intern-autka
30.08.08, 14:11
Ostatnio uslyszalam,ze zdany egzamin nie mozna uznac za sukces,bo
jesli sie chodzi do szkoly/studiuje to zdanie egzaminow pownno byc
pelna norma.Jesli chodzi natomiast o radosc po zdanym egzaminie to
jest to jedynie przejaw,ze praca sie oplacila.A przeciez zdarza
sie,ze sa jakies beznadziejne przedmioty/fakultety,ktore "nabijaja"
godziny wykladowcom,ktorzy robia trudny egzamin,jakby to byl
najwazniejszy przedmiot.I zdawanie takich egzaminow jest jakby
sukcesem.A moze sie myle?Jak to w koncu jest-uwazacie,ze zdanie
egzaminu na studiach czy z prawa jazdy,uzyskanie pracy,zakonczenie
jakiegos kursu i otrzymanie z niego certyfikatu jest czyms zwyklym?
Nie ma w tym ani odrobiny sukcesu?Wydaje mi sie,ze przy takim
mysleniu nikt niczego swietnego nie osiagnal.