niebieckamyszka
12.08.08, 02:37
Witam. Kilka miesiecy zakonczyl sie moj zwiazek. Maciek odszedl po 4 latach.
Wczesniej kilka razy odchodzil, a ten raz byl definitywny. Zostalismy
przyjaciolmi. Niestety ja juz nie daje sobie z tym rady. Kocham go. Probowalam
nie myslec, nie czuc, ale nie potrafie. Mamy intensywny kontakt, bardzo fajny,
ale gdy on sie ktoregos wieczoru nie odezwie to ja popadam w rozpacz, ze kogos
poznal, albo, ze z kims sie przespal. Podupadlo moje zdrowie, nic mnie nie
cieszy. Ciagle zastanawiam sie czy jest szansa, co zrobic, zeby on dostrzegl
jak bardzo zmienilam sie na lepsze, ale widze, ze nasze rozmowy z mierzaja w
kierunku - przyjedziesz na moje wesele, pewnie, ze przyjade pod warunkiem ze
mnie zaprosisz. Nie radze sobie z tym, ze on mi dobrze zyczy, chce zebym byla
szczesliwa, wszystko co robie i jak gdzies ide, lub sie z kims spotyka cieszy
go. Czuje sie przezroczysta. Bol jest tak ogromny, ze coraz czesciej mysle o
roznych dziwnych rozwiazaniach. Jak przestac go kochac? jak przestac sie
przejmowac tym co on robi albo z kim? jak to zrobic? nie mam juz pomyslow,
probowalam imprez, wypadow z kolezankami, ksiazek, zakupow i tak on wciaz jest
w mojej kazdej mysli. Wiem, ze to kwestia czasu jak on sie z kims zwiaze, bo
to swietny facet i babki zawsze na niego lecialy, ten dzien chyba mnie
wykonczy. Pomocy. Juz sobie z tym nie radze. Kiedy ten cholerny bol bycia
niekochanym, obojetnym minie? Kiedy? Minelo juz 5 miesiecy :(((