15.07.08, 14:23

Jak sobie radzicie z porażkami, które Was spotkają?
Oblany egzamin, fatalna rozmowa w sprawie pracy czy nieudana randka...
Niepowodzenia Was mobilizują, czy wręcz przeciwnie - ciągną w dół? A może nie
ma to większego wpływu na Wasze samopoczucie?
Obserwuj wątek
    • gupijasio Re: Porażki. 15.07.08, 14:26
      sie wieszam ale jestem za cięzki i sznurek sie urywa:(
      • vandikia Re: Porażki. 15.07.08, 15:14
        ejże, tak się nie powinno żartować :)
        • gupijasio Re: Porażki. 15.07.08, 15:30
          a to nie zgodne z tematyka forum?:)
          • vandikia Re: Porażki. 15.07.08, 15:52
            nie bałdzo :)
            • gupijasio Re: Porażki. 15.07.08, 15:54
              obiecuję, ze tego nie zrobie
              • vandikia Re: Porażki. 15.07.08, 16:07
                ściga mnie dzis jakis gosc na kom i szuka L :)
                • gupijasio Re: Porażki. 15.07.08, 16:12
                  a no to porażka:) ale sie nie załamałaś?:)
                  nie ma go -spi
    • avital84 Re: Porażki. 15.07.08, 14:26
      Nieudanej randki nie traktuje jeszcze jako porażki. :)

      Jeżeli są to pojedyncze przypadki. Jeden oblany egzamin, jedna, góra dwie
      rozmowa o pracę to chyba działo ta mobilizująco. Wiem, że muszę się spiąć i
      zacząć działać by wyjść z chwilowego dołka. Jeżeli dednak jest to ciąg porażek
      to bywa, że znacznie osłabia to moją kondycję psychiczną.
      • kitek_maly Re: Porażki. 15.07.08, 14:29

        > Nieudanej randki nie traktuje jeszcze jako porażki. :)

        A widzisz, niektórzy traktują. ;-) Np Nemi24. :-)

        Wiem, że muszę się spiąć i
        > zacząć działać by wyjść z chwilowego dołka. Jeżeli dednak jest to ciąg porażek
        > to bywa, że znacznie osłabia to moją kondycję psychiczną.

        Chyba mam podobnie. :-)
        • avital84 Re: Porażki. 15.07.08, 14:32
          Z nieudanych randek można śmiać się całe życie. ;)
          To niezapomniane momenty i takie też trzeba doceniać. ;D

          No przynajmniej moje nieudane randki miały w sobie coś komicznego. ;D
    • jaceks20 Re: Porażki. 15.07.08, 14:30
      oblany egzamin nigdy mnei nie dolowal, raczej taki zdany ale na o
      wiele gorszy stopien niz zakladalem
      na rozmowie o prace dawno nie bylem ale kilka nie skonczylo sie
      pomyslnie, wowczas najlepiej zwalic wine na przepytujacych ze nie
      docenili czlowieka:)
      porazek randkowych nie mam bo nie chodze hehe:)
      najwieksze porazki i najbardziej dramatyczne w skutkach to porazki
      sportowe, bol, placz i zgrzytanie zebow kiedy ukochana druzyna
      przegra:)
      • avital84 Re: Porażki. 15.07.08, 14:39
        Niech zgadnę. Legia? ;D
        • jaceks20 Re: Porażki. 15.07.08, 14:47
          hmm w sumie to dziwne
          nie placze gdy Polska przegra
          po Legii tez nie placze(wyjatek mecz z zaglebiem l.)
          ale po porazkach bardzo prestizowych jest wielkie przygnebienie
          mieszane ze gniewem itd:)
          ale jestem lagodny ludzik i nic zlego nie robie:)
          dobrze avik mnie znasz:P
    • iberia.pl Re: Porażki. 15.07.08, 14:31
      wtedy tlumacze sobie, ze nie ma tego zlego i juz:-)
    • aszel666 Re: Porażki. 15.07.08, 14:33
      ja nie mogę sie pogodzić z tym, ze mój watek został przeniesiony na oślą łączkę.

      Ale nic to, jakoś sie odbije od dna i w końcu ja zdobędę.
      • avital84 Re: Porażki. 15.07.08, 14:34
        ;D
    • doloresa Re: Porażki. 15.07.08, 14:33
      U mnie to zależy od rodzaju porażki :)
      Na porażki zawodowe reaguję gniewem/ złością/ wściekłością -
      wieczorem opowiadam całą sprawę mężowi namiętnie rzucając tzw.
      mięsem ;)
      Co do nieudanych randek to sama nie wiem, bo jeszcze takiej nie
      zaliczyłam ;) No chyba że zaliczymy do tej kategorii randkę z
      abstynentem na której wypiłam dwa piwa, w związku z czym smiałam się
      bez powodu i nawijałam jak katarynka. Ale humor w związku z tym
      zdarzeniem miałam wyborny, a fakt, że chłopak później się do mnie
      nie odezwał nieszczególnie mnie zabolał...
      Najgorzej reaguję wtedy, kiedy się na coś napalę, a to coś okazuje
      się niewypałem. Ostatnio są to działki i domy - znajduję w
      Internecie, zdjęcia cud-miód, tylko brać, a na miejscu kaplica :(
      No i potem ryczę cały wieczór, jestem załamana i obwieszczam całemu
      światu, że wcale nie chcę wyprowadzić się na wieś. I tak do
      następnego razu ;)

      PS. A poza tym to pozdrawiam wszystkich po baaaardzo długiej
      przerwie :))))
      • moniskaa7 Re: Porażki. 15.07.08, 14:37
        Przedewszystkim nie można męczyć się z myslaami o naszych niepowodzeniach,
        przeanalizuj dlaczego doszlo do porazki raz, pomysl co zrobić aby to zmienić lub
        aby do jakieś sytuacji w przyszłości niedopuścic, i wiecej juz o tym nie myśl!!!
        idz na spacer, wypozycz film itd... odpocznij a potem do przodu!
        • wbita_w_jego_cien Re: Porażki. 15.07.08, 14:42
          Zawsze jak cos robie staram sie to dobrze robic i doluja mnie porazki na ktore
          sama nie milam wplywu... ale nieudana randka to nie jest porazka :P, nie udana
          rozmowa kwalfikacyjna tez nie, egzaminy na studia ch sa chyba u mnie priorytetem ;)
      • stedo Re: Porażki. 15.07.08, 17:47
        A Ty z Arktyki wróciłaś, bo cuś mi się wydaje że któreś z Was miało jechać, tzn.
        szanowny małżonek, ale nie wiem czym to się w końcu skończyło?
    • izabellaz1 Re: Porażki. 15.07.08, 14:56
      Nie lubię, nie umiem i staram się nie przegrywać:)
      • idasierpniowa28 Re: Porażki. 15.07.08, 15:05
        Zalezy. Jeśli przydarza mi się ciąg porażek, to stopniowo wpadam w
        doła i wówczas do akcji wkraczają przyjaciele oraz połówek i za uszy
        mnie z niego wyciągają :) ( na szczęście nie zdarza się to zbyt
        często) Jeśli natomiast są przeplatane maciupeńkimi choćby
        sukcesami, to potrafię się z nich śmiać :)
        • simply_z Re: Porażki. 15.07.08, 15:09
          dołują a jakże ale czasem nie ma tego złego.. wiele razy porażka
          wyszła mi na dobre i zahartowała;)
      • kitek_maly Re: Porażki. 15.07.08, 15:26

        > Nie lubię, nie umiem i staram się nie przegrywać:)

        :-)))
        • izabellaz1 Re: Porażki. 15.07.08, 15:38
          kitek_maly napisała:

          >
          > > Nie lubię, nie umiem i staram się nie przegrywać:)
          >
          > :-)))

          No szczerze miało być:D Co tam będę ściemniać, że mnie nie rusza jak ktoś nie
          mówi, że jestem najlepsza:DDD
          • kitek_maly Re: Porażki. 15.07.08, 15:39

            Ale jednak czasem to się zdarza. ;-)
    • pawel1940 Re: Porażki. 15.07.08, 15:11
      Ja albo nie lapie dolow i gnam po prostu do przodu, nie przejmujac sie
      porazkami. Ale jak juz lapie dola to na calego ;-).
    • vandikia Re: Porażki. 15.07.08, 15:19
      ciężko znoszę porażki, bardzo ciężko
      na ogół sobie nie radzę, często buduję wokół siebie mur i przez pewien czas
      zachowuję się jak nie ja, później wracam do normalności

      zamrożenie emocji to się nazywa, z punktu widzenia psychologicznego to kiepskie
      wyjście, bo powinno się sobie pozwolić na przeżycie porażki, ale to jedyne
      wyjście dla mnie
    • nouba Re: Porażki. 15.07.08, 15:25
      Kitku ja porazki zajadam. Moja glowna porazka to permanentne
      odchudzanie, ze skutkiem kilkudniowym. Przyczyna - jak w pierwszym
      zdaniu :).
      • kitek_maly Re: Porażki. 15.07.08, 15:26

        :-)))
    • menk.a Re: Porażki. 15.07.08, 15:50
      Głupi maja szczęście. To powiedzenie pasuje do mnie jak ulał. Nie
      rozpaczam nad swoimi niepowodzeniami, porażkami, czy planyami, które
      trafił szlag. Trudno. Stało się i już. W ostatecznym rozrachunku w
      moim życiu zwykle jest tak , że nie ma tego złego... (albo nie ma
      tego dobrego, coby ze złego nie wynikało). W miare szybko się godzę
      z sytuacjami i nie trawię energii na zbyt głębokie przyżywanie
      niepowodzeń. Dobrze to czy xle? Cholera wie. Nie siedzę i nie beczę.
      Bo z tego to już na pewno nic dobrego dla mnie nie będzie.
      Może jednak taka postawa wynika z mojego charakteru, pogody ducha,
      temperamentu, a może nie trafiło mnie jeszcze nieszczęście, które by
      mnie złamało. Każdego mozna złamać. Choć podobno najtrudniej złamać
      wiotkie drzewo.;)
      • menk.a Re: Porażki. 15.07.08, 15:52
        Dodam tylko na usprawiedliwienie, że to nie jest zupełnie tak jak
        niektórzy zauważają, iz po mnie spływa jak po kaczce. Ja po prostu
        nie rozpaczam. Rozlane mleko wysycha z czasem. I biorę się za
        następny dzban.. dopóki mu się ucho nie urywa...
        Co za syzyfowe prace.:DDD
        • menk.a Re: Porażki. 15.07.08, 15:53
          Na dokładke być chciała jeszcze napisać, iż tak naprawdę piszę
          bzdury, bo sama niewiele o sobie wiem.:P
          • kitek_maly Re: Porażki. 15.07.08, 15:54

            To tak jak ja. :-)
            • menk.a Re: Porażki. 15.07.08, 15:56
              kitek_maly napisała:

              >
              > To tak jak ja. :-)

              Żono, mnie powinien zdiagnozować jakiś doświadczony psychiatra...
              Ciekawe czego bym się o sobie dowiedziała. Co też by mi uświadomił?
              Że zapewne mam chwiejną , częstokroć zawyżoną (wg mnie) czy zaniżoną
              (wg niektórych) samoocenę:D
              • kitek_maly Re: Porażki. 15.07.08, 16:05

                > Że zapewne mam chwiejną , częstokroć zawyżoną (wg mnie) czy zaniżoną
                > (wg niektórych) samoocenę:D

                To tak jak ja. Ale chyba jednak częściej nie doceniam tego jak bardzo świat jest
                szczęśliwy, że sobie po nim chodzę. ;-)
                Podejrzewam, że w gruncie rzeczy jesteśmy do siebie dość podobne. Więc jak
                będziesz miała już tę diagnozę to daj poczytać. ;-))
                • menk.a Re: Porażki. 15.07.08, 16:08
                  Ale kto odważny się podejmie zmierzenia z wyzwaniem takim jak ja???:)
      • kitek_maly Re: Porażki. 15.07.08, 15:53

        Żooooonoooo. :-))
        Ładnie napisane.
    • szrama_z_szarm Re: Porażki. 15.07.08, 16:04
      Porażka porażce nierówna. Są takie, które mobilizują mnie niesłychanie i mogę
      przysłowiowe góry przenosić- ale są i takie, które spychają mnie niemal w
      "otchłań rozpaczy":)
      Najboleśniejsze i najtrudniejsze do przełknięcia są te, które zafundowali mi
      ludzie, których uważałam za przyjaciół- 2x tak się
      zdarzyło, przeżyłam to bardzo mocno i wciąż-mimo upływu czasu-bardzo
      boli.Powiedziałabym, że w sprawach, które wyłącznie ode mnie zależą- radzę
      sobie; w tych, na które nie mam wpływu a spotyka mnie cios- wymiękam.
      • menk.a Re: Porażki. 15.07.08, 16:07
        szrama_z_szarm napisała:

        > Powiedziałabym, że w sprawach, które wyłącznie ode mnie zależą-
        radzę
        > sobie;

        Od Ciebie zależy, które majtki na tyłek wciągniesz. Reszta obarczona
        jest większym czy mniejszym prawopodobieństwem powodzenia czyli
        ryzykiem i już niekoniecznie TYLKO od Ciebie zależy.;)

        > w tych, na które nie mam wpływu a spotyka mnie cios- wymiękam.

        Skoro nie masz na coś wpływu, to czemu trawisz energię na walkę z
        wiatrakami?;)
        • szrama_z_szarm He,he 15.07.08, 21:03
          Miałam na myśli rzeczy-a raczej ludzi- z których strony absolutnie nie
          spodziewałabym się ciosu, i to są właśnie te historie, na które nie mam wpływu a
          powodują,że przeżywam.Może dlatego, że nie jestem pierwotniakiem-choć czasem
          żałuję:)
          Bardziej obrazowo- nie miałam wpływu na to, że najbliższa przyjaciółka zacznie
          myśleć odwłokiem i najnormalniej w świecie mnie "wystawi"- w imię swojego
          (odwłoka) interesu.I to odbieram jako porażkę, po której ciężko się pozbierać.
          Amen.
          • menk.a Re: He,he 15.07.08, 21:08
            szrama_z_szarm napisała:

            > Może dlatego, że nie jestem pierwotniakiem-choć czasem
            > żałuję:)

            :DD kłamiesz w moje żywe oczy. Wcale nie żałujesz, że nie jesteś pierwotniakiem.;P

            > Bardziej obrazowo- nie miałam wpływu na to, że najbliższa przyjaciółka zacznie
            > myśleć odwłokiem i najnormalniej w świecie mnie "wystawi"- w imię swojego
            > (odwłoka) interesu.I to odbieram jako porażkę, po której ciężko się pozbierać.
            > Amen.

            Hmmm tutaj to chyba nie porażka zdradzanego, a zdradzających...
            ;)
    • tengoku77 Re: Porażki. 15.07.08, 16:05
      Porażki.. :) Cała ja.. :P
      Co do egzaminów, mam czyste konto czy to na studiach czy na prawko
      jazdy itp.. :P
      Porażki dotyczące bezpośrednio mnie, mojego życia, przyszłości..
      Różnie z nimi bywa.. Jedne mnie mocno dołują np. kolejne zawalone
      rozmowy odnośnie pracy albo zdrówko, inne to tylko coś na zasadzie
      lekkiego zadraśnięcia więc nie reaguję na nie jakoś szczególnie..
      Generalnie jestem pozytywną osobą więc staram się myśleć
      optymistycznie.. Staram się nie oznacza, że zawsze wychodzi.. ale co
      tam.. :)) Chciałabym, żeby to wszystko co można traktować jako
      porażkę spływało po mnie.. Może kiedyś się tego nauczę ;)
    • figgin1 Re: Porażki. 15.07.08, 16:32
      Nie mają dużego wpływu.
    • rose-ana Re: Porażki. 15.07.08, 19:37
      Ja po megaporażce muszę na 1 dzień odciąć sie od świata, zaszyć pod kołdrą i
      porozpaczać. A jak to zadanie wykonam to wracam do życia świata i żyję dalej.
      • dzowa Re: Porażki. 15.07.08, 21:11

        Pozwól Rose-ano, że cię cząstkowo zacytuję:

        ...wracam do życia świata i żyję dalej.

        Otóż to, ryjkiem do przodu!!!
    • ansag Re: Porażki. 15.07.08, 21:08
      Różnie :) Raz dołują, raz motywują :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka