Dodaj do ulubionych

Mały-duży problem.

30.06.08, 20:43
Witajcie dziewczęta. Prosze Was o pomoc i opinię, bo wydaje mi się,
że jestem jakaś nie taka jak trzeba. Ogólnie rzecz biorąc moim
problemem jest niecodzienne (jak na kobietę)podejście do ciąży i
porodu. Mam 23 lata i wspaniałego chłopaka, z którym jestem ponad
sześć lat. On uwielbia dzieci i wiem, że chciałby je ze mną niedługo
mieć. Ja oczywiście też, chciałabym mieć dziecko, bo dzieciaki
ubóstwaiam. Tylko jest mały problem. Na samą myśl o ciąży robi mi
się niedobrze, nie potrafię wyobrazić sobie siebie w ciąży. Takiej
bezbronnej i kruchej, na którą każdy patrzy z rozczuleniem i skacze
wokół niej jak koło kaleki. Obrzydza mnie to strasznie, nie mówiąc
już o porodzie, który jest dla mnie żenujący i poprostu wstrętny.
Czasami myśląc o tym załuję że nie urodziłam się mężczyzną. Ponad to
dzisiaj moja kuzynka urodziła córeczkę. Odwiedziny na porodówce
wywołamy u mnie absolutny szok, po którym nie specjalnie mogę się
uspokoić do tej pory, zwłaszcza że zza ściany dochodziły mnie krzyki
i płacze jakiejś rodzącej dziewczyny. Koszmar. Zdaję sobie sprawę ze
kobieta nie pownna reagować tak na cud narodzin. Ale nie potrafię
inaczej- mierzi mnie to. Czuję, ze nie jestem do tego stworzona, a
chciałabym miec dzieci. Boję się że będe miała trudności i jeśli juz
jakoś przebrnę przez ciąże i poród(z całą pewnością siejąc
spustoszenie w psychice swojej i otoczenia) nie będe potrafiła
pokochac tego dziecka. A może to tylko kwestia mojej niedojrzałości
i z czasem minie ? Moze psycholog coś by pomógł? Błagam
pomózcie,powiedzcie co o tym sądzicie. Spędza mi to sen z powiek :(((
Obserwuj wątek
    • ansag Re: Mały-duży problem. 30.06.08, 20:46
      "Jak zwalczyć strach przed porodem" itp.
      Poczytaj, w necie jest tego mnóstwo.
      A to chyba naturalne dla każdej z kobiet :)
      Może lepiej zacznij dostrzegać zalety, a nie wady? :)
    • bertrada Re: Mały-duży problem. 30.06.08, 20:49
      Możesz dzieci adoptować, możesz wynająć sobie matkę nosicielkę, możesz sobie
      zafundować cesarkę, jak większość cywilizowanych kobiet w XXI wieku.
      • tygrysio_misio Re: Mały-duży problem. 30.06.08, 20:52
        Twoim zdaniem ciecie jest wyznacznikiem cywilizowania?
        • bertrada Re: Mały-duży problem. 30.06.08, 21:06
          tak
          • tygrysio_misio Re: Mały-duży problem. 30.06.08, 21:07
            gratuluje...
            • bertrada Re: Mały-duży problem. 30.06.08, 21:09
              Dziękuję. ;P
              • tygrysio_misio Re: Mały-duży problem. 30.06.08, 21:10
                to byla ironia przesycona przymknieciem oka..nie musisz dziekowac;]
                • bertrada Re: Mały-duży problem. 30.06.08, 21:13
                  Ale ja się staram być kulturalna. Próbuję zmienić swój image z kontrowersyjnego
                  chama na kulturalną konformistkę. ;))
                  • tygrysio_misio Re: Mały-duży problem. 30.06.08, 21:16
                    ja tez...dlatego napisalam tylko "gratuluje"..ale jestesmy grzeczne;]
                    • bertrada Re: Mały-duży problem. 30.06.08, 21:20
                      W wątku o aborcji naraziłam się wszystkim moherom tego świata. Myślałam, że będę
                      musiała zmienić nicka. Dlatego teraz się przyczajam. ;)
    • asqe Re: Mały-duży problem. 30.06.08, 20:53
      kiedys jak bylam pare lat mlodsza mialam bardzo zblizone uczucia
      (choc pewnie jeszcze gorsze, kiedys np. w rozmowie z bylym
      powiedzialm cos o hodowaniu pasozyta w moim brzuchu, no i alien to
      tez nagminnie, i ten caly bol, godziny meczarni, depresja
      poporodowa, rozciagnieta skora i nie tylko skora). ale wiesz co,
      zaczelo mi mijac z wiekiem. jeszcze calkiem nie minelo, ale...
      a dzieci tez kocham i uwielbiam(kiedys to o adopcji myslalam nawet)
      • glukoza84 Re: Mały-duży problem. 30.06.08, 20:57
        do takich sformułowań też się uciekałam, ale trafiłaś w sedno
        sprawy :) Nareszcie ktoś mnie rozumie, bo na ogół spotykam się z ze
        spojrzeniami pełnymi oburzenia. Pewnie słusznie. Mówisz że nie
        minęło całkiem ? Mało pocieszające :(
        • tygrysio_misio Re: Mały-duży problem. 30.06.08, 21:00
          a ja mysle,ze minie Ci jak pozbedziesz sie "kocham dzieci" "chcialabym miec" i
          zrozumiesz jak ciezka harowka jest wychowywanie...jednym slowem trzeba pozbyc
          sie myslenia dziecko=zabawka i zaczac myslec o 20-paru latach odpowiedzialnosci
          i meczarni...a wtedy strach przed czyms tak blachym jak porod minie;]
          • asqe Re: Mały-duży problem. 30.06.08, 21:09
            doskonale wiem jaka to harowka, bo wychowywuje dwoje:)
            nigdy nie myslalam o dziecach jako o zabawkach, co wiecej myslenie
            tego typu doprowadza mnie do szalu.
            a jednak porodu w kategoriach blahostek nie postrzegam
            • tygrysio_misio Re: Mały-duży problem. 30.06.08, 21:11
              ja tam sie nie boje...a nawet jestem ciekawa...ale ja jestem bardzo odporna na
              bol i kiedys nawet mialam w zamiarach porod bez jakiegokolwiek
              znieczulenia...ale zpenialam u dentysty i chyba przed porodem tez zpeniam;]
              • asqe Re: Mały-duży problem. 30.06.08, 21:18
                niestety bardzo niska odpornosc na bol jest moim problemem.
                pamietam ile sie wycierpialam po operacji mojego achillesa, a
                przeciez przy porodzie to pestka jest.
                po wybudzeniu sie z narkozy i jakims tam otrzezwieniu zaczelam sie
                tak rzucac na lozku z bolu, ze mnie dwoch pielegniarzy
                przytrzymywalo i nawet zalozyli mi jakies specjalne dojscie, zeby
                morfina szybciej splywala.
                no wiec na pewno nie ma mowy o porodzie bez znieczulenia
                • bertrada Re: Mały-duży problem. 30.06.08, 21:21
                  Znieczulenie nie znosi bólu w 100%. Sprawia jedynie, że staje się on łatwiejszy
                  do przetrwania.
                  • asqe Re: Mały-duży problem. 30.06.08, 21:23
                    wiem, dlatego wciaz postrzegam porod jako bardzo bolesne i zapewne
                    traumatyczne przezycie
                    • bertrada Re: Mały-duży problem. 30.06.08, 21:25
                      Ja też. I w dodatku upokarzające i uwłaczające godności osobistej. Dlatego ja
                      się na niego nie piszę. Ciąża i połóg też nie są lekkie łatwe i przyjemne. Nie
                      mówiąc o seksualnych dolegliwościach związanych z przebytym porodem.
                      • tygrysio_misio Re: Mały-duży problem. 30.06.08, 21:26
                        w jaki sposob porod uwlacza godnosci?
                        • bertrada Re: Mały-duży problem. 30.06.08, 21:28
                          Sam fakt, że człowiek jest uzależniony od kaprysów innych osób, że personel może
                          go traktować jak krowę do wycielenia o on jest w takim stanie, że nie jest w
                          stanie się sprzeciwić. I najczęściej, zwłaszcza w Polskich warunkach tak się dzieje.
                          • cheekymonkey Re: Mały-duży problem. 30.06.08, 21:47
                            Problemem nie jest sam pród jako taki, tylko NIESTETY głupie poglądy u niektórcyh pracowników służby zdrowia, które w dużej mierze wynikają nie ze złej woli, tylko z durnych przepisów,wiążących częśto ręce. Ale fakt, że należałoby umieć przy tym być ludzkim.

                            Co do Twojego powyższego stwierdzenia co do słuszności cesarki na zawołanie - niestety, to nie jest takie fajne i proste. Zabieg zawsze będzie zabiegiem. I w tych eposach chwalących go nikt nie mówi o powikłaniach - zarówno dla mamy jak i malucha.
                            Poró też może być powikłany - wiadomo, ale często można to ograniczyć przez dobre przygotowanie do niego.
                          • tygrysio_misio Re: Mały-duży problem. 30.06.08, 22:04
                            takim tlumaczeniem...to wybatrz ale zwykle pobieranie krwi tez jest uwlaczajace...
                      • glukoza84 Re: Mały-duży problem. 30.06.08, 21:38
                        widze że nie tylko ja postrzegam to jako uwłaczające godności i
                        niepsrawiedliwe. Fakt, że to ja mam to przeżywać a nie on.
                        Poświęcenie, którego nikt nie dostrzeże " bo baby zawsze rodziły"
                        i "boli bo ma boleć" ale bólu się nie boje, boję się zalewu krwi i
                        płynów ustrojowych,poniżenia, bezsilności i tego że przez kilka
                        godzin obcy będzie mi grzebał między nogami. Obleśne. i jeszcze
                        powinnam ten fakt uważać za najwyższą łaskę Bożą.
                        • bertrada Re: Mały-duży problem. 30.06.08, 21:52
                          Bo ludzie nie zauważyli jednego. Tego, że w dzisiejszych czasach już od kilku
                          pokoleń nie ma doboru naturalnego i każde następne pokolenie ma coraz większe
                          problemy z porodem.
                          W dawnych czasach eliminowane były wszystkie geny, które powodowały, że poród
                          nie był łatwy, lekki i przyjemny. Bo albo kobieta umierała w wyniku komplikacji
                          albo dziecko, które nie przekazało tych genów dalej. A nawet jak nie umarli
                          podczas samego porodu, to organizm po ciężkim porodzie był na tyle osłabiony, że
                          byle co go powaliło. I to się tyczyło zarówno matki i dziecka.
                          Poza tym kobiety w dawnych czasach były niedożywione i ciężko pracowały
                          fizycznie, więc nie miały szans wyhodować jakiegoś kolosalnego embriona.
                          Podejrzewam, że dawne noworodki nie przekraczały 2.5 kg. Teraz nagminnie rodzą
                          się kolosy.
                          I po trzecie, dawne kobiety zaczynały rodzić wcześnie, wtedy, kiedy miały
                          fizjologicznie większą elastyczność mięśni, stawów i ścięgien. A potem to się
                          utrwalało w wyniku kolejnych porodów, które odbywały się średnio co dwa lata. I
                          jeszcze od wczesnego dzieciństwa, na skutek ciężkiej pracy były bardzo sprawne
                          fizycznie. Nie to co teraz, kiedy większość kobiet siedzi przed telewizorem albo
                          za biurkiem.

                          Dlatego uważam, że poród siłami natury w tak nienaturalnych czasach jak obecne
                          to jakaś paranoja. Poza tym dawniej nikomu nie przeszkadzało uszkodzone dziecko.
                          Do prac fizycznych mogło mieć niskie IQ, dysleksję, dysgrafię czy cokolwiek
                          innego. A jak miało zaburzenia zachowania czy jakieś ADHD to go zatłukli na
                          śmierć i był święty spokój.
                  • tygrysio_misio Re: Mały-duży problem. 30.06.08, 21:25
                    bol jest dobry...o ile jest w pewnych granicach...jak mozna robic nic nie
                    czujac? nie wiedzac co sie dzieje?...

                    albo np taki bol zeba...bez niego przeciez malo kto leczyl by zeby...

                    kazdy bol cos sygnalizuje....

                    dzieki takiemu podejsciu od wczesnego dziecinstwa nie balam sie w podstawowce
                    lekarzy...kiedy jeszcze plomby zakladano bez znieczulenia;]
                    • bertrada Re: Mały-duży problem. 30.06.08, 21:26
                      Ból ma tylko sygnalizować, że jest problem. Potem nie jest już do niczego potrzebny.
                      • tygrysio_misio Re: Mały-duży problem. 30.06.08, 22:06
                        potem ma sygnalizowac,ze problem jeszcze jest..i tak do jego ustania
        • asqe Re: Mały-duży problem. 30.06.08, 21:05
          no ja to nawet nie moglam o tym nikomu powiedziec, bo jeszcze by
          mnie zlinczowali. po tej rozmowie moj byly na mnie patrzyl jak na
          jakiegos potwora.
          ale mija:)
          w zasadzie to prawie minelo, tylko tak czasami "leb podniesie"
          jeszcze. zreszta mloda jestem i dzieci to dopiero za pare lat.
          • cheekymonkey Re: Mały-duży problem. 30.06.08, 21:58
            No nie wszyscy-czyt nie wszystkie kobiety muszą mieć silny instynkt macierzyński. Może to znaczy, że jeszcze nie czas:). Niewykluczone,że Ci minie (chyba nie musisz tych dzieci mieć teraz??) - znam parę takich osób, któe wcześniej mówiły - "O,nie, w życiu!",a potem jak je wzięło;P
            Ale jak Ci się nie zmieni - może Ty tak nie masz. Zastanowisz się wtedy - jak będziesz je chciała mieć a nie będziesz chciała zaciążać i rodzić - co robić, czy pójść pogadać ze specjalistą czy wybrać inny sposób na posiadanie dzieci. :)
    • menk.a Re: widzę 30.06.08, 21:28
      Adoptuj sobie jakiegoś malucha, który wyrósł z pieluch.:P
      A poza tym... dziś dziewczyna urodziła i dziś przychodzi na porodówkę kuzynka??
      Na porodówce to odwiedzin nie ma. Troll czy co?????????
      • glukoza84 Re: widzę 30.06.08, 21:43
        Poród o 3.16 więc teoretycznie dzisiaj. Dziecko widziałam około
        17, a kuzynka jest dla mnie jak siostra, wychowywałyśmy się razem-
        mam być matką chrzesną. Po co miałabym trolingować ? To mój stały
        nick na tym portalu.
        • stedo Re: widzę 30.06.08, 22:05
          Ale nie ważne, kto to jest dla Ciebie..Na porodówce nie ma odwiedzin. Może
          widziałaś małego przez drzwi, a krzyki z izby porodowej słyszałaś przez otwarte
          okno. Na oddziałach położniczych odwiedzin nie ma, jak to zwykle w
          szpitalach.Może gdzieś są wydzielone miejsca, gdzie można spotkać się z
          pacjentkami, ale nie bezpośrednio na sali. Jest to podyktowane względami
          antyseptyki.
          • menk.a Re: widzę 30.06.08, 22:25
            A porodówka to po prostu sala porodowa. Prócz zainteresowanych to najwyżej może
            być ktoś uczestniczący w porodzie rodzinnym. Wsio.;)
            • glukoza84 Re: widzę 30.06.08, 22:33
              mea culpa, źle się wyraziłam...to był po prostu oddział połozniczy-16 pokoi, po
              dwie panie w każdym, jedne dopiero po porodzie, inne tuż przed.
          • glukoza84 Re: widzę 30.06.08, 22:30
            nie wiem z którego wieku pochodzicie, ale na pewno z ubiegłego tysiąclecia.
            Pokazywanie dziecka i odwiedziny "przez okno" skończyły się jakieś 10 lat temu.
            Otóż spieszę z wyjaśnieniami: obecnie na porodówkach odwiedziny są, tylko
            odbywają się w określonych godzinach. Od jakiegoś czasu wiele się zmieniło,
            panie leżą na salach (raczej w pokojach po dwie), a nie po 17, dzieci mają przy
            sobie, w przezroczystych korytkach, a nie przywożone trzy razy dziennie wózkiem,
            na którym poukładane były piętrowo. A osób odwiedzających w pokoju może
            przebywać dwie na każdą z pań, czyli maksymalnie cztery. Nie wiem jak jest w
            innych szpitalach, ale w tym konkretnym, tak jak opisałam powyżej. A może
            rzeczywiście nie ma odwiedzin....może padłam ofiarą zbiorowej halucynacji.
            • menk.a Re: widzę 30.06.08, 22:34
              Co mnie tam obchodzi czy Ty gdzieś tam byłaś.
              Matki z dziećmi leżą nie na porodówkach tylko w salach na oddziałach
              położniczych. Czepiam się słówek, bo mi tak pasuje.:P
              • glukoza84 Re: widzę 30.06.08, 23:06
                źle się wyraziłam i już za to przeprosiłam i nie czepiam sie czepiania się
                słówek. A jak Cię to nie obchodzi, to po co w to wnikamy gdzie wejść wolno a
                gdzie nie :)))?
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Mały-duży problem. 30.06.08, 21:30
      Zajdź w ciążę, hormony zrobią Ci takie pranie mózgu że ta niechęć powinna zniknąć :)

      • glukoza84 Re: Mały-duży problem. 30.06.08, 21:48
        :))))) to chyba najlepszy pomysł. W czasie ciąży też ? Czy przez
        dziewięć miesięcy będę patrzec na swój brzuch ze wstrętem i
        obrzydzeniem ? A pod koniec odbije mi zupełnie :) A o adopcji nie ma
        mowy, chłopak pochodzi z rodzinki wielodzietnej, pełnej ciepła i
        chce mieć przynajmniej dwójkę swoich. Takie męskie ego- potomek
        (płec ponoć obojętna)-jeden z ostatnich samców. Własciwie powinnam
        sie cieszyć że nie pietra przez odpowiedzialnością posiadania
        potomstwa...i tak źle i tak niedobrze. Babie nie dogodzisz :)
        • agiee1988 Re: Mały-duży problem. 30.06.08, 22:24
          a ja rozmawiam ze swoim partnerem o przyszlosci zeby znac jego podejscie do
          roznych spraw. on chce 1 dziecko a ja nie wybrazam siebie w roli matki, i to ze
          bede dziecko przewijac karmic. kiedys w tv ogladalam porod, razem ze wszystkim,
          tym co widzi lekarz. mowie obrzydlistwo.odrazu bede "zadac" cesarki. a juz na
          pewno bede sie obawiac seksu. potrafie w czasie okresu czuc sie aseksualna(moj
          facet nie lubi seksu w czasie okresu, a ja go nie bede zmuszac, pozatym czuje
          sie zle kiedy on mnie nie przytula kiedy ja chce), a co dopiero porod i
          leczenie. juz sobie wyobrazam swoja depresje po ciazy, ze mnie facet rzuci i
          pojdzie do innej bo go przestane pociagac.

          pozatym wspomnialam facetowi co i jak , gdy lekarz widzi kobiete rodzaca i on
          sie skrzywil i mowil : przestan juz. obawiam sie ze nie wejdzie na sale porodowa
          ;)a nie dawno mowiono ze nie mozna zmuszac faceta

          a to poprostu taka moja opinia i wyobrazenie. a mam dopiero 20 lat. a dziecko
          chce jak najpozniej (na dzien dzisiejszy) i nie wiadomo czy bede jeszcze z nim,
          choc go kocham ;)
        • stedo Re: Mały-duży problem. 30.06.08, 22:31
          Słuchaj jak wszystko przebiega normalnie to nie taki diabeł straszny. Ja też się
          ociągałam z zajściem w ciążę. Nie to, że się bałam, po prostu nie czułam
          potrzeby powicia potomka. Inne rzeczy mnie pasjonowały.Ale też nie zakładałam że
          nie chcę mieć dzieci. Tak lata mijały, a ja czekałam na dogodny moment.Gdy
          zaczęła zbliżać się 40tka, zdałam sobie sprawę, że teraz albo nigdy. I zaszłam
          bez problemu, w ciąży nie miałam żadnych dolegliwości, świetnie się czułam i
          fizycznie i psychicznie, pracowałam do 9tego miesiąca, przytyłam tylko trochę
          ponad 10 kg.Pewnej nocy wody mi odeszły/nic strasznego ok 1l/, pojechałam do
          szpitala i po 5h urodziłam.Żadnych krwotoków, odkryta jesteś i Ci "grzebią", jak
          dobrze pójdzie, to tylko 0,5h, tuż przed finałem, gdy są już bóle parte i potem
          rodzi się łóżysko.Ból samemu można sobie zmniejszyć, odpowiednio oddychając i
          rozlużniając.I nie jest on nie do wytrzymania. Gorszy jest ból zęba przy
          zgorzeli, na prawdę;))A te wszystkie "mrożące krew w żyłach" opowieści o
          horrorach przy porodach, to chyba wtedy, gdy kobieta siebie i dziecko spasie
          podczas ciąży, albo gdy jest jakaś patologia, albo..tak po prostu dla dekoracji,
          by zrobić z siebie bohaterkę. A w czasie ciąży, gdy sama nie będziesz się
          pieściła i domagała szczególnych względów, to nikt nie będzie się nad Tobą
          rozczulał.Głowa do góry.:))
          • glukoza84 Re: Mały-duży problem. 30.06.08, 22:40
            Dzięki, uspokoiłaś mnie. I przepraszam za nieco opryskliwą odpowiedź powyżej.
            Pozostałym też dziękuję za dotychczasowe wypowiedzi. Teraz zaczynam myślec że ta
            miałcząca dziewczyna może troszkę histeryzowała, krzyczała że strasznie ją
            boli, ale cały czas słyszałam, jak któraś z Pań pielęgniarek zaganiał ją do
            łózka (początkowa faza porodu), bo łaziła po korytarzu w tę i z powrotem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka