Dodaj do ulubionych

jak pomóc......

07.10.03, 16:27
Jak pomóc kobiecie?
W poście o zazdrości opisałam historię psiapsiułki. Jestem właśnie po
kolejnym tel od niej i skłoniło mnie to do sięgnięcia po ten post i moją
wypowiedź.


-----------------------------------------------------------------------------
A propos zazdrosci....
Mam w otoczeniu taka ciekawa historyjke. Ona moja bardzo dobra znajoma, wiem
o
niej wszystko, on- mniej mi znany ale duzo wiem o nim z jej opowaiadan i
poznalam go tez osobiscie. Byli z soba razem ponad 5 lat.Ona - zakochana w
nim
po uszy, zaden inny mezczyzna nie istnieje. On podobno tez kochal. Mieszkaja
w
roznych miastach wiec nie spotykaja sie codziennie. Mieli sie spotkac, ona w
skowronkach czekajaca na weekend a tu niespodziewajka: mail, ze sie
pochorowal
i nie moga sie spotkac. Potem tydzien nieodbierania telefonow, potem pare
nastepnych dni milczenia. Az tu nagle gosc wysunal jej teorie, ze nie chce z
nia miec kontaktu, bo poszla z kims innym do lozka (totalna bzdura ). Nie
odbiera tel, nie odpowiada na maile. Znam ja jak wlasna kieszen, jestesmy
codziennie w kontakcie. Jest tak zalamana, ze nawet ja ze swoim 40-letnim
zyciowym doswiadczeniem nie potrafie jej pomoc. Pare razy nie poszla do
pracy,
stracila sens zycia a on twierdzi, ze nie ma potrzeby jej niczego wyjasniac.
Najchetniej zadzwonilabym do niego i zrownala z gleba ale wlasciwie nie
wolno
mi tego zrobic. To sprawa miedzy nimi. Wiem, ze jego chorobliwa zazdrosc
niszczy ich w sumie dobry zwiazek. Nie mam argumentow na pocieszenie jej, bo
poswiecila wiele dla niego i nie mam argumentow na zrozumienie jego
postepowania.
To tylko tak troche z zycia o zazdrosci mezczyzn....

--------------------------------------------------------------------------

Ma ktoś jakiś pomysł na wybrnięcie z problemu? Moim zdaniem, tak ja
przynajmniej jej podpowiadam, powinna dać spokój, bo gość jest chory z
zazdości. Tym razem był to temat "zdradziłaś mnie" a innym razem
będzie "jesteś wielbłądem" a ona będzie mu starała się udowodnić, że tak nie
jest. Tylko jak jej to wytłumaczyć?
Obserwuj wątek
    • niuniek6 Re: jak pomóc...... 07.10.03, 16:45
      Niech zdradzi, to przynajmniej nie bedzie narazona na niesluszne oskarzenia.
      • tralalumpek Re: jak pomóc...... 07.10.03, 16:54
        niuniek6 napisał:

        > Niech zdradzi, to przynajmniej nie bedzie narazona na niesluszne oskarzenia.


        niuniek, to już jej podpowiedziałam ale ona uparta bestia, nie potrafi pójść
        do łóżka ani z zemsty ani z przypadku
    • betty-bt Re: jak pomóc...... 07.10.03, 18:37
      moze to wcale nie jest sprawa zazdrosci. moze ten facet ma jakies inne powody
      do takich zagrywek?
      bywa tak, ze mezczyzni probuja w ten sposob pozbyc sie kobiet. wiesz, mogloby
      byc tak, ze jest zwyklym tchorzem i brak mu odwagi na to, zeby zakonczyc ten
      zwiazek z klasa.
      nie chce osadzac, bo przeciez go nie znam, ale znam osobiscie faceta, ktory w
      wieku 40-stu lat jest do tego stopnia infantylny. postapil dokladnie tak samo z
      kilkoma kobietami i tym samym pozostal w oczach wspolnych znajomych zraniona
      sarenka.
      a fakt, ze facet twojej kolezanki nie ma zamiaru wytlumaczyc jej o co mu chodzi
      i skad ten zarzut, swiadczy moim zdaniem o tym, ze cos jednak nie gra. gdyby mu
      zalezalo na niej, staralby sie to wyjasnic.
      cala ta hitoria... przeciez to on sie wymigal od spotkania. jesli to zwiazek na
      odleglosc, to niewykluczone, ze spotkal inna kobiete na miejsu i sie
      zaangazowal. czy twoja kolezanka nie moze do niego pojechac?
      oczywiscie dobrze byloby gdyby te odwiedziny byly niespodzianka.
      • tralalumpek Re: jak pomóc...... 07.10.03, 19:46
        betty-bt napisała:

        > moze to wcale nie jest sprawa zazdrosci. moze ten facet ma jakies inne
        powody
        > do takich zagrywek?
        > bywa tak, ze mezczyzni probuja w ten sposob pozbyc sie kobiet. wiesz,
        mogloby
        > byc tak, ze jest zwyklym tchorzem i brak mu odwagi na to, zeby zakonczyc ten
        > zwiazek z klasa.
        > nie chce osadzac, bo przeciez go nie znam, ale znam osobiscie faceta, ktory
        w
        > wieku 40-stu lat jest do tego stopnia infantylny. postapil dokladnie tak
        samo z
        >
        > kilkoma kobietami i tym samym pozostal w oczach wspolnych znajomych zraniona
        > sarenka.

        sama nie wiem , po tym co o nim wiedzialam, po uwagach na temt roznych jego
        zachowan wydawalo mi sie, ze to po prostu bezsensowna zazdrosc z jego strony.
        Na moja ocene sytuacji, tak patrzac z boku. Nie znam jednak jego zycia ani
        otoczenia, ani jego znajomych ani nikogo z jego "podworka" wiec trudno mi cos
        tutaj dopowiedziec.



        > a fakt, ze facet twojej kolezanki nie ma zamiaru wytlumaczyc jej o co mu
        chodzi
        >
        > i skad ten zarzut, swiadczy moim zdaniem o tym, ze cos jednak nie gra. gdyby
        mu
        >
        > zalezalo na niej, staralby sie to wyjasnic.
        > cala ta hitoria... przeciez to on sie wymigal od spotkania. jesli to zwiazek
        na
        >
        > odleglosc, to niewykluczone, ze spotkal inna kobiete na miejsu i sie
        > zaangazowal. czy twoja kolezanka nie moze do niego pojechac?
        > oczywiscie dobrze byloby gdyby te odwiedziny byly niespodzianka.
        >

        Tez jej proponowalam zeby po prostu pojechala i starala sie porozmawiac.
        Oczywiscie zadzwonila do niego i mu to zaproponowala! On wspaniale wybrnal z
        sytuacji i odpowiedzial jej ze wyjezdza na delegacje, na 2 tyg za granice i
        bedzie nieosiagalny. Ona dzisiaj zadzwonila na jego numer (stad ten tel potem
        do mnie) i okazalo sie ze jest w kraju. I zaczal sie placz i rozpacz.....
        Najgorsze, ze nie mam juz pomyslow na podpowiedzi. Chyba wszystko juz
        przerobila.
        Ja mysle, ze ma jakas kobiete lub moze mial caly czas a teraz jedna z nich
        prawdopodobnie wygrala. Moze tamta bardziej nalegala na zalegalizowanie
        zwiazku, ta zyla w blogoslawionej nadziei na bycie razem....w przyszlosci.
      • tutu3000 Re: jak pomóc...... 07.10.03, 20:06
        ...Witam, rowniez na mojego meskiego "kiniola" pachnie to tym,ze "misiu" sam
        sie przestraszyl podejmowania wiazacych decyzji.Misie nie lubia tego,oj
        nie..nie.Tak na powaznie.Mysle jednak,ze lepiej niech ona sama
        to "przegryzie".Dla tej pary to zdrowsze,a i Ty nie ryzykujesz utraty dobrych
        relacji z "psiapsiolka".pozdr. 8))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka