prom_do_szwecji
16.04.08, 17:56
Nie wierze, ze znów. A jednak...tym razem chodzi o mojego byłego
faceta. Byliśmy razem ponad cztery lata, a potem mnie okrutnie
porzucił. Nie to, ze to świeze doswiadczenie - od tamtego momentu
minęło z pięć lat. Zawsze mieliśmy ze sobą kontakt, on podkreślał,
ze to układ czysto koleżeński. Ok, nie mozna zmusić człowieka do
miłości. Od paru dni sie jest mocno aktywny. Dzwoni i zali się, ze
jest samotny, ze mu sie w życiu nie ułozyło...Współczuje mu, bo na
pewno nie jest fajnie. Ale gdzies moja zła natura mówi mi: Gościu,
przeciez mnie zostawiłeś!!! Ja po tamtym rozstaniu dochodziłam do
siebie ze dwa lata. Teraz z kimś jestem i nie planuję żadnych zmian.
Wiem, ze mu ciężko, ale ja jakos nie czuje sie na siłach być siostrą
miłosierdzia. I nie bardzo wiem, jak go zdystansować.