tou
25.08.08, 16:33
Znacie ten tekst?
Bo ja znam.
Słyszę go prawie codziennie, gdy robię zakupy.
Mam tu na myśli stoiska zwłaszcza z wędlinami czy żółtymi serami.
Przeważnie, kiedy mówi się, "20 deko poproszę", to potem w odpowiedzi słychać: "Dwa-trzy deczko więcej. Może zostać, czy odłożyć?"
Z moich obserwacji wynika, że większość klientów zawsze przymyka oko i mówi, że może zostać.
Ale myślę, że jest to planowana taktyka sklepu. Dokrajają więcej, żeby pozbyć się towaru. Bo wiadomo, że ser, czy wędlina na drugi dzień już nie jest taka świeża jak w dniu dostarczenia jej do sklepu. Zwłaszcza nagminnie zdarza się to pod koniec dnia, kiedy panie ekspedientki chcą skroić jak najwięcej.
Ja rozumiem, że pani ekspedientka nie ma wagi w oku, ale przecież można by to rozwiązać w inny sposób.
Przecież obok krajalnicy można by mieć od razu wagę i ważyć od razu skrojone plasterki. A tak Pani skroi więcej z nadzieją, że klient przymknie oko. No bo jeżeli pani dokroi więcej, to potem te musi się wrócić do stoiska i je odłożyć, a dwa plasterki będą schły...
A Wy? Czy też się z tym spotykacie? Jak na to reagujecie?
Zachęcam do dyskusji.
Pozdrawiam :))