Dodaj do ulubionych

Komunia Św.

21.04.08, 15:06
Mój chrześniak ma w maju Komunię Św.
Od roku żyję w konkubinacie,a na ową Komunie zostałam zaproszona
sama, bez partnera. Matka dziecka zna moją sytuację, a wręcz
osobiście rok temu poznała mojego partnera. Problem polega na tym,
iż nie wiem czy powinnam na nią jechać, czy nie?! Matka dziecka
zasłania się brakiem miejsc noclegowych. Z jednej strony mój niczemu
niewinny chrześniak, z drugiej mężczyzna z którym planuje życie.
Muszę opowiedzieć sie po jednej ze stron. Nadmienię, iż Komunia jest
za granicą - co stwarza dodatkowy problem, gdyz w sytuacji komuni w
Plsce zajechalibysmy jedynie do kościoła.
Obserwuj wątek
    • pierwsza_najlepsza Re: Komunia Św. 21.04.08, 15:15
      Jesli problemem jest mała ilość miejsc noclegowych, to wykupcie
      sobie nocleg w jakimś hostelu i wtedy będziesz wiedziala na pewno
      czy to była jedyna przeszkoda. Wiesz, jeśli nie ma naprawdę gdzie
      położyć ludzi spać, to ja się nie dziwię, ze mama chłopca wolała
      zaprosić kogoś sobie bliskiego niż mężczyznę którego widziała raz w
      życiu.
      • kiiiinka Re: Komunia Św. 21.04.08, 15:25
        Myślę że nie chodzi o "spanie", tylko o "grę" ze mną?! Tak jak
        napisałam najchętniej bym pojechała tylko do Koscioła, ale to jest
        daleko i na hotel mnie nie stać -tymbardziej prezent + dojazd, są to
        dla mnie duże koszty. Poza tym biorąc pod uwagę nasz wspólny wyjazd -
        matka dziecka widząc nas w kościele napewno zaprosiłaby nas na
        obiad, i co wtedy? Skorzystać z zaproszenia na poczęstunek - jeśli
        On nie była zaproszony. Najchętniej nie pojechałabym, tylko
        przesłała prezent. Nie bardzo jednak wiem czy wypada?!
    • papierowa.szklanka Re: Komunia Św. 21.04.08, 15:17
      jezu, ja bym nie pojechała na taką komunię...
      możesz tydzień wcześniej pojechać, dac dziecku prezent i wytłumaczyć, że nie
      masz jak przyjechać w dniu komunii i bardzo przepraszasz...
      i tak jesteś grzesznica, więc jedno kłamstewko dla dobra dziecka nie zaszkodzi :)
    • rosa_de_vratislavia Nie rób przykrości dziecku! 21.04.08, 15:32
      kiiiinka napisała:

      > Mój chrześniak ma w maju Komunię Św.
      > Od roku żyję w konkubinacie,a na ową Komunie zostałam zaproszona
      > sama, bez partnera. Matka dziecka zna moją sytuację, a wręcz
      > osobiście rok temu poznała mojego partnera.

      Komunia to uroczystość w dość wąskim gornie i wśród moich znajomych
      też nie zaprasza się często całych rodzin.
      Twój partner nie jest bliskim znajomym tej pani, być moze czułaby
      się skrępowana.
      Piszesz,że rzecz jest za granicą i nie stać Cię na hotel.
      A ją ma być stać na drogi hotel dla człowieka, którego widziała raz
      w życiu i z którym nic ją nie łączy?!
      Jedź!
      Nawet jeśli masz jej to za złe, nie rób przykrości dziecku. Nie
      jedziesz tam dla prezentu. Jako chrzestna powinnaś być przy dziecku
      w tym wążnym momencie, bo będzie mu przykro.
      • milleniusz Upraszczając 21.04.08, 17:15
        rosa_de_vratislavia napisała:

        > Jako chrzestna powinnaś być przy dziecku
        > w tym wążnym momencie, bo będzie mu przykro.

        To ja spłycę problem, bo nie przepadam jak ktoś się tak kategorycznie wypowiada,
        nie znając całości tematu. Jeśli rodzice mają czelność selekcjonować gości w ten
        sposób, to sami tę przykrość dziecku wyrządzają.

        W tym "ważnym dla dziecka momencie" najważniejszy jest w istocie prezent. Takimi
        dzieci tworzy współczesny świat. Ośmioletnie dzieciaki nie mają pojęcia o czym
        jest cała ta historia, i to nie jest tylko mój głos, zagubionego cynika, lecz
        niektórych hierarchów.

        Trzeba rozważyć. Ja bym albo pojechał razem i zatrzymał się w hotelu, jak
        sugerowano, albo nie pojechał w ogóle.
        • rosa_de_vratislavia Re: Upraszczając 21.04.08, 17:30
          milleniusz napisał:
          > W tym "ważnym dla dziecka momencie" najważniejszy jest w istocie
          prezent.

          No proszę. Moje dziecko przystępuje w tym roku do Komunii i nie
          interesuje się prezentami. Od chrzestnej dostanie pewnie zegarek, od
          ciotki lornetkę, pewnie wśród prezentów będzie Biblia i krzyżyk.
          Pieniędzy u mnie w rodzinie się nie daje.
          Sukienek typu Barbie też nie ma.
          Nie wiem czemu uważasz,że Komunia to kwestia prezentu.
          Ja bym pojechała, odwieszając na kołek moje relacje z mamą dziecka.
          Nie do niej jedzie inicjatorka wątku, tylko do swojej chcrześnicy.
          • milleniusz Re: Upraszczając 21.04.08, 17:40
            rosa_de_vratislavia napisała:

            > Nie wiem czemu uważasz,że Komunia to kwestia prezentu.

            Sądzę po większości, w tym i po sobie (ośmioletnim).

            Ale jeśli to jest przeżycie duchowe, to oczywiście masz rację. I być może
            niektóre dzieci to rozumieją, ale jest ich mniejszość. Większość cieszy się
            celebrą i oczekuje daniny.

            A przecież cała ta wokółkomunijna otoczka, to już mały ślub prawie. Całkowite
            wynaturzenie sakramentu. No ale przecież nie o religię w tym wszystkim chodzi.

            I znowu napiszę - są wyjątki, jak wspomniałaś. I cieszę się z tego.
            • rosa_de_vratislavia Re: Upraszczając 21.04.08, 17:45
              milleniusz napisał:

              > rosa_de_vratislavia napisała:
              >
              > > Nie wiem czemu uważasz,że Komunia to kwestia prezentu.
              >
              > Sądzę po większości, w tym i po sobie (ośmioletnim).

              No ok.
              Ale wydaje mi się,że w całej opisanej historii ważne jest dziecko.
              Matka chrzestna powinna na uroczystości być. Rodzice dziecka nie
              muszą fundować drogiego noclegu za granicą jej konkubentowi,którego
              widzieli raz w życiu.
              Stosunki z rodzicami można potem schłodzić,jeśli autorka wątku czuje
              się urażona,ale nie obrażać się i nie gryzmasić, olewając
              urocczystość DZIECKA.
              >
              > Ale jeśli to jest przeżycie duchowe, to oczywiście masz rację. I
              być może
              > niektóre dzieci to rozumieją, ale jest ich mniejszość. Większość
              cieszy się
              > celebrą i oczekuje daniny.
              >
              > A przecież cała ta wokółkomunijna otoczka, to już mały ślub
              prawie. Całkowite
              > wynaturzenie sakramentu. No ale przecież nie o religię w tym
              wszystkim chodzi.
              >
              > I znowu napiszę - są wyjątki, jak wspomniałaś. I cieszę się z tego.
          • figgin1 Re: Upraszczając 23.04.08, 11:05
            rosa_de_vratislavia napisała:
            No proszę. Moje dziecko przystępuje w tym roku do Komunii i nie
            > interesuje się prezentami.

            tez taka wersje utrzymywalam jako dziecko. lepsze prezenty byly.
      • vandikia no sor 22.04.08, 20:05
        ale zaproszenie jednej osoby z pary jest conajmniej niekulturalne

        skoro kogos nie stac, czy nie chce po prostu "wyprawiac komunii", a
        obecnosc chrzestnych jest wpisana w ten dzien, to niech zaprosi
        waskie grono osob, niech zrobi tylko kawe po uroczystosci w
        kosciele, ale niech sie zachowa na poziomie, zapraszanie jednej
        osoby wiedzac, ze ta z kims dzieli zycie jest okazaniem braku
        szacunku do tych osob.
    • mala_mee Re: Komunia Św. 21.04.08, 15:56
      Chrześniak to chrześniak. Masz obowiązki.
    • znowuwzyciuminiewyszlo Re: Komunia Św. 21.04.08, 16:31
      widze, ze juz nie tylko pod wzgleden sukienek komunie upodabniaja sie do slubow,
      ale takze tym, ze z ich okazji organizuje sie wesela, na ktore wszystkich trzeba
      zaprosic z 'partnerami'. Eeech, poganskie obyczaje...
    • sabriel Re: Komunia Św. 21.04.08, 16:58
      Bardzo nieładnie z jej strony,że stawia cię w takiej sytuacji.
      Ja bym jej powiedziała,że albo zaprasza razem z partnerem albo
      wcale.To,że żyjesz w konkubinacie, a nie w małżeństwie nie ma
      znaczenia. Przecież to jest stały partner,a nie jakiś przydupas na
      chwilę.
    • menk.a Re: Komunia Św. 21.04.08, 17:16
      Dziecko dzieckiem. Ale to rodzice Cię zapraszają lub nie. Jeśli nie otrzymałabym
      zaproszenia oficjalnego, nie pojechałabym ani pod kościół, ani nigdzie. I nie
      pozwoliłabym postawić się pod ścianą na zasadzie: albo albo.
      Dziecku złóż życzenia telefonicznie i finito.;)
      • rosa_de_vratislavia Re: Komunia Św. 21.04.08, 17:34
        menk.a napisała:

        > Dziecko dzieckiem.
        > Dziecku złóż życzenia telefonicznie i finito.;)


        Ale to rodzice Cię zapraszają lub nie. Jeśli nie otrzymałaby
        > m zaproszenia oficjalnego, nie pojechałabym ani pod kościół, ani
        nigdzie.

        Kurczę, królowa brytyjska jest chyba mniej sztywna...
        Komunia to nie wesele, gdzie się trzeba zapraszać "z partnerem", bo
        są tańce. Nie rozumiem, po co na tej imprezie facet, którego dziecko
        w ogóle nie widziało?
        • menk.a Re: Komunia Św. 21.04.08, 17:43
          Czy oficjalny papier, gdyby autorka go miała, stanowiłby podstawę do zaproszenia
          jej partnera, z którym sobie życie układa? Rozumiem brak zaproszenia dla
          'partnera' jakiejś nastolatki, ale zaproszenie na uroczystość dorosłej kobiety z
          jej partnerem...
          Rodzina zatem powinna wykazać się kindersztubą i uszanować to, że autorka z kimś
          jest. ;)
          • rosa_de_vratislavia Re: Komunia Św. 21.04.08, 17:49
            menk.a napisała:

            > Czy oficjalny papier, gdyby autorka go miała, stanowiłby podstawę
            do zaproszeni
            > a jej partnera, z którym sobie życie układa?

            Ja bym pojechała, gdyby mnie zaproszono bez męża. Co innego, gdy
            rodzina zna daną parę, a co innego - gdy to jest dla nich obcy
            człowiek.
            Podkreślam,że zapraszają rodzice,ale obrażając się na nich -
            obrażasz dziecko,które nie zrozumie, czemu chrzestna mama je olała.
            Dlatego zdziwiły mnie Twoje słowa,że "dziecko dzieckiem" i wystarczy
            zadzwonić i złożyc życzenia, bo bez ukochanego się nie ruszamy na
            krok.
            • menk.a Re: Komunia Św. 21.04.08, 18:25
              Obcy człowiek... Kurcze, nawet jeśli ktoś weźmie z kimś ślub to w sumie też
              obcy. Wszak więzów krwi nie ma, prawda?
              Rodzice nie zapraszając kogoś, z kim sobie chrzestna, ciotka życie układa, nie
              tylko obrażają jej partnera, ale też tę ciotkę, chrzestną ich dziecka.;)
          • milleniusz Konkubent jest be... 21.04.08, 17:54

            > Rodzina zatem powinna wykazać się kindersztubą i uszanować to,
            > że autorka z kimś jest. ;)

            Nie z kimś, tylko z konkubentem! :)

            Jezu, czy ktoś kiedyś wymyśli normalną nazwę, dla ludzi żyjących ze sobą bez
            ślubu? "Oskarżona dźgnęła swego konkubenta siedem razy ostrym narzędziem w
            okolicę krocza". O, w takim zdaniu "konkubent" mi pasuje. Ale dlaczego autorka
            wątku chce jechać na tę komunię ze swym konkubentem? Może niech pojedzie ze
            swoim chłopakiem. A jeśli to kto inny niż konkubent, to może nawet lepiej, bo
            zdaje się, że konkubent jest zwyczajnie nielubiany.

            Ludzie, apeluję do Was: odkonkubinujcie się. :)
            • menk.a Re: Konkubent jest be... 21.04.08, 18:26
              Właśnie. Rada Języka Polskiego mogłaby wziąć sobie na tapetę wymyślenie jakiegoś
              określenia zastępczego miast 'konkubenta i konkubiny'.;)
            • znowuwzyciuminiewyszlo Re: Konkubent jest be... 22.04.08, 12:23
              Ale czemu ludzie tak nie lubia tego slowa? Slowo jak slowo. Co innego, ze jakos
              tak sie dziwnie w wiadomosciach sklada, ze pani, ktora w owo krocze dzgnela jest
              konkubina, a gwiazda zyjaca w nieformalnym zwiazku nazywa sie partnerka zyciowa.
              A ze ja gwiazda nie jestem, tytul konkubina mi nie przeszkadza.
              • mala_mee Re: Konkubent jest be... 22.04.08, 12:30
                Bo zly wydźwięk tego słowa był przez lata kładzony do łba.
                Mi się nie podoba i konkubina bym nie chciała być. Własnie z tego
                powodu. No dobra. Nie tylko z tego.
              • milleniusz Re: Konkubent jest be... 22.04.08, 12:37
                znowuwzyciuminiewyszlo napisała:

                > Ale czemu ludzie tak nie lubia tego slowa?

                Bo jest to określenie prawne i stricte techniczne. Nie ma w sobie nic z ciepła,
                czy emocji. Nie widzisz tego?

                Przed chwilą wsiadłem w auto i pojechałem do lekarza. Ale w zasadzie też udałem
                się na specjalistyczną konsultację medyczną prowadząc pojazd mechaniczny. Albo -
                czy jak się kochasz ze swoim konkubentem (sic!), to odbywasz stosunek płciowy?
                Litościwie pominę bardziej techniczne dywagacje, choć one jeszcze lepiej
                oddałyby różnice języka potocznego i technicznego.

                Jak kto lubi. Kwestia smaku i stylu. Dla mnie jest to absolutnie nie do
                zaakceptowania.
                • znowuwzyciuminiewyszlo Re: Konkubent jest be... 22.04.08, 14:29
                  tym samym tropem idac powinnismy zrezygnowac ze slow maz i zona?
                  • milleniusz Re: Konkubent jest be... 22.04.08, 17:23
                    znowuwzyciuminiewyszlo napisała:

                    > tym samym tropem idac powinnismy zrezygnowac ze slow maz i zona?

                    Oj, uparta jesteś. :)

                    Mąż i żona to język potoczny, nie ma w tym nic oficjalnego. Małżonek, małżonka -
                    to byłoby bardziej sztywniacko, no ale nie aż tak jak konkubent. Przedstawiłabyś
                    koleżance chłopaka mówiąc "Ola, poznaj mojego konkubenta, Pawła"?
                    • znowuwzyciuminiewyszlo Re: Konkubent jest be... 22.04.08, 17:55
                      czemu nie? Moj brat ze swoja konkubina tak sie do siebie zwracaja,
                      zartobliwie-pieszczotliwie. Slowo malzonka tez jest calkiem fajne :-)
                      • milleniusz Re: Konkubent jest be... 22.04.08, 18:18
                        znowuwzyciuminiewyszlo napisała:

                        > czemu nie? Moj brat ze swoja konkubina tak sie do siebie zwracaja,
                        > zartobliwie-pieszczotliwie. Slowo malzonka tez jest calkiem fajne :-)

                        Jej, jestes odporna na argumenty. :P

                        Zartobliwie wiele mozna powiedziec. Natomiast konkubinat ma wydźwięk negatywny.
                        Przeczytaj tu: pl.wikipedia.org/wiki/Konkubent

                        To nie jest dobre słowo. Jak ludzie chcą sami się tak nazywać, to wolna wola.
                        Niech i tak będzie. To nie jest jakiś specjalnie ważki problem w skali światowej. :)
                        • znowuwzyciuminiewyszlo Re: Konkubent jest be... 22.04.08, 18:22
                          No ale o co chodzi - to sie nazywa konkubinat, tak jak malzenstwo nazywa sie
                          malzenstwem. Chyba nie bedziemy oczekiwac od innych, ze beda mojego konkubenta
                          nazywac 'misiaczkiem-prosiaczkiem marysi' bo slowo konkubent jest zimne i bez
                          emocji.

                          tak wogole, to o czym my tu rozmawiamy? W sumie dziewczyna sama nazwala swoj
                          zwiazek konkubinatem. Inna sprawa, ze nie sadze, ze to wlasnie owa wolnosc
                          zwiazku wplynela na niezaproszenie 'partnera', ale to temat do innego drzewka w
                          tym domku.
                          • znowuwzyciuminiewyszlo Re: Konkubent jest be... 22.04.08, 18:22
                            domku? watku! domek mi sie zamarzyl ;-)
                            • milleniusz Re: Konkubent jest be... 22.04.08, 18:30

                              > domku? watku! domek mi sie zamarzyl ;-)

                              Nie mam siły się spierać. Dla mnie jest to pejoratywne, i już. Jeśli kogoś nie
                              razi, to tym lepiej. Nie każdy musi mieć taką samą wrażliwość.
    • happy_time Re: Komunia Św. 21.04.08, 20:01
      Rodzice dziecka zachowali się niezbyt kulturalnie, ale czy to jest powód, żeby
      nie odwiedzić dziecka. Jesteś chrzestną więc masz z tego powodu obowiązki. Może
      na prawdę nie maja miejsca, żeby przenocować Twojego partnera. W końcu nie
      wszędzie musicie być razem :)
    • eluch_a Re: Komunia Św. 21.04.08, 21:01
      Komunia to nie jest wesele, gdzie zaprasza się z partnerami. Na
      mojej też był mój chrzestny bez żony, zresztą zaproszone było
      niewiele osób. Myślę, że powinnaś pojechać sama. Twój facet jest
      chyba na tyle duży, że może zostać sam w domu, prawda? I to nie jest
      kwestia opowiadania się po którejś ze stron, żaden poważny konflikt.
      Gdyby to było wesele, rozumiałabym twoje rozterki i samej trudno
      byłoby mi coś doradzić. Ale jeżeli kwestia Komunii i obiadu po samej
      uroczystości - jedź!
      • feminasapiens Re: Komunia Św. 22.04.08, 12:39
        A jaki w ogóle jest problem jakbyś, droga założycielko wątku
        pojechała sama?

        Ja nie widzę w tym żadnego problemu.
    • spacecoyote Re: Komunia Św. 22.04.08, 12:40
      Komunia to ma byc podobno skromna uroczystosc o podlozu religijnym,
      a nie wielkie party dla wszystkich krewnych i znajomych krolika. Ja
      bym sie w ogole nie przejela, ze partnera nie zapraszaja. Kim on w
      koncu jest dla tego dziecka?
    • ksieni_smutnego_pierdofonu Re: Komunia Św. 22.04.08, 14:47
      ta kobieta jest niepoważna. stawia cię w szeregu i traktuje niczym małą,
      niegrzeczną dziewczynkę.
      • kiiiinka Re: Komunia Św. 22.04.08, 15:04
        krótko i sensownie. W jednym zdaniu zawarłaś całe moje emocje.
        • ksieni_smutnego_pierdofonu Re: Komunia Św. 22.04.08, 15:07
          pytanie za 100 pkt. - co masz zamiar z tymi emocjami zrobić? jak zareagujesz?
          • kiiiinka Re: Komunia Św. 22.04.08, 15:15
            Tak jak juz pisałam w 3 poscie - najlepiej bym nie pojechała, i tak
            chyba zrobię. Nie dlatego że jestem "królową", ale dlatego, że
            wszystkich gości - a jest ich około 20 - pozapraszała z całymi ich
            rodzinami, tylko nie mnie z moją. Być może ma problem z noclegami -
            ale przy tylu innych osobach cóż znaczy "ta" jedna? Dlatego myslę,
            że nie chodzi o żaden nocleg - tylko jest to ewidentna dyskryminacja
            moich wyborów. Wiem, że głównie ucierpi na tym chrześniak - ale ja
            mam 33 lata, kawał życia za mną - i uważam że jak teraz dam się
            zaszufladkować, tak też będę traktowana. A nie obojętne dla mnie
            jest też w tym przypadku, okazanie szacunku mojemu partnerowi. Jadąc
            podkreślę, że mam go w ....
            • mala_mee Re: Komunia Św. 22.04.08, 15:25
              Powtarzam jeszcze raz.
              Skoro się już zgodziłas być chrzestna to masz obowiązki. Nie
              musiałaś. A jak już się tego podjęłaś to dokończ to.
            • sabriel Re: Komunia Św. 22.04.08, 17:47
              Ja bym jednak nie pojechała i wyjaśniła jej dlaczego.Zapytaj ją czy byłaby
              zadowolona gdybyś to ty zaprosiła ją samą (np. na ślub) bez męża.Z pewnością nie.
              Skoro pozapraszała innych z rodzinami, a twojego partnera olała znaczy się, że
              dosyć wybiórczo podchodzi do sprawy i dzieli gości na lepszych i gorszych.

        • mala_mee Re: Komunia Św. 22.04.08, 15:10
          To krótko mi odpowiedz na inne pytanie.
          Po co się zgodziłas być chrzestną???
          • kiiiinka Re: Komunia Św. 23.04.08, 08:26
            zgodziłam się być chrzestną 9 lat temu inigdy bym nie pomyslała że
            matka dziecka, a moja kuzynka tak sie w przyszłości zachowa, że
            jesli nie będę miała męża a jedynie z nim żyła, zaprosi mnie - na
            jakąkolwiek uroczystość - bez niego.Bo niby dlaczego? Swoją siostrę
            i brata zaprosiła z mężami i żonami, a w myśl niektórych postów
            miała ich również zaprosić samych?! Równie dobrze można gdybać po co
            moja kuzynka chciała bym była chrzestną, jeśli teraz zaprasza mnie
            samą? Wg. mnie to głupie, bo biedni nie są, ale jeśli nawet to niech
            wszystkim "da" po równo - tymbardziej że ja jestem Chrzestną, a
            traktuje mnie byle jak. Nie chcę niczego szczególnego, ale teraz
            czuję się jak trędowata. Oczywiscie ze mój partner nie jest do mnie
            przywiązany i mogłabym jechać bez niego, ale wszystko mi mówi, że
            nie! Dlaczego właśnie ja mam jechać sama? Wypadłam sroce spod ogona?
            Poza tym nie jest to na miejscu że mogę tam dojść piechotą, muszę
            tam dojechać, a zawsze w dwójkę raźniej, no i przyjemniej.
            Zapraszając mnie w ten sposób upokarza mnie. Czy aby napewno,
            wszyscy którzy są za tym abym pojechała sam, by w podobnej sytuacji
            pojechali? Wyobraźcie to sobie. Oczekujecie z radością zaproszenia
            do kuzynki za granicę, do chrześniaka na komunię dla Was dwojga, a
            otrzymujecie, tuz przed, bo na początku kwietnia zaproszenie tylko
            dla siebie. Dojechać trzeba 800 km. Samej autem strach, autobusem
            nie bardzo bo musiałabym być tam tydzień- a mam sygnał o braku
            miejsc do spania. Chrześniak jest bardzo ważny, ale czy przede mną w
            myśli o nim, nie powinni być rodzice? Przecież to oni mają
            bezpośredni wpływ na to że np. nie przyjadę - i muszą się z tym w
            owej sytuacji liczyć. P.S. Bardzo dziękuję Wam wszystkim za wszelkie
            odpowiedzi.
            • mmaupa Re: Komunia Św. 23.04.08, 10:49
              Bede nieczula i gruboskorna: tak, ja pojechalabym sama, bo moj partner nijak sie
              ma do chrzesniaka. 800 km? Bez przesady, myslalam, ze na drugi koniec Europy.
              Troche samodzielnosci! Robisz z igly widly.
              • angazetka Re: Komunia Św. 23.04.08, 10:59
                Przecież nie chodzi o te 800 km, tylko o to, że wszyscy zostali
                zaproszeni z partnerami, a ona jedna nie. W tej sytuacji też
                wahałabym się, czy jechać, bo to kuzynka zachowała się chamsko,
                próbując wychowywać dorosłą osobę.
                • mmaupa Re: Komunia Św. 23.04.08, 11:27
                  Ale nie wiemy jaki jest stosunek tychze partnerow do DZIECKA. Byc moze
                  pozapraszane rodziny sa z chrzesniakiem bardzo blisko zwiazane, podczas gdy
                  partner autorki watku poznal kuzynke raz, a dziecko? Nie wiemy, czy w ogole.
    • mmaupa Re: Komunia Św. 22.04.08, 15:21
      Tez nie rozumiem, czemu nie mozesz jechac sama - przywiazal cie do siebie twoj
      partner, czy jak? Rozumiem, gdyby to byl ukochany "wujek" ktorego nie moze
      zabraknac na zadnych urodzinach dziecka - ale ktos kto widzial dziecko raz w
      zyciu? No bez przesady.

      Poza tym pomysl - czy ukochanemu naprawde zalezy na siedzeniu w kosciele przez
      2h, ogladaniu wszystkich cioc i zajmowaniu sie jakims dzieciakiem ktorego
      widzial raz w zyciu?

      Chyba jako matka chrzestna zobowiazana jestes do udzialu w takich
      uroczystosciach - ale konkubent nie. Ja bym mu oszczedzila tej watpliwej
      przyjemnosci.
    • vandikia Re: Komunia Św. 22.04.08, 19:59
      wzielabym faceta ze sobą, zapewnila sobie nocleg na wlasna rekę,
      poinformowalabym o tym matke chrzesniaka i jesli upieralaby sie, ze
      mam przyjsc sama, to poszlabym na uroczystosc w kosciele, pozniej na
      pol godziny tam gdzie beda swietowac komunie, a pozniej wrocilabym
      do faceta i spedzila z nim fajnie reszte dnia.
    • aeris Re: Komunia Św. 22.04.08, 21:48
      sluchaj kiiiinka,
      wg mnie matka chrzesniaka traktuje Cie niepowaznie. Masz swoje lata,
      i nie jestes pierwszym lepszym gosciem ale chrzestnym. masz prawo
      sie wybrac z partnerem, zwlaszcza ze to wyprawa za granice;/
      czy nie mozesz po prostu porozmawiac z matka chrzesniaka szczerze?
      ze czujesz sie traktowana protekcjonalnie i niepowaznie? i spytac
      szczrrze czy maja problem jesli chodzi o twojego partnera?
      a jesli sie bedzie upierac, ze to kwestia noclegu powiedz ze twoj
      partner zamieszka w hotelu:P

      jedz ale nie sama:P
      • kiiiinka Re: Komunia Św. 23.04.08, 12:01
        dla mnie nie ma znaczenia fakt, jak jest blisko z dzieckim, a
        jeśli.. to marginalny. Wiadomo, że jej rodzeństwo jest z jej całą
        rodziną bliżej, niz ze mną. Jednak cóż to ma za znaczenie w
        uroczystosciach, gdzie z reguły każdy chce uczestniczyć ze swoimi
        bliskimi. Przecież jeśli pójdziemy za myslą "że mój chrześniak nie
        zna mojego partnera i nie jest z nim zwiazany" a ja pojadę bez
        niego - to oni nigdy sie nie będą znali, nigdy nie stworzą żadnych
        więzi i nawet na jego ślub pojadę sama - bo przecież w dalszym ciągu
        będzie to dla niego obcy człowiek.
        • mmaupa Re: Komunia Św. 23.04.08, 13:04
          Slub to inna sprawa, a tym bardziej wesele. Zaprasza sie "z osoba towarzyszaca"
          chocby po to, zeby bylo z kim potanczyc. W komunii chodzi o dziecko, nie o
          ciebie lub konkubenta - i o chrzesniaku powinnas myslec przede wszystkim.

          To moje zdanie, ale zrobisz jak uwazasz.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka