Dodaj do ulubionych

wyjechał :( :(

30.09.08, 17:10
Moj chlopak wczoraj wyjechal na studia. nie wiedzialm ze bede tak za
nim tesknila :( wczoraj caly dzien przeplakalam. Tak mi bardzo go
brakuje. Nie mam pojecia co mam ze soba robic. Obiecal ze bedzie co
tydzien przyjezdzal. a ja tak sie boje ze taki zwiazek na odleglosc
nam nie wyjdzie.ja o wystzkio sie obrazam. przed chwila anwet sie z
nim pokolcilam przez telefon bo powiedzial cos do kolegi jak ze mna
gadal.:(. tak mi przykro i smutno. nie wiem co mam zrobic :(
Obserwuj wątek
    • 1.xxx12345 Re: wyjechał :( :( 30.09.08, 17:29
      accup napisała:

      > nie wiem co mam zrobic :(


      poznaj następnego na dni pomiędzy niedzielą i sobotą. takiego po prostu na dzień
      powszedni. :))))
      • accup Re: wyjechał :( :( 30.09.08, 18:00
        nie chce innego faceta... tylko go kocham
        • 1.xxx12345 Re: wyjechał :( :( 30.09.08, 18:11
          accup napisała:

          > nie chce innego faceta... tylko go kocham


          przejdzie ci z czasem :)))
    • cich-awoda Re: wyjechał :( :( 30.09.08, 18:09
      no kochana, to czeka Was niezła próba. nie chcę Cie straszyć, ale na
      studiach czai się wiele pokus dla młodego chłopaka (i dziewczyny
      też), nowi znajomi, imprezy. tyle że to jest najzupełniej normalne.
      staraj się jak najszybciej do niego dołączyc, tak będzie najprościej
      • accup Re: wyjechał :( :( 30.09.08, 18:21
        Ja teraz jestem w maturalnej klasie, takze dopiero za rok moge
        pojechac do niego. W te wakacje bylam w holandii i caly miesiac go
        nie widzilam, i praktycznie nie tesknilam za nim. a teraz nie widze
        go dwa dni i jestem zalamana. nie wiem czemu tak sie dzieje. mam
        andzieje ze wszuystko sie ulozy, i ze takie zwiazki maja szanse na
        przetrwanie... Ja sie strasznie przywiazuje do ludzi, rzeczy,
        zwierza. Prawie miesiac temu zginal mi kot. przeplakalam pare dni,
        szukalam go. I do dzisiaj mi sie on sni prawie codziennie... To ja
        nie wiem co bym zrobila, gdybym stracila mojego faceta. bym chyba
        umarla z rozpaczy. Jestem z nim prawie poltorej roku i na prawde go
        kocham :(
        • 1.xxx12345 Re: wyjechał :( :( 30.09.08, 18:26
          podrośnij jeszcze troszeczkę i nie marudź.
          • accup Re: wyjechał :( :( 30.09.08, 18:40
            to forum jest tylko dla kobiet od np 30 lat? myslam, ze moge tutaj
            znalezc wsparcie, czy jakies rady. No trudno, widocznie musze sobie
            sama z tym problemem dac rade.
            • erba Re: wyjechał :( :( 30.09.08, 18:48
              accup napisała:

              myslam, ze moge tutaj
              > znalezc wsparcie, czy jakies rady.

              Potrzebujesz rady? Ja przeżyłam w związku 5 lat moich studiów w innym mieście.
              Przygotuj się na dużą tęsknotę i po pewnym czasie dużą dozę "chłodu" w uczuciach
              (organizm musi sobie radzić), musisz być pewna, że kochasz, ale dojrzale a nie
              melodramatycznie. No i jeszcze potrzeba dużo cierpliwości i częstych refleksji
              pt. "czy ten foch na pewno jest konieczny" :D
              Jeszcze jakieś pytania? :-)
        • heart_of_ice Re: wyjechał :( :( 30.09.08, 18:45
          Ty nie tesknisz, tylko boisz sie, ze ci zostawi.
          Skoro wyjechalas i nie tesknilas, to teraz tez nie rozlaka jest problemem, tylko
          wlasnie jego nowe towarzyswo i nowe mozliwosci.

          Pauli
          --
          "Bierze się trochę bawełny i... rozkuwa na płasko, jak przypuszczam... i dostaje
          się chusteczkę" [T.P]
    • nelly87 Re: wyjechał :( :( 30.09.08, 18:48
      Może, to zabrzmi banalnie, ale jest prawdziwe: Prawdziwa miłość
      przetrwa wszystko. My już 2 rok ciągniemy na odległość, a nasza
      miłość jest z dnia na dzień coraz mocniejsza :) Daj sobie trochę
      czasu.
      • ooo7 Re: wyjechał :( :( 30.09.08, 19:05
        Hej nie rozpaczaj. W dzisiejszych czasach przecież jest kontakt
        internetowy, kazdy ma telefon, można też szybko dojechać na drugi
        koniec Polski. Jeśli będziesz marudzącą beksą, która tylko robi
        awantury przez telefon to uwierz mi nic z tego nie będzie, bo
        zameczysz chłopaka. Prawdziwe uczucie zawsze przetrwa a odrobina
        rozłąki wzmocni tylko radosć z chwil gdy będziecie razem. Teraz masz
        czas na to zeby się przygotować do matury i zainwestować w soją
        przyszłosć a na weekendy przecież bedziecie sie spotykać. Jesteś
        jeszce zbyt młoda osobą zeby tonać we łzach i weź pod uwagę (choć
        pewnie Ci sie to nie spodoba) radę starszej koleżanki- to nie
        pierwszy i ostatni - na zwiazki do końca zycia masz jeszcze czas.
        Głowa do góry- będzie dobrze.
      • accup Re: wyjechał :( :( 30.09.08, 19:09
        Dziekuje bardzo za rady :) ogolnie od wrzesnia jestem
        senna,placzliwa, brak mi energii i pogody ducha, nie potrafie sie
        skoncentrowac, na prawde sie duzo ucze bo jestemm ambitna a mam
        slabe oceny, boje sie, ze zaczyna mi sie depresja. I jego wyjazd
        podwoil moje przygnebienie...
        • ooo7 Re: wyjechał :( :( 30.09.08, 19:27
          a kleszcz Ci przypadkiem nie urąbał ??
          • madai Re: wyjechał :( :( 30.09.08, 20:51
            Kolezanko, sluchaj rad starszych kolezanek, ktore dobrze mowia: nie
            pierwszy, nie ostatni. Wiem, ze trudno jest to przyjac do
            wiadomosci, bo ja w Twoim wieku mowilam dokladnie tak samo, tyle, ze
            to ja wyjezdzalam na studia zostawiajac duzo starszego ode mnie
            faceta, ktorego tak bardzo kochalam, z ktorym bylam 2 lata i nie
            wyobrazalam sobie zycia bez niego do tego stopnia, ze po roku
            studiow sie rozstalismy, a ja jestem szczesliwa z kims zupelnie
            innym.

            Ja tak naprawde zawsze zylam z kims na odleglosc i nie znalam smaku
            zwiazku codziennego, tylko niestety ten weekendowy, wiec mnie
            rozlaka z nikim az tak nie meczyla. Natomiast podam Ci inny
            przyklad: przez 3 lata bylam z kims na odleglosc kilku tysiecy
            kilometrow. Ta milosc byla na tyle dojrzala, ze nie robilam scen
            zazdrosci, bylam cierpliwa, kochajaca i cieszylam sie kazda chwila.
            Kazdy mial swoje zycie w swoim kraju, ale po ciezkim dniu pracy
            spotykalismy sie na skype i gadalismy godzinami. Co drugi weekend
            spotkanie, sielanka. I gdyby nie to, ze weekendowy zwiazek przestal
            mi wystarczac, pewnie bylabym szczesliwa zona i matka jego dzieci.
            On niestety nie robil nic w kierunku bycia razem, teraz zaraz.

            Jesli sie kochacie, przetrwacie mimo wszystko, ale jestescie
            wystawieni na ogromna probe uczuc, zaufania i wytrwalosci.
    • ignatz Re: wyjechał :( :( 01.10.08, 08:56
      Pokłóciłas się z nim po coś powiedział do kolegi podczas rozmowy z Tobą? To musi
      ulge poczuł że wyjeżdża...
      • so.easy.74 Re: wyjechał :( :( 02.10.08, 22:08
        To samo pomyślałam,ale nie wiedziałam czy pisać aż tak
        optymistycznie:)))
    • iris.iris Re: wyjechał :( :( 01.10.08, 10:02
      Dzięki Bogu mam swojego chłopa pod ręką i nigdy nie musielismy
      przechodzić przez coś podobnego.... Nie wytrzymałabym rozłąki. Nie
      zazdroszczę Ci :(
      • accup Re: wyjechał :( :( 02.10.08, 15:41
        jejku jak ja za nim tesknie. ale jutro juz wraca!! dzis jestem z
        siebie duumna bo powiedzial ze wczoraj byl z kolegami gdzies w pubie
        a ja za to sie na niego nie obrazilam. staram sie walczyc z moja
        chorobliwa zazdroscia. ale zagotowalo sie we mnie gdy sie spytalam
        czy poznal tam jakies dziewczyny,a on tak chwila ciszy(bo rozmawiam
        z nim przez tel) pozniej powiedzial ze nie wie, a pozniej ze nie.
        kurcze juz od razu sobie wizje, ze sie tak nachlal ze nic nie
        pamieta. ale sie powstrzymalam i nie poklocilam sie z nim. Uf... ale
        ciezko mi jest. Boje sie, ze znajdzie inna dziewczyne. chociaz mnie
        zapewnia, ze teraz nie patrzy na kobiety jak na "kobiety". No chyba
        wiecie o co chodzi :P Trzymajcie za mnie kciuki zebym to
        przetrwala :*
        • 1.xxx12345 Re: wyjechał :( :( 02.10.08, 16:08
          życzę jemu aby jak najszybciej znalazł coś na boku bo z tobą na dłużej, jak się
          nie zmienisz, nie wytrzyma.
          • accup Re: wyjechał :( :( 02.10.08, 16:50
            No latwo Ci powiedziec. jakos wytrzymal ze mna prawie poltorej roku.
            Nigdy nie bylam o niego zazdrosna, nie mowilam mu ze nie ma chodzic
            na imprezy, a tu co? po 4 miesiacach bycia ze soba zdradzil mnie
            (calowal sie ) z inna kobieta. Chcialam wtedy skonczyc ten zwiazek,
            ale jednak tego nie zrobilam, bo tydzien przezd zdrada byl nasz
            pierwszy raz. I mysle, ze to byl glowny powod czemu nie skonczylam z
            tym wszystkim.No i dobrze ze na drugi dzien przyszedl do mnie z
            placzem i zalowal tego co zrobbil, bo gdybym sie dowiedziala od
            kogos innego, ze sie z nia calowal to bym w ogole juz chyba sie
            wykonczyla. Postanowilam dac mu szanse. Zmnienil sie, nie wychodzil
            tak z kumplami, nie pil duzo. Ciesze sie, ze jednak sprobowalismy
            jescze raz. Ale ja stalam sie taka czujan przez to co on zrobil.
            • ooo7 Re: wyjechał :( :( 02.10.08, 18:25
              Accup jesteś w maturalnej klasie i już masz za sobą pierwszy raz??
              To się probiło - chyba stara już jestem bo u mnie w maturalnej
              klasie bzykała się tylko jedna. Ale oczywiscie wszystko zależy od
              środowiska, ja widocznie byłam w jakimś opóźnionym. W każdym razie z
              tego co opisujesz chłopak jest na etapie fascynacji sexem skoro po
              pierwszym razie z tobą zaraz poleciał do kolejnej. WIesz chyba nie
              powinnaś sie spodziewać ze to był incydent, bo dla niego to czas
              zdobywania doświadczeń. Pamiętaj zasadę dziewczyny posługują się
              seksem by zdobyć miłość, mężczyźni zaś używają miłości, by zdobyć
              seks. Jedyne co mogę poradzić- wrzuć na luz, nie kontroluj go, nie
              wypytuj gdzie był, z kim, czy były tam dziewczyny i czy ładne. Jasna
              sprawa, ze codziennie będzie poznawał nowe dziewczyny, będzie
              chodził na imprezy i jeśli mu tego zabronisz to po prostu będzie cie
              oszukiwał. Nikt nie chce być z terrorystą i despotą i nie spodziewaj
              sie ze młody facet daleko od domu będzie siedział sam z książką i
              marzył o tobie. Musisz po prostu być fajną atrakcyjną osoba za którą
              on zatęskni i żadna inna, przygodnie poznana panna nie bedzie tobie
              równa. NIe uratujesz zwiazku zamykając kogoś w klatce pamiętaj.
              • accup Re: wyjechał :( :( 02.10.08, 18:41
                Wlasnie jak on wyjechal od razu wzielam sie za siebie. zaczelam sie
                odchudzac, bardziej dbam o swoj wyglad. bo w sumie nie jestem jakas
                brzydka, tylko po prostu chce mu pokazac ze ma dziewczyne ladna,
                zadbana. nie wiem czy to jest dobry sposob... On mi mowi, ze mnie
                kocha , ze jestem sliczna itd. Ale chcialabym mu pokazac, ze moge
                byc jescze lepsza i zeby nie zwracal uwagi na inne kobiety.
                A z tym sexem. W sumie troche zaluje tego. To byla chec zobaczenia
                jak to jest. Chyba lepiej by bylo, jak bym to zrobila pozniej. No
                ale nic. Dobrze, ze chociaz moj pierwszy raz byl z chlopakiem
                ktorego bardzo kocham i bardzo mi na nim zalezy. hehe to jest dziwne
                troche, ze na foruum tak go wychwalam i pokazuje jak go uwielbiam, a
                tak na prawde mu b. zadko mowie ze go kcoham czy jakies inne czule
                slowa:) az siebie nie poznaje. chyba ta rozlaka sprawie ze zaczynam
                okazywac swoje uczucia :)
                • ooo7 Re: wyjechał :( :( 02.10.08, 18:56
                  Że jesteś dla niego atrakcyjan fizycznie w to nie wątpię ale ważne
                  zebyś psychicznie dojrzała do tej sytuacji i pogodziła sie z tym, że
                  nie masz wpływu na to co on robi gdy go nie widzisz. Każdy kij ma
                  dwa końce- on też Ciebie zostawił i ma podstawy do niepokoju. Czy on
                  wypytuje z dokładnoscią sledczego gdzie byłaś, z kim i czy poznałaś
                  jakichś chłopaków?
                  A z tym kleszczem to nie żartowałam ;)
                  • accup Re: wyjechał :( :( 02.10.08, 19:53
                    Moj M. wlasnie sie w ogole nie dopytuje !! Ja nie wiem co to za typ
                    faceta xD On nic do tego nie ma gdy spotykam sie z innycmi
                    chlopakami. Nic nie mowi, gdy ide na piwo do pubu z kolezankami. on
                    mi strasznie ufa! Mowi mi czasem, ze jest zazdrosny. Jak mu
                    opowiadam, ze ktos sie do mnie przystawial to mowi ze sie nie dziwi.
                    Hehe. Czy to, ze na wsyztsko mi pozwala to znaczy, ze mnie nie kocha
                    az tak bardzo jak ja go? musze sie przyznac, ze ja go tez zdradzilam
                    na poczatku zwiazku i to dwa razy.drugi raz to zrobilam po tym jak
                    on mnie zdradzil, zeby mu dopiec! (teraz tego bardzo bardzo bardzo
                    zaluje, teraz nie wyobrazam sobie tego ze bym mogla to zrobic po raz
                    trzeci) :( I on wie, ze jestem taka ze lubie flirtowac z facetami a
                    on mi bezgranicznie ufa.
                  • accup Re: wyjechał :( :( 02.10.08, 19:54
                    A!!! i co do tego kleszcza... ostatnio bylam w lesie i moze
                    faktycznie jakiegos mam xD ale jaki to ma zwiazek z moja sutuacja? xd
                    • ooo7 Re: wyjechał :( :( 03.10.08, 08:36
                      >>>od wrzesnia jestem
                      >>senna,placzliwa, brak mi energii i pogody ducha, nie potrafie sie
                      >skoncentrowac, na prawde sie duzo ucze bo jestemm ambitna a mam
                      >>>slabe oceny, boje sie, ze zaczyna mi sie depresja

                      tak się zaczyna czsem borelioza- choroba od ugryzienia kleszcza-
                      poczytaj na forum borelioza
    • swinia_i_cham sorry. Nie wyjdzie, jezeli odleglosc wieksza niz 02.10.08, 16:52
      50 km i rozlaka ma trwac dluzej niz pol roku. Albo mniej zdecydowanie - masz max 5% szans na powodzenie. Przykro mi - zycie...

      Chyba by sie trzeba pogodzic z losem......

      Zycie przed Toba, bedzie dobrze jeszcze nie raz :-)
      • accup Re: sorry. Nie wyjdzie, jezeli odleglosc wieksza 02.10.08, 17:02
        bede sie z nim widziala po poludniu piatek, sobote i niedziele i
        moze w poniedzialek z samego rana na chwile. to nie jest tak ze nie
        bede go widziala przez dluzszy okres czasu
      • erba Re: sorry. Nie wyjdzie, jezeli odleglosc wieksza 02.10.08, 17:05
        To ja jestem w tych 5% :D:D
      • leptosom Re: sorry. Nie wyjdzie, jezeli odleglosc wieksza 03.10.08, 16:40
        swinia_i_cham napisał:
        > Chyba by sie trzeba pogodzic z losem......
        >
        > Zycie przed Toba, bedzie dobrze jeszcze nie raz :-)

        Jeszcze nie jeden odjedzie Ci z przed nosa :))
    • wyssana.z.palca Re: wyjechał :( :( 02.10.08, 19:57
      z zycia wziete: znajomi ze szkoly. jeden studiuje daleeeko, w domu
      jest raz, dwa w miesiacu, oczywiscie zostawil tu ukochana
      dziewczyne. rozmawiam kiedys z naszym wspolnym kolega:
      "i jak tam krzysiek? ciagle zakochany w swojej niuni?"
      "taaaaa"
      "i co? nie teskni? nie chce przyjezdzac czesciej?"
      "wiesz. ja sie o niego nie martwie. radzi tam sobie bez niej
      doskonale <oczko>"

      faceci :)

    • frying.pan Re: wyjechał :( :( 02.10.08, 20:25
      Ja w ten sposob przezylam 5 lat studiow (ja wyjechalam do innego miasta
      oddalonego o 200 km). Widywalismy sie tylko w weekendy, swieta, wakacje. Przed
      studiami bylismy ze sobą stosunkowo krótko, więc początkowo, gdy wyjechalam,
      troche sie miotałam. Z jednej strony, to jeszcze nie był tak mocny związek, żeby
      zrezygnować z moich wymarzonych studiow i zostac w rodzinnym mieście z nim, a z
      drugiej strony bardzo sie zżyliśmy i nie chcielismy rezygnowac z tego związku. Z
      czasem przyzwyczailam sie do takiego ukladu i byl to dla mnie stały plan - w
      tygodniu studia, praca, w weekendy spotkania z facetem. Owszem nie zawsze było
      sielankowo (najgorzej jest pokłócić sie przez telefon i nie miec szansy pojsc i
      wszystko wyjasnic tej drugiej osobie, bo jest zbyt daleko...) ,ale też nigdy nie
      daliśmy sobie powodów do zazdrości, po prostu sobie zaufalismy. Do dzisiaj
      jestesmy razem, teraz juz tak naprawde razem:) Mam nadzieje, ze nasz przykład
      troche natchnal Cie optymizmem. Troche wiecej spokoju, wyluzuj, co ma byc to
      bedzie - gdyby Wasz związek miał się rozpaść, to rozpadłby się nawet gdybyście
      mieszkali razem. Odległość nie ma tu wiekszego znaczenia.
    • qw994 Re: wyjechał :( :( 02.10.08, 22:11
      > ja o wystzkio sie obrazam. przed chwila anwet sie z
      > nim pokolcilam przez telefon bo powiedzial cos do kolegi jak ze
      mna
      > gadal.:(.

      Brawo.
    • summerlove Re: wyjechał :( :( 02.10.08, 22:16
      Bez przesady ja właśnie zaczęłam drugi rok, w zeszłym roku przyjeżdżałam na
      weekendy, teraz też tak będzie. Jest wszystko ok. Nic się nie rozleciało. Nie
      przeżywaj tak, troszkę tęsknoty wam nie zaszkodzi ;))
      • alessia27 Re: wyjechał :( :( 03.10.08, 13:00
        witam

        Moj maz wyjechal 4 tygdonie temu za granice
        w sprawach zawodowych.Zostalam sama z synem
        w domu i tez strasznie tesknie.
        Myslalam ze pojdzie mi to latwiej i jak wyjezdzal
        to sie cieszylam ze bede miala troche spokoju
        ale jest inaczej.Wieczorami kiedy syn spi ja siedze i placze
        bo to moja pierwsza tak dlugo rozlaka.
        Jak dobrze pojdzie maz wroci pod koniec roku.
        kontakt telefoniczny mam rzadki czasem jak zadzwonie
        do znajomych to on tam jest to pogadamy ale to krotko.
        Pozostaje nam skype i kamerka :)

        ♥ Macius 10.05.2002
        • accup Re: wyjechał :( :( 03.10.08, 16:41
          wlaasnie moj M. przyjechal....bylo dobrze. w pewnym momencie powiedzial mi, ze on bdzie czasam w czwartki wychodzil sobie,jak on to nazwal, "na balety". ale sie wkurzylam. i tak opanowalam swoj gniew i ttylko mu powiedzialam, ze mi sie to nie podoba, ze nie chce zeby on tam lazil... A on powiedzial ze i tak bdzie ttam chodzil. ze bedzie tylko z kolegaami i ze bedzie tez tanczyl tylko sam,, bez dziewczn i ze nic zlego nie bedzie robil. i jezeli jakas laska bedzie jego podrywala to on nawet na nia nie bedzie zwracal uwagi. a ja mu po prostu nie wierze! Bo on mnie zdradzil w taki spodob: Poszedl na 18 do kolegi i tam poszedl tanczyc (ja nie moglam isc w tedy z nim na ta impreze) i taka dziewczyna do niego podeszla i zaczela go obejmowac. on powiedzial zeby sie od niego odczepila a kurde zaraz sam do niej poszedl. jak ja mam ju jesczez raz zaufac. on na pewno mnie zostawi, przeciez na tych dyskotekach jest duzo ciekawszych ode mnie dziewczyn, ktore nawet i desperacko szukaja faceta.... :(
          • zuzka4063 Re: wyjechał :( :( 03.10.08, 16:45
            Kochana ty się za maturę weź,a nie o pierdołach tu piszesz.Jeszcze trochę to
            nici z matury i twojego lubego jak będziesz tak się zaproblemiać.Ja na twoim
            miejscu wybrałabym maturę ,bo z tym twoim ptaszkiem to nic nie wiadomo.
            • cich-awoda Re: wyjechał :( :( 03.10.08, 16:52
              zgadzam się z przedmówczynią. jak mu woda sodowa do głowy uderzy na
              studiach, to sie nie przejmuj, jestes młoda, znajdziesz innego. poza
              tym to nie musi byc woda sodowa, tylko zwyczajne studenckie życie,
              które Ciebie tez czeka i wtedy zobaczysz, że nie sposób usiedzieć w
              domu, kiedy koledzy idea do klubu:)
          • obrotowy no i tragedia :))) 03.10.08, 16:50
            Przy Twojej labilnosci psychicznej nie wytrzymasz tego oddalenia ,
            rozlaki i jeszcze tego chodzenia na balety :)))

            Zeby nie nastapil kollaps - radze juz rozgladac sie za innym :)))
            • zuzka4063 Re: no i tragedia :))) 03.10.08, 16:52
              Tam zaraz za innym.Niech troszkę odpocznie.
              • obrotowy Re: no i tragedia :))) 03.10.08, 16:58
                zuzka4063 napisała:

                > Tam zaraz za innym. Niech troszkę odpocznie.

                eee tam..., niech skacze od razu na gleboka wode,
                miast plakac forumowiczom i sobie w rekaw :)))
                • zuzka4063 Re: no i tragedia :))) 03.10.08, 17:01
                  Skąd wiesz,że jak pozna innego to już nam tu płakac nie będzie.Nowy facet,nowe
                  dylematy.Także jeszcze raz,odpocznij mała,weź się w garść jeśli chcesz maturę
                  zdać.No,głowa do góry i do książek.
                  • obrotowy Nie wiem, ale... 03.10.08, 17:18
                    zuzka4063 napisała:

                    > Skąd wiesz,że jak pozna innego to już nam tu płakac nie będzie.
                    Nowy facet, nowe dylematy.


                    Moze i tak, ale: - wole poczytac, ze pije, bije, zdradza,
                    lub przeciwnie - myje podloge w mieszkaniu mamusi, ale nie u niej :)

                    A z tekstami w stylU :"ooooh jak ja tesknie - a on za wielka woda..."

                    To niech leci na forum Romantica... :)

                    • zuzka4063 Re: Nie wiem, ale... 03.10.08, 17:21
                      OK.ale tutejsza forumowiczka ma jak widzisz inne problemy.Jeśli znasz jakąś
                      stronę forum romantica,to napisz a być może skorzysta.
                      • obrotowy accupcia ? :) 03.10.08, 17:28
                        Accupcia, chetnie spelniam sugestie rozmowczyni...:)

                        mam tu dobre miejsce na Twoje tesknoty :

                        pa.

                        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=343
                        • zuzka4063 Re: accupcia ? :) 03.10.08, 17:30
                          No widzisz,trzeba było tak od razu.Pa
                          • obrotowy Re: accupcia ? :) 03.10.08, 17:42
                            zuzka4063 napisała:

                            > No widzisz,trzeba było tak od razu.Pa

                            Alez skad - a moja perwersyjna przyjemnosc w posmianiu sie
                            z dziewczecej naiwnosci - to niby gdzie (mialaby sie podziac) ? :)

                            pa.
                            • kkkkk4 Re: accupcia ? :) 03.10.08, 17:51
                              Kobieto! a raczej dziewczynko! Nikt nie każe ci kończyć zwiazku
                              tylko spojrzeć trzeźwo na cała sytuacje. Jesteś tak młodą osobą że
                              nie czas na takie zaangażowanie. Większość osób tutaj pisze ci żebys
                              zmieniła podejście. Powiedz ile znasz par, które poznały się w
                              liceum i żyją razem przez wiele lat. Na poważne zwiazki masz jeszcze
                              czas. Ludzie w waszym wieku czegos innego chcą od życia. Jeśli tego
                              nie zrozumiesz to zmarnujesz sobie i jemu kilka lat. On cie nie
                              kontrouje, podchodzi do tego związku na luzie, chce sie wyszleć a ty
                              traktujesz go jak ojca twoich 4 dzieci. Wyluzuj a wtedy na pewno
                              bedzie wszystko ok.
                              • accup Re: accupcia ? :) 03.10.08, 18:03
                                To myslicie, zeby po prostu zaczac go traktowac na luzie?? Zeby go
                                nie katrolowac i ze jak cos mi odwali to po prostu z nnim skonczyc?
                                Tylko teraz jest prosblem... jak sie "odangazowac".?
                                • kkkkk4 Re: accupcia ? :) 03.10.08, 18:13
                                  TAK!!!Traktowac go na luzie.
                                  A jak odreagować??
                                  1. chodzić z koleżankami na zakupy
                                  2. chodzić z siostrą, przyjaciółką lub z mamą do kina
                                  3. chodzic ze swoja paczką na dyskoteki
                                  4. wziąć sobie kota, którego nikt nie kocha
                                  5. zdać maturę najlepiej jak potrafisz
                                  6. czytać książki
                                  7. nie odmawiać sobie przyjemnoiści inwestowania w siebie
                                  8. poznawac nowych ludzi
                                  9. cieszyc sie gdy twój chłopak przyjeżdża
                                  • kkkkk4 Re: accupcia ? :) 03.10.08, 18:15
                                    Możesz jecze zacząć uprawiac jakiś fajny sport: wspinaczkę skałkową,
                                    jezdziectwo, boks itp
                                    • accup Re: accupcia ? :) 03.10.08, 18:40
                                      Za pare dni zaczynam prawo jazdy, i musze sie zapisac na korepetycje
                                      z przedmiotwo z kttorych pisze mature, wiec moze to sprawi, ze
                                      bedejakos mniej myslala o nim. W ogole znim teraz rozmawiam i on
                                      sie wkurza na mnie ze nie chce sie juz tak angazowac.mowi, ze
                                      traktuje mnie strasznie powaznie, tyylko tyle ze on mi ufa i dlatego
                                      mnie nie kontroluje..
            • kkkkk4 Re: no i tragedia :))) 03.10.08, 16:56
              O rany ale jesteś puściutka.. Tak powiedział? Oczywiscie facet
              przygotowuje sobie pole aby się wymanewrowac z tego związku. Daj
              sobie z nim spokój i zajmij się nauką. Jeszce za młod jesteś zeby
              się angażować w takie rozgrywki.
              • accup Re: no i tragedia :))) 03.10.08, 17:41
                Nie wiem, moze macie racje zeby skonczyc ten zwiazek. tyle, ze mi na
                nim zalezy. Najchetniej to bym wyjechala do innego kraku. zostawila
                tu znajomych, jego i zaczela nowe zycie. Nie chce caly czas
                cierpiec, czuc sie tak strasznie. On jest niby dla mnie kochany
                slodki ale czuje, ze jezeli sppodoba mu sie inna dziewczyna to po
                prostu mnie rzuci. Nie chce sie tym wsyztskim tak przejmowac, bo
                wlasnie mam mature, ktora chce dobrze zdac. W sumie taki uklad by mi
                pasowal ze on jest tam ja tu i przynajmniej nauka bym mogla sie
                zajac. Moze po prostu musze isc do jakiegos psychologa, zeby pomogl
                mi walczyc z ta chorobliwa zazdroscia. Wtedy bede mogla byc z nim i
                bede mogla sie spokojnie uczyc do matury, a nie rozmyslac co on moze
                w tej chwili zrobic.
                • jj1978 Re: no i tragedia :))) 03.10.08, 18:19
                  w moim starczym wieku cieplo mi sie robi w srodku jak czytam o
                  takich powaznych problemach:)
                  BTW: tak to juz bywa ze jak komus sie bardzo spodoba inna osoba to
                  obecny partner idzie w odstawke - po slubie nazywa sie to rozwod np
                  przyklad.
          • alessia27 Re: wyjechał :( :( 03.10.08, 19:10
            To jak on cie juz raz zdradzil to co ty przy nim jeszcze robisz ???
            Ja swojemu mezowi moge zaufac na 100%

            ♥ Macius 10.05.2002
            • madai Re: wyjechał :( :( 03.10.08, 22:12
              ehhh, dziewczynko, naprawde daj sobie spokoj z tym chlopakiem.
              Zacznij wychodzic do ludzi, zajmij sie soba. wiem, ze latwo sie
              mowi, ale z tego zwiazku nic nie bedzie, jesli Ty nie masz zaufania.
              Ja tez mam z tym problem, ale jestem dorosla baba i wiem, ze nie
              mozna kogos na smyczy trzymac tylko dlatego, by ta osoba niczego nie
              zrobila zlego. Jesli chce, to zrobi mieszkajac z Toba pod jednym
              dachem. zycie jest brutalne. Przyzwyczaj sie do tego. Ja nad tym
              pracuje i powoli dorastam do bycia mniej zazdrosna.
              • accup Re: wyjechał :( :( 04.10.08, 10:24
                Madai, ale jak to robisz, ze jestes mniej zazdrosna? Ja w sumie mu
                ufam. To co mi powie ze cos robil czy cos , to ja wiem, ze to jest
                prawda, ale jak gdzies wychodzi, rto sie juz denerwuje. Bo trudno
                tak jet zaufac, po zdradzie. W sumie minelo od tego wydarzenia ponad
                rok a i tak jakos o tym czesto mysle. Ja rozumiem to, ze on ma 19
                lat i chce sie wyszalec, poznac nowych ludzi, tylko sie boje ze on
                zapomni o mnie.Ze piodczas wychodzenia pozna jakas dziewczyne, ktora
                mu sie spodoba. Ja nie wiem czy mam mu wierzyc, jak mi mowi, ze on
                nie szuka innej, ze chce byc tylko ze mna. Wiem, ze jestem mloda,
                ale ja na prawde nie wyobrazam sobie zycia bez niego. Czy zawsze
                faceci na dyskotekach, w pubach podrywaja dziewczyny, tancza z
                nimi?? Czy jest taka mozliwosc, ze nawet gdyby jakas fajna
                dziewczyna, by do niego podeszla i zaczela go podrywac, by on
                powiedzial po prostu , zeby od niego odeszla?
                • smoczyca1002 Re: wyjechał :( :( 04.10.08, 11:26
                  Rada doświadczonej kolezanki. Kiedyś miałam podobną sytuację. Tzn.
                  nikt nigdzie nie wyjechał, tylko oboje poszliśmy na studia,
                  oczywiście inne kierunki. Też sie bałam, że on o mnie zapomni, że
                  pozna kogoś, jednym słowem miałam takie obawy jak Ty. I też
                  myślałam, że nie ma bez niego życia. Ale nam sie udało, nie wiem
                  dlaczego. Nie ma reguł, czy facet Cię zdradzi czy nie, czy pozna
                  kogoś, zakocha się. Musisz nauczyć się olewać pewne rzeczy i nie
                  zaprzątać sobie głowy jakimiś urojonymi myślami. W końcu sama
                  popchniesz go w ramiona innych lasek. Luuuuz, bo tylko siebie
                  zadręczasz! Ciesz sie z młodości, z czasów gdy uczysz się jeszcze w
                  LO i nie masz poważniejszych zmartwień.
                  • accup do smoczyca1002 04.10.08, 12:10
                    Mam do Ciebie pytanie. Czy wtedy Twoj facet wychodzil sam ze
                    najomymi na dyskoteki? Jesli tak, to Ty w ogole sie tym nie
                    przejmowalas i ufalas mu bezgranicznie??
                    • smoczyca1002 Re: do smoczyca1002 04.10.08, 12:29
                      accup napisała:

                      > Mam do Ciebie pytanie. Czy wtedy Twoj facet wychodzil sam ze
                      > najomymi na dyskoteki? Jesli tak, to Ty w ogole sie tym nie
                      > przejmowalas i ufalas mu bezgranicznie??

                      Wychodził! Wkurzałam sie na poczatku, ale w końcu do mnie DOTARŁO,
                      że awantury na niego nie działają, sama zajęłam sie sobą, też
                      poznałam nowych ludzi. Mam uczciwego faceta, zakochanego we mnie,
                      jesteśmy 6 lat razem, wiemy, że chcemy być ze sobą i nie głupoty nam
                      w głowie. Jak będzie miał się "wyszumieć" to może to zrobić równiue
                      dobrze pod Twoim nosem, z najlepszą Twoja koleżanką nawet. Nie
                      szukaj problemów na siłę.
                • madai Re: wyjechał :( :( 04.10.08, 23:12
                  Accup, ja niestety mam prace bardzo wyjazdowa, srednio raz na dwa
                  tygodnie, czasem raz na tydzien, nie ma mnie przez 2-3 dni. Wtedy i
                  on, i ja mozemy robic, co nam sie podoba - tak to wyglada z boku. I
                  poczatkowo bylam cala chora, jak mialam gdzies daleko jechac i go
                  zostawic. Pisalam rozpaczliwe smsy, dzwonilam ciagle, az w koncu
                  dotarlo do mnie, ze on tak nie robi, ze pisze, ze kocha i teskni,
                  ale nie wydzwania co 5 min, gdzie jestem i co robie. A wiadome, jak
                  to biznesowych hotelach jest: pelno facetow wokol, propozycje,
                  baseny, drinki, wszystko w zasiegu dloni. Ja nie korzystam. I
                  wierze, ze on tez nie. Ostatnio nie bylo mnie 2 tygodnie!!!!!
                  Tesknilam cholernie. Przez pierwsze dwa dni mialam metlik w glowie,
                  ze pewnie gdzies chodzi, cos robi, mnie zdradza itd. Ale pozniej
                  zylam powrotem i pewnoscia, ze jak wroce, to nic sie nie zmieni.

                  I powiem Ci jeszcze jedno: moje wahania nie sa bezpodstawne... Mnie
                  nie zdradzil, ale zdradzil swoja dziewczyne ze mna.

                  Naucz sie czerpac radosc z tego zwiazku, jesli naprawde Ci na nim
                  zalezy, a jesli ma sie rozleciec, to stanie sie to niekoniecznie z
                  powodu nowej dziewczyny, ale byc moze Twojego zachowania wobec niego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka