Gość: Lena
IP: 80.48.96.*
13.10.03, 18:51
Dwa tygodnie temu zmarła teściowa mojej przyjaciółki. Na pogrzebie koleżanka
była cała w czerni /pożyczyła ode mnie czarny kostium, czarny płaszczyk i
torebkę - bo ona zwykle ubiera się w brązy/ teraz chodzi ubrana tak jak
zwykle: ciemny kostium /różne odcienie brązu, jasna bluzka. W jej i jej męża
rodzinie odezwały się głosy oburzenia, że ona nie "chodzi w żałobie" czyli w
czerni. Próbowałyśmy przedyskutować sprawę w gronie znajomych ale jakoś nam
dyskusja nie wychodzi bo .. w zasadzie jej nie ma. Zaznaczam, że moja
przyjaciółka miała bardzo serdeczne układy ze swoją teściową .
Ja i tak zwykle chodzę w czerni i zdarzało mi się, że ktoś mniej lub bardziej
znajomy pytał oględnie po kim noszę żałobę, inne koleżanki w ogóle czerni nie
nosiły nawet po śmierci rodziców. Cztery lata temu, gdy zmarł mój Tato cały
czas miałam w uszach jego słowa, że nie lubi mnie w czerni /ukochany mój
kolor od szkoły podstawowej/ i starałam sie przez ten rok żałoby nie zakładać
nic czarnego. Myślenie o moim Ojcu jakoś tak mi to narzucało, że ubierając
się myślałam o Nim.
Jak jest u Was? Jak w ogóle odbieracie żałobę i jak jest w Waszych rodzinach?