02.08.08, 13:18
Nie wiem, po co tu pisze. Przerosla mnie ta cala sytuacja i nie
wiem,co zrobic. Dwa lata temu poznalam faceta, starszego ode mnie o
20 lat. Zakochalismy sie i nadal sie kochamy. Jestem z nim od paru
tygodni zareczona. Naszym problemem jest jego mama. Na poczatku nas
nie akceptowala. Probowala wszystkiego, abysmy sie rozstali. Nie
udalo jej sie to. Ostatnio mnie zaakceptowala i teraz nasze relacje
sa ok. Jej stan zdrowia z dnia na dzien sie pogarsza. Pomagam jej i
opiekuje sie razem z N. Nie mieszkamy jednak razem z nia. Odkad znam
mojego N, cale zycie toczylo sie wokol niej. Przeprowadzilam sie dla
niego do innego kraju,abysmy mogli razem zamieszkac. Nigdzie nie
mozemy wyjechac, nawet moi rodzice nie moga poznac swojego
przyszlego ziecia, bo moze by cos sie jej stalo w tym czasie. Zdaje
sobie sprawe, ze ona nie ma sily i ma problemy z chodzeniem, ale
gdzie sa moje potrzeby? Nawet slub wezmiemy po jej smierci, bo nie
zgodze sie, aby moich najblizszych przy mnie w tym dniu nie bylo.
Zrezygnowalam z pracy, znajomych, rodziny, z wszystkiego, co bylo
dla mnie wazne,aby z nim byc. Ale zaczynam miec mniej sily. Czasem
sie boje, ze go zostawie, ze nie wytrzymam. Wiem, ze dla niego tez
nie jest latwo, ale ona mamy nie zostawi, ani nie pozwoli, aby ktos
inny sie nia opiekowal... Ile jeszcze to bedzie trwalo? Miesiace,
lata...
Obserwuj wątek
    • survived Re: Zycie... 02.08.08, 13:22
      Super.
      Dlatego właśnie ta mądra Kobieta była tak przeciwna Waszemu
      związkowi.
      Bo jesteś egocentryczna jak lalka.
      Zostaw tego faceta i pozwól mu znaleźć kogoś normalnego, póki ma na
      to szanse.
      • polishgirl25 Re: Zycie... 02.08.08, 13:41
        Wiesz, bardzo latwo jest krytkowac. Pomagam dla jego mamy i nawet
        sie do siebie sie zblizylysmy. To bardziej moja zasluga, niz jej. Co
        nie zmienia faktu, ze jest mi trudno. Ja go jeszcze bardziej kocham
        i szanuje, za jego milosc do matki. Tylko czy nie moge sie poskarzyc
        i napisac, ze po 2 latach bycia ze soba i stawania jego mamy na
        pierwszym miejscu, nie mam juz sily? Najbardziej to sie boje, ze po
        tym wszystkim to my juz sily i ochoty nie bedziemy mieli na dziecko.
        Lata mijaja, a my stajemy sie coraz bardziej starsi...
        • wacikowa Re: Zycie... 02.08.08, 14:03
          Rozmawiałaś z nim o tym? Czemu Twoi rodzice nie przyjadą do Ciebie? Skoro wiedzą
          jaka sytuacja to chyba na to samo wyjdzie jak oni przyjadą poznać zięcia
          [przyszłeg].
          • polishgirl25 Re: Zycie... 02.08.08, 14:31
            Rozmawialam z nim i z moimi rodzicami... Problem polega na tym, ze
            moi rodzice sadza, ze on POWINIEN przyjechac do Polski i sie
            przedstawic. Wedlug nich powinnismy na ten czas znalezc dla niej
            jakas opieke. Nie mamy problemow finanspwych i bez problemu bysmy
            kogos znalezli, kto by sie nia mogl zajac przez tydzien czasu.
            Problem polega na tym, ze moj facet nie chce zostawic matki samej -
            tak jest juz przez 2 lata. Wiesz, ja juz zmeczona jestem tym
            wszystkim. Czuje sie czasem jak na jakiejs wojnie.Rozumiem moich
            rodzicow, bo nie wiadomo ile jeszcze moze trwac taka sytuacja. On
            jest starszy ode mnie o 20 lat. Czasami boje sie, ze jak juz jego
            mama umrze to bedzie za pozno na dzieci.Obojgu nam jest z tym
            wszystkim zle. Nie mam juz ochoty na sex. Caly czas jestem zmeczona.
            N. tez to wszystko przezywa, choc on jest silniejszy ode mnie. Tak
            naprawde to taka sytuacja trwala jeszcze przed tym, jak ja go
            poznalam. Trwa to wszystko juz jakie 7 lat...
            • survived Re: Zycie... 02.08.08, 17:01
              Boze drogi, cóż za toksyczne klimaty.
              Skoro jego Mama jest powaznie chora, facet ma prawo obawiać się, ze
              podczas jego nieobecności coś złego się stanie.
              A Twoi rodzice, szkoda słów.
              Zdaje się, ze wszyscy macie problemy z jakimiś filmami.
              • wielo-kropek Re: Zycie... 02.08.08, 17:51
                Twoi rodzice uwazaja ze powinno byc tak. On uwaza ze powinno byc
                tak (mamy nie zostawi) A gdzie ty jestes w tym wszystkim? Czy twoj
                glos sie nie liczy? Moze nie masz swego zdania na ten temat stad
                tez ciagnie sie ta sytuacja latami.
                • survived Re: Zycie... 02.08.08, 17:56
                  :)
                  Sytuacja ciągnie się latami, bo ta niegodziwa stara kobieta wciąż
                  żyje...
                  Spadam z tego wątku, niestety, kolejna lektura postu otwierającego,
                  te żenujace próby Autorki by zracjonalizować swój egoizm i
                  zaborczość zniesmaczają mnie.
                  I żeby było jasne.
                  ja wiem, ze wszyscy jesteśmy egoistyczni, małostkowi i próżni. Ale
                  warto sobie to uświadomić, bo tylko wtedy mozna nad tym zapanowac
                  tak, by nie wykańczać siebie i bliskich.
                  • wielo-kropek Re: Zycie... 02.08.08, 18:04
                    Nie rozumiem dlaczego jej zarzucasz egoizm. Ona wlasciwie tu sie
                    poswieca. Pomaga facetowi przy chorej jego mamie. Jest tez z
                    duzo starszym facetem od siebie, no, ale tu sprawa milosci wiec
                    wiek nie gra roli. Wie ze tkwi w pewnym stopniu w limbo, czas
                    ucieka i chcialaby cos zmienic, co rozumiem. Nazlezy sie jej tez
                    cos od zycia, nie uwazasz?
    • adela38 Re: Zycie... 02.08.08, 18:08
      Wiem jak to jest jak sie opikuje kims bardzo chorym...W waszym przypadku
      powinienes z nim porozmawiac.Oprocz mamy jest tez wasze zycie.On ma swoja mame,
      ale ty tez masz swoich rodzicow...Z jego przyczyny ty nie mozesz widziec swoich
      rodzicow, a to juz nie w porzadku...Co jesli im cos sie stanie? Czy z takim
      samym poswieceniem bedzie tobie towarzyszyl przy ich lozu bolesci? Obawiam sie ,
      ze nie...Nie musicie wyjezdzac na miesiac- mozna tylko na tydzien.Mozna
      zatrudnic na ten czas opiekunke lub pielegniarke lub 2 na opieke calodobowa i
      byc caly czas pod telefonem...To tylko kwestia chcenia...Zycie w rodzinie polega
      na tym, ze jest w niej miejsce dla wszystkich jej czlonkow.On powinien
      wygospodarowac miejsce dla ciebie..
      • polishgirl25 Re: Zycie... 02.08.08, 18:24
        Ciesze sie, ze ktos mnie rozumie. Chcialam sie podzielic z kims moim
        rozzaleniem. Moze i jestem troche egoistycznie nastawiona, ale ktoz
        z nas nie ma czastki egoistycznej w sobie? Moim problemem jest, ze
        moj N jest bardzo zwiazany z matka. Przez dlugi czas nie chcial,
        abym opiekowala sie jego mama. W koncu zjednalam sobie jego mame i
        teraz sama jej pomagam. Z czego sie ciesze, bo naprawde go kocham i
        moge go obciazyc w obowiazkach. Przez caly czas walcze jednak o
        swoje prawa. Jego mama sama mi w tym pomaga. Sama go wypycha go do
        Polski. Mozemy kogos zatrudnic do opiekowania sie nia na ten czas.
        Chodzi mi o jakies pare dni pobytu tam. Chce zapoznac go z moja
        rodzina i pokazac, ze mi tutaj krzywda sie nie dzieje. Rozumiem
        swoich rodzicow, ze chcieli poznac swojego przyszlego ziecia.Jego
        mama ma klopoty z chodzeniem. Poza tym jest zdrowa. N stara sie ze
        wszystkich sil byc dla mnie jak najlepszy, ale ja chce ulozyc sobie
        zycie i miec meza i dzieci. Ja po prostu chce miec wlasne zycie
        TERAZ...
        • survived Re: Zycie... 02.08.08, 18:32
          :)
          No i fajnie, ze uzyskałaś wsparcie od obcych ludzi na Forum.
          jesteś taka dobra, zwłaszcza że jesteś z facetem tak dużo
          starszym....
          I Twoim problemem, jak widzę, jest to, ze N jest z Matką związany...

          Podkreslam raz jeszcze.
          Homo sapiens to zwierzę egoistyczne. I ma prawo do ukladania zycia
          tak, jak chce.
          Ale Ty nie chcesz temu spojrzeć w oczy, tylko szukasz tu
          potwierdzenia swoich racji.
          I stąd Twoje problemy i rozterki.

          Czy Ty aby na pewno przemyślałaś, żę Twój partner, tak bardzo
          starszy, bedzie wymagał tego samego, co jego Matka?
          Zobacz, ile goryczy masz w sobie TERAZ.
          Nie wywrzeszczysz mu, gdy bedzie bezradny, ze TY...Masz... Prawo...?
          I znowu, dla jasności.
          Ja to rozumiem.
          • wielo-kropek Re: Zycie... 02.08.08, 18:59
            Co ty wlasciwie chcesz od autorki. Z gory zakladasz ze on
            wykituje wczesniej od niej,czy bedzie bezradny jak sama to ujelas
            (moze byc odwrotnie, choc niepowinno bo jednak 20 lat to nie dwa
            lata- dlugosc zycia nie od nas zalezy i komu ile dane bedzie zyl, ja
            tak uwazam)). Byc moze twoj facet (mlodszy byc moze od ciebie o
            kilka lat) bedzie przed toba tez bezradny z racji zdrowia, i co?
            Co to zmienia (czy moze zmieniac) w jej i twojej sytuacji?
            Osobiscie mysle, ze skoro ona pomaga jego mamie, pomoze tez i jemu
            jesli zajdzie taka koniecznosc. Oczywiscie nic nie wiem o obecnym
            celu tej pomocy z jej strony -moze on nie jest taki szczery i
            dobrotliwy jak by sie wydawalo, ale te sprawe tu trzeba pominac,
            bo gdybac zawsze mozna. Niby sie mowi ze zycie kazdy uklada
            sobie sam, ze jest sie kowalem swego losu. Ale czy naprawde i do
            konca tak jest? Latwo te sprawy sie mowi, ale trudno je sie
            uklada. Dla wielu sie wcale nie uklada. Ktos powie ze nie ulozyli
            sobie. Tak, ktos powie.....tylko ten ktos dosc czesto nie wie co go
            jutro czeka i jaki los go spotka. Jezeli zly, zbraknie mu
            madrosci i przestanie w koncu glupio gadac.

          • astarte-astarte Re: Zycie... 03.08.08, 14:22
            ja uwazam, ze czepiasz sie bezpostawnie
            autorka nie chce, by facet rzucil dla niej wszystko i dla jej
            widzimisie jechal z nia na koniec swiata lezec 2 mce na plazy i
            opalac sie
            mysle ze po 2 latach zwiazku moze chciec przedstawic swojego
            narzeczonego rodzicom i tydzien jego nieobecnosci przy matce
            naprawde nikomu nie zaszkodzi
            zwlaszcza, ze autorka pisze, ze problemy ze zdrowiem dotycza
            chodzenia, a nie np. choroby serca czy nowotworu w zaawansowanej
            fazie
            uwazam, ze matce nic sie nie stanie, no chyba ze narzeczony nie chce
            jechac a matke traktuje tylko jako wygodny pretekst, bo podobno
            nawet sama matka ich wypycha
    • magnusg Re: Zycie... 02.08.08, 18:48
      Szkoda cie.Przegralas zycie.Jestes calkowicie uzalezniona i
      wykorzystywana.Ty porzucials wszystko,a on co dla ciebie zrobil?
      Nawet mamusi na tydzien nie zostawi, bo ona jest wazniejsza niz ty.
      Nie masz godnosci i poczucia wartosci dziewczyno.

      Kolega N jest z krajow muzulmanskich?
      • wielo-kropek Re: Zycie... 02.08.08, 19:10
        Tez uwazam ze powinien zone (przyszla tutaj wlasciwie) postawic w
        odpowiedniej, naleznej jej randze. On niestety ja zniza, a to
        duzo o nim mowi jak tez i o calej sytuacji (przyszlosci naszej
        autorki) Troche niejasne to wszystko jak dla mnie. A autorka
        nalezy do tych raczej dobrych dziweczyn i nigdy bym jej egoizmu
        nie zarzucil, chyba ze jej facet jest mocno kasa nadziany, stad
        tez i tkwi (wydawalo by sie) w pozyscji poddanczej czy slugi.
        • barad Re: Zycie... 02.08.08, 21:24
          a czemu sama do rodzicow na jakis czas nie pojedziesz? zacznij troche myslec o
          sobie on poczeka skoro kocha i zrozumie ze masz inne potrzeby ;)
          • polishgirl25 Re: Zycie... 02.08.08, 23:36
            To nie jest tak, ze zrezygnowalam z wszystkiego. Zaczelam sie
            rozwijac, zaczelam kolejne studia.Co pare miesiecy jezdza do
            Polski.NIe jestem w kraju muzulmanskim. Oprocz opieki nad jego mama,
            miedzy nami jest ok. Raczej uklad partnerski. a nie sluzaca i pan
            wladca. Ja rozumiem, ze chce jak najlepiej dla swojej mamy. Zreszta
            o tym dzisiaj rozmawialismy. Sprobujemy zorganizowac tutaj wesele, a
            moim najblizszym wyslac zaproszenia.Dlaczego tutaj napisalam? Wydaje
            mi sie, ze po prostu musialam sie wyzalic i zrozumiec,ze ja tez
            powinnam czegos wymagac, a nie byc bierna...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka