Dodaj do ulubionych

molestowanie w pracy...

25.04.08, 17:44
Daleka jestem od bagatelizowania tego problemu. Ale ta rozmowa:
www.gazetawyborcza.pl/1,76842,5133167.html to jest chyba jakiś dowcip.
Obserwuj wątek
    • dr.verte Re: molestowanie w pracy... 25.04.08, 17:46

      to sprecyzuj co cie tak śmieszy?
      • agataku Re: molestowanie w pracy... 25.04.08, 17:50
        Ano zapewne to, że pani, która udziela wywiadu wydumała sobie gdzieś w chorej
        głowie fakt molestowania...
        • trypel Re: molestowanie w pracy... 25.04.08, 17:50
          sprzed 18 lat...
          • dr.verte Re: molestowanie w pracy... 25.04.08, 17:52
            trypel napisał:

            > sprzed 18 lat...


            to po ilu latach już się "nie liczy" ?
            • trypel Re: molestowanie w pracy... 25.04.08, 17:53
              Sam sobie odpowiedz na to pytanie.
              18 lat temu ukradli mi radio z malucha... kurde musze sie poskarżyć bo dopiero
              zrozumiałem że to złe było
              • dr.verte Re: molestowanie w pracy... 25.04.08, 17:58

                nie no, do pewnych spraw dopiero dojrzewa społeczeństwo i system
                prawny , i tak jesteśmy 100 lat za murzynami

                wcześniej nie można sie było nawet poskarżyć

                • trypel Re: molestowanie w pracy... 25.04.08, 18:04
                  No tak a teraz jak sie ma ponad 40 lat to miło powspominać że kiedyś sie było
                  zatrudnionym z uwagi na własną atrakcyjność :)

                  Wszelkie oskarżenia sprzed lat zawsze pachną mi podejrzliwie, jak już nikt nic
                  nie pamieta i nie może sie bronić to można wiele rzeczy wymysleć
                  • dr.verte Re: molestowanie w pracy... 25.04.08, 18:08
                    > jak już nikt nic
                    > nie pamieta i nie może sie bronić to można wiele rzeczy wymysleć
                    >


                    kto się ma bronić(chyba najwyżej ta babka przed głupimi komentarzami)
                    nikogo z nazwiska nie oskarża przecież i nie wskazuje winnych
                    paluchem, opowiada co ją spotkało
        • dr.verte Re: molestowanie w pracy... 25.04.08, 17:51

          dlaczego wydumała?
          • agataku Re: molestowanie w pracy... 25.04.08, 17:57
            zadajesz to pytanie, bo nie przeczytałeś artykułu, czy dlatego, że naprawdę nie
            wiesz?

            to jakaś chora baba. dostała pracę po znajomości, potem była zdziwiona, że ma
            mało do roboty, a na koniec jak szef jej powiedział, żę będzie musiała wyjeżdżać
            w delegacje, to uznała, że jest molestowana.

            jednakże po tej traumie, kiedy widzi, że obok niej dochodzi do aktu
            molestowania, nie wtrąca się, bo co to da?

            Nie dziwi mnie, że nie chciała podać nazwiska. ja teżbym nie podpisała się pod
            takimi bzdurami
            • dr.verte Re: molestowanie w pracy... 25.04.08, 18:00

              baba pisze o innych czasach , rzeczywistość się zmienia b.dynamicznie


              • agataku Re: molestowanie w pracy... 25.04.08, 18:04
                to odkryłeś Amerykę
                • dr.verte Re: molestowanie w pracy... 25.04.08, 18:06

                  ale chyba przed Tobą
      • 2szarozielone Re: molestowanie w pracy... 25.04.08, 17:53
        To, co ta kobieta mówi o zawodzie sekretarki (który w poważnych firmach zajęciem
        łatwym nie jest). To, że się kupę czasu zastanawiała, co jej się "nie zgadza" w
        pracy, w której nie miała żadnych obowiązków. To, że uważa, że walczy z
        molestowaniem, choć otwarcie przyznaje, że nigdy nie interweniuje, ani nie
        pomaga, gdy takie przypadki widzi. To, że widzi większy problem w tym, że
        koledzy ją obgadują, niż w tym, że pracodawca przyjmuje do pracy kandydatki wg
        kryterium długości spódnicy. To, że mając takie "traumatyczne doświadczenia" z
        molestowaniem, na rozmowę kwalifikacyjną przyjeżdża w "rajstopach i koszulce"...
        No masa rzeczy.
        • taki_s_obie poruszasz tu dosc stary temat.... 25.04.08, 17:58
          jak na sexy ubrana kobiete zwracaja uwage faceci to oznacza, ze ja molestuja
          seksualnie. jak nie zwracaja uwagi to sa po prostu niewychowane chamy i cepy.

          ale masz racje, ten artykul cos mnie nieladnie pachnie samouwielbieniem.
          • 2szarozielone Re: poruszasz tu dosc stary temat.... 25.04.08, 18:06
            Poruszam? Nie zamierzałam. Po prostu uderzyło mnie, że ta kobieta w tej rozmowie
            sprawia wrażenie... hmmm... nierozgarniętej gęsi nakarmionej
            pseudofeministycznym bełkotem. I dziwi mnie, że WO coś takiego drukują. To w
            zasadzie sabotaż słusznej sprawy :/
            • agataku Re: poruszasz tu dosc stary temat.... 25.04.08, 18:20
              Dokładnie, nie mogę się oprzeć wrażeniu, że ten artykuł to prztyczek w nos dla
              feministek i kobiet walczących z prawdziwym molestowaniem. Ta pani to po prostu
              jakieś kuriozum, ośmiesza prawdziwe poszkodowane.
            • selica Re: poruszasz tu dosc stary temat.... 25.04.08, 19:54
              Właśnie ostatnio rozmawiałam o tym artykule z dwoma koleżankami i
              wszystkie zgodnie stwierdziłyśmy, że 'molestowanie' to chyba lekkie
              nadużycie, przynajmniej sensu stricto. Kobeta pracuje na uniwerku z
              tego, co pamiętam, więc nierozgarniętą gęsią raczej chyba być nie
              powinna, ale uważam, że w obliczu całej olsztyńskiej afery, czy
              skandalu w samoobronie, to był wyjątkowo zły przykład. Byłam
              zaskoczona.
              • 2szarozielone Re: poruszasz tu dosc stary temat.... 25.04.08, 20:02
                Jest nierozgarniętą gęsią pracującą na uniwerku. Albo rozmowa w jakiś sposób
                została zniekształcona w celu zrobienia z niej idiotki.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka