Dodaj do ulubionych

W ramionach mężczyny - jak to jest naprawdę?

IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 05.01.02, 21:40
Moja doświadczenia w sztuce kochania są raczej skromne. Bardzo skromne. Pomimo
mojego wieku - a skończyłam już lat 25, nie powiem tylko kiedy, bo to ;-)
nieistotne - w którym niektórzy (ha, pewnie nawet większość) mogą się pochwalić
całkiem bogatym 'dorobkiem', ja raczej dopiero 'raczkuję' w ars amandi. Ale nie
o tym chcę pisać.
Moje kontakty seksualne ograniczają się na razie do czułego dotyku, objęć,
pocałunków (z języczkiem) i dość niewinnych pieszczot... Kiedyś, kiedy
wyobrażałam sobie romantyczne chwile w objęciach ukochanego, wydawało mi się,
że gdy on mnie pocałuje (a na dodatek wsuwając delikatnie język w moje usta),
to zobaczę gwiazdy. Ale... gdy on mnie całuje, nie widzę żadnych gwiazd. Nie
mówię, że jego pocałunki są dla mnie nieprzyjemne. Nie. Tylko, że czerpiąc swą
dotychczasową wiedzę z poradników (Wisłocka, Lew-Starowicz, Masterton, Gray -
to chyba klasyka gatunku) czy podczytując wysokonakładowe pisma dla kobiet (nie
jakieś tam pisemka, tylko 'dobre', babskie miesięczniki), wyrobiłam sobie
przeświadczenie, że odlecę przy pierwszym prawdziwym pocałunku, a przy
pierwszym orgazmie to już chyba sięgnę gwiazd. A jak to wygląda naprawdę?
Gdy on mnie dotyka, gdy gładzi mój policzek, gdy delikatnie muska ustami moją
szyję, to drżę i to jest super! Ale gdy mnie całuje, czuję zdziwienie - to
chyba najlepsze określenie. Zamiast drżeć i odczuwać nieziemską ekscytację (bo
tego oczekiwałam), ja się zastanawiam nad ruchami jego języka, dochodząc do
wniosku, że wnętrze jego ust jest tak fajnie gładkie, ale nie czuję jakiegoś
ekstremalnego podniecenia. Moje reakcje są dla mnie samej zaskoczeniem.
Tłumaczę to tym, że po prostu uczę się własnych reakcji. Wyobraźnia to jedno,
rzeczywistość to zupełnie co innego. Podejrzewam, że podobnie rzecz będzie się
miała z moją pierwszą nocą w ramionach mężczyzny. Mam nadzieję, że będzie
przyjemnie, ale myślę, że megaorgazmy przyjdą dopiero z czasem. Już nie
oczekuję, że ten pierwszy raz będzie najlepszy. Już wiem, że w moim (czy tylko
w moim?) przypadku tak raczej nie będzie.
Chcę więc spytać, jakie są/były Wasze, miłe Panie, wrażenia z tych pierwszych
kontaktów męsko-damskich? Czy podobne do moich (miłe zdziwienie, ale i lekkie
rozczarowanie, bo przecież spodziewałam się niemal utraty przytomności), czy
też może udało się Wam osiągnąć szczyty uniesienia już przy pierwszym pocałunku?

PS. Proszę o pominięcie kwestii zachowania dziewictwa aż do ślubu. Dylematy
moralne rozstrzygnę sama.
Obserwuj wątek
    • Gość: Jomar Re: W ramionach mężczyny - jak to jest naprawdę? IP: *.wcp.pl 05.01.02, 22:07
      A zatem przypuszczam, że będzie właśnie tak, że pierwszy raz nie będzie dla
      Ciebie niczym super, a może wręcz rozczarowaniem, a reszta sama przyjdzie - z
      czasem. Co może potrwać nawet b. długo (choć to wszystko będzie zależało od
      warunków, chęci, nastawienia - Twojego i Twojego faceta). Moje wrażenia były
      dokładnie takie same, a z tego co wiem, inne koleżanki też "odwaliły" inicjację
      seksualną, a prawdziwe doświadczenia przyszły później. Moja pierwsza myśl "po"
      była: o rany, to tylko tyle? Moim zadaniem nie masz się czym przejmować. Twoje
      wrażenia są zupełnie naturalne, ale to nie znaczy, że fajerwerków nie będzie -
      będą, ale może nie dziś czy jutro, czy może nie każdegoo dnia.
      • Gość: Anna27 Re: W ramionach mężczyny - jak to jest naprawdę? IP: *.90.28.121.Dial1.Washington1.Level3.net 05.01.02, 22:19
        Facet, z ktorym staracilam cnote podniecal mnie bardzo. To nie byla milosc od
        pierwszego wejrzenia, ale pierwszy pocalunek byl taki, ze pomyslalam wtedy, ze
        nikogo juz wiecej nie chce calowac. (Oczywiscie tak sie NIE stalo.) Sam jego
        dotyk czy bliskosc jego ciala mnie rowalala. Nie czytalam Wislockiej, a
        Cosmopolitan mnie zawsze smieszyl. Ten facet nie byl nawt klasycznie
        przystojny, ale gdy zaliczalismy kolejne "bazy" jak w baseballu to bylo TO.
        Pamietam i pierwszy pocalunek i pierwsze wystapienie nago. Kazdy z etapow
        intymnosci z tym czlowiekiem byl jak totalny odlot.

        Nie wiem czy kazda babka tak ma. Moze ja bylam przypadek dewiacyjny albo bylam
        wyglodniala. Kto to teraz moze wiedziec?

    • Gość: ewa Re: W ramionach mężczyny - jak to jest naprawdę? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.01.02, 22:29
      Bardzo podobne.Wszystkiego trzeba się nauczyć.Może na razie wyrzuć podręczniki,
      a zwłaszcza pisma dla kobiet. W końcu to tobie ma być przyjemnie , prawda? U
      mnie na przykład wszystko jest na odwrót. Dopóki przejmowałam się grš wstępnš,
      nigdy nie miałam orgazmu. No, ale skoro wszystkie autorytety twierdziły, że to
      jedyna droga ...Przypadkiem nie było gry wstępnej i hiphiphura.To twoje ciało i
      życzę mnóstwa rado�ci z odkrywania jego sekretów.
      • Gość: vagin Re: W ramionach mężczyny - jak to jest naprawdę? IP: 10.131.130.* 05.01.02, 22:42
        Należy się zastanowić czy to jest ten właściwy facet?
        • kasiulek Re: W ramionach mężczyny - jak to jest naprawdę? 06.01.02, 20:30
          A ja znowu moge sie tylko podpisac pod tym, co napisal Vagin, ktorego
          pozdrawiam - to jedyne, co mi przychodzi do glowy po przeczytaniu tego postu...

          Powiem tylko, ze jezeli to jest ten wlasciwy i jedyny, to zapomina sie o
          wszystkim... i czas sie przestaje liczyc... i w ogole nic innego sie nie
          liczy... i zycze sobie tego wciaz... niech tak bedzie...
          • Gość: EF Re: W ramionach mężczyny - jak to jest naprawdę? IP: *.fnet.pl 06.01.02, 21:30
            Podpisuję sie pod tym co napisał Vagin i dopisała kasiulek.Nic dodać,nic ująć.
            Bardzo duzo zależy od faceta.Pozdrawiam.PA
          • Gość: Asia Re: W ramionach mężczyny - jak to jest naprawdę? IP: *.dip.t-dialin.net 16.01.02, 15:35
            Hmmm...Śmieszna rzecz, mój pierwszy pocałunek z mężem
            (kiedy nim jeszcze nie był) też nie był dla mnie super.
            Pomyślałam, ż on chyba się kiepsko całuje. Myslę teraz,
            że była to wina nerwów. Byłam również niedoświadczona.
            Dla porządku: mój w ogóle pierwszy kiss w życiu, 8 lat
            wczesniej, był super. Ale może to wrażenie przeważyło.
            Teraz uwielbiam sie całować z mężem. Powodzenia,
            wyluzuj się i uwierz, że on Cię kocha. Fantazjuj. Patrz
            na niego. A tak w ogóle, to czy on Ci się podoba? Bo
            bez tego ani rusz...
            Asia
    • Gość: Ala Re: W ramionach mężczyny - jak to jest naprawdę? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 06.01.02, 22:49
      Jesli bedziesz kiedys calowana i kochana przez kogos w kim bedziesz totalnie
      zakochana to zobaczysz te swoje gwiazdy.
      • Gość: km Re: W ramionach mężczyny - jak to jest naprawdę? IP: 212.244.59.* 07.01.02, 09:47
        Nie zgadzam się, że tylko z tym właściwym widzi się gwiazdy... Albo każdy jest
        właściwy. Chyba kwestia nstroju???
        Pierwszy raz całowałam się z kimś kto nie był potem moim pierwszym kochankiem,
        zaś pierwszy kochanek nie został moim mężęm, ale:
        gwiazdy widziałam całując się pierwszy raz, kochając się pierwszy raz i z mężem
        zawsze. Choć podpisuję się pod postem ewy: nie zawsze gra wstępna i pocałunki
        muszą być orgazmorodne ;)))
        • Gość: fanny Re: W ramionach mężczyny - jak to jest naprawdę? IP: *.chello.pl 07.01.02, 10:20
          Nie jest tak, ze z kazdym pocalunkiem widzi sie gwiazdy! Ale jak jest z reszta
          Twoich reakcji? Czy czujesz cos gdy on Cie przytula, caluje, czy masz ochote
          zeby byl coraz blizej, calowal coraz mocniej? Bede bezposrednia - czy jak sie
          tak calujecie to robi Ci sie mokro w majtkach? Czujesz podniecenie? Czy tylko
          jest Ci milo?
          • Gość: Isabel Re: W ramionach mężczyny - jak to jest naprawdę? IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 07.01.02, 10:42
            Ależ ja napisałam, że 'gdy on mnie dotyka, gdy gładzi mój policzek, gdy
            delikatnie muska ustami moją szyję, to drżę' i dostarcza mi to wrażeń, których
            nie spodziewałam się po czymś - wydawało mi się - tak zwyczajnym jak dotyk.
            Wtedy jest odlotowo! I kiedy on mnie dotyka, kiedy jest blisko mnie, wówczas
            moje ciało reaguje bardzo, bardzo prawidłowo. Natomiast zdziwiło mnie, że przy
            pocałunkach zamieniam się nie tyle w osobę, która cieszy się pocałunkiem, ile w
            analityka sytuacji. Co dziwniejsze, przynajmniej dla mnie, kiedy później, już
            przypominając sobie te wszystkie pocałunki, wracam do nich pamięcią, to czuję
            te przysłowiowe motyle w żołądku. Czyli moje ciało reaguje na te pocałunki, ale
            niejako z opóźnieniem. Zastanawiam się, czy cała ta sytuacja nie jest wynikiem
            moich zahamowań. Ja się chyba po prostu wstydzę, że - jak sadzę - kiepsko
            całuję i zamiast się całować, ja się tłukę z myślami. Teraz, kiedy o tym piszę,
            ta sytuacja śmieszy mnie samą, ale tak jest.
            • Gość: Sol Re: W ramionach mężczyny - jak to jest naprawdę? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.01.02, 10:56
              skoro pocalunki dzialaja na Ciebie, tylko jak sama piszesz-z opoznieniem; a dotyk sprawia Ci przyjemnosc to
              wszystko jest w porzadku. Oprocz jednego - chyba jestes niepewna, zbyt czesto myslisz o tym co sie dzieje, jak
              sie dzieje....Nie potrafisz wylaczyc myslenia pozostajac jedynie przy chlonieciu odczuc. Moze wiesz co
              powoduje ten dyskomfort? Moze np nie jestescie sami w mieszkaniu/ Moze nie macie za duzo czasu dla siebie?
              Zastanow sie dlaczego myslisz o tylu pobocznych sprawach a nie o tym co czujesz. Musi byc jakis powod.
              • bukowski27 wiecie, bo to jest tak... 07.01.02, 11:23
                pocałunek pocałunkowi nierówny... ramiona ramionom nie równe... namietnosc
                namietnosci nierówna... przeciez to takie proste...
            • Gość: Jo Re: W ramionach mężczyny - jak to jest naprawdę? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 12.01.02, 22:51
              > (...)przy
              > pocałunkach zamieniam się nie tyle w osobę, która cieszy się pocałunkiem, ile w
              > analityka sytuacji.

              Droga Isabel,
              wszystko jest z Tobą w porządku. Każda z nas chciałaby, aby pierwsze intymne
              kontakty były takie... powieściowe - "wniknął w nią, a ona zadrżała z rozkoszy" :-
              ) Jednak życie jest mniej górnolotne. Jakkolwiek generalnie satysfakcjonuje mnie
              moje własne życie seksualne (nawet, jeśli nie ma wielkich uniesień na szczyty
              nieba, to sam akt jest absolutnie fascynującą rzeczą) - to nigdy nie zapomnę, ze
              przy moim "pierwszym razie", kiedy już oswoiłam się z nowością sytuacji i
              pokonałam te nieco mniej przyjemne doznania - w pewnym momencie dotarło do mnie,
              że to, co się dzieje, jest... komiczne. Nie za bardzo potrafię przenieść tamte
              moje doznania na ekran monitora, ale tak właśnie momentami czułam - że ten cały
              seks jest, no, komiczny właśnie. Tak jak Ty analizujesz pocałunki, ja podobnie
              analizowałam... no wiesz co ;-) Wynikało to jednak prawdopodobnie z nieobycia
              seksualnego, bo już nigdy potem nie chciało mi się śmiac z tego, jak ten seks
              naprawdę wygląda. A moze to była tylko reakcja nerwowa. W każdym razie - w miarę
              rozwoju sytuacji oswoisz się z nią i synteza okaże się ważniejsza od analizy :-)
              Pozdrawiam!
    • kwik Re: W ramionach mężczyny - jak to jest naprawdę? 07.01.02, 11:34
      czy Ty wierzysz we wszystko, co przeczytasz? i czy tym się kierujesz?
      • Gość: Isabel Re: W ramionach mężczyny - jak to jest naprawdę? IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 07.01.02, 11:54
        Jeśli się na czymś nie znam, to szukam wskazówek. Jak juz czegoś dotknę,
        skosztuję, posmakuję, to weryfikuję wiedzę nabytą a priori, z doświadczeniem
        nabytym a posteriori. I, cholera, przyznaję, czasem jestem zbyt ufna. I chyba
        jeszcze... lubię mieć 'autorytety', ale potem, gdy mi się taki 'autorytet' w
        mych oczach skompromituje, to strącam z piedestału bez mrugnięcia okiem.
        • kwik Re: W ramionach mężczyny - jak to jest naprawdę? 07.01.02, 12:01
          a mi się wydaje, że tutaj wskazówki nie są potrzebne (a może nawet niewskazane)
          pomyśl co jest dla Ciebie ważniejsze: co czujesz, czy co powinnaś czuć?
          • bukowski27 kwik. jak w berdyczowie? zasypane? 07.01.02, 12:05
            • kwik Re: kwik. jak w berdyczowie? zasypane? 07.01.02, 12:09
              było zasypane po same pachy, teraz niestety zawiało i pozamiatało...
              ale widzę, że coś tam kwitnie..muszę się temu przyjrzeć...
          • Gość: Isabel Re: W ramionach mężczyny - jak to jest naprawdę? IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 07.01.02, 12:12
            Zadałam pytanie na Forum, ponieważ byłam zdziwiona własnymi reakcjami. Już
            mówiłam, że mam skromne doświadczenie w tych sprawach. Do niedwana nie
            poruszałam tego tematu, tematu seksu, nawet w rozmowach z przyjaciółką. Teraz
            rozmawiam z nią o moich rekacjach. Wcześniej mówiłam jej tylko, że ktos tam mi
            się spodobał. Nie zadałam tu pytania, aby teraz postępować zgodne z udzielanymi
            wskazówkami. Nie pytałam zresztą o wskazówki, pytałam o reakcje, o wrażenia
            innych kobiet. Ale uwagi niektórych dają mi do myślenia. Myślę, że moje reakcje
            wynikają wlaśnie z braku pełnego komfortu. On mnie całuje, to miłe (bo to jest
            dla mnie miłe), ale obok są ludzie, więc czuję się nieco skrępowana. Być może
            tu tkwi przyczyna. Wciąż jeszcze się poznajemy, może też wciąż jeszcze nie mam
            pewności, co do siły jego uczuć.
            • Gość: Sol Re: W ramionach mężczyny - jak to jest naprawdę? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.01.02, 12:25
              jesli chcesz to sprawdzic, jesli chcesz zobaczyc jak to jest po prostu zafundujcie sobie tydzien (conajmniej) tylko
              we dwoje, gdzies daleko od ludzi. Nie znaczy to, ze w ciagu tego tygodnia ma sie stac WSZYSKO co MOZE sie
              stać. Ale bedziecie sami i tylko dla siebie. Choc moze jeszcze nie czas na to. Nigdy nie wolno sie spieszyc,
              nigdy... Ale wtedy mogalabys zobaczyc czy Twoje reakcje sa inne. Jesli tylko chcesz to sprawdzic....Po prostu
              powinnas sie czuc bezpiecznie, spokojnie i pewnie. Wtedy jestes soba. Ale to tylko moje pomysły...
              • Gość: Isabel Re: W ramionach mężczyny - jak to jest naprawdę? IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 07.01.02, 12:44
                Sol,
                W tym co piszesz, jest dużo racji. Faktycznie, wciąż jest coś, co mnie
                rozprasza. Bo nie jest tak, że ja się zmuszam, że robię coś wbrew sobie. Nie.
                Bardzo go pragnę. On mnie pociąga. Podoba mi się. Podoba mi się i jego twarz, i
                jego osobowość. I jego sylwetka również. Będąc z nim, nie robię niczego na
                siłę, ani wbrew sobie. Powtórzę, że jego dotyk przenosi mnie niemal do gwiazd.
                Wtedy po prostu płonę. Zdziwiło mnie tylko, że coś tak zwyczajnego jak dotyk,
                budzi we mnie większe podniecenie, niż pocałunek. Bo tak właśnie jest. Wydaje
                mi się, że po prostu uczę się własnych reakcji. Że coś mnie wciąż jeszcze
                onieśmiela. Niektóre posty są tego zresztą dla mnie potwierdzeniem.
                • Gość: Sol Re: W ramionach mężczyny - jak to jest naprawdę? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.01.02, 16:30
                  A rozmawialas z nim o tym? Uwazam, ze powinien miec swiadomosc tego co czujesz.
                  Nie badz w tej swojej niepewnosci sama. Jesli kocha to poczeka... Wiem, ze to
                  truizm i brzmi płasko ale taka jest prawda. Jesli kocha to pomoże, jesli kocha
                  to sie postara zapewnic Ci spokoj, postara sie zapewnic Ci warunki, w ktorych
                  bedziesz mogla cieszyc sie nie tylko elektryzujacym dotykiem ale i cudownymi
                  pocalunkami, ktorych chce sie wiecej i wiecej. Pozwoli Ci szukac i znalezc.
                  Jeszcze raz powtorze, nie wolno Ci sie spieszyc. Jak bedziesz jadla nawet
                  najbardziej ulubione ciastko za szybko to sie zadlawisz : ) A potem juz nie
                  bedziesz chciala na nie nigdy w zyciu spojrzec... Ot, co
                  • Gość: Jedynka Re: W ramionach mężczyny - jak to jest naprawdę? IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 07.01.02, 22:15
                    W ramionach mężczyny - jak to jest naprawdę? Też się nad tym zastanawiam...
                    Zastanawiam się także, czy warto poczekać na tego jedynego...
                    • kasiulek Jedynka 07.01.02, 22:23
                      Warto czekac na tego jedynego... naprawde...
                      • Gość: Jedynka Kasiulek IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 07.01.02, 22:38
                        Zawsze myślałam, że zrobię to z miłości. Nie było ważne czy po ślubie, czy
                        przed ślubem, czy bez ślubu.
                        Miałam prpozycje, nie spotkałam jednak swojej miłości.
                        Chciałabym jeszcze poczekać, ale mam wrażenie, że czas ucieka, ja się robię
                        coraz starsza i co dalej...
                        Spotkam tę swoją miłość...? :-) Czy powinnam "carpe diem" i już...
                        • kasiulek Jedynka 07.01.02, 22:47
                          Ja wierze, ze znajdziesz tego swojego jedynego, w najmniej oczekiwanym
                          momencie, zawsze tak jest... czego Ci bardzo zycze... a poki co nie wskakuj do
                          lozek jakichs przypadkowych facetow, jezeli kompletnie nic Cie z nimi nie
                          laczy... pozniej bedziesz miala do samej siebie zal i niesmak... tak mi sie
                          zdaje...
                          • Gość: ewa Re: Jedynka IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.01.02, 09:17
                            Oczywi�cie że znajdzie, chyba że należy do gatunku kobiet, które twierdzš, że
                            szukajš miło�ci, a potem, jak się trafia miły facet, to zawsze sie okazuje, że
                            co� z nim nie tak. Jak już się nie da do niczego innego przyczepić, to za długo
                            wybiera koszule, miał w domu Playboye ( nie będzie mnie szanował) albo szukał w
                            bibliotece autora nazwiskiem Kritiasz. Zawsze się co� znajdzie. Nie twierdzę że
                            to ty, ale gatunek jest do�ć liczny, sama do niego należałam, i nie przestałam
                            należeć, bo pojawił się ten jedyny, tylko dlatego, że zobaczyłam, że najwięcej
                            zastrzeżeń to mam do siebie, boję się żem niegodna miło�ci, on mnie na pewno
                            zdradzi itd, a w ogóle to wszyscy faceci to takie duże dzieci...Jak mówię to
                            mój przypadek.
    • Gość: elka weż chuja do ust -to zobaczysz gwiazdy IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 08.01.02, 10:20
      Mi za pierwszym razem tak zapakował że mi sie czarno zrobiło , szok, potem sie
      spuścił mi na twarz. Chciał mi do buzi, ale w ostatniej chwli wyczaiłam o co
      chodzi. ..pa
    • Gość: Aida Re: W ramionach mężczyny - jak to jest naprawdę? IP: *.ropczyce.sdi.tpnet.pl 08.01.02, 12:05
      Długo szukałam tych właściwych ramion i podobnie jak Ty Isabel nie przeżywam
      odlotów opisywanych na łamach niejednego poradnika. Niemniej jednak uwielbiam
      pocałunki, zamykam oczy i całuję, czasem mocno jakbym nie mogła się nasycić,
      czasem delikatnie. Może gwiazd nie widzę, ale też nie zastanawiam się nad tym
      co wówczas robię.
      A ramiona mojego mężczyzny to najcudowniejsze miejsce na ziemi- miejsce, w
      którym czuję się naprawdę bezpieczna i szczęśliwa.
    • Gość: Rex Re: W ramionach mężczyny - jak to jest naprawdę? IP: 10.30.42.* 08.01.02, 12:57
      Wiesz co Isabel?
      Ty się po prostu za dużo książek naczytałaś i za dużo filmów oglądasz. Tam
      ZAWSZE seks jest PRZEREKLAMOWANY. Zawsze są piękne kobiety, zawsze śliczne
      kobiety, pocałunki wywołują dreszcze, a każde pójście do łóżka to sukces dla
      obojga. A dupa, dupa. Wcale tak nie jest. Nie patrz na sprawy damsko - męskie
      przez pryzmat mediów. Więcej prawdy o tych rzeczach - niestety - znajdziesz na
      tym forum.
      Wiem, że to co piszę jest prawdą. Znam ponad dwudziestoletnich chłopaczków,
      którzy - sądząc z tego co mówią - myślą, że seks to nic innego jak
      przeniesienie filmów porno do rzeczywistości. Jeszcze więcej mówią mi na ten
      temat ich dziewczyny.
      Znam też dziewczyny, które uprawiając seks od nastego roku życia czerpią pełną
      z niego przyjemność już w wieku 20 lat. Zaręczam Ci Isabel, że one do tych
      sprawach nie czytały, ani nie naoglądały się na eranie.
      I zgadzam się CAŁKOWICIE, że bardzo, bardzo dużo zależy od faceta. Jeśli jest
      dobry, a Ty coś tam czujesz do niego, nawet nie będziesz miała czasu myśleć o
      tym co czujesz, tylko skupisz się CAŁKOWICIE na tym, CO czujesz.
      Po prostu - nie myśl o tym, idz na całość, daj się ponieść.
      Bo już dużo straciłaś (25 lat! Rany, co Ty robilaś przez te lata!)
      Pozdrawiam i życzę... sukcesów :-)
      Szczerze
      • Gość: Isabel Re: W ramionach mężczyny - jak to jest naprawdę? IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 08.01.02, 13:14
        Gość portalu: Rex napisał(a):

        > Wiesz co Isabel?
        > Ty się po prostu za dużo książek naczytałaś i za dużo filmów oglądasz. Tam
        > ZAWSZE seks jest PRZEREKLAMOWANY. Zawsze są piękne kobiety, zawsze śliczne
        > kobiety, pocałunki wywołują dreszcze, a każde pójście do łóżka to sukces dla
        > obojga. A dupa, dupa. Wcale tak nie jest. Nie patrz na sprawy damsko - męskie
        > przez pryzmat mediów. Więcej prawdy o tych rzeczach - niestety - znajdziesz na
        > tym forum.
        > Wiem, że to co piszę jest prawdą. Znam ponad dwudziestoletnich chłopaczków,
        > którzy - sądząc z tego co mówią - myślą, że seks to nic innego jak
        > przeniesienie filmów porno do rzeczywistości. Jeszcze więcej mówią mi na ten
        > temat ich dziewczyny.
        > Znam też dziewczyny, które uprawiając seks od nastego roku życia czerpią pełną
        > z niego przyjemność już w wieku 20 lat. Zaręczam Ci Isabel, że one do tych
        > sprawach nie czytały, ani nie naoglądały się na eranie.
        > I zgadzam się CAŁKOWICIE, że bardzo, bardzo dużo zależy od faceta. Jeśli jest
        > dobry, a Ty coś tam czujesz do niego, nawet nie będziesz miała czasu myśleć o
        > tym co czujesz, tylko skupisz się CAŁKOWICIE na tym, CO czujesz.
        > Po prostu - nie myśl o tym, idz na całość, daj się ponieść.
        > Bo już dużo straciłaś (25 lat! Rany, co Ty robilaś przez te lata!)
        > Pozdrawiam i życzę... sukcesów :-)
        > Szczerze

        Rex,
        A czemu oni wszyscy tyle Ci o sobie mówią, ci dwudziestolatkowie, a ich
        dziewczyny jeszcze więcej? Przeprowadzasz jakieś ankiety wśród 'młodszych'
        dwudziestoparolatków ;-)?
        A tak poważniej... Ja powiedziałam, że skończyłam już 25 lat jakiś czas temu,
        więc równie dobrze mogę mieć 27 lat i wtedy to dopiero dużo czasu straciłam...
        Przypomniałeś mi, że faktycznie - w konfrontacji z większością - wypadam blado,
        cholernie blado, ale trudno, taki los. Mam to, co mam i tego już nie zmienię.
        Czemu tak się dzieje? Trochę wiem, a czasem zupełnie nie wiem, dlaczego jest jak
        jest, i dlaczego będąc osobą dorosłą, tak późno wchodzę w życie erotyczne.
        Czasem, żeby się trochę pocieszyć, mówię sobie, że może późno, ale może za to
        będę to przezywać świadomiej, pełniej i w zgodzie z samą sobą. W końcu muszę się
        jakoś podbudować, no nie? Wprawdzie czasu cofnąć się nie da, ale... Liczy się
        ponoć jakość, nie ilość... W mojej sytuacji chcę (muszę) w to wierzyć ;-)
        Pozdrawiam
        • Gość: Sol Re: W ramionach mężczyny - jak to jest naprawdę? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.01.02, 13:39
          isabel! Na boga! Nawet nie waz się tak myslec, ze wypadasz blado, ze to chyba niedobrze, ze Ty nie masz
          zadnych doswiadczen. Dlaczego niedobrze? Wolalabys miec te doswiadczenia ale zdobyte podczas upojenia
          alkoholowego, gdzies na jakiejs prywatce, gdzies nie wiadomo z kim i po co a w ogole to i tak rano nic nie
          pamietasz? Tak doswiadczenia zdobywa dzsiejsza mlodziez. Wiesz, ja dziekuje za takie doswiadczenia....
          • Gość: Isabel Re: W ramionach mężczyny - jak to jest naprawdę? IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 08.01.02, 14:35
            Sol,
            To nie jest tak, że żałuję, bo inni są już tacy doświadczeni, a ja dopiero
            zaczynam na dobrą sprawę. Ale ja sama czasem żałuję, że do niedawna nie było
            nikogo, że do niedawna to wszystko rozgrywało się w mojej wyobraźni, więc wtedy
            myślę, że może dostanę mniej, ale intensywniej. Mam taką nadzieję.
        • Gość: ??? Do Isabel IP: *.eds.de 08.01.02, 13:58
          Masz racje liczy sie to co jest tu i teraz a przedewszystkim jakosc.
        • Gość: Rex Re: W ramionach mężczyny - jak to jest naprawdę? IP: 10.30.42.* 11.01.02, 11:49
          Gość portalu: Isabel napisał(a):

          > Rex,
          > A czemu oni wszyscy tyle Ci o sobie mówią, ci dwudziestolatkowie, a ich
          > dziewczyny jeszcze więcej? Przeprowadzasz jakieś ankiety wśród 'młodszych'
          > dwudziestoparolatków ;-)?
          Dużo z nimi przebywam, dużo z nimi rozmawiam, widać coś mam w sobie, skoro mi o
          takich rzeczach opowiadają :-)

          > A tak poważniej... Ja powiedziałam, że skończyłam już 25 lat jakiś czas temu,
          > więc równie dobrze mogę mieć 27 lat i wtedy to dopiero dużo czasu straciłam...
          > Przypomniałeś mi, że faktycznie - w konfrontacji z większością - wypadam blado,
          >
          > cholernie blado, ale trudno, taki los. Mam to, co mam i tego już nie zmienię.
          > Czemu tak się dzieje? Trochę wiem, a czasem zupełnie nie wiem, dlaczego jest ja
          > k
          > jest, i dlaczego będąc osobą dorosłą, tak późno wchodzę w życie erotyczne.
          > Czasem, żeby się trochę pocieszyć, mówię sobie, że może późno, ale może za to
          > będę to przezywać świadomiej, pełniej i w zgodzie z samą sobą. W końcu muszę si
          > ę
          > jakoś podbudować, no nie? Wprawdzie czasu cofnąć się nie da, ale... Liczy się
          > ponoć jakość, nie ilość... W mojej sytuacji chcę (muszę) w to wierzyć ;-)

          Absolutnie nie dołuj się, Isabel. Nie ma powodu. Tak jak ktoś już tutaj napisał -
          lepiej poczekać na coś pięknego, prawdziwego, niż zrobić to byle jak, byle gdzie,
          byle z kim. Ale powinnaś kogoś znaleźć, kogoś mieć.I nawet, jeśli pierwszy wybór
          będzie chybiony, to nic. Dużo łatwiej będzie Ci później znaleźć kogoś
          wartościowszego. W tych sprawach nie ma kalkulacji, tylko przypadek - on decyduje
          na początku. To chemia, hormony. Coś czujesz do kogoś lub nie. Później dopiero
          przeradza się w przyjaźń.... lub nienawiść. Takie życie.
          szukaj Isabel, rusz się. Tempus fugit (niestety)

          Powodzenia (szczerze życze :-))
    • Gość: J-Anka Re: W ramionach mężczyny - jak to jest naprawdę? IP: *.ists.pl 12.01.02, 23:57
      Wiesz co - to naprawde bardzo zalezy od faceta. Pisze dlatego, ze tez z jednym
      takim zmienialam sie w analityka :) Tylko, ze zastanawialam sie nad tym, jakie
      jest wnetrze jego ust, tylko czy przypadkiem nie zamierza mi zlamac karku ;))))
      No i z nim nie jestem - mimo, ze przytulanie, glaskanie i nawet bardziej
      odwazne pieszczoty byly bardzo ok. Tak jakos mnie ta jego technika calowania
      smieszyla, ze balam sie, ze za ktoryms razem po prostu prychne smiechem ;)
      Powiem Ci, ze na mnie mezczyzni baaardzo roznie dzialaja - sa tacy, ze
      wystarczy spojrzenie i juz mi sie uginaja kolana. I tych lubie najbardziej.
      Reasumujac: zastanow sie, czy to wlasnie z Nim chcesz sie cwiczyc w Ars Amandi.
      Z mojego doswiadczenia wynika, ze jesli facet jest wlasciwy, to gwiadzy same
      sie pojawiaja. Zycze powodzenia.
      pozdrowienia :)
      J-Anka
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka