Gość: Isabel
IP: *.opole.sdi.tpnet.pl
05.01.02, 21:40
Moja doświadczenia w sztuce kochania są raczej skromne. Bardzo skromne. Pomimo
mojego wieku - a skończyłam już lat 25, nie powiem tylko kiedy, bo to ;-)
nieistotne - w którym niektórzy (ha, pewnie nawet większość) mogą się pochwalić
całkiem bogatym 'dorobkiem', ja raczej dopiero 'raczkuję' w ars amandi. Ale nie
o tym chcę pisać.
Moje kontakty seksualne ograniczają się na razie do czułego dotyku, objęć,
pocałunków (z języczkiem) i dość niewinnych pieszczot... Kiedyś, kiedy
wyobrażałam sobie romantyczne chwile w objęciach ukochanego, wydawało mi się,
że gdy on mnie pocałuje (a na dodatek wsuwając delikatnie język w moje usta),
to zobaczę gwiazdy. Ale... gdy on mnie całuje, nie widzę żadnych gwiazd. Nie
mówię, że jego pocałunki są dla mnie nieprzyjemne. Nie. Tylko, że czerpiąc swą
dotychczasową wiedzę z poradników (Wisłocka, Lew-Starowicz, Masterton, Gray -
to chyba klasyka gatunku) czy podczytując wysokonakładowe pisma dla kobiet (nie
jakieś tam pisemka, tylko 'dobre', babskie miesięczniki), wyrobiłam sobie
przeświadczenie, że odlecę przy pierwszym prawdziwym pocałunku, a przy
pierwszym orgazmie to już chyba sięgnę gwiazd. A jak to wygląda naprawdę?
Gdy on mnie dotyka, gdy gładzi mój policzek, gdy delikatnie muska ustami moją
szyję, to drżę i to jest super! Ale gdy mnie całuje, czuję zdziwienie - to
chyba najlepsze określenie. Zamiast drżeć i odczuwać nieziemską ekscytację (bo
tego oczekiwałam), ja się zastanawiam nad ruchami jego języka, dochodząc do
wniosku, że wnętrze jego ust jest tak fajnie gładkie, ale nie czuję jakiegoś
ekstremalnego podniecenia. Moje reakcje są dla mnie samej zaskoczeniem.
Tłumaczę to tym, że po prostu uczę się własnych reakcji. Wyobraźnia to jedno,
rzeczywistość to zupełnie co innego. Podejrzewam, że podobnie rzecz będzie się
miała z moją pierwszą nocą w ramionach mężczyzny. Mam nadzieję, że będzie
przyjemnie, ale myślę, że megaorgazmy przyjdą dopiero z czasem. Już nie
oczekuję, że ten pierwszy raz będzie najlepszy. Już wiem, że w moim (czy tylko
w moim?) przypadku tak raczej nie będzie.
Chcę więc spytać, jakie są/były Wasze, miłe Panie, wrażenia z tych pierwszych
kontaktów męsko-damskich? Czy podobne do moich (miłe zdziwienie, ale i lekkie
rozczarowanie, bo przecież spodziewałam się niemal utraty przytomności), czy
też może udało się Wam osiągnąć szczyty uniesienia już przy pierwszym pocałunku?
PS. Proszę o pominięcie kwestii zachowania dziewictwa aż do ślubu. Dylematy
moralne rozstrzygnę sama.