Dodaj do ulubionych

"Dwa deczko więcej"...

25.08.08, 16:33

Znacie ten tekst?
Bo ja znam.
Słyszę go prawie codziennie, gdy robię zakupy.
Mam tu na myśli stoiska zwłaszcza z wędlinami czy żółtymi serami.
Przeważnie, kiedy mówi się, "20 deko poproszę", to potem w odpowiedzi słychać: "Dwa-trzy deczko więcej. Może zostać, czy odłożyć?"
Z moich obserwacji wynika, że większość klientów zawsze przymyka oko i mówi, że może zostać.

Ale myślę, że jest to planowana taktyka sklepu. Dokrajają więcej, żeby pozbyć się towaru. Bo wiadomo, że ser, czy wędlina na drugi dzień już nie jest taka świeża jak w dniu dostarczenia jej do sklepu. Zwłaszcza nagminnie zdarza się to pod koniec dnia, kiedy panie ekspedientki chcą skroić jak najwięcej.

Ja rozumiem, że pani ekspedientka nie ma wagi w oku, ale przecież można by to rozwiązać w inny sposób.
Przecież obok krajalnicy można by mieć od razu wagę i ważyć od razu skrojone plasterki. A tak Pani skroi więcej z nadzieją, że klient przymknie oko. No bo jeżeli pani dokroi więcej, to potem te musi się wrócić do stoiska i je odłożyć, a dwa plasterki będą schły...

A Wy? Czy też się z tym spotykacie? Jak na to reagujecie?
Zachęcam do dyskusji.
Pozdrawiam :))
Obserwuj wątek
    • aquamineralle Re: "Dwa deczko więcej"... 25.08.08, 16:35
      Ja mówię 20 plasterków cienkich i nie mam problemu.
    • trypel Re: "Dwa deczko więcej"... 25.08.08, 17:50
      równie często spotykam sie z tym: o wyszło tylko 8 deko - dokroić panu? nie,
      wystarczy :)
      Ale faktycznie lepiej powiedzieć 10 plasterków
      • malgosia403 Re: "Dwa deczko więcej"... 25.08.08, 17:53
        HIHIHI-to ja zawsze-20 plasterków ,proszę,tylko takich średnich,żeby mi się nie
        rozrywały.Potem jeszcze przy ladzie sprawdzam grubośc i jak się nie podoba to
        gderam...
    • tou Re: "Dwa deczko więcej"... 25.08.08, 18:18
      Ale wiecie co? Zauważyłam jeszcze jedną rzecz, mianowicie, że jeżeli klient mówi, że chce 20 deko, a ekspedientka ukroi na przykład 18, to od razu biegnie do krajalnicy, żeby dokroić te dwa plasterki.
      Ale, jeżeli ukroi 22, zamiast 20, to już nie pofatyguje się, żeby te plasterki odłożyć, wręcz uśmiecha się z pytaniem: "czy może zostać?". Hehe

      Ale ciekawe historie to ma moja mama w warzywniaku osiedlowym. Mówi, że chce pół kilo pomidorów, lub ogórków, a baba warzy mamie PÓŁTORA KILO !! i głupio się pyta, czy może zostać. Ha ha ha. Tragedia. Ale Mama mówi, że tak jest prawie za każdym razem. No sorry, ale chyba jest różnica, między pół kilo, a półtora. hehe.
      • malgosia403 Re: "Dwa deczko więcej"... 25.08.08, 18:22
        Babki w sklepie biorą w łapę kiełbachę i pytają ile..na to ja-że mówiłam,że pół
        kilo..a ona,machając nożem i przykładając go do kiełachy,pyta-tyle? Rozpacz...ja
        do niej-niech pani zważy całą kiełbachę, to zobaczy pani ile to mniej więcej pół
        kilo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka