Dodaj do ulubionych

Pomoc młodej matce.

25.07.08, 22:04
Napiszcie proszę,czy zaraz po urodzeniu dziecka potrzebowałyście pomocy swoich
mam czy teściowych?Jak często prosiłyście o taką pomoc? A może radziłyście
sobie same korzystając tylko z pomocy partnera.Będe wdzięczna za wasze opinie.
Obserwuj wątek
    • alpepe Re: Pomoc młodej matce. 25.07.08, 22:29
      wystarczy ojciec dziecka. Nawet sama byś sobie poradziła, ale niestety nigdy nie
      wiadomo, czy Ci nie siądzie psychika i zdrowie po porodzie. Ja po pierwszym
      dziecku byłam w b. złej kondycji psychicznej (wina tarczycy, o czym niestety
      lekarze nie mówią). Po urodzeniu drugiego dziecka, mimo, iż musiałam właściwie
      radzić sobie sama (mąż daleko), było o wiele lepiej i to mimo kolek młodej. Ja
      byłam już doświadczona i tarczyca już mnie nie wtrąciła w psychozę, więc połóg
      był całkiem przyjemny,
    • audrey_kathleen Re: Pomoc młodej matce. 25.07.08, 22:31
      Młoda mama zawsze potrzebuje pomocy.
      Ale myślę, że problem jest inny i tak naprawdę oczekujesz innej
      odpowiedzi, więc odpowiem tak: jak się zaprzesz, to nie będziesz
      musiała o niczyją pomoc.
      A możesz polegać na ojcu dziecka?
      • elske Re: Pomoc młodej matce. 25.07.08, 22:36
        Po urodzeniu pierwszego dziecka,zajmowalam sie nim tylko ja i maz.Teraz cora ma
        3 lata ,a 3 mies temu urodzilam syna.Dziecmi zajmujemy sie sami.W sumie bardziej
        ja ,bo maz pracuje 12 godz dziennie,tylko w weekendy jest caly dzien w domu.
        Ale nawet jakbym chciala bardzo,nikt mi nie pomoze przy dzieciach, bo mieszkam w
        Norwegii, a cala rodzinka w Polsce.
        • alessia27 Re: Pomoc młodej matce. 25.07.08, 22:44
          Ja urodzilam majac 23 lata.
          Moja mama mieszlala za granica tesciowa
          pracowala i mieszkala w innym miescie
          a maz cale dnie pracowal.
          Dalam sobie rade sama z wszystkim i jestem dzis
          z siebie dumna :)) Synus ma obecie 6 lat i idzie
          za niecale 3 tygodnie do szkoly.
          • nelly87 Re: Pomoc młodej matce. 26.07.08, 11:43
            W sierpniu? Do szkoly?
            • alessia27 Re: Pomoc młodej matce. 27.07.08, 21:11
              mieszkam w niemczech wiec 12.08
              u nas sie rozpoczyna rok szkolny.
              Wyobraz sobie ze tutaj siedza
              mamy z calego swiata :)
    • speedymika Re: Pomoc młodej matce. 25.07.08, 23:03
      zawezwalam w panice swoja MAme,ale okazalo sie ze intuicyjnie oraz z wydatna
      merytoryczna pomoca forum niemowleta, radze sobie sama. w sprawach
      organizacyjnych tez. jak narazie udaje mi sie oprocz zajmowania sie dzieckiem:
      gotowac, robic zakupy, sprzatac, prasowac, forumowac, naszoklasowac, dbac o
      siebie, miec ochote na seks....Olka ma 2 miesiace :)
      pozdrawiam
      • pohodli Re: Pomoc młodej matce. 26.07.08, 09:21
        hahahahahahaha

        z cyklu baśnie 1001 i jednej nocy
        • speedymika Re: Pomoc młodej matce. 26.07.08, 09:35
          a właśnie ze nie :)

          patent jest prosty

          dzieciaka ładuje do chusty, w ten sposób ręce mam wolne a Młoda uwielbia być tak
          noszona. I moge spokojnie zrobic obiadek, ogarnąć mieszkanko..

          na necie siedze jak karmie. POduszka do karmienia to swietny wynalazek - mozna
          spokojnie łączyc te dwie czynności
          Ha!
          • pohodli Re: Pomoc młodej matce. 26.07.08, 09:53
            jasne;)

            Dziękuję Ci za ten post.
            Ubawił mnie ogromnie:)))))))

            Gdyby nie to, że padlina na, której muszę pracować wkurza mnie od rana,
            rozbawiłabyś mnie na resztę dnia.
            • speedymika Re: Pomoc młodej matce. 26.07.08, 10:02
              możesz mi wytlumaczyć swoją postawę?
              to ze komuś sie nie udaje połaczyc rożnych zajęć to nie znaczy że jest to niemożliwe
              przy dobrej organizacji, szczęściu (spokojne dziecko), można wszystko!

              teraz pewnie juz całkiem sie zdziwisz, ale zapomnialam wczesniej dopisac
              ponieważ koszmarnie brakuje mi aktywnosci zawodowej, dogadałam sie w mojej
              firmie i pracuje codziennie 4 godziny zdalnie z domu przez neta

              i co, w szoku jeszcze wiekszym?
              da sie, zapewniam


              a.. moze to wyjasni sytuacje

              nie siedze pol dnia przed durnymi serialami, nienawidze tiwi.
              • pohodli Re: Pomoc młodej matce. 26.07.08, 11:18
                > możesz mi wytlumaczyć swoją postawę?

                nikomu z niczego nie muszę się tłumaczyć

                > nie siedze pol dnia przed durnymi serialami, nienawidze tiwi.

                nie, tylko pół dnia na forum gazeta.pl

                Piszesz do osoby, która pracowała wielokrotnie jako pełnoetatowa (czytaj 24/24)
                opiekunka do dziecka ( zdarzyło się, że zajmowałam się noworodkiem ).
                Z reguły po to byłam w tych domach, aby te kobiety mogły stopniowo wracać " do
                obiegu " .

                > teraz pewnie juz całkiem sie zdziwisz, ale zapomnialam wczesniej dopisac
                > ponieważ koszmarnie brakuje mi aktywnosci zawodowej, dogadałam sie w mojej
                > firmie i pracuje codziennie 4 godziny zdalnie z domu przez neta
                To już chyba wyssałaś z palca.


                Narażanie dziecka na kontakt z gorącymi płynami i ostrymi narzędziami, gdy
                przygotowujesz obiad i masz je przytroczone w jakiejś chuście, to skrajna
                lekkomyślność.
                Tak na marginesie.
                • en_ema Re: Pomoc młodej matce. 26.07.08, 11:24
                  Sami. Rodzice mieszkają daleko, z teściami prawie nie widujemy się
                • sir.vimes Sałatka tez obiad 26.07.08, 17:24
                  Akurat przygotowywanie jedzenia z dzieckiem mnie specjalnie nie dziwi.

                  też szykowałam posiłki z dzieckiem w chuście - od darcia sałaty i polewania jej
                  oliwą nic się nie stanie nawet niemowlęciu... choćby mu liść sałaty spadł na głowę.
              • kitek_maly Re: Pomoc młodej matce. 26.07.08, 11:39

                Speedymika, nie rozmawiaj z kimś kto wie lepiej, jak wygląda Twój dzień. :-) Nie
                ma sensu. :-)
                • pohodli Re: Pomoc młodej matce. 26.07.08, 12:00
                  Dzień Speedymiki mógłby wyglądać tak jak opisała, gdyby doba trwała 48 h.
                  • kitek_maly Re: Pomoc młodej matce. 26.07.08, 12:09

                    Ależ masz rację, oczywiście.
                    Speedymika nie ma pojęcia o czym mówi.
                  • pohodli Re: Pomoc młodej matce. 26.07.08, 12:19
                    Ale wtedy musiałaby usypiać bobasa na 24h, że by ogarnąć resztę i jeszcze
                    znaleźć czas na forumowanie.
                    • kitek_maly Re: Pomoc młodej matce. 26.07.08, 12:21

                      Jasne.
                      Dziękujemy za Twój udział w dyskusji. :-)
                      • zonka77 pohodli 26.07.08, 17:48
                        może jednak zmieści Ci się w głowie że się da. Dla mnie to co pisze speedymka to
                        zupełnie normalne i nie do końca rozumiem kobiety które twierdzą że mając jedno
                        malutkie dziecko nie są w stanie nic zrobić bo cały swój czas muszą poświęcić
                        dziecku.
                • speedymika Re: Pomoc młodej matce. 26.07.08, 12:13
                  dokladnie, masz racje, widze ze to przypadek pt. klapki na oczach i do przodu :)
                  bo 'wszyscy' mówią ze przy dziecku nie da się nic zrobić.
                  typowy "wielepiej"

                  a swoja droga, to kompletnie nie kumam opowiesci moich kolezanek, jak to one nic
                  nie mogly jak dzieciaki byly malutkie. Ze niby kanapki nei ma kiedy sobie
                  zrobic, a o obiedzie juz nawet nie ma co myslec... Jedna pamietam mi sie zalila
                  ze sie raz na 3 dni kapala, bo nie miala kiedy wskoczyc do wanny.. no paranoja.
                  Kurcze, moze ja mam jakies dziecko z kosmosu, ale Mloda podsypia w dzien na tyle
                  ze spokojnie w wannie poleze, maseczka, peeling itd... oczywiscie przy otwartych
                  drzwiach zeby slyszec co sie dzieje. a nawet jak sie czasem nie uda rano, to mąz
                  po pracy się nią zajmie przecież. sniadanie - Olka się budzi 5-7 rano,
                  podkarmię, kłade w łożeczku i odpalam karuzelke - dziecko wniebowzięte, a ja
                  spokojnie w 5 minut robie sobie śniadanko. Wracam z kuchni, biore ja do siebie
                  na łożko (taka organizacja pokoju - siedzac na lozku rozlozonym siedzi się przy
                  komputerze ), jem i forumuje, w miedzyczasie bawię się z Mlodą. Wszyscy
                  zadowoleni a ona najbardziej.

                  to samo zakupy - i tak wychodze z nia codziennie wiec co za roznica czy najpierw
                  pojdziemy do sklepu a potem do parku?
                  i to co mnie najbardziej rozwala - bo jest malutkie dziecko wiec rodzice (albo
                  Mama) juz nigdzie nie wychodza itd. My pakujemy Olke do wózka, i w miasto -
                  wiadomo że nie na balety ani do pubu, ale na obiadek w mieście - czemu nie??
                  (przy okazji mozna pokarmić piersią...;P )do Łazieniek, na Starówke. zawsze to
                  lepsze niż zamykanie się w domu i narastająca frustracja.
                  • kitek_maly Re: Pomoc młodej matce. 26.07.08, 12:21

                    > a swoja droga, to kompletnie nie kumam opowiesci moich kolezanek, jak to one ni
                    > c
                    > nie mogly jak dzieciaki byly malutkie. Ze niby kanapki nei ma kiedy sobie
                    > zrobic, a o obiedzie juz nawet nie ma co myslec...

                    Wiesz, myślę, że częściowo to zależy od tego jakie jest dziecko. Może niektóre
                    faktycznie na tyle absorbują uwagę, że niewiele można zrobić. A druga kwestia to
                    to, że są z kolei tacy ludzie, którzy lubią innym opowiadać jacy oni są
                    zarobieni. :-) Np można to porównać na podstawie opinii o nawale zajęć na
                    studiach jeśli chodzi o ludzi na jednym kierunku - jeden powie, że jest luzik,
                    inny nie ma kiedy się wykąpać, bo tyle nauki.

                    > kłade w łożeczku i odpalam karuzelke - dziecko wniebowzięte

                    :-DD

                    > (przy okazji mozna pokarmić piersią...;P )

                    I pokazać światu ssące mikrousta. :-))
                    • speedymika Re: Pomoc młodej matce. 26.07.08, 12:26
                      a w tych ssacych mikroustach - UWAGA CHWALE SIE - dzisiaj
                      odkrylam.............................................................................................................................................................................................................................ząbek!!
                      jestem w szoku!! 10 tygodni skonczyla. myslalam ze cos się przykleilo do
                      dziasla, macam paluchem a to ostre i wystaje-no zab sie przebil!! pewnie bedzie
                      szedl dlugo, ale .. kurcze... fajnie :)
                      tylko juz sie boje o moje biedne piersi :/
                  • alpepe Re: Pomoc młodej matce. 26.07.08, 12:24
                    nie typowy wielepiej, tylko są różne dzieci, tobie trafiło się bezproblemowe.
                    Moja starsza córka tylko wisiała u cycka albo na rękach, nie miałam kiedy iść do
                    toalety.
                    Uprzedzę pytanie. Chust wtedy w Polsce nie było, jak zobaczyłam w niemieckiej
                    tivi chustę, to byłam wniebowzięta, ale cena 500 przy tamtym kursie euro
                    przerastała moje możliwości finansowe. Teraz mam hoppediza, ale przez pierwsze
                    miesiące leżał, bo młoda chciała być noszona wyłącznie przez ramię, a takiego
                    wiązania nie ma. Mimo tego przy drugiej córce mogłam zrobić więcej niż przy
                    tamtym cycowiścu.
                    • speedymika Re: Pomoc młodej matce. 26.07.08, 12:32
                      fakt, aniol nie dziecko. biorac pod uwage ze jest alergik i powinna byc marudna
                      bo ja swedzi - to naprawde rewelacja. problemowa jest tylko wieczorami przed
                      kapiela z godzine. i w nocy casem sie drapie, wtedy nie spimy obydwie :(

                      z 'wielepiejem' mialam na mysli bardziej ze ktos wie lepiej niż ja, czy sobie
                      radzę czy nie :)
                  • pohodli Re: Pomoc młodej matce. 26.07.08, 12:40
                    Dzięki za diagnozę przez ekran.

                    > to samo zakupy - i tak wychodze z nia codziennie wiec co za roznica czy najpier
                    > w
                    > pojdziemy do sklepu a potem do parku?
                    ta różnica, że jak najpierw pójdziecie do sklepu, to do parku będziesz pchać
                    nielekki wózek obwieszony zakupami.
                    Natomiast jeśli najpierw pójdziecie do parku , a potem sklepu to dziecko stanie
                    się marudne w sklepie i cała wyprawa to będzie mordęga. Nawiasem mówiąc do
                    większości sklepów nie da się wjechać z wózkiem dziecięcym.
                    Jak rozumiem jeszcze nie byłaś ani w parku z dzieckiem, ani w sklepie, że nie
                    wiesz jaka jest różnica.

                    Tak to ładnie wygląda, gdy się patrzy na to z zewnątrz.
                    Zadowolone, najedzone dziecko i uśmiechnięta, zadbana mama.

                    • kitek_maly Re: Pomoc młodej matce. 26.07.08, 12:42

                      > Jak rozumiem jeszcze nie byłaś ani w parku z dzieckiem, ani w sklepie, że nie
                      > wiesz jaka jest różnica.
                      >
                      > Tak to ładnie wygląda, gdy się patrzy na to z zewnątrz.
                      > Zadowolone, najedzone dziecko i uśmiechnięta, zadbana mama.

                      Tak tak, Speedumika udaje, ta 2 m-czna Ola to wymysł jej chorej psychiki. Jej
                      mężowi również wydaje się, że mają w domu dziecko. Na pewno ktoś im coś dosypuje
                      do jedzenia...
                      • pohodli Re: Pomoc młodej matce. 26.07.08, 13:20
                        Szczerze?
                        tak to wygląda
                        należało dopracować szczegóły
                      • speedymika Re: Pomoc młodej matce. 26.07.08, 14:52
                        hiehie my z mezem to jeszcze nic
                        ale jakie halucynacje musza ludzie w mojej firmie, jak do nich wpadam z Olka
                        podbic ksiazeczke :)
                        a w ciagu ostatniej godziny ile ludzi w parku Praskim mialo zwidy widzac mnie z
                        wozkiem :D

                        tak mi sie przypomnialo: kolezanka na nk wpisala mi komentarz pod zdjeciem z
                        czasu ciazy, ze wygladam prawie jak w matrixie... hmm moze jej nie chodzilo
                        wylacznie o styl ubierania sie.. :D
                    • speedymika Re: Pomoc młodej matce. 26.07.08, 12:46
                      hahaha to ile Ty kupujesz codziennie kilogramow jedzenia? :) :) :) :)

                      poza tym, dziwne ale ja akurat jestem bardzo zadowolona z zakupow z wozkiem -
                      nie musze targac reklamowek wrzynajacych mi sie w rece.

                      a bylas w carefurze na wilenskim w wawce? ze mowisz ze sie nie da? mieszkam 5
                      minut od tego marketu...
                      chcesz to mozemy sie tam spotkac, potowarzyszysz mi caly dzien i zoabczysz jak
                      wyglada MOJ dzien z Ola. nie chce mi sie tlumaczyc Ci prostych rzeczy.
                      jesli nie dawalas sobie rady jako opiekunka to Twoj problem, ale prosze nie
                      zakladaj z gory ze to norma.
                      • pohodli Re: Pomoc młodej matce. 26.07.08, 13:13
                        Brakuje argumentów merytorycznych, to zaczynają się ataki ad personam

                        Nigdy się nie zdarzyło, żeby rodzina dla której pracowałam w wakacje nie
                        zaproponowała mi ponownego przyjazdu (To były prace wakacyjne w czasie
                        studiów).To nie była tylko politesse.

                        > nie chce mi się tłumaczyć Ci prostych rzeczy.
                        Proste rzeczy to ja muszę tłumaczyć np. ze nie szykuje się obiadu z dzieckiem na
                        ręku, bo można niechcący niemowlakowi krzywdę zrobić.

                        • speedymika Re: Pomoc młodej matce. 26.07.08, 13:18
                          nie ja je zaczelam zdaje się, ze to Ty poddajesz moje słowa od poczatku w
                          watpliwosc, a wrecz zarzucasz mi kłamstwo.
                        • speedymika Re: Pomoc młodej matce. 26.07.08, 13:21
                          zaproszenie wciaz aktualne, dlaczego z niego nie skorzystasz tylko dywagujesz na
                          forum, co wg Ciebie jest mozliwe a co nie?
                          tylko jeden warunek-nastepnego dnia grzecznie publicznie na forum pzryznajesz mi
                          racje

                          to jak?
                          • pohodli Re: Pomoc młodej matce. 26.07.08, 13:47

                            Z zaroszenia niestety nie skorzystam,ponieważ nie jestem w stanie wygospodarować
                            całego dnia. Z resztą pamiętam jeszcze b dobrze jak wygląda dzień z niemowlakiem.

                            Czerwone światło zapaliło mi się, gdy napisałaś o tej pracy zdalnej.
                            Masz cudowne dziecko, które śpi bite 4 h dziennie. Dziwne wydało mi się też, że
                            nie widzisz różnicy pomiędzy wyjściem z dzieckiem do parku i do sklepu a
                            wyjściem do sklepu i do parku.Dla mnie różnica jest kolosalna.


                            Przykro mi, jeśli poczułaś się urażona.
                            Na tym forum jest tyle klonów rozmaitej maści, że często nie wiadomo z kim się
                            rozmawia.
                            • speedymika Re: Pomoc młodej matce. 26.07.08, 14:48
                              ziwne wydało mi się też, że
                              > nie widzisz różnicy pomiędzy wyjściem z dzieckiem do parku i do sklepu a
                              > wyjściem do sklepu i do parku.Dla mnie różnica jest kolosalna.


                              hmmm a w ktorym miejscu dokladnie nie widzialam tej roznicy?

                              z tego co pamietam wyrazilam sie jasno ze ide do sklepu a potem do parku

                              mozesz mi uprzejmie wkleic ta wypowiedz gdzie piszę ze nie widze roznicy?

                              kto powiedzial ze Ola spi jak zajmuję się zleceniem od firmy?


                              nie przeinaczaj moich wypowiedzi
                              • pohodli Re: Pomoc młodej matce. 27.07.08, 09:21
                                > hmmm a w ktorym miejscu dokladnie nie widzialam tej roznicy?

                                tutaj

                                >to samo zakupy - i tak wychodze z nia codziennie wiec co za roznica >czy najpierw
                                >pojdziemy do sklepu a potem do parku?
                                • speedymika Re: Pomoc młodej matce. 27.07.08, 09:42
                                  no i...?
                                  cos takiego jak kontekst calej dyskusji... moze to trudne slowo jest, ja nie wiem...
                                  wytlumacze jak krowie na rowie

                                  autor mial na mysli ze to zadna filozofia i wysilek zrobic codzienne zakupy.
                                  skoro i tak sie wychodzi z dzieckiem, to mozna najpierw zahaczyc o sklep.
                                  dokladnie w takiej kolejnosci tych czynnosci jak to ujelam w w/w wypowiedzi.

                                  teraz juz jasne?
                                  • pohodli Re: Pomoc młodej matce. 27.07.08, 09:57
                                    Nie denerwuj się tak, bo bobas zrobi się znerwicowany.

                                    Tak, teraz wszystko jasne.
                                    Dziękuję bardzo za wyjaśnienie:)

                                    • speedymika Re: Pomoc młodej matce. 27.07.08, 10:04
                                      spoko, spi i nie widzi jak mi gul skacze ;)
                                      • pohodli Re: Pomoc młodej matce. 27.07.08, 10:18
                                        a to dobrze

                                        jest szansa, że to nie będzie kolejne z ADHD
                                        • speedymika Re: Pomoc młodej matce. 28.07.08, 08:58
                                          ales uparta...

                                          pl.wikipedia.org/wiki/ADHD
                                          ".....Zespół nadpobudliwości psychoruchowej jest zespołem zaburzeń o podłożu
                                          genetycznym,........Zespół nadpobudliwości psychoruchowej ma podłoże biologiczne
                                          to znaczy, że nie wynika on z błędów wychowawczych, czy czynników psychogennych...."
                            • lacido Pohodli 26.07.08, 15:06
                              Gratuluję wytrwałości :)))


                              na marginesie może by to tak przenieść na forum niemowlę??
                              • speedymika Re: Pohodli 26.07.08, 15:19
                                najzabawniejsze jest to ze wystarczyloby looknac na fora niemowlece,
                                rowiesnikowe, wzcesniej ciążowe... i wrzucic moj nick w wyszukiwarke.. ale
                                latwiej sie upierac ze wymyslilam sobie swoje wlasne dziecko :) :) :)
                                • lacido Re: Pohodli 26.07.08, 15:23
                                  nie zauważyłam, żeby Ona wątpiła w istnienie Twego dziecka
                                  Twa nadinterpretacja dobitnie świadczy o tym, że jednak u Ciebie emocje biorą
                                  górę nad racjonalnym przedstawieniem argumentów
                                  • speedymika Re: Pohodli 26.07.08, 15:24
                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=82626711&a=82641796
                                    • lacido Re: Pohodli 26.07.08, 15:27
                                      powtarzam nadinterpretacja :) nie ma tam słowa o tym, że nie masz dziecka
                                      dla osób mających kontakt z niemowlęciem Twoje posty brzmią niewiarygodnie co
                                      nie znaczy wcale, że nie jest tak jak piszesz
                                      • speedymika Re: Pohodli 26.07.08, 15:33
                                        widzisz rozne sa dzieci, moja bratowa miala tak samo jak ja z dzieckiem, a znowu
                                        inne kolezanki odwrotnie. tylko moja rozmowczyni wydaje sie z gory zakladac ze
                                        scenariusz taki jak u mnie jest na bank niemozliwy

                                        poza tym nie lubie jak ktos zarzuca mi klamstwo. szczegolnie jak robi to nie
                                        wiedzac NIC o mnie i o sytuacji MOJEJ.
                                      • zonka77 Re: Pohodli 26.07.08, 18:01
                                        dla mnie jako osoby która wychowywała własnego malucha brzmią jak najbardziej
                                        wiarygodnie :)
                            • zonka77 pohodli 26.07.08, 17:59
                              >Z resztą pamiętam jeszcze b dobrze jak wygląda dzień z niemowlakiem

                              No cóż moja córka SPAŁA po kilka godzin dziennie :)
                              Wszędzie ze mną jeździła (samochodem) nawet na uczelnie. Wyobraź sobie że nawet
                              mogłam z nią wejść na niektóre zajęcia o ile była cicho (na konsultacje
                              indywidualne) a jeśli akurat nie spała to zawsze ktoś mi jej chwilę przypilnował
                              (koleżanki z uczelni były chętne)
                              • lacido Re: pohodli 27.07.08, 00:00
                                ohh
                                skoro piszesz o tym "wyobraź sobie" to chyba masz świadomość ze nie jest to
                                standardowe zachowanie niemowlęcia :)
                                • zonka77 Re: pohodli 27.07.08, 20:22
                                  ohh
                                  Piszę tak ponieważ mam wrażenie że phodi ma problem z wyobrażaniem sobie że ktoś
                                  może inaczej niż ona myśli że się da/powinno/mozna
                            • maeve_binchy Re: Pomoc młodej matce. 27.07.08, 13:09
                              hm... pohodli - moje dziecko ma 4 tygodnie i spi w dzien 3-4 godziny- pierwsza
                              drzemka, nastepne po 2! W tym czasie mozna uprasowac, ugotowac, zadbac o siebie.
                              Na spacerze dziecie spi, wychodze na 2-3 godziny - mozna tone zakupow zrobic
                  • mama_kotula Re: Pomoc młodej matce. 26.07.08, 17:04
                    >a swoja droga, to kompletnie nie kumam opowiesci moich kolezanek, jak to one nic nie mogly jak dzieciaki byly malutkie. Ze niby kanapki nei ma kiedy sobie zrobic, a o obiedzie juz nawet nie ma co myslec... Jedna pamietam mi sie zalila ze sie raz na 3 dni kapala, bo nie miala kiedy wskoczyc do wanny.. no paranoja.




                    Pozwól, że zacytuję jeden z moich ulubionych postów na forum:
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=78846540&a=78925414
                    • speedymika Re: Pomoc młodej matce. 26.07.08, 18:42
                      post niezły, jak i watek ;)

                      wiesz, jak tam sluszne zauwazono, Mamy sa rozne.
                      np ta moja koleżanka co to wykapać się nie miała kiedy, to:
                      robienie kaszki, tej co wsypujesz do wody i mieszasz, było skomplikowana
                      czasochłonna czynnością, nie mogla wtedy zajmować sie córka (2,5 roku), trwało
                      to pól godziny (stanie i patrzenie jak stygnie woda do kaszki itd..), ze nie
                      wspomnę o robieniu zupki, to już pol dnia byla wyłączona z obiegu. wiem bo z nia
                      mieszkałam pare miesięcy.
                      dlatego wydaje mi się że i przy jej corce daloby się i odpocząc i wykąpac, tylko
                      wiecej spreżęnia się w tym przypadku bylo potrzebne.

                      nigdzie nie napisalam ze nie bywam zmeczona. owszem, padam na pysk wieczorem. i
                      nieraz nieprzytomnie wstaję w nocy do dziecka. czasem plakac mi się chce bo nie
                      daję juz rady psychicznie, alergia Malej, ciagle cos nie tak, ja nie wiem co
                      szkodzi, nie umiem pomoc, lekarstwo i masci nei pomagaja, mąż tylko mnie czasem
                      dobija zamiast wesprzec...brakuje mi zycia sprzed dziecka, pracy, wyjsc z domu
                      na piwo, to nie jest tak ze ja taka szczesliwa teraz bo udaje mi sie posprzatac
                      i ugotowac i jest super.
                      ale odpowiada mi taki rytm dnia, nie chce się ograniczac do wersji minimum, tzn
                      dziecko i nic poza tym, skoro wiem ze MOGE WIECEJ.
                      i jeszcze jedno:
                      opieka nad nie swoim dzieckiem to nie to samo. wiem bo również tak pracowałam.
                      dziecko 4-8 mcy. maluszek wie ze to nie Mama i nie jest tak spokojny jak przy
                      Mamie, przy tamtej Małej usypianie, karmienie - koszmar.
                      • pohodli Re: Pomoc młodej matce. 27.07.08, 09:45
                        > wiesz, jak tam sluszne zauwazono, Mamy sa rozne.
                        trudno się nie zgodzić

                        > opieka nad nie swoim dzieckiem to nie to samo. wiem bo również tak pracowałam.
                        > dziecko 4-8 mcy. maluszek wie ze to nie Mama i nie jest tak spokojny jak przy
                        > Mamie, przy tamtej Małej usypianie, karmienie - koszmar.

                        Zauważyłam odwrotną zależność, przy mnie były spokojniejsze.
                        I młodsze i starsze.
                        Młodsze ( niemowlaki )nie wiem z jakiego powodu, widocznie trafiłam na wyjątkowo
                        grzeczne.
                        Starsze wiedziały, że mogą sobie na więcej pozwolić przy rodzicach, ja nie
                        pozwalam żeby mi weszły na głowę.

                        Nie chcę rozpoczynać po raz kolejny tej dyskusji.
                        W każdej rodzinie jest inaczej, każde dziecko jest inne.
                        Nie ma jednej recepty.
                    • lacido Re: Pomoc młodej matce. 27.07.08, 00:03
                      boski tekst :)
                      najśmieszniejsze jest to, że matki są potem zaskoczone ze ich dziecko nie śpi,
                      drze sie po nocach a naczytały się jak to fajnie mieć dzidzie(brrr) :DDD
                      • speedymika Re: Pomoc młodej matce. 27.07.08, 06:27
                        no bo super jest miec dziecko :)
                        oswiadczam to z pelna premedytacja, mimo faktu iż dzisiaj od 2giej w nocy nie
                        spałyśmy z Ola :)

                        pozdrawiam
                        • mama_kotula Re: Pomoc młodej matce. 27.07.08, 12:49
                          speedymika napisała:

                          > no bo super jest miec dziecko :)
                          > oswiadczam to z pelna premedytacja, mimo faktu iż dzisiaj od 2giej w nocy nie
                          > spałyśmy z Ola :)

                          > pozdrawiam

                          Oczywiście, że super jest mieć dziecko. I kilka nieprzespanych nocy nie jest w
                          stanie spuścić z tego entuzjazmu.

                          Tylko, jak stan "czasem nie dosypiam" zamienia się w "permanentnie śpię po 4
                          godziny", to entuzjazm pryska jak bańka mydlana.
                          Speedymika, nie dziw się, że parę osób tu na ciebie naskoczyło. Masz
                          2-miesięczne dziecko. Większość pisze jednak z perspektywy posiadania starszego
                          dziecka, i z perspektywy 2-3 lat nocy nieprzespanych w całości, logistyki
                          większości zajęć pod kątem trybu życia dziecka - wierz mi, u wielu osób po
                          dłuższym czasie monotonia i rutyna jest w stanie zabić każdy entuzjazm.
                          Co nie zmienia faktu, że fajnie jest mieć dziecko :o)
                    • awahandziuk Re: Pomoc młodej matce. 27.07.08, 12:05
                      No, to dyskusja była ożywiona, chociaż niektórzy trochę zboczyli z tematu. Mnie
                      chodziło o to, czy korzystacie z pomocy swoich mam lub teściowych i jeżeli "tak"
                      lub "nie" to dlaczego. W każdym razie bardzo wam dziękuję i pozdrawiam.
                      • lacido Re: Pomoc młodej matce. 27.07.08, 15:32
                        najważniejsza sprawa to jasno ustalić z mama i teściowa, żeby pomagały jak
                        będziesz o to prosić :) bo czasem, z dobrego serca może wyjść sytuacja w której
                        okazuje się, że one wiedzą lepiej więc Ty sie nie odzywaj :) tzn one mogę togo
                        tak nie ująć ale o odbiorze może to tak zabrzmieć.
                        Przez pierwsze 2yg po porodzie radziłam sobie sama z tego względu że nie miałam
                        nikogo pod ręką do pomocy i trudność sprawiało mi nawet ubranie siebie i dziecka
                        i wyjście z domu bo jak ja się już ubrałam (to była zima) to dziecko akurat
                        narobiło w pieluchę jak je już ubrałam to okazało się że jest głodne i tak w
                        kółko przez 2godz sie ubierałam i rozbierałam zanim wyszłam.Poza tym znoszenie
                        wózka z dzieckiem w środku 2dni po wyjściu ze szpitala to byłą mordęga, zakupy w
                        osiedolwym sklepie nie do wykonania z racji niewielkiej odległości wolnego
                        miejsca miedzy pólkami, poza tym otwieranie drzwi i wpychanie wózka to też były
                        ciekawe przejścia bo nie zawsze znalazł się ktoś kto by przytrzymał drzwi.NO i
                        przede wszystkim nie chciała żeby dziecko mi w sklepie sie zgrzało i miało
                        kontakt z osobami np zakatarzonymi. kapałam sie wprowadzając wózek z dzieckiem
                        do łazienki bo miało tendencję do ulewania i bałam się że sie zachłyśnie.
                        Jak widać wszystko zależy od szeregu okoliczności towarzyszących
        • gacusia1 pohodli 26.07.08, 22:01
          a co niby takie basniowe,ee???
          Ja tez radzilam sobie swietnie bez niczyjej pomocy. Do tego
          mialamwiecej czasu dla siebie i dbanie o siebie niz teraz(mlody ma
          prawie 3 lata). Grunt to glowa na karku i organizacja pracy.
          • lacido Re: pohodli 27.07.08, 00:04
            no jak Ty przy trzyletnim dziecku masz mniej czasu dla siebie to gratuluję
            dezorganizacji pracy o glowie na karku nie wspomnę :DDD
            • kitek_maly Re: pohodli 27.07.08, 00:07

              > no jak Ty przy trzyletnim dziecku masz mniej czasu dla siebie to gratuluję
              > dezorganizacji pracy o glowie na karku nie wspomnę :DDD

              Przed chwilą sama twierdziłaś, że dzieci są różne...
              • lacido Re: pohodli 27.07.08, 15:33
                oczywiście że są :)
                dla niektórych 2miesieczne dziecko to bajka a dla mnie trzylatek :) rodzice też
                są rożni :)))
      • lacido Re: Pomoc młodej matce. 26.07.08, 14:59
        udaje mi sie oprocz zajmowania sie dzieckiem:
        > gotowac, robic zakupy, sprzatac, prasowac, forumowac, naszoklasowac, dbac o
        > siebie, miec ochote na seks....Olka ma 2 miesiace :)


        taaa
        moja znajoma tez tak miała a potem okazało sie ze dziecko jest opóźnione w
        rozwoje, nie mówi, podejrzenie o autyzm bo mama wolała placki piec niż sie nim
        zajmować
        • speedymika Re: Pomoc młodej matce. 26.07.08, 15:14
          eee no Olka juz głuży i jest kontaktowa,nie ucieka wzrokiem a czytalam ze to
          jest objaw autyzmu, jak narazie wszytskie etapy rozwoju, realizuje "planowo" ;)
          nie strasz, zreszta narazie pediatra nie ma zastrzezen,


          w tej chwili np spi mi na kolanach na podusi do karmienia przy cycku. a ja moge
          spokojnie popisac :)
          • lacido Re: Pomoc młodej matce. 26.07.08, 15:21
            jej pediatra też nic nie zauważył, nie straszę tylko czasem warto nie zrobić
            zakupów, nie ugotować obiadu tylko leżeć z dzieckiem na kocu :))) przecież wiesz
            co jest najważniejsze :)

            co do gotowania i noszenia dziecka w chuście - warte przemyślenia
            • speedymika Re: Pomoc młodej matce. 26.07.08, 15:31
              nie no jak smaze, to wiadomo ze nie z dzieckiem przy pryskajacym tluszczu, ale
              inne czynnosci nie sa niebezpieczne, np obieranie, krojenie, mieszanie w garnku,
              nie popadajmy w paranoje.
              lezymy sobie rano na lozku i gadamy ;)
              a potem jak maz wraca a ja mam wreszcie czas tylko dla Oli.wtedy w trojke sobie
              lezymy a Olka az sie skreca z radosci :) :)
              nie jestem pewna czy ciagle lprzebywanie przy dziecku to tez nie przesada lekka.
              jak lubi sobie popatrzec i popacać rączka w karuzelke grajaca albo balonik (ma
              taki nad lozkiem, uwielba go), to dlaczego by nie?
              zawsze jak tylko zaczyna sie wkurzac jestem juz przy niej, nie jest tak ze ja
              cos tam robie a dziecko jest nieszczesliwe samo.
              • zonka77 można byc przy dziecku non stop 26.07.08, 18:07
                nosić je, nie robić nic poza zajmowaniem się nim i lecieć w panice jak tylko
                stęknie. Tylko potem nie trzeba się dziwić kiedy ma się dwulatka który dostaje
                histerii jak mama idzie siku sama.
                • alpepe Re: można byc przy dziecku non stop 27.07.08, 16:42
                  nie pieprzcie koleżanko, bo na tym forum to zakazane.
                  Nosiłam swoją, nic nie robiłam, poza zajmowaniem się nią i leciałam w panice,
                  jak zastękała. Dziecko jest samodzielne, owszem, uczuciowe, ale radzi sobie
                  świetnie.
                  • zonka77 Re: można byc przy dziecku non stop 27.07.08, 20:29
                    Nie pieprzę. Piszę.
                    Fajnie - nie przeczę że może tak Ci się udało. Mam elastyczną wyobraźnię i nie
                    twierdzę że jest jedyny słyszny i możliwy pogląd. Ja po prostu znam trochę mam
                    jęczących na niesamodzielność swoich dzieci i jednocześnie robiących z dziećmi i
                    za dzieci wszystko co się da.
                    Jeśli miałaś czas i uważałaś że wszystko może iść w odstawkę bo pojawiło się
                    dziecko - Twój wybór. Ale nie znaczy ani że jedyny możliwy, ani że
                    najsłuszniejszy ani że nie da się inaczej.
                    Niedługo urodzę drugie dziecko i nie mam zamiaru przestać robić cokolwiek poza
                    zajmowaniem się nim i zapomnieć o reszcie mojego życia :) Mam męża, mam starsze
                    dziecko, mam pracę. Mam też swoje potrzeby.

                    Moje sposoby wychowawcze jak na razie nie zawiodły więc będę je kontynuować na
                    młodszym :)
            • kiddo Re: Pomoc młodej matce. 26.07.08, 15:50
              a Ty lacido masz dziecko/dzieci?
              • lacido Re: Pomoc młodej matce. 27.07.08, 00:05
                nieeeeeeeeee
                tak sobie dywaguję <lol>

                mam :)))
                • kiddo Re: Pomoc młodej matce. 27.07.08, 10:52
                  > mam :)))

                  aha :) no to co innego, sie wiec nie czepiam :)
                  • lacido Re: Pomoc młodej matce. 27.07.08, 15:35
                    e tam :)
                    czepiać się możesz :)))
      • atram-77 Re: Pomoc młodej matce. 26.07.08, 23:01
        fajnie, ale 3 miesiące to trzymają hormony jeszcze a zmęczenie nie jest tak
        widoczne. Pogadamy za 8 miesięcy, choć życzę jak najlepiej :)
    • marianna72 Re: Pomoc młodej matce. 26.07.08, 19:23
      No ale co takiego w opowiesci speedymika???
      To co maja powiedziec Mamy wiecej niz jednego dziecka.
      Sama mam trojke .Zawsze musialam radzic sobie sama bo rodzice
      mieszkaja daleko 1500km a Tesciowie byli starsi i chorzy pisze byli
      bo juz nie zyja .Sami wymagali opieki.
      Radzilam sobie sama a po godzinie 18.30 przychodzil maz i wtedy on
      rowniez uczestniczyl.
      Gotowalam ,pralam , prasowalam chodzilam na spacery i do sklepu,
      odwozilam starszego do szkoly i na zajecia.Chodzilam na szczepienia
      i do lekarza z dwojka.
      Mialam czas na forum i czytanie spotkania ze znajomymi.
      Nie przypominam sobie tych miesiecy jako szczegolnej katorgi ot
      zycie .
      Moze ciezej bylo kiedy dzieci chorowaly.
      Teraz dzieci starsze wiec i czasu wiecej i latwiej wszystko
      zaplanowac ale poprzednie lata pod wzgledem organizacyjnym nie
      wspominam najgorzej.
      A z jednym dzieckiem toz to luzik;))))
      • brzoza1644 Re: Pomoc młodej matce. 26.07.08, 19:43
        Zgadzam się. Jak ktoś jest zorganizowany i dzieciaczek nie jest na
        nic chory, to spokojnie można dać sobie ze wszystkim radę.
      • lacido Re: Pomoc młodej matce. 27.07.08, 00:07
        zaczyna sie licytacja kto ma więcej
        • kitek_maly Re: Pomoc młodej matce. 27.07.08, 00:09

          A Ty bierzesz udział w licytacji, ale po przeciwnej stronie.
          • lacido Re: Pomoc młodej matce. 27.07.08, 15:37
            znaczy kto ma mniej?
    • rozamund Dzieci są różne! 26.07.08, 20:35
      Speedymika - jak najbardziej się z Tobą zgadzam, że wszystko da się zrobić. Zależy, jakie ma się dziecko :)
      Mój syn był raczej nadpobudliwy, myślę, że głównie z powodu urazu przy porodzie - mało i krótko spał, nie płakał co prawda, ale wymagał dużo przytulania i ciepła z mojej strony. Zdarzało się, że robota domowa leżała, bo nie miałam kiedy jej zrobić. Z córką już było kompletnie inaczej - dużo spała, była spokojna, lubiła leżeć na leżaczku i przyglądać się, co robię. Miałam wtedy już dwoje dzieci - jedno 3-letnie, drugiego niemowlaka, a i tak w domu było wszystko zrobione, a ja miałam czas dla siebie jeszcze. :)
      Dużo więc zależy od samego dziecka, a także od nas, jak sobie czas zorganizujemy. Moje dzieci na przykład są nauczone wcześnie chodzić spać, o 20 już są w łóżkach, a ja mam czas na inne rzeczy. Wstają rano, ale to mi nie przeszkadza, wstaję z nimi, i dzień jest dłuższy. Męża często nie ma, więc robię z nimi zakupy, gotuję, sprzątam (starszy już mi pomaga) - bez przesady, że nic nie da się zrobić. Kwestia nastawienia!
    • reniatoja Re: Pomoc młodej matce. 27.07.08, 16:42
      Ja nigdy nie mialam zadnej pomocy ze strony mamy ani tesciowej (i
      niestety nigdy tez nie bede juz miala) i z jednej strony moge niby z
      duma (hahaha) powiedziec, ze sama sobie poradzilam z wychowywaniem
      dziecka, ale z drugiej szczerze przyznam, ze takiej pomocy, wsparcia
      psychicznego, czasowego, organizacyjnego, zawsze mi brakowalo w
      jakims tam stopniu. czy raczej - zawsze zazdroscilam osobom, ktore
      ja mialy. Nigdy nie zostawilam dziecka z mama, bo po rpsotu nie
      mialam takiej fizycznej mozliwosci. Wszystko sama sama sama. No, z
      mezem, rzecz jasna, ale takim, ktory zawsze, do dzis, bardzo dlugo
      pracuje i prawie ciagle jest poza domem. teraz przy mlodszym dziecku
      pomaga mi czasem corka (w sensie, ze zostaje z nim czasami, dzieki
      czemu moge np isc na zakupy sama, a nie z chlopakiem za reke) i
      pomoc corki bezwzglednie doceniam. Nie widze nic zlego w pomocy
      babci. Ja nie mam rodziny tu ggdzie mieszkam i niestety dzieci
      musialam zostawiac z obcymi, synek chodzi do zlobka, zebym mogla
      pracowac itd, a bardzo bym wolala zeby przychodzila mama, ;ub zebym
      mogla do babci zaprowadzac. Jak mozecie korzystac z pomocy babci to
      korzystajcie, nie ma w tym nic zlego, oczywiscie w granicach
      rozsadku i za zgoda samej babci. Ja gdybym mogla to bym korzystala w
      kazdym razie.
    • ksieni_smutnego_pierdofonu Re: Pomoc młodej matce. 27.07.08, 20:26
      wywnioskowawszy, ze sobie nie radzisz i potrzebujesz pomocy osób postronnych
      zastanawiam się, czy ty uważasz, że rodzina jest od troszczenia się o twoją
      progeniturę? to twoje potomstwo i twój problem. sa opiekunki, a to się wiąże z
      solidnymi wydatkami - trza było najpierw myśleć a potem robić
      • lacido Re: Pomoc młodej matce. 27.07.08, 20:41
        Rodzina jest od tego żeby wspierać i pomagać zwłaszcza jeśli babcie same tego chcą
        Rozumiem że Ty od swoich dzieci nie będziesz oczekiwać kiedyś pomocy w końcu są
        domy starców :)
        • ksieni_smutnego_pierdofonu Re: Pomoc młodej matce. 27.07.08, 20:44
          naturalnie, że nie będę. i one ode mnie też nic w spadku nie dostana :-)
          • lacido Re: Pomoc młodej matce. 27.07.08, 20:49
            a myślisz ze jakby dostały to by to coś zmieniło? :)))
            granie w karty z innymi staruszukami na pewno jest fajne <lol>
            • alessia27 Re: Pomoc młodej matce. 27.07.08, 21:09
              tak nelly87 moj syn idzie 12.08 do szkoly
              nie mieszkam w polsce wiec u nas sie wakacje
              niestety koncza :(
              Za to mamy za niecale 2 miesiace ferie 2 tygodnie :)



              ♥ Macius 10.05.2002
              • pohodli Re: Pomoc młodej matce. 28.07.08, 07:25
                z ciekawości
                to gdzie mieszkasz?
            • ksieni_smutnego_pierdofonu Re: Pomoc młodej matce. 27.07.08, 21:15
              "rodzina jest od tego, zeby wspierać i pomagać"???
              brrr w zyciu nie chciałabym byc rodzina dla osoby o tak roszczeniowej postawie
              • reniatoja Re: Pomoc młodej matce. 27.07.08, 21:23
                dokladnie tak uwazam, rodzina jest od tego, zeby wspierac i pomagac.
                Cale zycie wychowuje swoje dzieci w tej swiadomosci, chce, zeby
                zawsze wiedzialy, ze je bede wspierac i im pomagac, jesli tylko bede
                mogla. Nie wyobrazam sobie nie byc wsparciem i pomoca dla swoich
                najblizszych w potrzebie. Sama rowniez zawsze moglam liczyc na
                wsparcie rodzicow, rodzenstwa i rowniez dalszej rodziny. Szkoda, ze
                tego nie doswiadczasz biedna ksieni.
                • pohodli Re: Pomoc młodej matce. 28.07.08, 07:21
                  biedny ksieni
              • lacido Re: Pomoc młodej matce. 27.07.08, 22:16
                oj prawda nie jest miła ale niestety tak jest bo inaczej po co by ta rodzina
                była potrzebna? Musze Cię zmartwić jestem pewna ze jesteś bądź będziesz rodziną
                dla takich osób. W tym stwierdzeniu mieści sie wszystko od ocierania łez przy
                stłuczonym kolanie dziecka po odebranie z dworca w środku nocy :) czy inne takie
                tam czynności
                NA marginesie to nie są roszczenia :))) tego sie nie wymaga to sie po prostu
                otrzymuje i daje :P
      • reniatoja Re: Pomoc młodej matce. 27.07.08, 21:20
        ksieni_smutnego_pierdofonu napisała:

        > wywnioskowawszy, ze sobie nie radzisz i potrzebujesz pomocy osób
        postronnych

        A z czego to wywnioskowalas? z pytania, czy inni korzystali z
        pomocy? CZy aby nie za daleko siegaja twoje wnioski?

        > to twoje potomstwo i twój problem.

        Odkrywcza mysl, ale nic nie wskazuje na to, by autorka watku nie
        zdawala sobie z tego sprawy. Po prostu zapytala jak to jest/bylo u
        innych. Pewnie Ty nie masz dzieci, albo nawet jesli masz, to nigdy
        nie mialas zadnych obaw, czy sobie dasz rade, czy podolasz.
        Gratuluje.

        > sa opiekunki, a to się wiąże z
        > solidnymi wydatkami - trza było najpierw myśleć a potem robić

        Trza bylo przeczytac Twojego posta, zeby doznac olsnienia, tyle
        swiatlych mysli w nim zawarlas, w zyciu bym nie wpadla np na pomysl,
        ze sa opiekunki, ze im trzeba placic...

        Moj boze, do czego to doszlo, sie dziewczyna nie moze spokojnie
        zapytac, bo taka zjebke dostanie, ze masakra. I za co. Kto cie
        upowaznil do oceniania, czy ona najpierw pomyslala, czy nie. Nie
        potrafisz po prostu odpowiedziec na pytanie? Musisz
        wyciagac "wnioski" i pieprzyc takie farmazony, od ktorych sie
        wymiotowac chce?
    • demonii.larua Re: Pomoc młodej matce. 28.07.08, 08:19
      Tak sobie czytam i czytam i się zastanawiam czy w takim razie moja doba trwa
      więcej niż 24 godziny? No jak nic ma, bo przy mojej bandzie to nie może być
      inaczej :P
      Tak naprawdę pomoc bywa przydatna i jeśli ma się okazję to warto korzystać, ale
      bez pomocy osób innych niż mąż też da się żyć.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka