melindap
10.07.08, 19:21
Ostatnio spotkałam się z taką sytuacją mojej najlepszej
przyjaciółki : małżeństwo- piękni 25 letni dostało świetne oferty
pracy w dwóch różnych krajach. Jako, że chcieli być
razem,postanowili wybrać jedną propozycję. Długo dyskutowali i
wybrali ofertę żony. Postanowili, że wyjada tam razem, żona bedzie
pracować, a mąż będzie szukał pracy- jako że zna język i jest
teleinf. pracę na pewno znajdzie itp itd. Po prostu wybrali
najbardziej korzystny dla siebie wariant- nieważne. Tym, co mnie
bardzo niemile zaskoczyło, były komentarze znajomych, rodziny.
Wszyscy jak jeden mąż oczekiwali od żony, że to ona się dostosuje,
mimo, że oferta, którą dostała była bardziej korzystna finansowo,
dłuższy kontrakt, bogatszy kraj itp. Z góry założyli, że to kobieta
ma się poświęcić i zrezygnowac na rzecz męża, bez żadnego powodu,
tylko dlatego, że jest kobietą. Gdy dowiedzieli się, jaki jest ich
wybór, wszyscy próbowali przekonać ich, by zmienili zdanie- a
przyjaciółka dowiedziała się, jaką to jest egoistką, że myśli tylko
o sobie że nie kocha męża, bo nie chce mu się poświęcić itp.. Co
mnie najbardziej zdziwiło- najgłośniej to kobiety były przeciwne
takiemu wyborowi dwojga- nie wiem, może z zazdrości, a może z powodu
tkwienia w durnych patriarchalnych stereotypach?I o zgrozo TO
wszystko zdarzyło się w środowisku ludzi z wyzszym wykształceniem...
Czy w Polakach dalej tkwi przeświadczenie, że kariera męża jest
ważniejsza, a żona ma się dostosowywać? Ze to ona ma w razie czego
poświęcić swoją karierę zawodową i przeprowadzić się za mężem? Nie
potrafię zrozumieć opinii środowiska, ale widocznie ja jestem
inna... Co o tym wszystkim sądzicie?