emma.gee
26.10.08, 01:38
zastanawiam się jak duże jest prawdopodobieństwo tego, że jak wyjadę
po studiach za granicę do dość dalekiego kraju, to dostanę od życia
po tyłku?
poważnie zastanawiam się nad taką opcją, żeby po studiach - jesli
dalej nie bedę wiedziała co chcę robić w życiu - wyjechać i dać
sobie rok na zastanowienie się. Przy czym jeśli wyjadę to problem
jest taki, że nie znam języka - prócz angielskiego - więc pewnie
będę miała problem ze znalezieniem pracy, a jeśli ją znajdę to nisko
płatną i mało ambitną. (a w najlepszym wypadku - po moich
humanistycznych studiach -: ambitną ale dalej nisko płatną) nie wiem
czego bardziej się boję: tego, że właśnie dostanę po tyłku, czy
tego, że znajdę super pracę w polsce i w wieku 23 lat dam się
wkręcić w wyścig szczurów, spędzę w takim kołowrocie kolejne 40 lat,
przejdę na emeryturę a potem umrę. kurczę, nie chciałabym, żeby
kiedyś okazało się że moje życie było z góry zaprogramowane.
Zaryzykowałybyście?