Dodaj do ulubionych

moja zona nosi fotke jakiegos faceta ....

IP: 134.65.105.* 04.01.02, 16:02
szukalem w domu ostatnio stu marek niemieckich, tuz przed swietami.
Czas je wymienic. Takie rzeczy u nas w domu sa w roznych miejscach,
starych portfelikach, za okladkamu paszportow itp... Zamiast banknotu
znalazlem za okladka dowodu osobistego zony fotke jakiegos palanta,
na oko 15 lat od niej mlodszego. Jakis taki kolorowy, Hindus, Pakistan
albo kto...? co za cholera?
mysle sobie. Wkrotce wyjezdzalismy spotkac sie z siostra zony -
niewidziana od dwoch lat. Poznany czlowiek podczas tego pobytu,
chcial dostac odemnie wizytowke zony i na te fotke natknalem sie
ponownie. Juz wtedy poczulem sie nieswojo. Musiala ja wyjmowac i
sie chwalic siostrze swoja zdobycza bo byla wlozona inaczej. Po
powrocie do domu sam sprawdzilem czy fotka jest na miejscu -za
okladka dowodu. Okazalo sie ze zniknela.
Czy mam z nia porozmawiac? czy moze jak znow sie natkne zrobic
piekne kolorowe ksero i przykleic jej w dowodzie obok jej zdjecia a
ponizej umiescic fotki naszych dzieci?
moze ktos mi da lepszy pomysl. Rozmowa nie rezultatu. Ona bedzie
milczala i nie odpowie na zadne pytanie albo wcisnie mi kit ze to kolega
z dawnych czasow.
a, i jeszcze drobiazg .. kupila sobie ksiazki o buddyzmie, plyte Cd z
muzyka hinduska i zapisala sie na joge.
czy to o czymkolweik swiadczy? czy moze jestem nienormalnie
zazdrosny? powiem ze juz przechodzilismy kryzys malzenski z
powodu jej zdrady -2 lata temu.
Obserwuj wątek
    • Gość: Kim Re: moja zona nosi fotke jakiegos faceta .... IP: 213.77.91.* 04.01.02, 16:32
      Współczuję Ci. Ja kiedyś w portfelu męża znalazłam liściki miłosne
      od "przyjaciółki" - podobno tylko się przyjaźnili, ale w takim razie po co to
      trzymał???? To było okropne. Rusz temat, może warto porozmawiać, niech chociaż
      wie, że wiesz.
      Trzymaj się, pozdrawiam.
      • Gość: liv Re: moja zona nosi fotke jakiegos faceta .... IP: 212.76.37.* 04.01.02, 17:48
        Nie, kup drogie perfumy (o zapachu, ktorego żona nie lubi) zapakuj we
        wstążeczkę, wstaw do szafy, czy gdziekolwiek; udaj, ze chowasz postaraj sie,
        żeby "znalazła".... potem jak bedziesz wiedział, że się na nie natknęła po
        prostu wyrzuć. Wróci w trzy sekundy, jak poczuje się zafrozona. Powodzenia!!!
        • Gość: maz Re: moja zona nosi fotke jakiegos faceta .... IP: 134.65.105.* 04.01.02, 18:10
          ona i tak caly czas pewnie sie boi i zyje w ustawicznym zagrozeniu ze
          sprawa sie wyda ... jak znajdzie te perfumy niby przeznaczone dla innej
          , to raczej tym bardziej bedzie sie mscila i szukala rewanzu. Ma taka
          nature albo jej nie znam. A moze sie myle?
          Ta historia pewnie trwa od lata. Latem nie chciala z nami jechac na
          wakacje i wolala zostac w domu i pracowac. Tuz przed wakacjami
          poklocilismy sie. Zamiast do pracy, poszla z jakims znajomym na basen .
          Wydalo sie. Upuscila na podloge 2 przedarte bilety z data i godzina
          wstepu.
          Potem z dziecmi pojechalem na tydzien pod namiot. Tak... zaczynam
          sobie przypominac rozne detale...
          farba do wlosow w lazience produkowana w Pakistanie .. zdziwila mnie
          bo takie opakowania rzucaja sie w oczy, trzeci swiat ...koraliki
          podobne do tych co ma ten koles na fotce tez sobie na szyi zawiesila
          mniej wiecej wtedy ...
          zaczyna mi sie ta ukladanka ukladac ... fragmentami... musiala sie
          dowartosciowac przebywajac w jego towarzystwie. Nie mam nic
          przeciwko trzeciemu swiatu ale wiadomo ze jesli koles wyemigrowal
          do obcego kraju to ma klopot ze znalezieniem dla siebie kobiety. Nie
          ma pieniedzy i ma marna prace. Przy nim mogla byc gwiazda.
          nie wiem czy wytrzymam przez weekend aby z nia o tym nie
          porozmawiac, tylko pewnie niczego sie nie dowiem????
      • stern_de Re: moja zona nosi fotke jakiegos faceta .... 09.01.02, 14:05
        Gość portalu: Kim napisał(a):

        > Współczuję Ci. Ja kiedyś w portfelu męża znalazłam liściki miłosne
        > od "przyjaciółki" - podobno tylko się przyjaźnili, ale w takim razie po co to
        > trzymał????

        po nic,
        po prostu ich nie wyrzucił.
        nie chcę go usprawiedliwiać na siłę, ale to wcale nie musiało coś znaczyć.

        w portfelu mam pełno śmieci (dowody wpłat, odcinki z bankomatów, rachunki -
        zupełnie mi niepotrzebne i też tego nie wyrzucam - chociaż nie jestem w stanie
        znaleźć żadnego racjonalnego powodu. (fakt nie mam liścików miłosnych :) )

        > Trzymaj się, pozdrawiam.

        pozdrowienia
        marcin
        • Gość: Kim Re: moja zona nosi fotke jakiegos faceta .... IP: 213.77.91.* 09.01.02, 15:15
          Tylko że on był szalenie pedantyczny - to ja noszę całą "historię choroby" w
          portfelu, a on nie!!! Ale to już historia.
    • Gość: zgret Re: moja zona nosi fotke jakiegos faceta .... IP: *.proxy.aol.com 04.01.02, 18:07
      Wspolczuje, kolego. Najpierw upewnij sie, ze to nie portret Buddy, Dalaj Lamy
      czy innego 17 wcielenia inszego swietego. Nastepnie-szczera do bolu ROZMOWa.
      Jezeli nie chce rozmawiac, to masz problem, znaczy, ze traktuje Cie jak dupka i
      to zaboli, pal szesc, ze nie kocha, bo to wiadomo od dwoch lat, ale zaboli
      milosc wlasna. Nastepnie w zaleznosci od Twojej sytuacji geopolitycznej:
      a)masz kase-wez rozwod(bo bedziesz wkrotce bulil na uroczego hinduska, jesli
      sie zrodzi w szczesliwym stadle malzenskim), zabierz dzieci, wez 3 kroki
      rozbiegu i ja kopnij w dupe.
      b)nie masz kasy-nie odzywaj sie, udaj sie na emigracje wewnetrzna i kup sobie
      beret rozmiar XXL, coby troche zakryl poroze.
      Dalsze wskazowki nie maja sensu, jest za duzo mozliwosci. Tak w ogole nie
      zalamuj sie, bedzie lepiej. Pozdrowienia!!!
      • Gość: mor Re: moja zona nosi fotke jakiegos faceta .... IP: *.gazeta.pl 04.01.02, 18:51
        Mam wrażenie mężu ze trenujesz na forum talenyt literackie a nie opowiadzasz o
        rzeczywistych problemach małżenskich ale niech tam narazie niezle ci
        idzie...pisz ...agenta poszukamy pózniej ..mam znajomych w pewnym wydawnictwie..
        • Gość: maz ksiazka IP: 134.65.105.* 04.01.02, 19:03
          Prawda jest ze od 2 lat pisze ksiazke i kilka osob czeka na nia. Urywki
          czytali najblizsi. Zreszta napisalem juz kiedys i wydalem 3 ksiazki, dwie
          inne kupiono, ale z uwagi na przeksztalcenia w firmie nie ukazaly sie.
          Gryzmole i stukam juz jakis czas, przeplatam fabule z ficja, ale kartkami
          rzadza emocje, prawda i pasja. Sa tez zdjecia. Rzeczy udawane nigdy
          nie sa prawdziwe, nie maja mocy, nie wciagaja. Ksiazka jest o
          emocjach, o swiecie wartosci w roznych kulturach, potrzebie
          korespondencji, o przyjani , obludzie, rozczarowaniu i wreszcie o
          bolu. Ksiazka skonczy sie happy endem. Uwielbiam pozytywne
          myslenie .
          • schone Re: ksiazka 05.01.02, 09:37
            Aha, wiec tutaj szukasz watku?
    • Gość: Cornelia Re: moja zona nosi fotke jakiegos faceta .... IP: 10.0.218.* 07.01.02, 23:11
      Jeśli Twoje kłopoty małżeńskie są prawdziwe to cóż... zgadzam się ze Zgredem,
      żona wodzi Cię za nos i Ty sobie na to pozwalasz! Jeśli piszesz książkę - to
      powodzenia! Podaj może też tytuły już napisyanych pozycji - może znajdziesz tu
      wiernych czytelników... :)))
      Pozdrawiam
      Cornelia
      PS. Może maja historia Cię zainteresuje :))), służę też radą w kwestiach
      małżeńskich, zdrada też nie jest mi obca.
    • maxwella To się w głowie nie mieści! 09.01.02, 14:00
      Jakim prawem grzebiesz w jej rzeczach?
      • stern_de Re: To się w głowie nie mieści! 09.01.02, 14:07
        maxwella napisał(a):

        > Jakim prawem grzebiesz w jej rzeczach?

        obrona przez atak,
        urocze,
        stary dobry sprawdzony sposób :))))))
        • maxwella Re: To się w głowie nie mieści! 09.01.02, 14:10
          Czy naprawdę nie widzisz nic niewłaściwego w grzebaniu w cudzych rzeczach? Może
          czytasz też cudzą korespondencję?
          • Gość: Angelos Re: To się w głowie nie mieści! IP: 157.25.121.* 09.01.02, 14:21
            To ty mąż znalazłeś ten telefon komórkowy? Miałeś się chyba rozwodzić?
            • maxwella Re: To się w głowie nie mieści! 09.01.02, 14:27
              Gość portalu: Angelos napisał(a):

              > To ty mąż znalazłeś ten telefon komórkowy? Miałeś się chyba rozwodzić?

              To chyba nie do mnie...

              • Gość: Angelos Re: To się w głowie nie mieści! IP: 157.25.121.* 09.01.02, 15:19
                maxwella napisał(a):

                > Gość portalu: Angelos napisał(a):
                >
                > > To ty mąż znalazłeś ten telefon komórkowy? Miałeś się chyba rozwodzić?
                >
                > To chyba nie do mnie...
                >

                To do autora tego wątku.

          • stern_de Re: To się w głowie nie mieści! 09.01.02, 14:34
            maxwella napisał(a):

            > Czy naprawdę nie widzisz nic niewłaściwego w grzebaniu w cudzych rzeczach?

            oczywiście, że widzę.
            Tyle, że jeśli przypadkiem (a tak zostało to opisane), ktoś znajduje u partnera
            dowody ewentualnej nielojalności - to ostanią rzeczą, jaka przyszłaby mi do
            głowy, byłoby krzyczenie - "jak smiesz grzebać w moich rzeczach".

            Ale - jak widać - macie drogie Panie - swoje sposoby. :-)

            > Może czytasz też cudzą korespondencję?

            nader często (zawodowo) :-)
            • stern_de Re: To się w głowie nie mieści! 09.01.02, 14:36
              stern_de napisał(a):

              > dowody ewentualnej nielojalności - to ostanią rzeczą, jaka przyszłaby mi do
              > głowy, byłoby krzyczenie - "jak smiesz grzebać w moich rzeczach".

              w uzupełnieniu - to jasne że każdy ma prawo do prywatności.

              Ale zasłanianie się tym w obliczu tak poważnej sprawy jak naruszenie zasady
              wierności jest hmmm, nie wiem jakie, ale nie podoba mi się.

              (przepraszam za techniczne opisy zachowań - to przez lektury tych prawniczych
              książek :-) )

              pozdrowienia
              marcin
            • maxwella Re: To się w głowie nie mieści! 09.01.02, 14:41
              Przypadkiem zagląda się do czyjegoś portfela? A co mnie, to się mylisz, nigdy
              nie grzebię w rzeczach mojego męża ani on w moich, więc nie używam takich
              argumentów w rozmowie. Natomiast w tym wątku zdziwiła mnie tolerancja dla nie
              szanowania prywatności- jedna pani żaliła się , że ona też znalazła w portfelu
              męża listy...A szpiegowanie mam w głębokiej pogardzie.
              • stern_de Re: To się w głowie nie mieści! 09.01.02, 15:07
                maxwella napisał(a):

                > Przypadkiem zagląda się do czyjegoś portfela?

                Jeśli się szuka pieniedzy :),
                poza tym nie do końca rozumiem, o co Ci chodzi.
                To masz wyznaczone strefy do których Twoj mąż nie ma wstępu?
                Albo na szafach wiszą kartki: zakaz zaglądania?

                > A co mnie, to się mylisz, nigdy
                > nie grzebię w rzeczach mojego męża ani on w moich,

                nie mówię że tak robisz

                > więc nie używam takich
                > argumentów w rozmowie.

                przecież nie zarzucałem Ci nielojalności w stosunku do męża :)

                > Natomiast w tym wątku zdziwiła mnie tolerancja dla nie
                > szanowania prywatności - jedna pani żaliła się , że ona też znalazła w portfelu
                > męża listy...A szpiegowanie mam w głębokiej pogardzie.

                Może mam inną definicję prywatności, ale jakoś nie stanowi dla mnie problemu, że
                narzeczona szukając czegoś w naszym domu zajrzy do szafek, w ktorych trzymam
                ubrania, portfela, teczki czy nie wiem jeszcze czego.

                O wiele ważniejsze jest dla mnie, że jeśli powiem "chce być chwilkę sam",
                albo "chce pomilczeć" to będę mógł to zrobić i to nie oznacza"
                "Masz przede mną tajemnice", "już mnie nei kochasz" i tego typu zarzuty.
                • Gość: maxwella Re: To się w głowie nie mieści! IP: 195.117.174.* 09.01.02, 15:20
                  stern_de napisał(a):

                  > maxwella napisał(a):
                  >
                  > > Przypadkiem zagląda się do czyjegoś portfela?
                  >
                  > Jeśli się szuka pieniedzy :),

                  Naprawdę to usprawiedliwienie? Szukanie pieniędzy też uważam za niewłaściwe.


                  > poza tym nie do końca rozumiem, o co Ci chodzi.
                  > To masz wyznaczone strefy do których Twoj mąż nie ma wstępu?
                  > Albo na szafach wiszą kartki: zakaz zaglądania?

                  Zabawne...Oczywiście, każdy ma jakąś prywatność.Moja torebka, portfel i teczka
                  męża należą do miejsc, gdzie nie zaglądamy. I nie wynika to z żadnej umowy, to
                  się dzieje tak po prostu, tak chyba zostaliśmy wychowani. Ja mogłam zostawić
                  pamiętnik gdziekolwiek i wiedziałam, że rodzice nie będą go czytać.
                  >
                  > > A co mnie, to się mylisz, nigdy
                  > > nie grzebię w rzeczach mojego męża ani on w moich,
                  >
                  > nie mówię że tak robisz
                  >
                  > > więc nie używam takich
                  > > argumentów w rozmowie.
                  >
                  > przecież nie zarzucałem Ci nielojalności w stosunku do męża :)
                  >
                  > > Natomiast w tym wątku zdziwiła mnie tolerancja dla nie
                  > > szanowania prywatności - jedna pani żaliła się , że ona też znalazła w por
                  > tfelu
                  > > męża listy...A szpiegowanie mam w głębokiej pogardzie.
                  >
                  > Może mam inną definicję prywatności, ale jakoś nie stanowi dla mnie problemu, ż
                  > e
                  > narzeczona szukając czegoś w naszym domu zajrzy do szafek, w ktorych trzymam
                  > ubrania, portfela, teczki czy nie wiem jeszcze czego.
                  >
                  > O wiele ważniejsze jest dla mnie, że jeśli powiem "chce być chwilkę sam",
                  > albo "chce pomilczeć" to będę mógł to zrobić i to nie oznacza"
                  > "Masz przede mną tajemnice", "już mnie nei kochasz" i tego typu zarzuty.

                  A dla mnie i jedno i drugie jest ważne
                  • stern_de Re: To się w głowie nie mieści! 09.01.02, 15:26
                    Gość portalu: maxwella napisał(a):

                    > > Jeśli się szuka pieniedzy :),
                    >
                    > Naprawdę to usprawiedliwienie? Szukanie pieniędzy też uważam za niewłaściwe.

                    no wiesz,
                    one się czasem przydają :)

                    > Zabawne...Oczywiście, każdy ma jakąś prywatność.Moja torebka, portfel i teczka
                    > męża należą do miejsc, gdzie nie zaglądamy. I nie wynika to z żadnej umowy, to
                    > się dzieje tak po prostu, tak chyba zostaliśmy wychowani. Ja mogłam zostawić
                    > pamiętnik gdziekolwiek i wiedziałam, że rodzice nie będą go czytać.

                    o, też tak miałem

                    > A dla mnie i jedno i drugie jest ważne

                    no to sobie wyjaśniliśmy, :)
                    pozdrowienia (również dla męża)
                    marcin
                    • Gość: Belka Re: To się w głowie nie mieści! IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 09.01.02, 16:10
                      Po co te klotnie ? a maz to wszystko wymyslil. On jest chyba cos nie tego...
                      • stern_de Re: To się w głowie nie mieści! 09.01.02, 16:14
                        Gość portalu: Belka napisał(a):

                        > Po co te klotnie ? a maz to wszystko wymyslil. On jest chyba cos nie tego...


                        jakie kłótnie?
                  • Gość: majka Re: To się w głowie nie mieści! IP: 212.106.0.* 09.01.02, 16:19
                    Wiesz teoretycznie moge byc niemal na 100% pewna ze moj chlopak nie robi mi
                    jakis wyskokow na boku.Potepiam szperanie, przegladanie cudzych rzeczy tym
                    bardziej osoby z ktora jestes w zwiazku.Rozumiem to jako brak zaufania.Jednak
                    kiedys mialam okazje zostac z jego telelfonem sam na sam no i przejrzalam co
                    tam ma smsy telefony przychodzace, wychodzace.Nic.Dopiero jak zaczelam
                    przegladac jego liste telefonow znalazlam tam numer do jego bylej dziewczyny,
                    ktora jak cyt skrzywdzila go, oszukala, zostawila, wykorzystala i on juz nie
                    chce miec z nia nic wspolnego. A wiec po jaka cholere trzyma jeszcze jej numer
                    telefonu?Ja takie telefony kasuje.Doskonale wiem co zrobilam i wcale nie jestem
                    z tego powodu dumna.Czasami mysle ze lepiej nie zagladac aby po prostu nie
                    wiedziec. Teraz mam za swoje-swoje paranoje i nade wszystko czuje sie przez to
                    swoje odkrycie zdezorientowana i troche nie wiem jak to nazwac, moze oszukana
                    chociaz to za mocne slowo.
                    • stern_de Re: To się w głowie nie mieści! 09.01.02, 16:35
                      Gość portalu: majka napisał(a):

                      > Dopiero jak zaczelam
                      > przegladac jego liste telefonow znalazlam tam numer do jego bylej dziewczyny,
                      > ktora jak cyt skrzywdzila go, oszukala, zostawila, wykorzystala i on juz nie
                      > chce miec z nia nic wspolnego. A wiec po jaka cholere trzyma jeszcze jej numer
                      > telefonu?

                      znów wyjdę na obrońcę :)
                      trzyma?
                      pytanieL ile miał numerów zapamiętanych 10, 15?
                      Czy może kilkadziesiąt?
                      Myślisz, że świadomie pamiętał że ten numer tam jest i nie kasował go, bo on miał
                      dla niego jakieś specjalne znaczenie?

                      Z własnego podwórka - jakiś miesiąc temu postanowiłem zrobić przeglad
                      zapamiętanych numerów w komórce. było tam z 10 takich, co do których nawet nie
                      wiedziałem do kogo należą.
                      Myślisz, że trzymałem je specjalnie? Może Twój chłopak po prostu nie miał czasu/
                      nie chciało mu się - robić porządków w komórce.

                      Ale może wcale nie znaczy (nie mogę być takim obrońcą do końća - ostatecznie
                      jestem feministką :) )

                      pozdrowienia
                      marcin

                      > Teraz mam za swoje-swoje paranoje i nade wszystko czuje sie przez to
                      > swoje odkrycie zdezorientowana i troche nie wiem jak to nazwac, moze oszukana
                      > chociaz to za mocne slowo.

                      tak szczerze, jeśli mu ufasz prawie na 100 %, to może uznaj, że po prostu o tym
                      zapomniał. Szkoda Twoich nerwów.

                      pozdrowienia
                      marcin
                      • Gość: majka Re: To się w głowie nie mieści! IP: 212.106.0.* 09.01.02, 17:18
                        stern_de napisał(a):

                        > Gość portalu: majka napisał(a):
                        >
                        > > Dopiero jak zaczelam
                        > > przegladac jego liste telefonow znalazlam tam numer do jego bylej dziewczy
                        > ny,
                        > > ktora jak cyt skrzywdzila go, oszukala, zostawila, wykorzystala i on juz n
                        > ie
                        > > chce miec z nia nic wspolnego. A wiec po jaka cholere trzyma jeszcze jej n
                        > umer
                        > > telefonu?
                        >
                        > znów wyjdę na obrońcę :)
                        > trzyma?
                        > pytanieL ile miał numerów zapamiętanych 10, 15?
                        > Czy może kilkadziesiąt?
                        > Myślisz, że świadomie pamiętał że ten numer tam jest i nie kasował go, bo on mi
                        > ał
                        > dla niego jakieś specjalne znaczenie?
                        >
                        > Z własnego podwórka - jakiś miesiąc temu postanowiłem zrobić przeglad
                        > zapamiętanych numerów w komórce. było tam z 10 takich, co do których nawet nie
                        > wiedziałem do kogo należą.
                        > Myślisz, że trzymałem je specjalnie? Może Twój chłopak po prostu nie miał czasu
                        > / Ma kilka i doskonale wie do kogo naleza.Raz przy nim wzielam telefon by
                        sprawdzic jego reakcje.Numer po numerze.Wiesz, doskonale wiedzial ze ten numer
                        tam jest.
                        > nie chciało mu się - robić porządków w komórce.
                        >
                        > Ale może wcale nie znaczy (nie mogę być takim obrońcą do końća - ostatecznie
                        > jestem feministką :) )
                        >
                        > pozdrowienia
                        > marcin
                        >
                        > > Teraz mam za swoje-swoje paranoje i nade wszystko czuje sie przez to
                        > > swoje odkrycie zdezorientowana i troche nie wiem jak to nazwac, moze oszuk
                        > ana
                        > > chociaz to za mocne slowo.
                        >
                        > tak szczerze, jeśli mu ufasz prawie na 100 %, to może uznaj, że po prostu o tym
                        >
                        > zapomniał. Szkoda Twoich nerwów.
                        Ufam mu.Jednak jej osoba jakos wyjatkowo mnie drazni.Nie wiem moze dlatego ze
                        ostatnia, moze dlatego ze zalezalo mu bardzo na niej, moze dlatego ze wspomina
                        czasem.Jednak najbardziej mnie to dotknelo kiedy przy spotkaniu z jego znajomymi
                        ktos mowiac do mnie wymienial jej a nie moje imie.Boje sie ze znow kiedys wylezie
                        na swiatlo dzienne proszac o pomoc a on jak to on wszystkim pomoze.A czy nie jest
                        tak ze najczesciej uwazamy ze najbardziej kochalismy te osoby ktore nas zostawily?
                        Wiem ze nie zawsze ale w wiekszosci.
                        Mowi ze jestem najwazniejsza osoba w jego zyciu i jedyna ktora tak naprawde
                        kocha, z calym przekonaniem.Moj problem, wiem, ale jakos do konca nie potrafie w
                        to uwierzyc.
                        pozdr
                        >
                        > pozdrowienia
                        > marcin

                        • Gość: Emma Re: To się w głowie nie mieści! IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 09.01.02, 17:25
                          Majka ,porozmawiaj z nim.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka