale
      zaznacza tez, ze nie leczy, a jedynie reguluje wydzielanie serotoniny w trakcie przyjmowania (zrobilam
      maly research). Czy to znaczy, ze po odstawieniu problem wraca? Bo jesli tak, to moze lepiej
      poszukac innych mozliwosci. Trudno przeciez "jechac na prochach " cale zycie. Czy macie moze jakis
      pomysl, jak moglabm mu pomoc? Nie chce sie narzucac, a z drugiej strony czuje, ze bratnia dusza by
      mu sie przydala.
      Pozdrawiam
      M.
      • Gość: ewa Re: DEPRESJA NA SERIO/prozac IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.01.02, 10:11
        Walcze z depresja od sze�ciu lat i zdaje sie, ze powoli zwyciezam.Szukalam
        pomocy najpierw u psychiatry - dal mi prochy, po ktorych spalam. Wyrzucilam je
        do kosza i zrazilam sie. Pogorszylo sie - poszlam do psychoterapeuty w Alfie -
        kazal mi mysleć pozytywnie - spojrzalam sie jak na idiote.Ktoregos dnia
        poryczlam sie w szkole i przyjaciolka dala miadres OTIRO ( Osrodek terapii i
        rozwoju osobowosci).Poszlam, bo nie mialam nic do stracenia.Przezylam szok, Bo
        Basia, absolutny geniusz w rozumieniu ludzkich dusz, jak sie pozniej okazalo,
        wysluchala mnie cierpliwie , bez komentarza i nic nie kazala robic, tylko
        zaprosila na grupe. Poszlam. Dwa miesiace, codziennie od 9 do 14, katorga, lzy,
        rozpacz,bunt,gniew,i absolutne poczucie bezpieczenstwa i przeswiadczenie,ze
        warto zyc w takim miejscu.Zaczelam sie rozumiec, bo do kochania to bylo
        daleko.Po wyjsciu z grupy bylam przekonana, że juz bedzie O.K. Nie wiedzialam,
        ze to tylko fundamenty, choc znakomitej jakosci. Podlamalo mnie ponownie -
        przed dyplomem, poszlam do psychiatry, tym razem wybralam sobie slawe - i
        rzeczywiscie, madry, uroczy czlowiek, dal mi leki pod warunkiem, że bede
        kontynuowac psychoterapie.dyplom zdalam leki odstawilam, i poczulam sie
        kretynka, wyleczona, zwlaszcza ze zaszlam w ciaze - przerwalam terapie. Nawrot
        nastapil po trzech latach - teraz od roku chodze grzecznie do Rodzic po ludzku
        i bede chodzic, dopoki moja terapeutka uzna to za stosowne - depresja jest
        zdradliwa, to jak - no, nie pije juz rok, znaczy wszystko w porzadku u
        alkoholika. leki dla mnie to sytuacja awaryjna, depresja nie bierze sie z
        powietrza, trzeba znalezc przyczny.Obrzydliwa robota. Dobre w niej jest to, że
        mimo ze dowiedzialam sie o sobie mnóstwo roznych rzeczy, ktore najchetniej
        zakopalabym w podswiadomosci (zreszta to robilam ), to mimo wszystko zaczelam
        patrzec na siebie z wieksza sympatia i zrozumieniem, nie tylko na siebie, na
        innych też.I powoli widze, jak sie zmieniaja moje zachowania, czasami mnie to
        nagle zaskakuje, bo zazwyczaj wiaze sie z tematem ostatniej rozmowy.ale jeszcze
        dluga droga przede mna.
        • Gość: felicae Re: DEPRESJA NA SERIO/prozac IP: *.netia.pl 11.01.02, 11:15
          Ewo, mam do Ciebie pytanie - korzystasz z porad w fundacji Rodzić po Ludzku -
          czy dyżurujący tam psycholodzy przyjmują tam wyłacznie matki z problemami czy
          potencjalne matki ( czytaj brzdzietne kobiety ) z problemami też ?
      • Gość: Inez Re: DEPRESJA NA SERIO/prozac IP: *.unizeto.pl 11.01.02, 11:40
        Gość portalu: Monika napisał(a):


        > Wiem z doswiadczenia, ze w trudnych chwilach najl
        > epiej jest sie moc
        > wygadac komus, kto po raz setny jest w stanie wysluchac tych samych wynurzen -
        > tak przez pol roku
        > ratowala mnie moja przyjaciolka i tylko dlatego "wstalam z martwych"
        >


        A jak nie masz nikogo, komu mogłabyś się wygadać, wynurzyć ze swoich problemów?
        Mąż ciężko pracuje, a gdy wraca zmęczony z pracy do domu,to tylko marzy o tym,
        aby pooglądać telewizję, a później zasypia.
        Gdy zaczynam z nim rozmawiać o tym, co mnie gnębi, to pyta: "Oj, chyba okres ci
        się zbliża".
        • Gość: ewa Re: DEPRESJA NA SERIO/prozac IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.01.02, 15:19
          Przykro mi, ale nie wiem.Tzn chodzi o fundacje - ale maja strone www no i
          dodzwonic sie tez mozna - w informacji jest numer.
          A co do zwierzania sie mezowi, moj sam mial problemy i przeszedl trening
          rozmowy, przed tym nie wiedzial w ogole o co chodzi.Nie masz przyjaciolki?
        • Gość: ewa Re: DEPRESJA NA SERIO/prozac IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.01.02, 15:20
          p.s. nie mamy telewizora - dopoki byl, tez wolal sie gapic niz rozmawiac.
          • Gość: felicea Re: DEPRESJA NA SERIO/prozac IP: *.netia.pl 13.01.02, 11:24
            CO do zwierzania sie to ja mam takie dziwne wrazenie gdy zaczynam mowic o swoim
            stanie jakbym sie zwierzala z zarazenia choroby weneryczna....Moze ludzie mysla
            ze depresja jest zarazliwa ?
    • Gość: poranne Re: DEPRESJA NA SERIO IP: 213.134.154.* 25.01.02, 23:11
      cz,

      może opis tego przypadku pomoże Ci (chociaż trochę),
      trwało to ok. 2 lat.... zawsze uśmiechałem się nagle przestałem:)

      z perspektywy czasu myślę, że wydostałem się z tej próżni, dzięki kilku
      czynnikom...

      wydaje mi się, że farmakologicznie nie załatwia się problemu definitywnie, może
      doraźnie... ale przyczyna jest nadal, gdzieś tam głęboko...

      w moim przypadku...

      najpierw farmakologia... potem pierwsze podejście kilka poniedziałków (to była
      11.00:), po 5 spotkaniach przerwałem...ale wróciłem, jak bumerang:)

      do dziś jestem wdzięczny memu wybawcy za cierpliwość, w 2 podejściu odbyłem
      pełen cykl 10 spotkań -pomogło, było ciężko (to dłuższa historia)...

      dużo biegałem, plaża w nocy... można wyrzucać to z siebie krzycząc do Woli...:)

      znajomi, byli blisko, rozumieli... kobieta...


      muzyka... wtedy King Crimson, pierwsze płyty Radiohead...

      mrok kina...........długa historia,

      życzę Ci powodzenia, kolory wrócą, cierpliwości... trzymaj się :)








      • Gość: ewa Re: DEPRESJA NA SERIO IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.01.02, 23:18
        Ludzie nie wiedza, czego oczekujesz, nie wiedza jak rozmawiac, boja sie, ze
        maja cos zrobic, ze powinni cos zrobic. Z ta weneryczna to trafne - to po
        prostu bardzo wewnetrzne, intymne, ja wole gadac o seksie niz o przezyciach
        tego typu, przynajmiej z ludzmi spoza kregu, czesto w ogole nie potrafia
        sluchac...ale skad mieli sie nauczyc.Poszukaj kogos, kto sie na tym zna, bo np.
        sam to mial lub ma, albo jest psychoterapeuta, sam psycholog moze byc
        niebezpieczny, nie ma przygotowania .
        • Gość: Ciekawy Re: DEPRESJA NA SERIO IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.01.02, 00:27
          Na forum "GW" > ZDROWIE jest "podforum" Jak walczyć z depresją - polecam .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka