IP: 80.48.96.* 13.10.03, 18:51
Dwa tygodnie temu zmarła teściowa mojej przyjaciółki. Na pogrzebie koleżanka
była cała w czerni /pożyczyła ode mnie czarny kostium, czarny płaszczyk i
torebkę - bo ona zwykle ubiera się w brązy/ teraz chodzi ubrana tak jak
zwykle: ciemny kostium /różne odcienie brązu, jasna bluzka. W jej i jej męża
rodzinie odezwały się głosy oburzenia, że ona nie "chodzi w żałobie" czyli w
czerni. Próbowałyśmy przedyskutować sprawę w gronie znajomych ale jakoś nam
dyskusja nie wychodzi bo .. w zasadzie jej nie ma. Zaznaczam, że moja
przyjaciółka miała bardzo serdeczne układy ze swoją teściową .
Ja i tak zwykle chodzę w czerni i zdarzało mi się, że ktoś mniej lub bardziej
znajomy pytał oględnie po kim noszę żałobę, inne koleżanki w ogóle czerni nie
nosiły nawet po śmierci rodziców. Cztery lata temu, gdy zmarł mój Tato cały
czas miałam w uszach jego słowa, że nie lubi mnie w czerni /ukochany mój
kolor od szkoły podstawowej/ i starałam sie przez ten rok żałoby nie zakładać
nic czarnego. Myślenie o moim Ojcu jakoś tak mi to narzucało, że ubierając
się myślałam o Nim.
Jak jest u Was? Jak w ogóle odbieracie żałobę i jak jest w Waszych rodzinach?
Obserwuj wątek
    • Gość: lola Re: Żałoba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.03, 18:57
      U mnie w rodzinie nie praktykuje sie tego.Załoba w sercu, nie na pokaz.
    • Gość: Lena Re: Żałoba IP: 80.48.96.* 13.10.03, 19:02
      Ja też tak to odbieram. Jesli ktos mnie - ubranej na czarno - nawet "bez
      powodu", zapyta po kim ta żałoba to mam odczucie jakby wdzierał się w moje
      osobiste sprawy. Przecież nie kazdemu chcę opowiadać np. o śmierci kogoś
      bliskiego.
      • Gość: lola Re: Żałoba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.03, 19:13
        Według mnie nie praktykuje sie juz noszenia załoby przez rok, jak to kiedys
        bywało.Ja w kazdym razie wokół siebie nie zauwazyłam.Jezeli np. wdowa chce, to
        prosze, jej wola, ale noszenie załoby po tesciowej chocby najukochanszej- nie
        ma takiego obowiazku.Wg mnie wazne jest by przez jakis czas powstrzymac sie od
        hucznych imprez, postawic zdjecie zmarłej z czarna opaska na znak tej własnie
        załoby.Niedawno zmarła moja macocha, zal straszny, ale ani jej jedyna córka
        ani mój ojciec nie ubieraja sie na czarno.Nikt do nich nie ma pretensji bo i o
        co?
        • katrina1 Re: Żałoba 13.10.03, 20:47
          To taka manfestacja swoich emocji za którą ja nie przepadam. Jeśli ktoś odczuwa
          potrzebę noszenia sie na czarno to jego osobista sprawa, ale dla mnie jest to
          dość powierzchowne.
          Mialam w pracy koleżankę której mąż zginął tragicznie parę miesięcy po ślubie.
          Ona przebrała się na czarno na rok, ale po 3 miesiącach po jego smierci miała
          juz świetny humor i śmiała się w głos (była z tych spontanicznych)
          a po 6 miesiącach miala już nowego chłopa, którego zresztą ukrywała przed całym
          światem bo nie pasował do tego czarnego koloru, w którym paradowała. Nawet
          pojechała z tym chłopem i czarnymi ciuchami na wakacje w tropiki.
          Ten dysonans który obserwowałam na przykładzie tej dziewczyny był dla mnie
          szokujący. Uważam że w jej przypadku żałoba była chyba chęcią zwrócenia na
          siebie uwagi, bo chyba nie kochała tego męża- przynajmniej tak to wyglądało.
        • porzadkowy Re: Żałoba 14.10.03, 12:58
          Gość portalu: lola napisał(a):

          > Według mnie nie praktykuje sie juz noszenia załoby przez rok, jak to kiedys
          > bywało.Ja w kazdym razie wokół siebie nie zauwazyłam.Jezeli np. wdowa chce,
          to
          > prosze, jej wola, ale noszenie załoby po tesciowej chocby najukochanszej- nie
          > ma takiego obowiazku.Wg mnie wazne jest by przez jakis czas powstrzymac sie
          od
          > hucznych imprez, postawic zdjecie zmarłej z czarna opaska na znak tej własnie
          > załoby.Niedawno zmarła moja macocha, zal straszny, ale ani jej jedyna córka
          > ani mój ojciec nie ubieraja sie na czarno.Nikt do nich nie ma pretensji bo i
          o
          > co?

          O rety, Lola nie obraź się, ale jakieś wioskowe zwyczaje u Ciebie panują (te
          zaniechanie hucznych imprez, portret z czarną opaską). Jak to przeczytałem, to
          tak jakbym przeniósł się do wiejskiej chaty z 50 lat temu.

          Ja sobie życzę, by po mojej śmierci przez rok się bawiono do upadłego. A jak
          ktoś mnie przewiąże czarną tasiemką, to obiecuję, jak tu siedzę, że go będę w
          nocy straszył do końca jego dni.

          ukłony
          p.
    • Gość: renia Re: Żałoba IP: *.ath.spark.net.gr 13.10.03, 22:43
      Doskonale Cie rozumiem. Moja Mama nie znosila czerni, nigdy nie miala zadnej
      czarnej rzeczy, no moze jakas torebke, czy buty, nie pamietam. I chocby z tego
      powodu nie chodzilam w czerni. Znaczy przez pierwsze dni po smierci Mamy
      owszem, bo w ogole nastroj mialam zdecydowanie czarny, ale po tygodniu tak
      mniej wiecej zaczelam sie normalnie ubierac, bo wiem, ze moja Mama wcale nie
      oczekiwalaby tego, zebym chodzila w kolorze, ktorego sama nie znosila. Faktem
      jest tez, ze kilkakrotnie ktos wyrazil zdziwienie, a raz, to kolezanka
      normalnie mnie opier...a , za ubralam sie w biala bluzke i dzinsy, ale to,
      wydaje mi sie, problem, tych, ktorym to przeszkadza, a nie moj. Nie mialam
      zadnej potrzeby ubiorem manifestowac smutku, bo i tak, zaden ubior nie odda
      tego co czlowiek przezywa w srodku. JEdnak szanuje ludzi, ktorzy nosza zalobe,
      uwazam, ze to sprawa indywidualna, jesli ktos tak czuje, to mu jakos pomaga ,
      to niech ubiera sie na czarno. Na sile nie ma sensu.
      • Gość: Sol Re: Żałoba IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.10.03, 11:55
        najciezej jest w małych społecznościach, gdzie żałoba np po mężu winna trwac od
        roku do półtora i w skrajnych wypadkach jest to głeboka czerń a nie jakieś tam
        grafity czy inne niedostatecznie ciemne kolory. Moja znajoma jest w takiej
        sytuacji i wiem jak bije sie z myślami, bo zamierza nadal życ w tej
        społeczności czyli (teoretycznie) powinna sie dostosowac do zwyczajów tam
        panujących. Trudno byloby mi pogodzic funkcjonowanie w spoleczenstwie
        obgadujacym mnie za plecami (albo wprost) z moim wewnetrznym przekonaniem, ze
        bol po stracie bliskiej mi osoby czuje wewnatrz mnie, tenze bol nie unaocznia
        sie zmiana pigmentu skory na czarny, prawda? Wiec nie widze powodu by go
        manifestowac, obnosic. A jesli smieje sie z dowcipu, pojde na spotkanie
        towarzyskie - czy to znaczy, ze nie cierpie? Nie tesknie? Jakim prawem ludzie
        moga wyrokowac o tym, co siedzi wewnatrz mnie? co czuje?
        Z drugiej strony nie widze nic zlego w tym, ze ktos nosi zalobe, opaske, na
        ramke ze zdjeciem zaklada czarna szarfe. Jesli czuje taka potrzebe - jego wola.
        Byle nie dal sie zaszczuc przez ludzi interesujacych sie wszystkim poza wlasnym
        zyciem... To ma byc swiadomy wybor, potrzeba wewnetrzna a nie przymus.
        Zdaje sobie jednakze sprawe, ze latwiej mowic o odporze niz go czynic...
    • mamalgosia Re: Żałoba 14.10.03, 12:54
      Ja uważam, że jest to indywidualna sprawa i każdy robi jak chce. Mnie by na
      przykłąd nie było stać na zakupienie naraz kilku nowych ciuchów.
      Jednej z moich koleżanek zmarł ktoś bliski i ona chętnie nosi żałobę, w ten
      sposób chroni się przed natręctwem ludzi, którzy jak widzą żałobę to nie
      próbują jej uszczęśliwić na siłę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka