polishgirl25
02.08.08, 13:18
Nie wiem, po co tu pisze. Przerosla mnie ta cala sytuacja i nie
wiem,co zrobic. Dwa lata temu poznalam faceta, starszego ode mnie o
20 lat. Zakochalismy sie i nadal sie kochamy. Jestem z nim od paru
tygodni zareczona. Naszym problemem jest jego mama. Na poczatku nas
nie akceptowala. Probowala wszystkiego, abysmy sie rozstali. Nie
udalo jej sie to. Ostatnio mnie zaakceptowala i teraz nasze relacje
sa ok. Jej stan zdrowia z dnia na dzien sie pogarsza. Pomagam jej i
opiekuje sie razem z N. Nie mieszkamy jednak razem z nia. Odkad znam
mojego N, cale zycie toczylo sie wokol niej. Przeprowadzilam sie dla
niego do innego kraju,abysmy mogli razem zamieszkac. Nigdzie nie
mozemy wyjechac, nawet moi rodzice nie moga poznac swojego
przyszlego ziecia, bo moze by cos sie jej stalo w tym czasie. Zdaje
sobie sprawe, ze ona nie ma sily i ma problemy z chodzeniem, ale
gdzie sa moje potrzeby? Nawet slub wezmiemy po jej smierci, bo nie
zgodze sie, aby moich najblizszych przy mnie w tym dniu nie bylo.
Zrezygnowalam z pracy, znajomych, rodziny, z wszystkiego, co bylo
dla mnie wazne,aby z nim byc. Ale zaczynam miec mniej sily. Czasem
sie boje, ze go zostawie, ze nie wytrzymam. Wiem, ze dla niego tez
nie jest latwo, ale ona mamy nie zostawi, ani nie pozwoli, aby ktos
inny sie nia opiekowal... Ile jeszcze to bedzie trwalo? Miesiace,
lata...