Dodaj do ulubionych

moja córka chce wstąpić do zakonu

23.05.08, 19:55
moja córka chce wstąpić do zakonu, nie bardzo wiem jak mam
zareagować. W głębi duszy jest mi żal jej młodych lat,
macierzyństwa, które ją czeka, nie wiem, czy mam prawo próbować
wpłynąć na zmianę jej decyzji. Czy ktoś w Was był w podobnej
sytuacji?
Obserwuj wątek
    • 8n Re: moja córka chce wstąpić do zakonu 23.05.08, 19:59
      jak ja powiedziałam o tym mamie, to nie powiem co zrobiła, ale zadziałało, i zmieniłam zdanie. teraz bardzo nie lubię mamy.
      • ru2 Re: moja córka chce wstąpić do zakonu 23.05.08, 20:26
        czy w takim razie zmiana Twojej decyzji świadczy o tym, ze nie było
        to prawdziwe powołanie? co tak naprawdę skłoniło Cię do zmiany
        decyzji?
        pozdrawiam serdecznie:)
        • ja_adam Re: moja córka chce wstąpić do zakonu 23.05.08, 20:44
          Sorry ale nie udzielam takich info na forum
          - to nie kwestia powołania.
          • tetlian Walcz o córkę 26.05.08, 21:51
            Powiem tyle, jeśli kochasz córkę, to walcz o nią. Nie pozwól by wstąpiła w
            szeregi jakiejś sekty i zmarnowała sobie życie w imię wiary w bajki i
            średniowieczne zabobony :/
            • croyance Re: Walcz o córkę 27.05.08, 13:58
              Selektywna tolerancja: czy to samo poradzilabys matce, ktorej corka
              jest lesbijka?
              • iluminacja256 Re: Walcz o córkę 28.05.08, 12:06
                To nie jest żadne porównanie - z orientacją płciową się rodzisz, z
                powołaniem - nie. Mysle, z e nalezy bardzo umiejętnie, ale postarać
                się powalczyć . Mialm znajomą, która całe młode zycie spędzała na
                oazac, w ruchu światło zycie , znała zakonnice i sama chciała nią
                zostac . Jednak myslę, i sądzę, z eona też zdała sobie z tego
                sprawę, ze to nei bylo zadne powołanie, a jakaś fascynacja takim
                trybem zycia i lek przed normalnym zyciem. Nie wstąpiła do zakonu,
                skońcyzła pedagogikę, [pomaga uposledzonym dzieciom i jest z kimś.
                To bardzo delikatne kwestie , bo tutaj miesza sie wplyw otoczenia,
                wychowanie i prawdziwe powołanie. Postulat i nowicjat zresztą
                pozwala na wystapienie z zakonu - i po to istnieje.
                • losiu4 Re: Walcz o córkę 28.05.08, 16:22
                  iluminacja256 napisał:

                  > To nie jest żadne porównanie - z orientacją płciową się rodzisz, z
                  > powołaniem - nie.

                  czy ja wiem... hipotez na ten temat (znaczy o orientaację seksualną
                  chodzi) jest od metra i trochę. Co do powołania: a czemuż nie
                  założyć że "Bóg tak dał"?

                  > Mysle, z e nalezy bardzo umiejętnie, ale postarać
                  > się powalczyć .

                  ale o co powalczyć? O unieszczęsliwienie bliźniego bo Tobie się
                  wydaje, że źle robi wstępując do zakonu?

                  > Mialm znajomą, która całe młode zycie spędzała na
                  > oazac, w ruchu światło zycie , znała zakonnice i sama chciała nią
                  > zostac .

                  no i w czym problem?

                  > Jednak myslę, i sądzę, z eona też zdała sobie z tego
                  > sprawę, ze to nei bylo zadne powołanie, a jakaś fascynacja takim
                  > trybem zycia i lek przed normalnym zyciem. Nie wstąpiła do zakonu,

                  jej sprawa, dla zasady nawet lepiej, bo nieodpowiednia osoba nie
                  trafiła tam, gdzie nie powinna.

                  > skońcyzła pedagogikę, [pomaga uposledzonym dzieciom i jest z kimś.

                  oj, ta pedagogika (niekoniecznie chodzi o upośledzone dzieci).
                  Wybacz, mam uczulenie na to (podobnie jak na jakieś socjologie czy
                  inne psychuszki), bo ładnym paru babkom pomagałem (z
                  zadośćuczynieniem) by one - z trudem - skończyły owe. I teraz mi
                  głupio, bo niewykluczone że będą uczyć moje potomstwo.

                  > To bardzo delikatne kwestie , bo tutaj miesza sie wplyw otoczenia,
                  > wychowanie i prawdziwe powołanie. Postulat i nowicjat zresztą
                  > pozwala na wystapienie z zakonu - i po to istnieje.

                  zgadza się :)

                  Pozdrawiam

                  Losiu
                  • iluminacja256 Re: Walcz o córkę 28.05.08, 20:33
                    Nie interesuje mnie komu i jak oraz w jaki sposób pomagałes kończyć
                    pedagogikę i jaką płeć posiadały te osoby . Opisałam wyrażnie
                    przypadek mojej znajomej, której długo wydawalo się, z e pomagać
                    ludziom mozna tylko przez Boga tj. przez Zakon. Pedagogikę specjalną
                    ukończyła z wyróznieniem i to raczej ona mogłaby niejednemu pomóc.
                    Teraz zyje, pomaga i jest szczesliwa. To bardzo delikatna kwestia
                    powołanie i podchodzenie do neij na zasadzie - Bóg cię wzywa jest
                    czasem dość nietaktowne. Własnie dlatego, z e nie zawsze to Bóg i
                    nie zawsze wzywa, a na pewno nalezy podejsc do tego bardzo
                    delikatnie i nie opowiadać od razu o jakimś unieszczeliwianiu , bo
                    nigdzie nie napisąłam, z enalezy zabronić. Rozmawiać, pytać ,
                    mysleć. Proste. Skoro pomagałeś tylu psychologom, powinieneś to
                    wiedzieć
                    • inn_a DO: iluminacja256 15.08.08, 13:55
                      Właśnie chodzi o to: że do WSZYSTKIEGO BÓG WZYWA!!!
                      Małżeństwo też jest powołaniem.
              • xtrin Re: Walcz o córkę 15.08.08, 15:28
                croyance napisał:
                > Selektywna tolerancja: czy to samo poradzilabys
                > matce, ktorej corka jest lesbijka?

                Co za idiotyczne porównanie...
                Pomijając już nawet kwestie tego co wrodzone, a co nie i co można zmienić, a
                czego nie to nie dostrzegasz pewnej "drobnej" różnicy w tym jak życie zmienia
                zakon, a jak orientacja?
            • losiu4 Re: Walcz o córkę 28.05.08, 16:05
              tetlian napisał:

              > Powiem tyle, jeśli kochasz córkę, to walcz o nią. Nie pozwól by
              > wstąpiła w szeregi jakiejś sekty i zmarnowała sobie życie w imię
              > wiary w bajki i średniowieczne zabobony :/

              sorry, ale czym różnią się tzw. "średniowieczne zabobobony" (nb.
              duuuużo starsze) od tych "nowoczesnych zabobonów" typu niewiara w
              Boga?

              Pozdrawiam

              Losiu
              • trypel Re: Walcz o córkę 28.05.08, 16:07
                głównie tym że zabobon to nie jest brak wiary w cos tylko wiara w coś
        • stasi1 Re: moja córka chce wstąpić do zakonu 13.04.15, 13:13
          Może to było właśnie prawdziwe powołanie i dlatego jej nie lubi?
      • krol-kier Re: moja córka chce wstąpić do zakonu 26.05.08, 20:58
        No co zrobila????Pisz sensownie,bo nikt Cie nie rozumie.
      • barwaldi Re: moja córka chce wstąpić do zakonu 27.05.08, 08:27
        Dziwne! Katolicji kraj, katolicka zapewne rodzina, więc powinniscie
        cieszyć się, że córka odkryła w sobie powołanie i chce słuzyć Bogu.
        Albo jacyś z Was marni katolicy i wiara Wasza jest niewiele warta.
        • kanapony Re: moja córka chce wstąpić do zakonu 27.05.08, 18:28
          barwaldi napisał:

          > Dziwne! Katolicji kraj, katolicka zapewne rodzina, więc
          powinniscie
          > cieszyć się, że córka odkryła w sobie powołanie i chce słuzyć
          Bogu.
          > Albo jacyś z Was marni katolicy i wiara Wasza jest niewiele warta.

          bo w tym niby katolickim kraju, gdzie się tupta do kościółka co
          niedzielę
          ludzie też mają oczy
          i może sami nieraz są zakłamani - świetnie obłudę innych wyczuwają
          i umiejętnie ją wyolbrzymiają
        • inn_a Re: moja córka chce wstąpić do zakonu 15.08.08, 14:07
          barwaldi napisał:

          > Dziwne! Katolicji kraj, katolicka zapewne rodzina, więc powinniscie
          > cieszyć się, że córka odkryła w sobie powołanie i chce słuzyć Bogu.
          > Albo jacyś z Was marni katolicy i wiara Wasza jest niewiele warta.

          Nie chodzi zaraz o to, że wiara "nic nie warta".
          Dla wszystkich rodziców taka decyzja jest zawsze zaskoczeniem. Wiadomo, że
          wszyscy rodzice chcą dobrze dla swoich dzieci ale to "dobrze" dla każdego co
          innego oznacza.
          Generalnie dla matki - żeby córka wykształciła się, znalazła dobrą pracę, wyszła
          za mąż, miała dzieci - szczęśliwą rodzinę.
          Ciężko jest rodzicom pogodzić się z tym,że ich ukochane dziecko wybiera inną
          drogę życia- być może jest to jedynaczka i matka miała może inne wyobrażenie o
          tym co jej córka będzie robić w życiu, w przyszłości.
          Na miejscu matki porozmawiałabym z córką czy jest to przemyślana decyzja, czy
          ona o tym myśli od dawna, czy tak jak większość z Was pisze, jakiś rodzaj
          fascynacji.
          Zależy tez wszystko od tego czy córka już od małego miała w tym kierunku
          "predyspozycje", czy to jest tylko jakiś jednorazowy "pomysł".
          Dla córki to też jest bardzo ważna decyzja życiowa i nie podejmuje jej się to
          tak sobie.
          Jeśli rzeczywiście to Bóg ją wzywa, i takie córka ma przekonanie, to matka
          raczej niewiele wskóra,córka i tak postawi na swoim.
          A tak przy okazji, to dziwię się że w dzisiejszych czasach, gdzie tyle młodych
          kobiet jest tak wyzwolonych, tak samodzielnych, tak niezależnych - jeszcze są
          dziewczyny, które myślą o zakonie, podejmują takie wyzwania!
      • arundhatii Re: moja córka chce wstąpić do zakonu 15.08.08, 12:25
        Bardzo zainteresowała mnie Twoja wypowiedź. Co takiego zrobili Twoi
        rodzice, ze zrezygnowałaś z powołania? Piszesz, ze nie lubisz teraz
        swojej mamy - zatem nie jesteś zadowolona ze swojej decyzji? jestem
        dziennikarką i poszukuję osób do programu na temat powołania i
        trudności rodziców z zaakceptowaniem tego faktu. jeśli chciałabys
        opowiedzieć swoja historię to pisz na mojego maila: arundhati@o2.pl.
        Pozdrawiam!
    • nekomimimode Re: moja córka chce wstąpić do zakonu 23.05.08, 19:59
      W głębi duszy jest mi żal jej młodych lat,
      > macierzyństwa, które ją czeka,

      już ją nie czeka. zresztą skąd wiesz ,ze by ją czekało, moze właśnie
      jej postawa wynika z buntu przeciw temu co ty uważasz za oczywiste
    • ja_adam .. 23.05.08, 20:11
      Dowiedz się dlaczego chce wstąpić.
      Powołanie to wspaniała rzecz.
      Ale...
      Możesz jej nakreślić jaka ciąży na niej odpowiedzialność za Ciebie, gdy będziesz
      starsza, będziesz wymagać opieki, wsparcia.
      Powołanie to luksus, dla kogoś bez zobowiązań.
      Jeśli egoistycznie podejmie decyzje może to znaczyć, że nie troszczy się o
      własnych rodziców a wg Biblii będzie wtedy gorsza od niewierzącego.
      Znam misjonarzy, ciekawe życiorysy i wspaniali ludzie. Jednakże wywodzili się
      oni z wielodzietnych rodzin, które stać było na to by ich syn
      (najczęściej)podejmował śluby.

      Zanim podejmie decyzje niech popracuje sobie w hospicjum, albo dla ludzi z
      upośledzeniem. O ileż chwalebna będzie jej służba i o ile łatwo będzie mogła
      zweryfikować swój światopogląd.
      Gdybym to ja był ojcem tego dziecka zawołałbym Świadka Jehowy, który z lekkością
      wytrąci jej wiarę z fundamentów.
      Okaże się, że dawanie głowy za wiarę nie jest takie proste...
      • vandikia Re: .. 24.05.08, 21:13
        ja_adam napisał:

        > Gdybym to ja był ojcem tego dziecka zawołałbym Świadka Jehowy,
        który z lekkości wytrąci jej wiarę z fundamentów.



        bylbys tak okrutny dla wlasnego dziecka?! fantastyczny pomysl
        • banksia Re: .. 13.04.15, 09:59


          > bylbys tak okrutny dla wlasnego dziecka?! fantastyczny pomysl

          Alez oczywiscie, dlaczego nie? Warto probowac, a to rowniez jest test - przeciez jesli wiara jest naprawde silna to nic nia nie zachwieje, ani swiadkowie jehowy, ani nawet zdrowy rozum...
      • vice_versa Re: .. 26.05.08, 18:30
        Adam, Ty się dobrze czujesz?

        Dzieci odpowiedzialne za rodziców? Rodzice mają mózg, pieniążki i
        znają życie znacznie lepiej niż dzieci wchodzące w dorosłość. Własny
        strach przed samotnością i opieką paliatywną jest dla Ciebie
        wystarczającym powodem by dziecko miało nie móc decydować o swoim
        życiu, i wystarczającym by należało je pouczać i indoktrynować dla
        własnych potrzeb???

        Jak można wymagać "poświęceń" od dziecka??? Jak można zarzucać
        egoizm osobie decydującej się na śluby, a nie widzieć egoizmu we
        własnym domaganiu się poświęceń?Czemu dziecko nie ma prawa decydować
        o swoim życiu, a ma być obciążone OBOWIĄZKIEM POMOCY???

        Z takim zapatrywaniem to trzeba sobie było sprawić pieska a nie
        dziecko! Dziecko staje się dorosłym i ma wolną wolę i prawo do
        takiego życia jakie sobie samo wymarzy, a nie jakie jest na rękę
        jego rodzicom. To szczyt nieporozumienia wychowywać dziecko dla
        własnych potrzeb, dla własnego egoistycznego lęku przed starością,
        bezradnością i samotnością. Ani takie dziecko nie będzie nigdy
        szczęśliwe i spełnione ani tacy rodzice, którym zawsze będzie mało...
      • kuku85 Re: .. 26.05.08, 23:54
        > Możesz jej nakreślić jaka ciąży na niej odpowiedzialność za Ciebie, gdy będzies
        > z
        > starsza, będziesz wymagać opieki, wsparcia.
        > Powołanie to luksus, dla kogoś bez zobowiązań.
        > Jeśli egoistycznie podejmie decyzje może to znaczyć, że nie troszczy się o
        > własnych rodziców a wg Biblii będzie wtedy gorsza od niewierzącego.

        a o trzecim filarze nie słyszałeś?? radzę poczytać...
      • janana Re: .. 29.05.08, 23:55
        > Powołanie to luksus, dla kogoś bez zobowiązań.

        Tak samo można powiedzieć małżeństwo i własna rodzina to luksus, a powinność to
        opieka nad leciwymi rodzicami.
    • mroof Re: moja córka chce wstąpić do zakonu 23.05.08, 21:33
      uświadom jej, że będąc zakonnicą zobowiązuje się do ślepego
      posłuszeństwa przełożonej. A zakonnice różnią się od facetów-
      duchownych, czyli księży i zakonników tym, że przeważnie
      wykorzystywane są jako siła robocza na stanowiskach za które w tym
      kraju dostaje się głodowe pensje albo wynagradza się je głodowymi
      pensjami za te zajęcia któych nikt nie chce robić, typu opieka nad
      ludźmi upośledzonymi umysłowo, starszymi, babranie się w kupach,
      pieluchach, wycieranie śliny etc, no i lżejsze rzeczy:
      pielęgniarstwo, nauczycielstwo. Jeśli trafi do zakonu
      misjonarskiego, to czeka ją to samo, tylko że w o wiele gorszych
      warunkach, w miejscach gdzie nawet gdyby chciała coś zrobić, nie
      będzie miała środków - lekarstw, książek, zeszytów dla dzieci a do
      tego bariera kulturowa jest czasem nie do przeskoczenia.

      W Kościele jest tak, że jeśli chcesz być osobą duchowną i zajmować
      się mediami, filozofią, dziennikarstwem, pisarstwem czy nawet
      polityką - musisz być facetem, bo to takie piękne zawody - nie mozna
      się pobrudzić innymi ludźmi a można się wylansować. Reszta - zostaje
      dla kobiet. Wiele zakonnic nie ma studiów a te, które chcą
      kontynuować naukę mogą iść do szkoły pielęgniarskiej albo do
      kolegium nauczycielskiego.

      Nad czym jako katoliczka szczerze ubolewam.
      • kanapony Re: moja córka chce wstąpić do zakonu 24.05.08, 00:29
        żeby uczyc - musisz miec tytuł magistra
        takie są obecnie przepisy
        (nie wiem, czy przypadkiem nie można zacząc pracowac juz tuż po
        licencjacie i dorabiac resztę)
        wiele zakonnic więc jest przez zakony wysyłanych na zaoczne studia
        (z moją mama na roku są 4 chyba)
        poznałam je - to dziwne kobiety...
      • titta Re: moja córka chce wstąpić do zakonu 26.05.08, 12:57
        > pensjami za te zajęcia któych nikt nie chce robić, typu opieka nad
        > ludźmi upośledzonymi umysłowo, starszymi, babranie się w kupach,
        > pieluchach, wycieranie śliny etc, no i lżejsze rzeczy:

        A nie przyszlo ci do glowy, ze MOTYWACJA pojcia do zakonu moze byc
        wlasnie chec pomocy tym najslabszym ?(bez wysluchiwania, ze tak malo
        zarabia i jest glupia bo rodziny nie utrzyma)?

        Jak zniechecic? Dowiedziec sie DLACZEGO chce is do zakonu i w
        zaleznosci od powodu:
        - uswiadomic, ze moze robic to samo, bez narazania sie na frustracje
        wynikajaca z koniecznosci slepego posluszenstwa.
        - pomoc pokonac ewentualne lekki (mogace byc przyczyczyna checi
        izolacji) np. strach przed ludzmi, samodzielnoscia itp.
        - uswiadomic SOBIE, ze nie kazda kobieta musi wyjsc za maz, urodzic
        dzieci itp. Czasem mlode dziewczyny ida do zakonu, bo nie podoba im
        sie narzucony schemat zycia: rodzina, dzieci itp. Szczegolnie, jak
        nie widza wokol siebie szczesliwych rodzin i kobiet majacych
        satyswakcje ze swojej roli.
        - Wreszcie- jesli przyczyna jest wiara, to pomoc zrozumiec, ze dla
        ludzi i dla BOGA mozna zrobic duzo wiecej jak zachowuje sie
        niezaleznosc, wolna wole i mozliwosc samodzielnego decydowania o
        swoim rozwoju duchowym.
        • titta Re: moja córka chce wstąpić do zakonu 26.05.08, 13:00
          Ps. Jak nic nie poskutkuje, to postawidz wymog, ze najpierw musi
          skonczyc stuia (znalezc zakonnice, ktora jej to wytlumaczy). Jesli
          po studiach nie zmieni zdania: coz, zaakceptowac, kochac i wspierac
          taka jaka jest.
        • mroof Re: moja córka chce wstąpić do zakonu 26.05.08, 16:18
          > A nie przyszlo ci do glowy, ze MOTYWACJA pojcia do zakonu moze byc
          > wlasnie chec pomocy tym najslabszym ?(bez wysluchiwania, ze tak
          malo
          > zarabia i jest glupia bo rodziny nie utrzyma)?

          Gdyby miała taką motywację to zajęłaby się wolontariatem. Jest masa
          programów do których możesz się załapać żeby robić takie rzeczy,
          bycie zakonnicą to byłby dodatkowy masochizm.
    • kozica111 Re: moja córka chce wstąpić do zakonu 23.05.08, 22:02
      To jej wybór...i nie musi być ostateczny.Znam osoby które zrezygnowały bodajże
      po nowicjacie.
      Poki co przekonaj ja by najpierw skończyła studia, to da jej szanse bycia
      zakonnica z tzw; pierwszego chóru..np; pedagogiczne, to lepsze niż służba w
      kuchni :))))a wstąpić zawsze zdąży ;)/chyba ze wcześniej zaciąży..;)/.
      Nie martw sie na zapas, jeśli to prawdziwe powołanie- zrobi to bez twojego
      błogosławieństwa, a jeżeli kaprys to odpuści bo nie wytrzyma.
      • kanapony Re: moja córka chce wstąpić do zakonu 24.05.08, 00:30
        e tam!
        możesz miec doktorat, a jak dużego wiana nie wniesiesz albo trafisz
        na odpowiednie siostry...
        to szmatą a nie chórzystką będziesz
        ;D
        • adomas Re: moja córka chce wstąpić do zakonu 27.05.08, 22:28
          Diabła nie ma! :)
          • kanapony Re: moja córka chce wstąpić do zakonu 27.05.08, 22:53
            yyyy ?
      • baba67 Re: moja córka chce wstąpić do zakonu 24.05.08, 19:50
        Absolutnie-najpierw studia.Ale nie odwodz jej od powolania.Jesli ma prawdziwe
        powolanie, nie bedzie szczesliwa zyjac inaczej. Jesli jej sie tylko tak wydaje,
        bardzo szybko sie to okaze po wstapieniu do zakonu.
    • catherine_durango Re: moja córka chce wstąpić do zakonu 24.05.08, 14:20
      Wiesz do ślubów wieczystych od wstąpienia ma jakieś 13 lat,więc
      nawet jeśli wstąpi jest mnóstwo czasu aby zrezygnować.
      Może to jej powołanie i traktuje ten pomysł poważnie,może widzi jak
      Ty usługujesz mężowi i z dwojga złego woli służbe Bogu??
      Kto wie..Porozmawiaj poważnie i wspieraj córke
    • intrygantka1 Re: moja córka chce wstąpić do zakonu 24.05.08, 15:19
      nie wiem ile Twoja córka ma lat. Ale ja jak miałam może 13-14 lat to też
      chciałam. I połowa moich koleżanek. A jak miałam lat 15 to już miałam pierwszego
      "narzeczonego" ;p
    • marcus.camby Re: moja córka chce wstąpić do zakonu 24.05.08, 15:27
      Powiedz jej, żeby wyszła, uklękła na posadzce i tak klęczała 12 godzin. Jak jej się spodoba i wytrzyma, to znaczy, że to "robota" dla niej, a pierwszy etap rekrutacji przejdzie pomyślnie.
    • wesoly.profanator Re: moja córka chce wstąpić do zakonu 24.05.08, 16:06
      Jak wstąpi do zakonu, to nici też z bzykanka. To inaczej brzmi, prawda? :P
      • ervinus Re: moja córka chce wstąpić do zakonu 26.05.08, 21:13
        wierzysz w to?
    • dr.verte Re: moja córka chce wstąpić do zakonu 24.05.08, 18:18

      poznałem kiedyś byłą zakonnicę , zajebisty_towar i dziewica

      chyba ze 4 lata była u siostrzyczek , miała pierwsze śluby
      za sabą ale była przed tymi drugimi , wiążacymi ostatecznie ,
      po których "nie można" już rezygnować
    • wiarusik Re: moja córka chce wstąpić do zakonu 24.05.08, 18:40
      gdyby muj jedynak/czka oznajmily mi ta "radosna" nowine,skurzany pas
      poszedlby w ruch
      wszystko to,co nabylem za zycia,co mi sluzylo,chcialbym przekazac
      potomstwu by i ono mialo z tego porzytek
      a nie zeby trafilo na skarb panstwa czy klechy proboszcza,watykanu...
      raz na zawsze wybilbym z glowy potomkowi takie durne pomysly
      a to by bolalo
      juz wspulczuje mojemu potencjalnemu nastepcy jesli wyskoczy z czyms
      takim
      • aeris Re: moja córka chce wstąpić do zakonu 24.05.08, 20:00
        wiarósig wez nie kalecz mych oczu swymi ortografami
      • aazz67 Re: moja córka chce wstąpić do zakonu 27.05.08, 07:45
        Widać, że słownik ortograficzny do przedmiotów nabytych za życie nie
        nalezał. Ale wiarusiku - życie zapewne przed Tobą. Zanim więc
        Watykan zagarnie Twój majątek - może jeszcze zdążysz nabyć tą
        pozycję w księgarni :)
      • findoutmore Re: moja córka chce wstąpić do zakonu 28.05.08, 12:23
        jesteś debilem, weź się lecz!
    • gaucho.1 Re: moja córka chce wstąpić do zakonu 24.05.08, 18:45
      ru2 napisała:
      czy mam prawo próbować
      > wpłynąć na zmianę jej decyzji.

      Nie powinnaś. Dorosła osoba ma prawo do własnego wyboru swojej
      drogi. Uważam, że to dobry sposób na życie. :)
    • vandikia Re: moja córka chce wstąpić do zakonu 24.05.08, 21:16
      To jej życie i jej decyzja, jezeli jestes na tyle "światła" ze
      pytasz na forum, co zrobic, to bądź na tyle światła i zaakceptuj jej
      wybór. Wstąpienie do zakonu nie oznacza automatycznego odcięcia od
      świata, są lata nauki w seminarium, różne próby, "praktyki"
      (przynajmniej tak to wygląda w seminariach dla facetów) i dopiero po
      dość długim czasie są święcenia. Dopiero jak wstąpi do zakonu i
      pożyje trochę wg zasad osób duchownych będzie się mogła zorientować
      czy to jest dla niej.
    • kontik_71 Teraz to juz po ptakach 25.05.08, 09:37
      Skoro powiedzialas A i pozwolilas aby ktos zrobil Twojemu dziecku
      pranie mozgu to musisz tez powiedziec B i przyjac jej decyzje. Teraz
      mleko sie juz rozlao, trzeba bylo wczesniej myslec i sie zastanowic,
      czy naprawde chcesz zaakceptowac wszelkie konsekwecje mogace
      wyniknac z wychowywania dziecka w tzw wierze...
      • baba67 Re: Teraz to juz po ptakach 25.05.08, 13:38
        Jestem bardzo ciekawa, co znaczy tak zwana wiara.Dotychczas zylam w przekonaniu
        ze albo sie wierzy albo nie.a konsekwencje istnieja w obu wypadkach.Jezeli wiara
        katolicka jest tak zwana, to ktoraz nazwiesz nie tak zwana?Bardzo osobliwe...bardzo.
        • kontik_71 Re: Teraz to juz po ptakach 25.05.08, 13:50
          Nie ma czegos takiego jak katolicka wiara. .jest religia katolicka a
          ta jest dosc padskudna i obludna.. i jednym z obrazow tego jest
          ponizanie kobiet i traktowanie ich jako sluzacych.. bo de facto tym
          sa zakonnice.. sluzacymi samcow z sukienkach.
          A skoro autorka wychowala sobie dziecko na fanatyczke religijna to
          niech teraz nie placze..
          • baba67 Re: Teraz to juz po ptakach 26.05.08, 10:17
            Masz racje co do terminologii.
            A co do reszty...napisz cos jeszcze , ja lubie kontakt z ciekawymi ludzmi...
        • vice_versa Re: Teraz to juz po ptakach 26.05.08, 19:09
          Tzw wiara to jest cuś takiego na co monopol mają religie, a co
          sprowadza się do światopoglądu, że wierzymy w coś całkowicie
          wymyślonego, takiego Różowego Słonia, tylko dlatego że ktoś nam o
          tym powiedział i inni w to wierzą.

          Tzw wiara nie uwzględnia np. tego, że Wiara jest czymś powszednim,
          że wiarę posiada człowiek który bierze kredyt bo wierzy że go
          spłaci, a inny kończy studia bo wierzy że będzie się lepiej
          realizował. Tzw wiara ma jeszcze tę cechę, że dotyczy tylko JEDNEJ
          sfery pozarozsądkowego pojmowania świata i odwołuje się do zjawisk
          nadprzyrodzonych (objawienia,zmartwychwstanie,rozmnożenia rybek,
          chodzenie po wodzie,niebo/piekło etc), a odmawia wiary wszystkim tym
          którzy wierzą w rozum, rozsądek, dobro i drugiego człowieka, bez
          podpórki ideologicznej wiary w Różowego Słonia. Wierzyć w Różowego
          Słonia można, jakkolwiek to bez sensu i do umacniania wiary wcale
          nie jest niezbędne. Tyle, że instytucja będąca namiestnikiem
          Różowego Słonia na Ziemi musi wykluczać tych którzy wątpią w sens i
          rozsądek takiego stawiania sprawy jak tu zaprezentowane, bo nie jest
          depozytariuszem Prawdy, którą próbuje nieudolnie głosić.

          Paradoksalnie sprzeciwia się posłannictwu i istocie tego co syn
          Różowego Słonia głosił, a przyjmuje światopogląd faryzeuszy, której
          syn Różowego Słonia zaprzeczał i której sprzeciw wyrażał
          wielokrotnie swoim życiem.

          Jak się karmi dzieci blagami o grzechu, piekle i dorzuca na osłodę
          bajki o zbawieniu i niebie, to się robi dzieciom wodę z mózgu i tyle.
          • baba67 Re: Teraz to juz po ptakach 26.05.08, 19:55
            dziekuje, dziekuje, dziekuje jak sie czlowiek dobrze posmieje przy poniedzialku,
            to ponoc caly tydzien ma wesoly :-)
          • inn_a Re: Teraz to juz po ptakach 15.08.08, 14:16
            vice_versa napisał:

            > Tzw wiara to jest cuś takiego na co monopol mają religie, a co
            > sprowadza się do światopoglądu, że wierzymy w coś całkowicie
            > wymyślonego, takiego Różowego Słonia, tylko dlatego że ktoś nam o
            > tym powiedział i inni w to wierzą.
            >
            > Tzw wiara nie uwzględnia np. tego, że Wiara jest czymś powszednim,
            > że wiarę posiada człowiek który bierze kredyt bo wierzy że go
            > spłaci, a inny kończy studia bo wierzy że będzie się lepiej
            > realizował. Tzw wiara ma jeszcze tę cechę, że dotyczy tylko JEDNEJ
            > sfery pozarozsądkowego pojmowania świata i odwołuje się do zjawisk
            > nadprzyrodzonych (objawienia,zmartwychwstanie,rozmnożenia rybek,
            > chodzenie po wodzie,niebo/piekło etc), a odmawia wiary wszystkim tym
            > którzy wierzą w rozum, rozsądek, dobro i drugiego człowieka, bez
            > podpórki ideologicznej wiary w Różowego Słonia. Wierzyć w Różowego
            > Słonia można, jakkolwiek to bez sensu i do umacniania wiary wcale
            > nie jest niezbędne. Tyle, że instytucja będąca namiestnikiem
            > Różowego Słonia na Ziemi musi wykluczać tych którzy wątpią w sens i
            > rozsądek takiego stawiania sprawy jak tu zaprezentowane, bo nie jest
            > depozytariuszem Prawdy, którą próbuje nieudolnie głosić.
            >
            > Paradoksalnie sprzeciwia się posłannictwu i istocie tego co syn
            > Różowego Słonia głosił, a przyjmuje światopogląd faryzeuszy, której
            > syn Różowego Słonia zaprzeczał i której sprzeciw wyrażał
            > wielokrotnie swoim życiem.
            >
            > Jak się karmi dzieci blagami o grzechu, piekle i dorzuca na osłodę
            > bajki o zbawieniu i niebie, to się robi dzieciom wodę z mózgu i tyle.
            >

            Oj,oj,joj, ale się rozpisałaś o tej wierze...
            A ja powiem Ci krótko. Wiara to jest DAR od Boga, nie każdy człowiek umie ten
            Dar zauważyć i docenimy, i przyjąć, czyli ludzie tzw. niewierzący.
            Oczywiście duży wpływ na naszą wiarę ma również wychowanie w rodzinie
            katolickiej, środowisko w jakim od małego rośniemy, wychowujemy się.
            Jeżeli rodzice zaniedbują w wychowaniu dziecka DAR wiary to z czasem może ulec
            zachwianiu.
            Jeśli dziecko jest od małego "prowadzone" przez rodziców prawdziwie wierzących i
            praktykujących to ten DAR Boży - wiara - umocni się i jest bardzo głęboka.
        • pj.pj Re: Teraz to juz po ptakach 26.05.08, 20:42
          baba67 napisała:

          < Jezeli wiar> a
          > katolicka jest tak zwana, to ktoraz nazwiesz nie tak zwana?Bardzo
          osobliwe...ba> rdzo.

          A czemu katolicka na być lepsza od jakiejkolwiek innej??
          • baba67 Re: Teraz to juz po ptakach 26.05.08, 21:21
            Niczego takiego nie napisalam, chodzilo mi o sformulowanie "tak zwana wiara
            katolicka" gdyby byla mowa o tak zwanej wierze protestanckiej to bym sie
            odniosla do niej. Nawiasem mowiac, rzeczywiscie chodzi o religie bardziej niz o
            wiare i chyba slowo religia jest tu bardziej poprawne.
            To ze jestem katoliczka nie oznacza,ze nie mam szacunku dla innych religii.
            Katolicy to nie tylko prof Nowak, niektorzy sa w miare normalni.
            • vice_versa Re: Teraz to juz po ptakach 27.05.08, 00:51
              > Katolicy to nie tylko prof Nowak, niektorzy sa w miare normalni.

              To teraz ja się śmieję, co prawda już wtorek, ale na śmiech każdy
              dzień dobry.

              W miarę normalni??? Wierzący??? Jaki kraj taka widać norma.

              Chodzenie po wodzie? Piekło, niebo, zbawienie??? Rozmnażanie rybek???
              Jakieś zmartwychwstałe zombi??? Życie po śmierci? A może wiara w
              świętych w proporcjach 1 święty na setki milionów?? Klepanie
              wierszyków na dobranoc? Pokłony ofiarne jak u Majów? Rytualno-
              abstrakcyjny kanibalizm obrzędowy? Bóg stworzył człowieka na własne
              podobieństwo czy też wierzymy w człowieka z grzechem pierworodnym?
              Doskonałego czy grzesznego i małego? Jakim jest ten człowiek w
              ujęciu katolickim?

              Wszytkim katolikom życzę więcej pytań i porachunków z własną religią
              a mniej misji i klepania wyuczonych formułek. Prosty chłopak jestem
              i lubię jednoznaczność. Na mój gust żyjecie w jakimś świecie ostrej
              schizoidalnej iluzji zbiorowej, obwarowanej rygorami społecznego
              wykluczenia, stosujecie czarną magię wiecznego wyklęcia i
              potępienia, na zmianę z białą magią wybaczania, miłosierdzia etc...
              Życie jednak zmusza Was do bardzo konkretnego stąpania po ziemi, bo
              jest ono warunkiem waszego przetrwania.Więc prof.dr.hab zamieniają
              się w czcicieli szarlatanerii i wszyscy uważają że to jest normalne.
              Cyrk po prostu...

              Wszyscy którzy się do tego przyznają są niespełna rozumu. Zanim nie
              nastąpi reforma tej doktryny, tej mieszaniny bredni i magii którą
              upiększono życie Chrystusa, mając mu przydać wiarygodności i
              rozgłosu, dotąd Kościół będzie traktował wszystkich jak skończonych
              durniów. I to jest pierwszy powód dla którego wyznawcom czarnej
              magii i uzurpatorom Przesłania wierzyć nie należy, nawet jeśli
              hasełka brzmią fajnie, a akwizytorzy niosą przesłanie miłości pokoju
              i prawdy. Ich wiarygodność leży i kwiczy, obnażając głupotę i
              manipulacje ciemnym ludem, których dokonywali na przestrzeni wieków.
              Nawet teraz intelektualnie nie dorośli by uczciwie przyznać że
              większość dogmatów to mity, kretyńskie zabobony, które z przesłaniem
              Chrystusa nie mają nic wspólnego i tylko je zaciemniają.
              • baba67 Re: Teraz to juz po ptakach 27.05.08, 12:41
                To jest wlasnie kwestia wiary-ja wierze , Ty nie.
                Nie musisz obrazac ludzi wierzacych wysmiewajac to w co wierza .
                Ja nie nie jestem buddystka, ale nie wysmiewam sie z tej religii.
                Dla mnie normalnosc, to takt i tolerancja wobec cudzego wyznania i pogladow ,
                szacunek dla innych.I przez ten szacunek powstrzymam sie od dalszego
                komentowania Twojej wypowiedzi.
              • kanapony Re: Teraz to juz po ptakach 27.05.08, 18:31
                po wycięciu słów:
                "Cyrk po prostu"
                bo tak nieco pogardliwie brzmi w całej wypowiedzi
                a przecież nie chcemy nikogo obrażac

                podpisuję się pod Twoimi słowami rękami i nogami
                • baba67 Re: Teraz to juz po ptakach 27.05.08, 21:00
                  To znaczy podpisujesz sie pod twierdzeniem ze wierzacy sa nienormalni, bo taki
                  jest sens calej wypowiedzi?
                  No rzeczywiscie, malo obrazliwe...
                  Nie zebym sie jakos osobiscie obrazala, bo wiem kim jestem, ale chodzi o pewne
                  zasady, netykiety chocby.
                  • kanapony Re: Teraz to juz po ptakach 27.05.08, 21:32
                    no cóż - sens wypowiedzi jest taki, jaki mu sama nadasz
                    ile osób będzie czytało - tyle będzie prawdopodobnie tych sensów
                    ja nawet nie napisałam, że myślę jak autor wypowiedzi, tylko że się
                    z nim zgadzam
                    a ponadto napisał: "Na mój gust..."
                    nie stwierdzał - ja nie odczuwam tego tak - że to co uważa, jest
                    prawdą i wierzący są nienormalni
                    zaś stwierdzenie "niespełna rozumu" różnie można interpretowac:
                    łatwowoernośc, głupotę, chęc bycia we wspólnocie, brak
                    zainteresowania sobą i światem, brak autoreflekcji, brak
                    zastanawiania się nad światem...

                    a zasady netykiety - jestem tu już dośc długo
                    widziałam gorsze złamania zasad
                    i to podczas pisania pięknych słówek - ktoś, kto nawet miał w
                    sygnaturce link do jakichś stron religijno-katolickich
                    i otwarcie przyznawał się do bycia katolikiem (krytykował każde
                    słowo sprzeciwu wobec tej organizacji)
                    po prostu w białych rękawiczkach obrzucał gównem - często ludzie
                    nawet tego nie zauważali, że zostali zgnojeni
                  • vice_versa Re: Teraz to juz po ptakach 28.05.08, 17:45
                    Droga babo67,
                    Nie miałem zamiaru nikogo obrażać. Ale zabobon należy umieć nazwać
                    zabobonem, a mit mitem. To, że ktoś wierzy i przyznaje się do tego
                    to jeszcze nie oznacza że to w co wierzy jest normalne. Nie jest.
                    Wierzysz w zestaw paranormalnych zdarzeń które wymieniłem wyżej.
                    Otóż dla mnie to co wymieniłem wyżej normalne nie jest. I jak się
                    aspiruje do miara "normalności" to należałoby się umieć posługiwać
                    argumentami a nie traktować wszystko ad personam.
                    Nie mam nic do Ciebie i Twoich wierzeń. Ale normalne to one nie są.
                    Są paranormalne i tyle. Zaciemniają one przesłanie Chrystusa to
                    pewne, a do refleksji intelektualnej nie skłaniają. Wierzący mają to
                    PRZYJĄĆ ZA PEWNIK, w żadnym stopniu jednak nie zastanawiając się PO
                    CO CHRYSTUS posuwał się do takich metafor i bajek i jaki wpływ miały
                    one na wyznawców. Należałoby się też zastanowić czy w dzisiejszych
                    czasach ludzie nie wyrośli czasem z bajek i czarów, krótko mówiąc
                    czy opowiadanie ludziom głupot nie jest BRAKIEM WIARY w możliwości
                    pojedynczego człowieka. Bo Chrystus dawał nadzieję. Dziś religia w
                    wielu wypadkach wyklucza i nadzieję odbiera.
                    • baba67 Re: Teraz to juz po ptakach 28.05.08, 22:23
                      Uwazam, ze kazdy, kto w jakikolwiek sposob pomyslal nad tym w co
                      wierzy,wyczuwa, co jest metafora, a co nie.
                      Gleboka wiara jest bardzo zlozona sprawa-im bardziej sie wierzy, tym wieksze
                      watpliwosci sie miewa, malo tego , poglady potrafia sie robic coraz bardziej
                      antyklerykalne przy szacunku dla jednostek, ktore na to zasluguja. Zdaje sie, ze
                      katolicy jawia ci suie jako stado baranow, pozbawionych zdolnosci rozumowaniai
                      sterroryzowanych mekami piekielnymi.
                      W gruncie rzeczy tych dogmatow nie jest tak wiele.
                      Ja nie wiem, czy chodzenie po wodzie to zjawisko paranormalne-ale przeciez
                      nawet jesli jest to wiara w takie zjawiska nie wiaze sie o ile wiem z
                      koniecznoscia leczenia psychiatrycznego.
              • inn_a Re: Teraz to juz po ptakach 15.08.08, 14:40
                Wszyscy którzy się do tego przyznają są niespełna rozumu. Zanim nie
                nastąpi reforma tej doktryny, tej mieszaniny bredni i magii którą
                upiększono życie Chrystusa, mając mu przydać wiarygodności i
                rozgłosu, dotąd Kościół będzie traktował wszystkich jak skończonych
                durniów. I to jest pierwszy powód dla którego wyznawcom czarnej
                magii i uzurpatorom Przesłania wierzyć nie należy, nawet jeśli
                hasełka brzmią fajnie, a akwizytorzy niosą przesłanie miłości pokoju
                i prawdy. Ich wiarygodność leży i kwiczy, obnażając głupotę i
                manipulacje ciemnym ludem, których dokonywali na przestrzeni wieków.
                Nawet teraz intelektualnie nie dorośli by uczciwie przyznać że
                większość dogmatów to mity, kretyńskie zabobony, które z przesłaniem
                Chrystusa nie mają nic wspólnego i tylko je zaciemniają.

                A czegoś Ty się człowieku naćpał????
                Magia, zabobony , brednie, daj spokój...
                Może zapoznaj się najpierw z pismem świętym, historią a potem podyskutuj na tym
                forum...
      • polla.k Re: Teraz to juz po ptakach 26.05.08, 10:58
        kontik_71 napisał:

        > Skoro powiedzialas A i pozwolilas aby ktos zrobil Twojemu dziecku
        > pranie mozgu to musisz tez powiedziec B i przyjac jej decyzje.
        Teraz
        > mleko sie juz rozlao, trzeba bylo wczesniej myslec i sie
        zastanowic,
        > czy naprawde chcesz zaakceptowac wszelkie konsekwecje mogace
        > wyniknac z wychowywania dziecka w tzw wierze...



        dlaczego od razu pranie mózgu?? Jeśli taki ma być jej sposób na
        życie i ma dzięki ntemu przeżyć je szczęśliwa i w zgodzie z własnymi
        przekonaniami...to ja nie widzę nic przeciwko.
        • trypel Re: Teraz to juz po ptakach 26.05.08, 11:02
          Tak samo być mówiła jesli dziewczyna by trafiła do jakiejś mniej medialnej sekty
          z gorszym PRem?
          • polla.k Re: Teraz to juz po ptakach 26.05.08, 11:04
            Zakon a sekta to dwie różne sprawy. Miałam podobny przypadek w
            rodzinie i znam to z autopsji...powołanie, wiara, naciski, płacze,
            odwodzenie...i na końcu spokój.
            • trypel Re: Teraz to juz po ptakach 26.05.08, 11:07
              To sekta i to sekta. Kwestia że jedna jest już obecna od 2000 lat a druga jest
              świeża i dopiero zbiera wyznawców :)
              • polla.k Re: Teraz to juz po ptakach 26.05.08, 11:17
                trypel napisał:

                > To sekta i to sekta. Kwestia że jedna jest już obecna od 2000 lat
                a druga jest
                > świeża i dopiero zbiera wyznawców :)

                Pozwolę sobie nie zgodzic się z Tobą :)
                • trypel Re: Teraz to juz po ptakach 26.05.08, 11:26
                  definicja - Sektę, według definicji encyklopedycznej, charakteryzuje zespół
                  wybranych cech, m. in. autorytarne sprawowanie władzy przez przywódcę sekty,
                  traktowanie członków sekty w sposób instrumentalny przez jej kierownictwo,
                  łączenie celów politycznych i ekonomicznych (czerpanie korzyści materialnych z
                  działalności sekty przez wybrane osoby lub grupy osób) z celami religijnymi lub
                  parareligijnymi, brak samokrytycyzmu, dążenie do uniezależnienia się od
                  uznawanych przez społeczeństwo czynników kontroli

                  i teraz powiedz w którym miejscu np zakon nie jest sektą?
                  • polla.k Re: Teraz to juz po ptakach 26.05.08, 12:07
                    Masz rację, z punktu widzenia tej definicji...różnic nie ma, są za
                    to z punktu widzenia tradycji,społecznej akceptacji, metod działania.
                    • trypel Re: Teraz to juz po ptakach 26.05.08, 12:13
                      No dokładnie, czyli każda sekta ma szanse za 2000 lat być poważaną sektą :)
                      wiec dlaczego teraz ma byc przez to gorzej traktowana?
                      wiec jeszcze raz zapytuje - gdyby poszła do sekty to tez byłaby to jej decyzja i
                      jej droga zyciowa? :)
                      • polla.k Re: Teraz to juz po ptakach 26.05.08, 12:16
                        Przesadzasz trochę wg mnie. OK, być może moje podejście jest takie a
                        nie inne bo zostałam wychowana w katolickiej rodzinie.
                        W przypadku zakonu - tak traktuję to jako wybór drogi życiowej. W
                        przypadku sekty (typowej ;)) na pewno miałabym wątpliwości.
                        • trypel Re: Teraz to juz po ptakach 26.05.08, 12:19
                          no własnie - zyli nie traktujesz obiektywnie wyboru drogi zyciowej tylko
                          patrzysz przez pryzmat swojej wiary.
                          Dla mnie byłoby bez różnicy czy chciałaby córka iść do zakonu kat. czy czy do
                          świadków jehowy. I tu i tu nie podobałoby mi sie to ale ponieważ wiem że im
                          wiekszy nacisk tym wiekszy opór wiec decyzje musiałaby podjac sama
                • pj.pj Re: Teraz to juz po ptakach 26.05.08, 20:45
                  polla.k napisała:

                  > trypel napisał:
                  >
                  > > To sekta i to sekta. Kwestia że jedna jest już obecna od 2000 lat
                  > a druga jest
                  > > świeża i dopiero zbiera wyznawców :)
                  >
                  > Pozwolę sobie nie zgodzic się z Tobą :)

                  A właśnie, że nie masz racji nie zgadzając się z przedmówcą, ponieważ jeszcze w
                  II w. chrześcijaństwo było tylko dokładnie sektą w obrębie judaizmu. Odłączyło
                  się dopiero po antyrzymskim powstaniu Bar Kochby, którego również obwołano
                  mesjaszem i wyznawcy Jezusa jako mesjasza nie chcieli się z tym pogodzić.
                  • inn_a Re: Teraz to juz po ptakach 15.08.08, 14:46
                    pj.pj napisała:

                    > polla.k napisała:
                    >
                    > > trypel napisał:
                    > >
                    > > > To sekta i to sekta. Kwestia że jedna jest już obecna od 2000 lat
                    > > a druga jest
                    > > > świeża i dopiero zbiera wyznawców :)
                    > >
                    > > Pozwolę sobie nie zgodzic się z Tobą :)
                    >
                    > A właśnie, że nie masz racji nie zgadzając się z przedmówcą, ponieważ jeszcze w
                    > II w. chrześcijaństwo było tylko dokładnie sektą w obrębie judaizmu. Odłączyło
                    > się dopiero po antyrzymskim powstaniu Bar Kochby, którego również obwołano
                    > mesjaszem i wyznawcy Jezusa jako mesjasza nie chcieli się z tym pogodzić.

                    Przeczytaj to uważnie, to wtedy będziesz wiedzieć czy katolików można nazywać sektą:
                    Sekta (od łac. secta - kierunek, droga, postępowanie, zasady, stronnictwo,
                    nauka, od sequi - iść za kimś, postępować, towarzyszyć lub łac. secare, sectare
                    - odcinać, odrąbywać, odcinać się od czegoś) - pierwotnie określenie grupy
                    wyznawców, których poglądy religijne są przez tradycyjne Kościoły uznane za
                    niezgodne z oficjalną, dominującą doktryną. Współcześnie termin kontrowersyjny
                    (według jego przeciwników będący elementem pseudonauki), nie uznawany przez
                    niektórych religioznawców[1]. Według nich każda grupa wyznaniowa i religijna
                    może być nazwana sektą.
                    Sektą w znaczeniu potocznym są wszystkie podgrupy religijne, które odłączyły się
                    od wyznania wiodącego i głoszą dogmaty niezgodne z dogmatami grupy macierzystej.
                    Termin używany między innymi przez chrześcijan[2] w odniesieniu do mniejszości
                    wyznaniowych, m.in. które oddzieliły się od macierzystej organizacji wyznaniowej
                    i które z uwagi na stosowane przez nie metody uważają za niebezpieczne.
        • vice_versa Re: Teraz to juz po ptakach 26.05.08, 19:30
          > dlaczego od razu pranie mózgu?? Jeśli taki ma być jej sposób na
          > życie i ma dzięki ntemu przeżyć je szczęśliwa i w zgodzie z
          > własnymi przekonaniami...to ja nie widzę nic przeciwko.

          Słuszna uwaga. Tym niemniej PO CO mieć takie przekonania które
          ograniczają możliwości, skoro można życie przeżyć inaczej, pełniej,
          piękniej i w większej harmonii ze światem i ludźmi niż zamknięte za
          murami zakonnice?
          Twoja uwaga jest słuszna tylko o tyle o ile za cel życia uznać
          szczęście i zgodę z własnymi przekonaniami. Ty tak postrzegasz, ja
          tak postrzegam, ale religia katolicka składa życie zgodne z własnymi
          przekonaniami na ołtarzu posłuszeństwa i zgodności z doktryną,
          szczęście jako kryterium oceny życia w ogóle odrzuca, a otwartość
          poszukiwań (intelektualnych, erotycznych i w zasadzie każdych)
          niezbędną do osiągnięcia tych celów zastępuje determinizmem,
          posłuszeństwem i obwarowuje sankcjami społecznymi, co rozwój z samej
          definicji krępuje i uniemożliwia...

          Skoro więc ocena poprzez te kryteria staje się nieadekwatna to
          również nie będzie ich gwarantem... Ta instytucja ma własne, wyższe
          cele i zapewne najwyrazistrze w aspekcie eschatologicznym, tylko po
          co składać swoje szczęście w ręce tych doczesnych nieszczęśników?
    • 3.14-czy-klak Re: moja córka chce wstąpić do zakonu 26.05.08, 11:12
      co tu mysleć? kup miecz konia i płaszcz z czarnym krzyżem
    • minasz Re: moja córka chce wstąpić do zakonu 26.05.08, 12:16
      zabierz ja w jakas podroz np do egiptu czy gdzies niech p[oczuje zycia

      wtedy nie da sie zamknac
      ps
      no widzisz po co ty ja otumaniałas ta ideologia przez całe zycie hehehe
      to teraz masz
    • genova51 Re: moja córka chce wstąpić do zakonu 26.05.08, 12:54
      Niech córka przeczyta sobie książkę, wspomnienia Iwony Kowalskiej "Byłam w
      Karmelu". Tylko obawiam się, że w księgarniach już jej nie dostanie, ale w
      bibliotece owszem, powinna być.
    • genova51 Re: moja córka chce wstąpić do zakonu 26.05.08, 12:59
      minasz, nie znasz treści książki, to nie zabieraj głosu na ten temat
      • minasz Re: moja córka chce wstąpić do zakonu 26.05.08, 13:06
        tresc ksiazki jest niewazna
        wazne jest to zeby ksiazek nie lubiła to sie nie da zamknac zeby je czytac
    • go_away Re: moja córka chce wstąpić do zakonu 26.05.08, 14:28
      znajdz jej faceta ;)
    • concerta do autorki wątku 26.05.08, 14:30
      Jeśli nie chcesz skrzywdzić swojej córki, jeśli nie chcesz stracić z
      nią więzi (niezależnie od tego jak się jej życie ułoży), to
      zaakceptuj Jej wybór. Nie szydź, nie histeryzuj, nie szantażuj.
      Pozwól Jej spróbować. Możliwe, że ma idealistyczną wizję życia w
      zakonie. Ale gdy się w nim znajdzie - przecież nie od razu składa
      się śluby wieczyste, jest najpierw postulat, potem kilkuletni
      nowicjat, pierwsze śluby są czasowe itd - sama przekona się, czy to
      jej droga. Mam znajomą, która była przez rodzinę prawie siłą
      wyciągana z klasztoru, ale jej powołanie było prawdziwe i nie mogła
      sobie ułożyć życia świeckiego, takiego jakie wymarzyła sobie jej
      mamusia. Dziewczyna do klasztoru wróciła, jest dziś szczęśliwa w
      jednym z zakonów klauzurowych, już po ślubach wieczystych.
      Inna znajoma zrezygnowała tuż przed ślubami wieczystymi, dziś jest
      szczęśliwą mężatką i matką, ale spędzonych w zakonie lat nie żałuje.
      Moi rodzice w podobnej do twojej sytuacji zareagowali agresją,
      zgnoili mnie tak, że w życiu im tego nie zapomnę. Inna sprawa, że
      nie zostałam zakonnicą, bo przekonałam się, że nie jestem zdolna do
      pokory wobec przełożonych, którzy nie zawsze są ludźmi szlachetnymi
      czy nawet zrównoważonymi. Z rodzicami nie mam dziś prawie kontaktu,
      nie trawię ich. Od kilku lat przy rzadkich spotkaniach słyszę, że
      mam im urodzić wnuka, bo "są na emeryturze i chcą mieć wreszcie
      jakąś rozrywkę". Nie obchodzę ich ja jako ja, ale to, co ze mnie
      mogą mieć dla siebie.
      Dlatego, gdy przeczytałam "żal mi jej macierzyństwa, które ją czeka"
      w Twoim poście, skręciły mi się flaki. Żal Ci jej macierzyństwa, do
      którego może wcale nie ma powołania, czy raczej żal Ci
      Twojego "babciowania", które ma Ci córka obowiązkowo (tak pewno
      uważasz) zapewnić? Cały problem leży nie w Twojej córce, ale Twoim
      egoizmie.
      • dijkman W głębi duszy 27.05.08, 02:01
        Concerto, wyobraź sobie, że Twoja przyjaciółka oznajmiła Ci, że nie
        zamierza wychodzić za mąż, mieć dzieci, ale za to wstąpi do zakonu
        lub poświęci się pracy naukowej i pomocy społecznej. Co sobie o niej
        pomyślisz? Przejdziesz nad tym do porządku dziennego? Jak Cię
        poprosi o radę to powiesz jej: rób co uważasz za słuszne, w każdej
        chwili możesz zrezygnować? Tak najłatwiej.

        Ja wychodzę z założenia, że zakon czy kapłańtwo to próba ucieczki od
        prawdziwego życia, od którego i tak prawdopodobnie się nie ucieknie.
        Nie należy też wykluczyć, że córka z jakichś powodów się buntuje,
        chce dokuczyć matce i samej sobie przy okazji.
        Oczywiście może to być dla kogoś najlepsze rozwiązanie, ale rodziców
        to na ogół boli, nawet jak sprawiają wrażenie jakby postępowali
        tylko pod dyktando tego co ludzie powiedzą.Taki mają instynkt.
        Powodów tej ucieczki należy szukać w domu. Dlatego autorka wątku
        powinna być z córką szczera. Na forum napisała czego jej w głębi
        duszy żal, a co powiedziała dziecku?

        Concerto, nie przelewaj na nią swojej złości .
        Może wcale jednak nie jest egoistką i nie przypomina Twojej matki.


        • a.nancy Re: W głębi duszy 27.05.08, 10:14
          dijkman napisał:

          > wyobraź sobie, że Twoja przyjaciółka oznajmiła Ci, że nie
          > zamierza wychodzić za mąż, mieć dzieci, ale za to wstąpi do zakonu
          > lub poświęci się pracy naukowej i pomocy społecznej. Co sobie o niej
          > pomyślisz? Przejdziesz nad tym do porządku dziennego?

          a niby dlaczego nie przejsc do porzadku dziennego? popelnia jakas zbrodnie?
          1. przyjaciolka jest dorosla
          2. rezygnacja z malzenstwa nie jest ani zbrodnia, ani nieszczesciem (o ile jest
          to wlasny wybor danej osoby)

          > Ja wychodzę z założenia, że zakon czy kapłańtwo to próba ucieczki od
          > prawdziwego życia

          a przyszlo ci do glowy, ze ktos moze myslec inaczej?

          nie poszlabym do zakonu, jestem ateistka, ale nie rozumiem, jak mozna wpychac
          sie z butami w czyjes zycie. i o ile w przypadku corki matka moze czuc sie
          zaniepokojona (decyzje corki tez maja jakis tam wplyw na jej zycie - co nie
          znaczy, ze ma prawo zakazywac czy krytykowac), to przyjaciolka, ktora nie
          potrafi "przejsc do porzadku dziennego" nad moimi wyborami zyciowymi
          (zakladajac, ze nie prosze o rade i nie skarze sie, ze jest mi zle) nie jest
          prawdziwa przyjaciolka.
    • brat_oblat zmarnowalas jej zycie 26.05.08, 15:31
      Ty juz jej zmarnowalas zycie... Wpedzenie dziecka w ten rodzaj
      nawiedzenia to glownie twoja "zasluga". To ty ja wprowadzilas w to
      ciezko porabane towarzystwo...

      Nawet jak nie pojdzie do klasztoru, to juz jest w stanie bliskim
      schizofrenii... Z tego czesto sie wcale nie wychodzi.
    • krociech Spróbuj przekonać córkę, że prawdziwe życie 26.05.08, 15:33
      to znacznie poważniejsze wyzwanie niż bycie prowadzonym za rączkę od rana do wieczora.

      BTW - bez zakonnic Kościół nie zginie - to księża szafują sakramentami, prawda?
      • osa102 to faceci szafuja kasa i sakramentami 26.05.08, 16:42
        rola kobietyu w kosciele to służaca...modły i sciera
    • minasz Re: moja córka chce wstąpić do zakonu 26.05.08, 17:09
      własnie pokaz jej jaka ksieza maja pozycje a jaka siostry

      zabierz ja chociazby w tatry - siostry bidulki pełne umundurowanie a faceci co
      tez?????????? nie -zwisa im -to chodza w koloratkach hehe
    • vice_versa Re: moja córka chce wstąpić do zakonu 26.05.08, 18:10
      Rodzic jest po to żeby dziecko kochać i akceptować, to najlepsze co
      może zrobić. Nie wiesz jak zareagować? Po piewsze na pewno już
      zareagowałaś a ona już wie co Ty o tym myślisz.

      Po drugie czemu w ogóle masz przymus reagowania? To jej wybór,
      rodzice są tylko od tego żeby potrafić dzieci kochać, nie uchronisz
      dziecka, możesz tylko akceptować jej wybory, możesz ją kochać taką
      jaka jest. Jakbym miał takich rodziców co chcą za wszelką cenę jakoś
      ZMIENIĆ moje wybory, to zerwałbym wszystkie kontakty.

      Nic dziwnego, że chce być zbawiona. Pewnie nie akceptuje siebie
      samej, chce być lepsza niż jest jakby nie wystarczało jej, że jest
      dobra. A może po prostu o tym nie wie. I to jest problem z którym
      się zmaga, a to czy będzie się z nim zmagała za murami czy nauczy
      się wychodzić do ludzi to już inna bajka. Pewnie myśli że musi sobie
      zapracować na niebo i na zbawienie. Nie odnajduje się w dzisiejszym
      świecie, nie ma własnych celów i siły do ich realizacji. Więc chce
      się identyfikować ze wspólnotą, wyrzec własnego ja, jakby nie było
      wystarczająco dobre i piękne. Ach te wszystkie czary o piekle,
      grzechu zakrapiane bajkami o niebie i zbawieniu... Ma niezły zamęt w
      głowie i tyle. Może przejdzie jej teraz, może przed ślubami, a może
      po i wystąpi, a może nigdy.

      Daj jej nadzieję na takie życie jakiego byś chciała dla siebie. W
      ogóle zacznij od siebie, tak naprawdę nie masz problemu z córką,
      masz problem z tym, że ona nie wie jak pięknie żyć... Ale nie martw
      się, po prostu zacznij, odważ się...
      Pozdrawiam
      • repres1 O co w życiu chodzi? 26.05.08, 18:38
        Kiedyś w moim życiu zanosiło się na podobny problem-nieproblem.
        Jak zareagowałem?
        Jestem niewierzący. Odbierałem ciągoty córki jako chwilową chęć
        przynależności do grupy. Za moich czasów było to harcerstwo... ale
        dałem jej wolną rękę. W gruncie rzeczy najważniejsze dla mnie jest
        by moje dzieci były w życiu szczęśliwe a szczęście każdy wyobraża
        sobie inaczej.
        Jedyne na czym mi zależało to przekonać córkę, że jeśli zmieni
        zdanie, będzie mogła na mnie liczyć, a jeśli będzie szczęśliwa w
        zakonie to i ja będę szczęśliwy jej szczęściem. Chciałem żeby mogła
        w każdej chwili zmienić zdanie i żeby ta zmiana nie była jej życiową
        porażką. Nigdy nie użyłbym zwrotu "A nie mówiłem...!".
        W przyszłym roku córka skończy studia. Wybrała kierunek, po którym
        nie będzie jej łatwo zarobić na chleb. Delikatnie namawiałem ją na
        inny kierunek. Nie chciała o tym słyszeć.
        Dziś nieśmiało (ale coraz częściej) mówi, że chciałaby spróbować na
        kierunku, na który ją namawiałem.
        Nie jestem człowiekiem zamożnym, ale dopóki pracuję, będę jej
        pomagał i cieszę się, że moja córka wie, że nie musi być przez całe
        życie skazana na konsekwencje nienajlepszego wyboru z młodości.
        Znam szczęśliwych listonoszy i nieszczęśliwych biznesmenów...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka