Dodaj do ulubionych

Mój partner rozwodzi się...

IP: 195.117.244.* 30.09.03, 14:40
Doczekałam sie. Po trzech latach mój partner, z którym mieszkam od 4 lat, w
końcu zdecydował się zrobić porządek ze swoim życiem. Czyli rozwodzi się z
żoną. Przez lata nie utrzymywał z nią kontaktów, ale mówił, że rozwód do
niczego nie jest mu potrzebny. Mnie powinno wystarczyć, że jesteśmy razem i
jest nam dobrze. Ponieważ ja od samego początku stawiałam sprawę jasno, (czyli,
że nie chce być z żonatym facetem) jego opieszałość mnie dobijała. Ostatni rok
był najgroszy, zaczęły się prośby i groźby z mojej strony. Uległ, ale w domu
mamy ciche dni. Mam nawet wrażenie, że ogarniają go wątpliwości. Pierwsza
sprawa odbędzie się w poniedziałek. Wiem, że rozwód to ciężka sprawa.
Zastanawia mnie jednak czy jemu sie nie wydaje, że bardziej ją rani rozwodząc
się, niż żyjąc ze mną. Cholera wie jak to sie skończy. Czy któraś z was
przerabiała taką sytuację?
Obserwuj wątek
    • pajdeczka Re: Mój partner rozwodzi się... 30.09.03, 14:42
      Na szczęście nie, bo żyję, jak Pan Bóg przykazał i nie odbijam nikomu mężów.
      • Gość: Fanta Re: Mój partner rozwodzi się... IP: 195.117.244.* 30.09.03, 14:57
        Wcale nie odbiłam nikomu męża. Facet od dawna był sam. Nie układało się im więc
        sie wyprowadził. Byli w separacji przeszło rok. Znaliśmy sie dwa lata zanim
        zaproponował mi wspólne życie. Zapewniał, że jego żona zgadza sie na rozwód.
        Sądziłam, że to oczywiste i dlatego zamieszkaliśmy razem. Nawet nie pytałam o ten
        rozwód. Wydawał mi sie czystą formalnością. Tymczasem jemu sie wydawało, że tak
        jak jest jest zupełnie dobrze.
      • melinek Pajda, widac, ze nie znasz tego tematu. 01.10.03, 00:15
        pajdeczka napisała:

        > Na szczęście nie, bo żyję, jak Pan Bóg przykazał i nie odbijam nikomu mężów.

        Czekalam 6 lat na to, by moj obecny maz sie rozwiodl z zona.
        Zamim go poznalam juz ze soba nie zyli, mieszkali w innych
        miastach, oddalonych od siebie o 300 km, nie utrzymywali
        z soba kontaktow. 6 lat trwal nasz konkubinat. Teraz jestesmy
        legalnym malzenstwem, ale po slubie nic sie miedzy nami
        nie zmienilo, jest tak samo dobrze. :))
    • fitit Re: Mój partner rozwodzi się... 30.09.03, 14:51
      Nie mów, że chciałabyś faceta tylko dla siebie ?
      Czy nie jesteś zbyt samolubna ?
    • diab.lica Re: Mój partner rozwodzi się... 30.09.03, 14:54
      >mój partner, z którym mieszkam od 4 lat,

      > Ponieważ ja od samego początku stawiałam sprawę jasno, (czyli,
      >
      > że nie chce być z żonatym facetem)

      rozbrajajaca jestes kolezanko. nie chcialas byc od poczatku z zonatym facetem
      a jestes z nim 4 lata. slodkie.
    • Gość: nina Re: Mój partner rozwodzi się... IP: *.crowley.pl 30.09.03, 14:59
      fanta, podaj swój mail, napisze do Ciebie na priv
      • Gość: gerda Re: Mój partner rozwodzi się... IP: 194.139.172.* 30.09.03, 16:45
        tez jestem w podobnej sytuacji. niestety, w moim przypadku partner ma dzieci, i
        mimo ze jestesmy i mieszkamy razem bardzo trudno podjac mu decyzje o rozodzie,
        bojac sie ze moze miec to negatywny wplyw na dzieci. ich matka uniemozliwa
        jakikolwiek kontakt z dziecmi, strasznie to trudne....
        • Gość: Fanta Re: Mój partner rozwodzi się... IP: 195.117.244.* 30.09.03, 16:52
          W moim przypadku on też ma córkę i to dorosłą. Na dodatek mam z nią bardzo dobry
          kontakt. Lubi do nas wpadać i spędzać z nami czas. Jego żonę też bym pewnie
          polubiła, bo to nie była zła kobieta. I w tym jest pewnie problem. On chyba nie
          che jej ranić rozwodem.
          Moja sytuacja jest do bani, ale twoja jeszcze gorsza. Gdy dzieci są małe można
          nimi manipulować, a to już jest dramat.
          • Gość: gerda Re: Mój partner rozwodzi się... IP: 194.139.172.* 30.09.03, 16:55
            ...tak to jest dramat; cieci sa podburzane i manipulowane, maja calkowity zakaz
            kontaktow z ojcem dlatego ze osmielil sie po wielu latach nieudanego malzenstwa
            sprobowac ulozyc sobie zycie. nie wiem co robic, on jest w ciaglym dolku,
            teskni za dzieciakami.
      • Gość: Fanta Re: Mój partner rozwodzi się... IP: 195.117.244.* 30.09.03, 16:55
        Podaj mi swój. Odpisze
        • Gość: gerda Re: Mój partner rozwodzi się... IP: 194.139.172.* 30.09.03, 16:57
          kama277@wp.pl

      • Gość: Fanta Re: Mój partner rozwodzi się... IP: 195.117.244.* 01.10.03, 10:51
        Nina daj mi swój adres, odpisze
    • Gość: patyczako Re: Mój partner rozwodzi się... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 30.09.03, 16:50
      A kiedy przyjdzie czas na ciebie tzn. kiedy będzie miał ciebie dosc za 2-3
      lata? A moze bedzie z tobą ciut dłużej... Zastanawiałaś się nad tym?
      • Gość: renia re Patyczak IP: *.ath.spark.net.gr 30.09.03, 16:57
        Patyczaku, co za glupie gadanie. Co ma piernik do wiatraka. Gdyby tak sie
        zastanawiac czy moj partner za chwile nie bedzie ial mnie dosc, to w ogole nie
        byloby zwiazkow, no bo pewnosci nie mozna miec zadnej. Gadasz bez sensu.
    • Gość: gaga Re: Mój partner rozwodzi się... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 30.09.03, 17:02
      > Zastanawia mnie jednak czy jemu sie nie wydaje, że bardziej ją rani rozwodząc
      > się, niż żyjąc ze mną. Cholera wie jak to sie skończy
      To tylko on sam wie. Można sie tylko domyslać, co mu w głowie siedzi. Może
      rzeczywiście wydaje mu się, że ją krzywdzi rozwodem. A może sprawia mu trudność
      spotkani z nią na sali sądowej i powiedzenie wprost (także sobie), że to już
      koniec? IMHO rozwód to przyzanie się do porażki, do błędnego wyboru. I
      rozumiem, że może byc trudny.
      Tobie pewnie jeszcze trudniej. Wszystko zależy od tego jak traktujesz tego
      faceta i związek. Jakie masz jego przyszłe wyobrażenia. Jeżeli jesteś pewna, że
      chcesz z nim być to przed Tobą trudna droga wspierania i cierpliwości.
      I oczywiście, że nie wiadomo jak to sie skończy, bo jesteście w tym razem i on
      powinien współpracować.
      Powodzenia!
    • wydra10 Re: Mój partner rozwodzi się... 01.10.03, 00:54
      Przerabiałam. Juz 14 lat jestem z obecnym mężem, nasze dziecko ma 11 lat. Z
      poprzedniego małżeństwa mąż ma syna. Kiedy zamieszkał ze mną, syn miał 10 lat.
      Bywał u nas (syn) prawie co weekend i nigdy nie było między nami żadnych
      spięć. Nota bene jest bardzo związany z matką i zawsze w stawał po jej
      stronie, jeśli były scysje między nią o moim mężem.
      Ostatnio zaprosił nas - w tym mnie szczególnie - na swój ślub i wesele.
      Nie przejmuj się tymi głosami o rozbijaniu małżeństwa itp. Nie ma takich
      sytuacji, że jest sobie szczęśliwe, dobrane małżeństwo i znienacka przychodzi
      z zewnątrz jakaś wredna baba i używając sobie tylko znanych sztuczek rozbija
      to, co było.
      A wracając do pytania - w naszej sytuacji rozwód też nie nastapił od razu -
      głównie dlatego, że on nie wiedział za bardzo jak się do tego zabrać. To ex
      żona bardziej naciskała, ponieważ po rozwodzie miała dostawać większy zasiłek
      wychowawczy (wtedy nie zależało to od wysokości dochodu) a w późniejszych
      latach rozliczała sią podatkowo razem z dzieckiem - a że dużo zarabia, to
      naprawdę niemała oszczędność.
      Piszesz, że to trwa 4 lata. Chyba masz prawo wymagać czegoś dla siebie, prawda?
      Jeżeli tamto jest fikcją, to dlaczego utrzymywać dłużej ten fikcyjny stan?
      Życzę spokoju i wytrwałości
      PS
      Wśród naszych znajomych panowała opinia, że to wszystko się rozleci, że mój
      partner (mąż) wróci do byłej żony, bo tam są konfitury (ja nie miałam ani
      majątku ani wysokich dochodów). Bardzo się zdziwili. Jesteśmy szczęśliwi -
      chociaż bywają burze. I mimo wszystko, sam fakt ślubu (cywilnego, of coursely)
      był dla nas czymś ważnym. Wcześniej nie sądziliśmy, że tak będzie - dopiero po
      fakcie poczuliśmy, że stało się coś ważnego, miłego (chociaż nie wiem, czy to
      odpowiednie słowo). Nie piszesz nic o dzieciach - wtedy zawsze jest trudniej,
      z powodów formalnych i emocjonalnych. Ale jak widać, czasem się udaje.
      pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego
      W
    • antonell_a Re: Mój partner rozwodzi się... 01.10.03, 10:37
      To rzeczywiscie ciezka sprawa, ale cierpliwosci, wszystko skonczy sie dobrze.
      • Gość: Fanta Re: Mój partner rozwodzi się... IP: 195.117.244.* 01.10.03, 10:58
        Dziękuje za słowa otuchy. Problem w tym, że nie za bardzo wiem jak sie teraz
        zachowywać. Schodzić mu z drogi, osładzać życie? Mam wrażenie, że teraz wszystko
        go drażni. Wierze, że jeśli to wszystko dobrze sie skończy, bądziemy mogli w
        końcu zacząć naprawdę razem żyć. Przynajmniej ja będą się w końcu czuć
        bezpieczniej i uwierzę w wspólną przyszłość. Do tej pory żyłam z dnia na dzień.
        Boję sie jednak, że on może stchórzyć i gdy żona nie zgodzi sie na rozwod on
        skapituluje... Wtedy to już zupełnie nie wiem co dalej.
        • antonell_a Re: Mój partner rozwodzi się... 02.10.03, 16:56
          Daj mu duzo ciepla, a poza tym zachowuj sie normalnie. Razem jakos to wszystko
          przejdziecie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka