Dodaj do ulubionych

Wasze zwiazki

23.09.03, 13:30
Jestem w zwiazku z mezczyzna ponad rok. Jest to moj pierwszy tak powazny
zwiazek, reszta trwala najwyzej pare miesiecy, takze trudno mi porownywac je
ze soba. Zdaje sobie tez sprawe z tego, ze zycie we dwoje nie jest rzecza
latwa i ze trzeba sie napracowac zeby cos z tego wyszlo.
U mnie czasem jest fantastycznie, a czasem koszmarnie.
Chcialam sie Was zapytac jak wygladaja Wasze zwiazki.
Wiem, ze nie zawsze jest rozowo, ale zastanawiam sie czy u mnie nie jest
wiecej tych nieprzyjemnych chwil (wynikajacych z nieporozumien, roznicy
charakterow itp) niz tych cudownych... no i cos powinnam z tym zrobic.
Dodam, ze bardzo go kocham i bardzo chce zeby bylo dobrze miedzy nami, ale
nie wiem czy nie zadam czegos niemozliwego.
Obserwuj wątek
    • porzadkowy Re: Wasze zwiazki 23.09.03, 13:43
      ariel23 napisała:

      > Jestem w zwiazku z mezczyzna ponad rok. Jest to moj pierwszy tak powazny
      > zwiazek, reszta trwala najwyzej pare miesiecy, takze trudno mi porownywac je
      > ze soba. Zdaje sobie tez sprawe z tego, ze zycie we dwoje nie jest rzecza
      > latwa i ze trzeba sie napracowac zeby cos z tego wyszlo.
      > U mnie czasem jest fantastycznie, a czasem koszmarnie.
      > Chcialam sie Was zapytac jak wygladaja Wasze zwiazki.
      > Wiem, ze nie zawsze jest rozowo, ale zastanawiam sie czy u mnie nie jest
      > wiecej tych nieprzyjemnych chwil (wynikajacych z nieporozumien, roznicy
      > charakterow itp) niz tych cudownych... no i cos powinnam z tym zrobic.
      > Dodam, ze bardzo go kocham i bardzo chce zeby bylo dobrze miedzy nami, ale
      > nie wiem czy nie zadam czegos niemozliwego.

      Taka jest niestety proza życia z partnerem. Czasami bywa różowo, czasami szaro.
      I tak jest zawsze w każdym zdrowym związku. Gdzie dwa charaktery, tam zawsze
      muszą być spięcia.

      p.
      • pajdeczka Re: Wasze zwiazki 23.09.03, 14:27
        porzadkowy napisał:

        >
        > Taka jest niestety proza życia z partnerem. Czasami bywa różowo, czasami
        szaro. I tak jest zawsze w każdym zdrowym związku. Gdzie dwa charaktery, tam
        zawsze muszą być spięcia.
        >
        Nie wysililiście się porządkowy za bardzo z tym tekstem. Macie jeszcze jakieś
        ciekawe przemyślenia? No i mam małe pytanko: ile najdłużej byliście z partnerem?
        • porzadkowy Re: Wasze zwiazki 23.09.03, 14:51
          pajdeczka napisała:

          > porzadkowy napisał:
          >
          > >
          > > Taka jest niestety proza życia z partnerem. Czasami bywa różowo, czasami
          > szaro. I tak jest zawsze w każdym zdrowym związku. Gdzie dwa charaktery, tam
          > zawsze muszą być spięcia.
          > >
          > Nie wysililiście się porządkowy za bardzo z tym tekstem. Macie jeszcze jakieś
          > ciekawe przemyślenia? No i mam małe pytanko: ile najdłużej byliście z
          partnerem
          ?

          Pragniesz jakiegoś poematu na temat szczęśliwości bądź nieszczęśliwości związku
          dwojga ludzi? Rozczarujesz się, lubię pisać zwięźle i na temat (a tu różnimy
          się diametralnie).

          Odpowiadając na Twoje pytanie: najdłużej pozostawałem w pełnym konkubinacie
          przez 6 lat. A teraz mój związek liczy już 4 lata. Nie przyczepisz się więc
          chyba do niczego, prawda?

          p.
    • Gość: kohol Re: Wasze zwiazki IP: *.crowley.pl 23.09.03, 13:58
      U nas kolor różowy panuje przez 99% wspólnie spędzanego czasu. A jakiekolwiek
      nieporozumienia i nieprzyjemne chwile pojawiłe sie dopiero po jakichś 3 latach
      wspólnego bycia razem. Nigdy jednak nie przeszło mi na myśl, że może być to
      jakas powazna kłótnia.
      Ale - co związek, to obyczaj.
      • Gość: sheba Re: Wasze zwiazki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.03, 14:21
        Gość portalu: kohol napisał(a):

        > U nas kolor różowy panuje przez 99% wspólnie spędzanego czasu. A jakiekolwiek
        > nieporozumienia i nieprzyjemne chwile pojawiłe sie dopiero po jakichś 3
        latach
        > wspólnego bycia razem.

        Jesteście wobec tego wyjątkiem od reguły albo zaliczacie sie do
        par "sielankowych" jak to okreslam-"u nas różowo, u nas sielanka...."
        A tak naprawdę obydwoje zmuszacie się do zachowan,które Wam nie do końca
        odpowiadają,ale za to w 100% spelniają oczekiwania partnera

        Znam kilka takich przykładów aż za dobrze-jeden rozpadł się z hukiem,a wszystko
        bylo takie idealne cudowne, aż nagle On powiedział Jej że nie może być przy
        niej sobą
        Inni moi znajomi odgrywają taką szopkę dla siebie już prawie 2 lata-aż strach
        pomyśleć co bedzie jak w końcu zamieszkają ze sobą na stałe


        "Łatwiej odejść trudniej znieść codzienności smak"
        Mój Mężczyzna powiedział mi kiedyś że nie ma ludzi idealnych,ale warto zacisnąć
        czasem zęby żeby przez byle spór nie zakończyć czegoś tak wartościowego
        To było najpiękniejsze zdanie jakie dotąd wypowiedział a propos' naszego związku
        • Gość: kohol Re: Wasze zwiazki IP: *.crowley.pl 23.09.03, 14:34
          Gość portalu: sheba napisał(a):

          > A tak naprawdę obydwoje zmuszacie się do zachowan,które Wam nie do końca
          > odpowiadają,ale za to w 100% spelniają oczekiwania partnera

          Pewnie, życie jest sztuką kompromisów, ale jeśli postrzegasz tego typu robienie
          czegoś, co nie do końca Ci odpowiada, jako mękę, to szczęścia nie znajdziesz.
          Jeśli umiesz trafnie ocenić, czy to, co zrobisz, będzie lepsze dla Ciebie czy
          dla partnera, dylemat znika - wybierzesz "lepszość". A jeśli jeszcze umiesz
          zarazić partnera przekonaniem, że dobrze jest wg Twojego pomysłu - to jest
          właśnie 100% spełnianie oczekiwań.
          Tak jest. Uczenie się bycia razem to nie musi być kwestia darcia kotów o to,
          kto teraz zmywa i czy iść na obiad do teściów. To może być naprawdę dobra
          okazja do poznawania siebie :)
          Wyjątek? Nie wiem. Jestm bardzo, bardzo zakochana i szczęśliwa. I nigdy przez
          myśl nam nie przeszło, nawet przy najgorszej, najgorszej kłótni, że może ona
          zmienić to, że jesteśmy razem.
          Że się skończy? Któż to może wiedzieć?
          Pracujemy nad tym, żeby trwało :)
          I sprawia nam to dużo przyjemności :)
          • Gość: sheba Re: Wasze zwiazki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.03, 14:56
            > Pewnie, życie jest sztuką kompromisów, ale jeśli postrzegasz tego typu
            robienie
            >
            > czegoś, co nie do końca Ci odpowiada, jako mękę, to szczęścia nie znajdziesz.
            > Jeśli umiesz trafnie ocenić, czy to, co zrobisz, będzie lepsze dla Ciebie czy
            > dla partnera, dylemat znika - wybierzesz "lepszość". A jeśli jeszcze umiesz
            > zarazić partnera przekonaniem, że dobrze jest wg Twojego pomysłu - to jest
            > właśnie 100% spełnianie oczekiwań.
            > Tak jest. Uczenie się bycia razem to nie musi być kwestia darcia kotów o to,
            > kto teraz zmywa i czy iść na obiad do teściów. To może być naprawdę dobra
            > okazja do poznawania siebie :)
            > Wyjątek? Nie wiem. Jestm bardzo, bardzo zakochana i szczęśliwa. I nigdy przez
            > myśl nam nie przeszło, nawet przy najgorszej, najgorszej kłótni, że może ona
            > zmienić to, że jesteśmy razem.
            > Że się skończy? Któż to może wiedzieć?
            > Pracujemy nad tym, żeby trwało :)
            > I sprawia nam to dużo przyjemności :)

            A więc jednak się kłócicie
            Źle zrozumiałam twoje "na 99% różowo"
            Ale dalej mi się to źle kojarzy-moja przyjaciółka jest w takim toksycznym
            ukladzie i brnie w to dalej i dalej
            Przy każdym spotklaniu ze swoim ukochanym odstawia szopkę,nie potrfai normalnie
            się z nim spotkac -zawsze musi mieć super romantyczny scenariusz.Jeżeli tylko
            Jej facet nie ma ochoty na kąpiel z truskawkowymi babeczkami,a nie daj Boże
            chce włączyć telewizor rozpoczyna się mega awantura....
            Po paru takich scenach-"wszystko wraca do normy" tzn. Jej facet z uśmiechem na
            ustach wskakuje do kąpieli itp.
            Raz w przypływie szczerości powiedział Jej,że zmusza się do zachwytu nad
            romantycznymi spotkaniami,a do niej to zupełnie nie trafiło
            On uiwlebia piłkę nożną i sport generalnie,ale porzucił już własne
            treningi,bo "mieli za mało czasu na romantyczne kolacje"
            Teraz jeszcze czasem walczy o wieczór przed telewizorem,ale kończy się to
            awanturą
            Przy czym dla ogółu sprzedają wersję,że u nich różowo
            Jako przyjaciółka czuję się zobowiązana do prób mediacji,ale zupełnie nie wiem-
            mo/ze mi się tylko wydaje że coś nie gra????
            Chyba nie tak powinien wygladać udany związek? Zero kompromisów-ciągła
            walka "czyje na górze"
            • Gość: kohol Re: Wasze zwiazki IP: *.crowley.pl 23.09.03, 14:59
              Gość portalu: sheba napisał(a):

              > A więc jednak się kłócicie

              Ależ właśnie praktycznie sie nie kłócimy :)

              > Ale dalej mi się to źle kojarzy-moja przyjaciółka jest w takim toksycznym
              > ukladzie i brnie w to dalej i dalej

              Dlaczego nazywasz taki układ toksycznym? Czy mój związek przypomina Ci taki
              związek? Tak niewiele o nim napisałam...

              :)
              • Gość: sheba Re: Wasze zwiazki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.03, 15:05
                Bynajmniej, skoro jesteś szczęśliwa-jest to zdrowy układ
                Chodzi mi raczej o nazywanie czegoś nie do końca udanego-różowym i idealnym
                I miałam na myśli "różowe" związki moich znajomych
                Jak delikatnie uświadomić przyjaciółce koniecznośc pójścia na kompromis?
                • Gość: kohol Re: Wasze zwiazki IP: *.crowley.pl 23.09.03, 15:19
                  Gość portalu: sheba napisał(a):

                  > Bynajmniej, skoro jesteś szczęśliwa-jest to zdrowy układ
                  > Chodzi mi raczej o nazywanie czegoś nie do końca udanego-różowym i idealnym

                  Ok, ja tylko nazywam swój związek różowym i idealnym. W życiu bym nie
                  powiedziała, że jest "nie do końca udany".
                  A Ty starasz się podać mi masę przykładów swoich znajomych, mających pokazać
                  mi, że pewnie siebie oszukuję albo udajemy przed sobą, a już nałatwiej
                  podchwycasz, że się na pewno kłócimy i na siłę ustępujemy :) Ejże :)

                  > Jak delikatnie uświadomić przyjaciółce koniecznośc pójścia na kompromis?

                  Skoro to jest przyjaciółka, to musi być delikatnie? A taka rozmowa, zaczynająca
                  się od tego, ze może cos jest na tapecie, a potem doprowadzenie do tego, żeby
                  sama wyciągnęła wnioski? Bo skoro nie jest wszystko dobrze, musi być jakiś
                  dyskomfort psychiczny dla niej, powinna więc nawet miec potrzebę pogadania o
                  tym, nawet jesli ma to polegać na narzekaniu na faceta. Na piwie się spotkać.
                  Choć z doświadczenia wiem, że, chlip, jakkolwiek nietrafione są związki
                  znajomych, przyjaciel choćby chciał, nic nowego nie uświadomi. Osoba sama musi
                  najpierw zdac sobie sprawę, że coś jest nie tak jak trzeba, dopiero potem można
                  w niej "pielęgnować" zdrowy (czyli oczywiście nasz ;)) sposób widzenia.
                  Ale, ha ha, "żarówka musi najpierw chciec sie zmienić".
                  Wredne, wiem.
                  • Gość: sheba Re: Wasze zwiazki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.03, 15:41
                    Miałyśmy jedną wspólną przyjaciółkę która powiedziała otwarcie,że chyba coś
                    jest nie tak-awantury,sceny zazdrości,zakazy,obrażanie się
                    Przestała być przyjaciółką-bo wyraziła swoją opinię
                    Nie wszyscy potrafią z dystansem spojrzeć na swój związek
                    Nie uważam że moje poglądy są najlepsze i wszystko powinno być tak jak mi się
                    wydaje
                    Ona owzem odzcuwa dyskomfort psychiczny,ale ponieważ powiedziała już sobie że
                    to ten jeden jedyny to zdania na jego temat zmienić nie może
                    Poza tym po każdej awanturze,On odstawia szopkę-very romantic night i Ona jest
                    szczęśliwa i wydaje Jej się że wszsytko jest jak być powinno
                    Tyle że On powiedział jej kiedyś,że robi to,bo ona tego oczekuje. tylko dlatego

                    Doszło do tego,ze najlepiej zeby ona nie wychodzila nigdzie z domu bez
                    niego,nie odzywała się ani do ludzi w pracy anido kogokolwiek na ulicy
                    Ma zakaz wymieniania imion,ktore nosili jego poprzednicy

                    Ośwaidzcyl jej,że nie powinna nikogo informować o "nieporozumieniach" jakie
                    miedzy nimi są,bo to tylko i wyłącznie ich sprawa-dlatego ona opowiada
                    wszystkim,że u nich różowo. Tylko czasem jak nie wytrzyma,mówi co jej lezy na
                    sercu. Po czym sama dodaje-przezcież nie mogłabym się z nim rozstać,bo to ten
                    hjeden jedyny,a poza tym to ja za 2 lata chcę mieć dziecko i gdzie by znalazła
                    w tym czasie faceta....
                    Czy obiektywnie na to patrząc wydaje Ci się to normalne i "różowe"?
                    • ariel23 Re: Wasze zwiazki 23.09.03, 15:52
                      Gość portalu: sheba napisał(a):

                      > Poza tym po każdej awanturze,On odstawia szopkę-very romantic night i Ona
                      jest
                      > szczęśliwa i wydaje Jej się że wszsytko jest jak być powinno
                      > Tyle że On powiedział jej kiedyś,że robi to,bo ona tego oczekuje. tylko
                      dlatego
                      >
                      > Doszło do tego,ze najlepiej zeby ona nie wychodzila nigdzie z domu bez
                      > niego,nie odzywała się ani do ludzi w pracy anido kogokolwiek na ulicy
                      > Ma zakaz wymieniania imion,ktore nosili jego poprzednicy

                      To on jej zasugerowal ze ona nie powinna nigdzie wychodzic sama? Czy to ona
                      wymyslila?
                      Bo z Twoich poprzednich postow wynikalo, ze on jest wobec niej jest w porzadku,
                      i ze to ona go probuje konrolowac itd....
                      • Gość: sheba Re: Wasze zwiazki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.03, 15:58
                        Jest przeciąganie liny-czyje na wierzchu,kto postawi na swoim
                        Z jednej strony jest mi go trochę szkoda-rezygnuje z większości swoich
                        zainteresowań na rzecz romanticznych wieczorów itp.
                        Z drugiej strony jest to absolutnie nieszczere z jego strony-niby idzie na
                        kompromis,ale uważa że za ten kompromis należy mu się podporządkować
                        Ostatnio powiedział,żeby Ona nigdzie nie wychodziła,bo na pewno pójdzie do
                        jakiejś mordowni i on wolałby żeby została w domu
                        Ale jeśli chodzi o informowanie kogokolwiek o "sporach" miedz nimi nie był już
                        taki miły-powiedział co myśli i dopóki się nie dostosowala traktował ją jak
                        powietrze....
                        jej błąd że to wszystko toleruje i sama rezygnuje ze spotkan ze znajomymi- wg
                        niego wszystkie knajpy,kluby,kawiarnie to mordownie,a Ona mimo że uwielbia
                        tańczyć nigdzie nie chodzi
                        Ona oczekuje księcia z bajki i wydaje jej się,że takowego właśnie spotkała
                    • Gość: kohol Re: Wasze zwiazki IP: *.crowley.pl 23.09.03, 15:53
                      Jakiś tyran normalnie!
                      Popodsuwać jej filmy i książki, gdzie pary wypracowują kompromisy albo kobiety
                      odchodzą od faceta i radzą sobie świetnie w samotności, a potem on wraca.
                      Takie "babskie", krzepiące kino. "Monsunowe wesele" i inne takie.
                      Spić i pogadać.
                      Wyciągać jak najczęściej.
                      Ile ma lat, że juz innego nie znajdzie?
                      I dalej - ona pierwsza musi chcieć to zmienić. Inaczej będzie tylko coraz
                      bardziej otaczać się skorupką, że nic nie dotrze i wszyscy staną się wrogami.
                      Pokazywać innych, szczęśliwych w parach, w samotności, no przeciez tak być nie
                      może, musi uwierzyć, że może być inaczej, że trzeba coś zrobić.
                      O rany, psychoterapia nie jest moją specjalnością :)
                      • Gość: sheba Re: Wasze zwiazki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.03, 16:05
                        Ale ona uważa że wszystko jest OK
                        Zawsze pyta się mnie czy może ja się nigdy ze swoim mężczyzną nie pokłóciłam,
                        czy może u nas zawsze jest idealnie???

                        A najzabawniejsze jest,że jest jeszcze bardzo młoda-niespełna 23 lata!!!
                        ale po prostu za 3 lata ma być dziecko i tyle.A za 2 lata ślub.
                        A poza tym Jej rodzina go kocha...
                        Najbardziej mnie rozbaawiło to,co ostatnio powiedziała Jej Jego matka-żeby się
                        go nie słuchała,bo wcale nie musi i żeby robiła to,co uważa za słuszne

                        I zgadnijcie co?
                        powiedziala to jemu i On stwierdzil,że za często to do jego rodziny jeździć nie
                        może....
                        Od tamtej pory nie była-On jeździ tam sam...
                        • Gość: sheba Re: Wasze zwiazki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.03, 16:08
                          Odgrywają szopkę- On przed Nią, po czym informuje ją że wkurza go,że zawsze
                          robią to co ona chce
                          A skoro on musi robić to,na co ona ma ochotę,to ona ma się go słuchać
                          trochę dziwne,ale są razem 2 lata i chcą tak żyć zawsze

                          Ich wybór
                          • Gość: sheba Re: Wasze zwiazki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.03, 16:12
                            Moim zdaniem ona tez nie jest bez winy
                            Gdyby mi mój Mężczyzna robił awantury,że musiałam zostać dłużej w pracy albo że
                            gdy wracam zmęczona to nie mam ochoty na wielogodzinne rozmowy,romantyczny
                            spacer i film o miłości, tylko chcę się położyć....
                            Nie wytrzymałabym tyle co on
          • tribeca Re: Wasze zwiazki 23.09.03, 17:09
            Gość portalu: kohol napisał(a):

            > Że się skończy? Któż to może wiedzieć?
            > Pracujemy nad tym, żeby trwało :)
            > I sprawia nam to dużo przyjemności :)

            bardzo ładnie to napisałaś
        • Gość: gepart czester Re: Wasze zwiazki IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 23.09.03, 14:35
          Łatwiej odejść trudniej znieść codzienności smak"
          > Mój Mężczyzna powiedział mi kiedyś że nie ma ludzi idealnych,ale warto
          zacisnąć
          >
          > czasem zęby żeby przez byle spór nie zakończyć czegoś tak wartościowego" -

          SWIETNIE POWIEDZIANE!!!
          Tak chyba wlasnie na tym polegaja zwiazki, partnerstwo itp.
          Zgadzam sie z ta mysla w 100%-tach.

          Moge powiedziec, ze swojego podworka, ze w moim zwiazku czesto bywa sielankowo,
          ale niestety czasem sa i lzy. Czasem jest naprawde ciezko (zwlaszcza ostatnio
          bo choruje na jakies paskudztwo) a momo wszystko caly czas mysle i moj
          mezczyzna ze warto walczyc a przeciez "co nas nie zabije to nas wzmocni"
    • Gość: ania Re: Wasze zwiazki IP: *.chello.pl 23.09.03, 20:30
      Moj zwiazek, na pierwszy rzut oka wypada fantastycznie. Nasi znajomi nam
      zazdroszcza, ale dziwia sie tez w jak naturalny sposob dogryzamy sobie, a tym
      bardziej klocimy sie...
      Moj zwiazek bylby w 100% idealny, gdyby nie ja... Mojemu chlopakowi, naprawde
      malo mozna zarzucic. To ja mam zawsze problemy, wszczynam awantury i
      zwyczajnie go obrazam. Zaznaczam, ze jeszcze zanim weszlam w ten zwiazek,
      uprzedzilam mojego partnera, o moim nielatwym charakterze, nerwicy itp.
      Powiedzialam, ze sie nie zmienie, bo nie potrafie i albo mnie taka akceptuje,
      albo nie! Zaakceptowal...
      U nas jest tak, ze ja i moj chlopak jestesmy do siebie bardzo podobni.
      Wywodzimy sie z podobnych srodowisk, jestesmy najmlodsi w rodzinie, mamy
      podobne gusta, to samo spojrzenie na wiele spraw. Latwiej mi przewidziec jego
      ruch, to jak sie zachowa w danej sytuacji.
      Najwazniejsze jest jednak zaufanie. Ja ufam jemu, a on mnie. To dziwne, ale
      ufam mu bezgranicznie, jest nie tylko moim chlopakiem, ale i najblizszym
      przyjacielem, ktory mnie wspiera i zawsze jest przy mnie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka