Gość: Spring
IP: *.alsv1.occa.home.com
02.01.02, 21:55
Facet, z ktorym sobie bylam, znienacka zerwal bardzo nas oboje krecaca
znajomosc!
Wg mojej oceny ruszyly go okolonoworoczne wyrzuty sumienia wobec rodziny, bo
gosc zonaty. (Powiada, ze nieszczesliwie,jak to zwykle, ale mnie to nie
obchodzi i nie rusza.)
Napisal rozpaczliwie- pozegnalnego maila i zamarl. Nie ma chlopa!
Po pierwszym szoku, bo wiem,jaki byl zwariowany na moim punkcie, nie czuje
zadnego zalu, rozpaczy ani niczego w tym stylu! Sama sie sobie dziwie.
Przeciwnie,jestem w swietnym humorku, ani sladu depresji.
Przeciez zabraklo mi stalej dawki uwielbienia, ktore chyba mnie przy nim
trzymalo. No i seks. Tego mi juz brakuje.
Co bedzie dalej?
Moze bede martwic sie pozniej?
A tak naprawde, to tylko ja wiem jak bardzo jestem wazna dla niego.
On jest jak dziecko.Z jednej strony zabawne, z drugiej-meczace.
Wiem, ze wroci.
Nieraz mi mowil, ze boi sie mojego wplywu na siebie, ze sie zatraca.
To, co zrobil,wbrew pozorom, tylko potwierdza jego slabosc. Sam sie
podkreca,glupi.
Wiem,ze jest juz zlapany i moze sie szamotac ile chce.
Mam go i tak!