Dodaj do ulubionych

pierwsza miłość mojego męża

12.09.03, 15:38
Wiem, ze to temat stary jak świat... Jestem od 2 lat szczęśliwą mężatka,
miłość od pierwszego wejrzenia. Ale kilka dni temu do mojego męża odezwała
się jego pierwsza wielka miłość. Sprawa nie jest prosta, zakochali sie w
sobie w liceum, po kilku latach ona bez słowa go opuściła dla innego,
wyjechała i odezwała się znienacka po 7 latach. Napisała że przez te
wszystkie lata myślała i starała sie go znaleźć. Mam wrażenie że mój maż się
bardzo z tego ucieszył, zawsze widać, że gdy o niej wspomni to nadal ma żal,
że go zostawiła.
Poruszyła mnie ta sprawa bardzo. Mam nadzieję, że mnie zrozumiecie :) Zawsze
myslałam, ze gdyby miał wybór między mną a nią wtedy, gdy sie poznaliśmy, ja
bym przegrała :( Czy któras z Was była w podobnej sytuacji?
Myślę, że ona się niedługo zjawi i będzie chciała się spotkac z moim mężem.
Trochę się napędziłam jak widać.
Obserwuj wątek
    • fitit Re: pierwsza miłość mojego męża 12.09.03, 15:41
      Możesz być spokojna. Odgrzewane rzeczy są niestrawne.
      Obawiać się możesz tylko jego nowych "koleżanek".
      • losiu4 Re: pierwsza miłość mojego męża 15.09.03, 10:48
        fitit napisał:

        > Możesz być spokojna. Odgrzewane rzeczy są niestrawne.
        > Obawiać się możesz tylko jego nowych "koleżanek".

        oj, oj... nie bądź taki pewien, bo akurat znam przypadek rozwodu, bo do
        męża "była" sie zgłosiła.

        Pozdrawiam

        Losiu
        • zuza123 Re: pierwsza miłość mojego męża 15.09.03, 10:58
          losiu4 napisał:

          > fitit napisał:
          >
          > > Możesz być spokojna. Odgrzewane rzeczy są niestrawne.
          > > Obawiać się możesz tylko jego nowych "koleżanek".
          >
          > oj, oj... nie bądź taki pewien, bo akurat znam przypadek rozwodu, bo do
          > męża "była" sie zgłosiła.
          >
          > Pozdrawiam
          >

          Trochę mnie przestraszyłeś (aś?) Napisz proszę trochę wiecej o
          tym "przypadku"...
          > Losiu
          • losiu4 Re: pierwsza miłość mojego męża 15.09.03, 11:27
            zuza123 napisała:

            > losiu4 napisał:

            > > > Możesz być spokojna. Odgrzewane rzeczy są niestrawne.
            > > > Obawiać się możesz tylko jego nowych "koleżanek".

            > > oj, oj... nie bądź taki pewien, bo akurat znam przypadek rozwodu, bo do
            > > męża "była" sie zgłosiła.

            > Trochę mnie przestraszyłeś (aś?)

            -eś :)

            > Napisz proszę trochę wiecej o
            > tym "przypadku"...

            co tu pisać. Kobieta puściła go w trąbę lat temu parę, bo znalazła kogoś, kto
            miał jej do wielkiego świata przepustkę dać. No i z tego wpuszczania na salony
            wyszło tyle, że koniec końców została na lodzie (po drodze miała jeszcze parę
            przygód). I wtedy przypomniała sobie o starej milości. A że naprawde jest
            piękną kobietą i umie czar roztaczać, łatwo zapanowała nad sercem byłego, który
            nigdy nie pochował dawnego uczucia. Tylko po co on - głupi łoś - sie żenił? A
            wracając do Twojego przypadku: jeśli nic nie pominęłaś w opisie, chyba nie
            powinnaś się martwić (jeden cień to próba zatajenia kontaktów, ale może było mu
            głupio, że rozmawia ze swoją eks, mimo że nie miał rzeczywistości nic złego na
            myśli). No chyba że chcesz chłopa na wieki wieków odizolować od kontaktów z
            płcią piękniejszą

            Pozdrawiam

            Losiu

            Losiu
            • zuza123 Re: pierwsza miłość mojego męża 15.09.03, 12:15
              Wiesz, że tu było podobnie :) Zachłyśnięcie wielkim światem (poza Polską) i
              dużo starszym mężczyzną. Od ostatniej wiadomości, którą mąż jej wysłał (była w
              niej wzmianka o mnie) na razie się nie odezwała. Chyba, że znów mąż zapomniał
              mi powiedzieć :(
              • losiu4 Re: pierwsza miłość mojego męża 15.09.03, 12:52
                zuza123 napisała:

                > Wiesz, że tu było podobnie :) Zachłyśnięcie wielkim światem (poza Polską) i
                > dużo starszym mężczyzną.

                ha! i teraz zageneralizuję: takie już są, te baby

                > Od ostatniej wiadomości, którą mąż jej wysłał (była w
                > niej wzmianka o mnie) na razie się nie odezwała. Chyba, że znów mąż zapomniał
                > mi powiedzieć :(

                przemilczenie nie byłoby dobrą oznaką. No chyba że trochę mu głupio przyznawać
                się, że z inna kobietą rozmawia, i wtedy byłoby pytanie: aż tak go stłamsiłaś?
                no i poza tym zrozum mężczyzn: tyle spraw na głowie: praca, kochana kobieta...
                może się zdażyć, że o błahostkach zapomni. Może lecytynę kup?? no i bądx
                bardziej wyrozumiała dla męża

                Pozdrawiam

                Losiu
                • zuza123 Re: pierwsza miłość mojego męża 15.09.03, 13:23
                  Dziwi mnie tylko jedno: skoro twierdzi, że ona go całkiem nie obchodzi, to
                  czemu waha sie powiedzieć mi, że do niego pisała?
                  • losiu4 Re: pierwsza miłość mojego męża 15.09.03, 13:30
                    zuza123 napisała:

                    > Dziwi mnie tylko jedno: skoro twierdzi, że ona go całkiem nie obchodzi, to
                    > czemu waha sie powiedzieć mi, że do niego pisała?

                    może się Ciebie boi?

                    Pozdrawiam

                    Losiu
                    • zuza123 Re: pierwsza miłość mojego męża 15.09.03, 16:02
                      losiu4 napisał:

                      > zuza123 napisała:
                      >
                      > > Dziwi mnie tylko jedno: skoro twierdzi, że ona go całkiem nie obchodzi, to
                      >
                      > > czemu waha sie powiedzieć mi, że do niego pisała?
                      >
                      > może się Ciebie boi?
                      >
                      > Pozdrawiam
                      >
                      Myślę, że nie. Ale czy nie jest podejrzane, kiedy "zapomina" się o sms-ie od
                      niespełnionej miłości? Do tej pory byłam pewna, ze mąż nigdy mnie nie oszukał.
                      Wstyd się przyznać, ale teraz właśnie tak pomyślałam...
                      > Losiu
                      • losiu4 Re: pierwsza miłość mojego męża 15.09.03, 16:50
                        zuza123 napisała:

                        > > może się Ciebie boi?

                        > Myślę, że nie.

                        no i możesz się wielce mylić

                        > Ale czy nie jest podejrzane, kiedy "zapomina" się o sms-ie od
                        > niespełnionej miłości?

                        może to dla Niego mało ważna sprawa, ot takie zaszłostki, niewarte
                        wspomnienia. Po co miaby Ci głowę zawracać wiedzac, ze Cię to denerwuje... a
                        moze niestety jest to ważne... któż to wie, oprócz samego azinteresowanego (no
                        i Cieie, jako najbliżej stojącej)

                        > Do tej pory byłam pewna, ze mąż nigdy mnie nie oszukał.

                        i jak na razie nic nie wskazuje, by oszukał

                        > Wstyd się przyznać, ale teraz właśnie tak pomyślałam...

                        a to już niewesoło jest. Nie znając do końca sytuacji ciężko cokolwiek
                        powiedzieć

                        Pozdrawiam, życząc szcześcia we wspólnym życiu

                        Losiu
                        • zuza123 Re: pierwsza miłość mojego męża 16.09.03, 09:37
                          Na razie się nie odzywa :) Przynajmniej mąż mi o tym nie mówi, a skoro obiecał,
                          że powie, to zakładam, że powie. Zobaczymy co dalej...
                          • losiu4 Re: pierwsza miłość mojego męża 16.09.03, 09:45
                            zuza123 napisała:

                            > Na razie się nie odzywa :)

                            mąż? ;)

                            > Przynajmniej mąż mi o tym nie mówi,

                            aaa. już rozumiem i przepraszam. Jakiś mało lotny umysł dziś mam

                            > a skoro obiecał,
                            > że powie, to zakładam, że powie.

                            no cóż, skoro obiecał - tak też powinien uczynić. Zakładasz na 100%, bo
                            zauważyłem że jakieś watpliwości masz?

                            > Zobaczymy co dalej...

                            ano zobaczymy. I żeby się wszystko skończyło dobrze

                            Pozdrawiam

                            Losiu
                            • zuza123 Re: pierwsza miłość mojego męża 16.09.03, 09:58
                              Zakładam niestety na 99% :( Nie chcę go o to pytać, ale mam pewne obawy, że jak
                              zapytam powie, ze sie odezwała, ale zapomniał mi powiedzieć. A to by było
                              nieładne
                              • losiu4 Re: pierwsza miłość mojego męża 16.09.03, 14:49
                                zuza123 napisała:

                                > Zakładam niestety na 99% :(

                                może nie ma się o co niepokoić... Wszak ten 1% to niewiele. No chyba że tak Ci
                                się napisało, a masz powody by sądzić inaczej

                                > Nie chcę go o to pytać,

                                jeśli Cię to męczy to może lepiej zapytaj, lub wysonduj chociażby w żartach.
                                Kobiety to doskonale potrafią (sondować i zadawać pytania mające piąte dno)

                                > ale mam pewne obawy, że jak
                                > zapytam powie, ze sie odezwała, ale zapomniał mi powiedzieć.

                                może rzeczywiście by zapomniał? Zapewne z tyloma ludźmi rozmawia...

                                > A to by było
                                > nieładne

                                no fakt, niezbyt pięknie, wszak coś Ci obiecał. A dla całego rodu męskiego (do
                                którego i ja się zaliczam) nauczka na przyszłość: nie obiecuj, albo obiecuj
                                tak, by dało się z tego wykręcić

                                Pozdrawiam

                                Losiu
                                • zuza123 Re: pierwsza miłość mojego męża 16.09.03, 15:51
                                  Losiu,

                                  Dziekuję Ci bardzo za miłe słowa. Pozdrawiam
                                  • losiu4 Re: pierwsza miłość mojego męża 16.09.03, 19:22
                                    zuza123 napisała:

                                    > Losiu,
                                    >
                                    > Dziekuję Ci bardzo za miłe słowa. Pozdrawiam

                                    odzdrawiam serdecznie :)) mam nadzieję ze częściej bedziesz na forum pisywać

                                    Losiu
    • Gość: kasia Re: pierwsza miłość mojego męża IP: *.crowley.pl 12.09.03, 15:42
      A może powiedz mu o swoich lękach najlepiej dziś wieczorem, może przy drinku,
      niech wie że się denerwujesz, zawsze najlepiej wyłożyć kawę na ławę...To
      najprostsza i najmniej skomplikowana metoda jaka jest - szczera rozmowa.
      Pozdrawiam
    • Gość: kasia Re: pierwsza miłość mojego męża IP: *.crowley.pl 12.09.03, 15:47
      A ja się niezgadzam, stare znajomości mają swoje uroki,są tajemnicze i
      niespełnione, nie dają nam o sobie tak łatwo zapomnieć...Przeważnie
      idealizujemy osoby ze wspomnień.
      A może zrób tak, żebyście spotkali się u was w domu, będziesz świadkiem całej
      rozmowy, może to cię uspokoi, może nawet się zaprzyjaźnicie..
      Kasia
      • zuza123 Re: pierwsza miłość mojego męża 12.09.03, 15:56
        Wiem, że takie znajomości maja swój urok. Stąd m.in. moje obawy
        Rozmawiałam o tym z meżem, oczywiście mówi, że nie mam się czego obawiać itp.
        Ale ja myślę, że gdy ją zobaczy i przypomni sobie wszystko...
        Dlatego nie chciałabym uczestniczyć w tym spotkaniu, widzieć jak oboje się
        cieszą. W końcu mieli się kiedyś pobrać
      • rose2 Re: pierwsza miłość mojego męża 12.09.03, 15:56
        brr, ja bym nie pozwolila i juz, tzn jasno bym powiedziala, ze sie nie zgadzam.
        Tez mi sie wydaje, ze gdyby moja pierwsza milosc (choc to nie on mnie oposicil)
        pojawila sie gdzies w okolicy to by mi serce szybko pukalo, wiadomo sentymenty.
        W Twoim przypadku to byla jego niespelniona milosc hmm badz czujna.
        • elein Re: pierwsza miłość mojego męża 12.09.03, 16:08
          ja z drugiej strony jestem ;)
          moja milosc sprzed lat (ja taz bylam jego wielka miloscia, ja odeszlam mloda
          bylam) odezwala sie do mnie niedawno. wiem ze jest zonaty ma dzieci, wiem tez
          ze nadal jestem dla niego wyjatkowa. nalega na czestsze kontakty. ?? i co? na
          razie go unikam.ale-zony - pilnujce mezow...ja jestem jeszcze wolna a sentyment
          duzy...
      • zuza123 Re: pierwsza miłość mojego męża 17.09.03, 17:39
    • Gość: Zocha Re: pierwsza miłość mojego męża IP: *.net.pl 12.09.03, 16:07
      PRZEGOŃ ją !!!!!!!!
      • zuza123 Re: pierwsza miłość mojego męża 12.09.03, 16:10
        ale jak :) Nie ma jej w kraju, a przecież nie będę grzebac mojemu meżowi w
        telefonir, żeby sprawdzić jej numer. To nie w moim stylu
        • Gość: Zocha Re: pierwsza miłość mojego męża IP: *.net.pl 12.09.03, 16:15
          ja bym grzebała i bym się z nią ostro rozprawiła, powiedz jej kto pierwszy ten
          lepszy i wara od mojego, ja miałam troche podobną sytuację, trzeba ostro bo się
          będzie ciągnąć ta sytuacja
          • Gość: Z Re: pierwsza miłość mojego męża IP: *.wan.pol.pl 12.09.03, 16:31
            Boże.... Jak bym miał taką żonę jak Zocha pogoniłbym natychmiast z
            domu ..........

            Pozdr. :)))
            • rose2 Re: pierwsza miłość mojego męża 12.09.03, 16:33
              Taaak, a skad wiesz ze Zocha to nie Twoja zona, wiesz przypadki sie
              zdarzaja :o) No chyba ze nie jestes zonaty, jesli tak to nic nie wiesz na temat
              malzenstwa.
              • Gość: Zocha Re: pierwsza miłość mojego męża IP: *.net.pl 12.09.03, 16:36
                Rose2 podobasz mi się
    • elein Re: pierwsza miłość mojego męża 12.09.03, 16:29
      zuza123 napisała:

      Napisała że przez te
      > wszystkie lata myślała i starała sie go znaleźć. Mam wrażenie że mój maż się
      > bardzo z tego ucieszył, zawsze widać, że gdy o niej wspomni to nadal ma żal,
      > że go zostawiła.

      a czy Twoj -jakze lojalny maz- nie powinien powiedziec od razu: milo ze
      dzwonisz ale sory,nie ma sensu odgrzebywac przeszlosci, jestem zonaty, mam
      cudna zonke i kocham ja ??
      dupek
      • Gość: Zocha Re: pierwsza miłość mojego męża IP: *.net.pl 12.09.03, 16:32
        Elein chłopom odbija w takiej chwili
        • rose2 Re: pierwsza miłość mojego męża 12.09.03, 16:34
          Zgadza sie, najpierw zdwojona czujnosc, a potem to tak jak Zocha napisala, ja
          bym zdobyla jej telefon i powiedziala prosto i zwiezlowato : "na drzewo" :o)))
        • elein Re: pierwsza miłość mojego męża 12.09.03, 16:35
          Gość portalu: Zocha napisał(a):

          > Elein chłopom odbija w takiej chwili

          przepraszam?? to chlopcy/mezowie/ sa usprawiedliwiani???? a ja jesli skorzystam
          z zaproszenia "blego" do "kontaktow" to bede "do pogonienia"?? a moze mi tez "w
          takiej chwili" odbije???
          • Gość: Z Re: pierwsza miłość mojego męża IP: *.wan.pol.pl 12.09.03, 16:44
            Oczywiście jestem żonaty!
            Nierozumiem Was,zn jednej strony widzę że bardzo kochacie swoich mężów
            (partnerów) tak mocno, że nie chcecie się nimi dzielić, a z drugiej strony
            wogóle im nie ufacie, dziwne te Wasze związki........
            • Gość: Zocha Re: pierwsza miłość mojego męża IP: *.net.pl 12.09.03, 16:49
              mój mąz jest wspaniały i nie mam mu nic do zarzucenia ale kiedy zbliza się do
              niego jakaś chętna wtedy reaguję proporcjonalnie do zagrozenia,
            • Gość: Zaufanie? Re: pierwsza miłość mojego męża IP: 195.117.244.* 14.09.03, 19:50
              Czytam te wypowiedzi i robi mi się gorąco. Ja przechodze podobna historie.
              Zapewniam, że ufałam mężowi. Nie powiedział mi, że dawna miłość się odezwała.
              Pomaga jej w kłopotach. Widuja sie coraz czesciej. Gdy się wydało przyznał, że
              ten kontak zaspokoił jego proznosc, sprawił, że znowu poczuł się młody i
              atrakcyjny. Jestem od niego 13 lat młodsza i dużo atrakcyjniejsza od byłej
              dziewczyny. Nasz związek uważam za udany. Czuje sie wrednie. Moja wiara w meza
              została zachwiana. Nie wiem jak sie to skonczy.
              • zuza123 Re: pierwsza miłość mojego męża 15.09.03, 08:02
                Mój mąż wprawdzie powiedział o pierwszym smsie, ale o kolejnym już nie. Wyszło
                głupio, bo poprosiłam go aby mi o nich mówił, obiecał, a za chwile okazało sie,
                że zna jakiś fakt z jej życia, którego nie znał rano :) Przyznał się , że
                napisała w ciągu dnia. Tłumaczył się tym, że zapomniał mi powiedzieć. Tylko ja
                go o to prosiłąm 10 minut wczesniej i wtedy nie pamiętał? Staram się uwierzyć...
      • zuza123 Re: pierwsza miłość mojego męża 12.09.03, 16:50
        Wiesz, pomyslałam podobnie. Ona wysłała mu smsa z pttaniem co u niego, a on
        napisał tylko, że ok. Ani słowa o mnie :( Było mi trochę smutno
        • Gość: dalloway Re: pierwsza miłość mojego męża IP: *.chello.pl 12.09.03, 17:04
          Ja co prawda jeszcze nie jestem mężatką, a swojemu narzeczonemu naprawdę ufam,
          ale doświadczenie mnie nauczyło - przepędzać, czem prędzej tem lepiej! Takie
          panny dopuszczone zbyt blisko mocno sie rozzuchwalają i potem nawet nie chodzi
          o jakieś zdrady czy cokolwiek tylko jak bardzo tej drugiej stronie zatruwają
          życie.
    • dori7 Re: pierwsza miłość mojego męża 15.09.03, 06:06
      Spokojnie, chyba na razie nie ma powodu do paniki. Skoro to ona go zostawila,
      to pewnie teraz mu pochlebia to zainteresowanie, chyba dosyc zrozumiala
      reakcja, radocha, ze babsztyl wreszcie przejrzal na oczy ;))
    • Gość: jakasik Re: pierwsza miłość mojego męża IP: *.gliwice.pik-net.pl 15.09.03, 10:01
      Do mojego męża też co jakiś czas odzywa się jego była. A najlepsze jest to, że
      On ją zastwaił dla mnie (ja o tym związku na początku nie wiedziałam)! Wypisuje
      sms-y, czasem zadzwoni, ale On mi o tym mówi, jestem prawie zawsze przy ich
      rozmowiec (jeśli jestem oczywiście w domu), czyta mi sms-y od niej i czyta co
      odpisuje. Tylko jest jedna różnica, on nie ma ochoty się z nią spotkać i za
      każdym razem ja zbywa: a to dużo pracy, a to gdzieś jedziemy itp. Ale ja i tak
      jestem troszkę zazdrosna :-)
      • zuza123 Re: pierwsza miłość mojego męża 15.09.03, 10:10
        I tu jest różnica - to on ją zostawił. A mojego meża zostawiła ona, a teraz po
        7 latach chyba za nim tęskni... Ciekawe, co z tego wyniknie
        • Gość: jakasik Re: pierwsza miłość mojego męża IP: *.gliwice.pik-net.pl 15.09.03, 10:26
          Wiesz co, myślę, że postawiła bym na Twoim miejscu sprwę jasno: nie życzę sobie
          spotkań z nią i już! A jeśli na prawdę musi, to proszę bardzo ale u nas w domu
          i przy mnie. Tylko nie wiem po co ma się z nią spotykać, żeby
          odgrzewać "kotlety"? Pogadaj z nim! Powiedz o swoich obawach, kurcze, tylko się
          nie daj "przekręcić" na ich spotkanie w 4 oczy! Trzymam za Ciebie kciuki!
          • sagan2 Re: pierwsza miłość mojego męża 15.09.03, 10:34
            hhmmm... tak czytam, i nie wiem, czy oby zwykle
            "spotkanie po latach" nie budzi zbyt duzo emocji...
            ja bylam kiedys z tej "drugiej" strony. z moim pierwszym
            rozstalismy sie "za porozumieniem sron", potem on chcial
            wrocic, ja nie, troszke sie narzucal, az wreszcie sie
            zakochal i ozenil. ale zawsze staral sie utrzymywac nasze
            kontakty na przyjacielskiej stopie.
            a jego zona byla (jest?) chyba szalenczo zazdrosna. nigdy
            nie powiedziala tego wprost, ale takie mialam uczucie...
            przykre dosc, bo nie mialam zadnych zlych zamiarow, a
            mojego bylego zwyczajnie lubilam i od czasu do czasu
            chcialam z nim pogadac...
            zostalam zaproszona na ich slub i wesele - w koncu nie
            poszlam, przez jej zachowanie, przestalam ich odwiedzac
            (choc chetnie bym czasem pogadala z jego mama chocby -
            bardzo zyciowa kobieta), nasze kontakty konca sie na 1
            e-mailu na rok i przypadkowym spotkaniu na ulicy jeszcze
            rzadziej...
            ... on sie za kazdym razem skarzy, ze go unikam, nie chce
            gadac i ma zal...
            ... a jak mam mu powiedziec, ze to przez zachowanie jego
            zony? przeciez nie moge miedzy nimi macic... wychodze
            wiec na wredna babe, coz, zycie...

            tak wiec prosze o odrobine zastanowienia sie. nie mam
            pojecia, jak to jest w sytuacji autorki watku, ale nie
            musi to byc od razu "sytuacja alarmowa"...
            • Gość: Anka Re: pierwsza miłość mojego męża IP: 195.117.244.* 15.09.03, 11:04
              Akurat odezwały się "pierwsze miłości", które nie są zbyt aktywne i nastawiano na
              atak. Niestety, należycie do mniejszości. Samotne kobiety w pewnym wieku,
              zagrożone samotnoscia idą po trupach. Faceci jak faceci, raicuje ich to, pociaga
              nowa - stara przygoda. Tym razem troche dojrzalsza, bo po latach. Dlugiej
              przyszlosci takim odrzewanym zwiazkom nie wroze. Nagle zacznie sie mu tesknic do
              kochajacej, pewnej i bezpiecznej zony, wspolnego majatku, samochodu, domu, czy
              mieszkania. Tyle ze może byc za pozno. Nie wiem kto wtedy bedzie czul sie
              wredniej "pierwsza milosc", żona czy maz. Czy warto?
        • losiu4 Re: pierwsza miłość mojego męża 15.09.03, 10:57
          zuza123 napisała:

          > I tu jest różnica - to on ją zostawił. A mojego meża zostawiła ona, a teraz
          po
          > 7 latach chyba za nim tęskni... Ciekawe, co z tego wyniknie

          a dlaczego jesteś zazdrosna? Wszak mąż romantykiem najwyraźniej jest i wielkie
          serce ma. Jest w nim miejsce i dla Ciebie, i dla byłej. Co złego w tym, że
          chłop ma w pamięci dawne uczucie i chciałby sobie porozmmawiać ze swoją była
          kobietą? Ot tak po prostu w kawiarni czy gdzie indziej...

          Pozdrawiam

          Losiu
      • default Re: pierwsza miłość mojego męża 15.09.03, 10:17
        Obecna kobieta mojego byłego męża jest o mnie szaleńczo zazdrosna. Widuję się z
        mężem, głównie ze względu na naszą córkę, ale nieraz tak, po prostu żeby sobie
        pogadać. Ja bym za nic do męża nie wróciła i traktuję go wyłącznie jako dobrego
        znajomego, kumpla, natomiast on nieraz robi jakieś aluzje, aż się czuję
        nieswojo i nie dziwię się, że ta obecna jest zazdrosna. Nigdy nic nie wiadomo,
        lepiej zachować czujność....
      • Gość: niezalogowana Re: pierwsza miłość mojego męża IP: 80.48.232.* 16.09.03, 10:59
        Moj rozwiodł sie ze swoją zona dwa lata przed tym jak poznal mnie.
        Dopuki był sam "0" zainteresowania z jej strony - gdy dowiedziała się, ze ma
        kogos prawie wpadła w amok.
        Olewalam - tak długo jak dotyczyło to tylko spraw zawodowych ( mają wspólna
        firmę) , gdy pojawiły sie sms osobiste na jego komórke, odpowiadałam jej ja z
        mojej.
        Duzo mnie kosztowało żeby nie wybuchnąć ale na każde jej bluzgi - ja "wesołych
        swiąt zyczę" lub cos w tym stylu ( było to w okresie swiateczno noworocznym)
        Potem wyjechała za granicę - zaczeło sie wydzwanianie co 2 dzień na
        stacjonarny. Poniewaz mieliśmy 2 numery stacjonarne - ten jej znany po jakimś
        czasie został odłączony i nastała cisza.
        Teraz jest w Polsce, dalej pracują razem ( czyli maja wstarczająco duzo czasu
        na omowienie spraw w godzinach pracy) i skończyły sie telefony - żadko raz na
        2 m-ce zdarzy sie sms z informacją " z ostatniej chwili" typu nagłe spotkanie,
        dostawa itp.
        Poprostu jej przeszło , oprócz tego wiem od ich syna z którym sie przyjaźnimy,
        że pluje sobie w brode,raz ze nie potrafiła sie opanować , dwa mnie
        wyprowadzic z równowagi.
        Czasamy spotykamy sie na zakupach - to poprostu widac jak przed nami wieje
        • kropisia Re: pierwsza miłość mojego męża 17.09.03, 02:11
          Przeczytal wszystkie posty i wpadlam w panike. Od razy kawe na lawe- zapytalam
          mojego malzonka co by zrobil gdyby ex-panna sie z nim skonktaktowala.
          Odpowiedzial, ze poprosilby ja o to by nie dzwonila i nie pisala. Uff...
          Zuza- nie martw sie za bardzo, moze ta ex jest teraz gruba i brzydka i nie ma
          szans. A jesli nawet jest ladna - to jesli maz naprawde Cie kocha i szczerze
          przysiegal, ze Cie nie opusci az do smierci to chwilowe "oszolomnienie", ze
          byla sie zainteresowala mu na pewno przejdzie.

          • zuza123 Re: pierwsza miłość mojego męża 17.09.03, 08:23
            Mój maż niestety nie zdecydował się na poproszenie jej o nie kontaktowanie się.
            Zresztą sama nie chcę, aby tak postąpił. W końcu dużo ich kiedys łączyło...
            W każdym razie napisał o mnie i od tej pory nie pisała. Mam nadzieję, że
            wszystko będzie dobrze. Bo list Kingi jest zupełnym przeciwieństwem Twojego
    • Gość: Kinga Re: pierwsza miłość mojego męża IP: *.zgpila.com.pl / 195.94.212.* 17.09.03, 07:22
      Ja bylam...spotkali sie gdy my juz bylismy po 7 letnim zwiazku w tym rok po
      slubie...maz przezyl wtedy zalamanie, wyprowadzil sie na miesiac ale
      wrocil..zylismy jeszcze razem 2,5 roku...ale nie dalo sie dluzej...rozwod bez
      orzekania o winie, spokojny, kwiaty na porzegnanie itp....teraz on mieszka z
      nia...bardzo sie szanujemy i jestesmy nieklamanymi przyjaciolmi...jej nie
      widzialam na oczy.
      • zuza123 Re: pierwsza miłość mojego męża 17.09.03, 08:28
        Historia z moich najgorszych snów. Niesamowite, że można przewrócić swoje życie
        do góry nogami dla kogoś, z kim nie jest się związanym od lat. Pozdrawiam Cie
        serdecznie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka