masme
28.10.08, 10:20
Postanowiłam napisać o swoim problemie tutaj - nigdzie indziej nie
znajdę tylu doświadczonych kobitek. Do rzeczy. Ostatnio przechodzę
ciężki okres w życiu. Po niemal czterech latach związku facet ode
mnie odszedł, twierdząc, że się w nim wypaliło i nie widzi szans na
dalsze bycie razem. Zostawił mnie samą, z wielką dziurą w sercu i
życiu. Minęło niewiele czasu, poznałam kogoś nowego - zupełne
przeciwieństwo poprzednika. Miłość się jeszcze nie pojawiła, ale
jest poczucie bezpieczeństwa, spokój, komfort. Ale nadal jakoś
przeżywałam w środku to, co mnie spotkało ze strony poprzednika i
czułam straszny żal, że tak to się skończyło. Czas płynął, wszystko
jakoś się zdawało układać, poprzednik jednak przez cały ten czas
szukał ze mną kontaktu. I trach - eks się posypał, wyznał, że
popełnił straszny błąd, że załuje, że nadal jestem dla niego ważna.
Ma już co prawda kogoś, dla kogo robi to wszystko czego ja chciałam,
a nie mógł mi dać. Jej potrafi, ale mówi, że to naprawianie błędów i
szukanie zapomnienia. I jest problem. Serce czy rozum? Serce mówi -
biegnij do niego, spróbuj raz jeszcze (to była naprawdę wielka
miłość, ale z drugiej strony spotkanie dwóch silnych charakterów,
które nie za bardzo wiedziały jak żyć ze sobą), natomiast rozum
podpowiada zamknąć raz na zawsze ten rozdział i w całości oddać się
tej nowej osobie. Jestem totalnie rozdarta... Może któraś z Was coś
podobnego przeżyła i potrafi mi poradzić. Nie chce już cierpieć
więcej, ale jestem na rozdrożu... Pozdrawiam!