leelo
26.06.08, 17:38
Jestem w szoku po pierwszej wizycie u nowej ginekolog (i ostatniej, dr Baryła
z przychodni na madalinskiego w warszawie).
Otórz odmówiła mi wypisania pigułek antykoncepcyjnych mimo braku przeciwskazań
medycznych. Zdarzylo się tak którejś z was? Biorę pigułki,z przerwami, od
kilku dobrych lat. Stwierdziła, ze 28 lat to juz najwyzszy czas na dziecko,
bo sie starzeję, dala wyklad o tym, ze pozniej sie zaluje i ze ona nie
przepisuje pigułek, bo tak i już.
Słaby wynik cytologii zignorowała mówiąc, że to pewnie nadżerka rzekoma i ze
lepiej nic z tym nie robic, bo jeszcze utrudni zajscie w ciążę!
Ciekawe, jak to wyglada od strony prawnej, rozumiem odmowe aborcji, ale pigulki??
Wyszłam zszokowana, dziewczyny czekajace (oburzone pesudolekarką, wszystkie w
ciazy, fajne laski pozdrawiam, jeśli czytają :)) poleciły mi ginekolożkę obok
(ze stopniem doktora), która przyjęła mnie od ręki, oburzyła się sytuacją,
kazala przyniesc karte od pseudolekarki, zrobila wywiad, zlecila badanie, z
troska podeszla do wyniku cytologii i zrobilysmy plan dzialania. No i dostalam
receptę na delikatniejsze pigułki :)
W kazdym razie przestrzegam przed pania Baryłą, skoro nie wykorzystuje
mozliwosci medycyny, to niech zostanie znachorką, a nie lekarzem przyjmujacym
w przychodni.
A złośliwie dodam, ze jej fizjonomia swietnie pasuje do nazwiska.